(Oto wykaz wszystkich moich stron
w zestawieniu językowym i przedmiotowym - w 6 językach, tj. polskim,
angielskim, niemieckim,
francuskim, hiszpańskim i
włoskim.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Zauważ że jeśli jakaś mroczna moc uniemożliwi wyświetlenie powyższego
wykazu moich stron internetowych, wówczas wykaz ten możesz też wyświetlić
odrębnie poprzez napisanie URL tej witryny zakończonego nazwą tej strony
menu.htm
- alternatywnie możesz zastąpic ostatni segment widoczny w okienku adresowym
swojego browsera nazwą niniejszej strony "menu.htm")
Witam na mojej stronie internetowej o tajemniczej Nowej Zelandii
Gdyby ktokolwiek nas zapytal jaki kraj
na swiecie jest najbardziej tajemniczy,
prawdopodobnie mielibysmy powazne trudnosci z dokonaniem wyboru. Wszakze wiemy o
piramidach z Egiptu, o tajemniczych kamiennych monumentach z Poludniowej Ameryki,
o Wielkim Murze Chinskim i o wszelkich owych tajemnicach jakie go otaczaja,
itd. Nigdy bysmy zapewne nie przypuszczali, ze miniaturowe
wersje tych tajemnic z wszelkich innych krajow, mozna takze znalezc w Nowej
Zelandii. I tak Nowa Zelandia w czesci zwanej Coromandel posiada dwie male
piramidy, w lasach Kaimanawa posiada ruiny kamiennej swiatyni w stylu Machu
Picchu (jak te z Chile), w tzw. Northland posiada ona miniature Wielkiego
Muru Chinskiego, posiada ona takze wlasne miejsce eksplozji jakie jest nawet
bardziej spektakularne niz slynna eksplozja Tunguska z 1908 roku z Centralnej
Syberii, a na dodatek do tego wszystkiego posiada ona jeszcze wiele lokalnych
tajemnic jakie wcale nie wystepuja w innych krajach swiata. Czyli owo
popularne zdanie o Nowej Zelandii, ze jest
to kraj w jakim mozna jedynie zobaczyc 1000 owiec przypadajacych na kazdego
mieszkanca, jest dosyc mylace. Problem lezy jednak w tym, ze Nowozelandczycy
sa naturalnie niesmiali i skromni. Nie lubuja sie oni w przechwalkach na temat
posiadanych tajemnic. Raczej wola zabrac swojego rozmowce na dobry kufel piwa,
lub obejrzec z nim podniecajacy mecz rugby, niz wymadrzac sie w wyjasnianiu
miejscowych tajemnic. W ten sposob, na przekor ze kraj ten doslownie przelewa
sie tajemnicami, ktos musi miec wiele szczescia aby cokolwiek znalezc na ich
temat w miejscowych broszurkach turystycznych czy w miejscowych oficjalnych
publikacjach.
* * *
Niniejsza strona internetowa wlasciwie
jest wstepnym raportem jaki
podsumowuje wyniki moich wlasnych badan nad tajemnicami Nowej Zelandii.
Jest ona nastawiona na ujawnienie w jakich obszarach badania te
zostaly dokonane, oraz jakie wyniki one wniosly. Ponadto wskazuje
ona gdzie dokladnie w moich monografiach naukowych badania nad
dana tajemnica zostaly opisane bardziej szczegolowo (dostarcza
ona darmowych egzemplarzy tych monografii dla zaladowania sobie
do wlasnego komputera). Wskazuje ona tez dokladne dane innych
zrodel informacji zwiazanych z dana tajemnica, takich jak
artykuly w gazetach, nazwy miejsc, itp. Poprzez dostarczenie
tego wszystkiego, wskazuje ona rodzaje tajemniczych widokow
i zjawisk, jakie sa warte ogladniecia w Nowej Zelandii.
Wszakze nie daje sie niczego znalezc na ich temat w oficjalnych
przewodnikach turystycznych. Podczas czytania o opisywanych
tutaj tajemnicach, warto sprawdzic ich polozenie na mapach
Nowej Zelandii. Mapy te mozna znalezc na stronie internetowej
www.linz.govt.nz.
Poniewaz jestem naukowcem ktory strannie bada kazda z tajemnic
opisywanych ponizej, razem z prezentacja kazdej z nich podalem
rowniez moje wlasne wyjasnienie dla mechanizmu jaki za tajemnica
ta sie ukrywa. Zapraszam kazdego do zweryfikowania zasadnosci
tych moich wyjasnien.
* * *
Tak wiec proponuje rzucic okiem na te tajemnice Nowej Zelandii, jakie
zdazylem juz przebadac i przetransformowac w ponizsza ich prezentacje.
Oto one.
#1. Wykrywacz nadchodzących trzęsień ziemi - tj. instrument jaki alarmuje o
zbliżającym się trzęsieniu ziemi zanim ono nas uderzy:
Jak prawdopodobnie kazdy jest juz tego swiadomym,
dzisiejsza nauka nie jest w stanie przewidziec trzesien ziemi zanim one nastapia.
Nasze dzisiejsze instrumenty,
nazywane "sejsmografami" wskazuja jedynie zaistnienie trzesienia, jesli trzesienie
to juz potrzasnie samym instrumentem. Dlatego ujawniaja one trzesienia ziemi dopiero
po fakcie - czyli kiedy juz dokona ono zniszczen. Tymczasem prosze sobie wyobrazic,
ze tak dawno temu jak w roku 132 AD, chinski genialny astronom i matematyk o nazwisku
Zhang Heng zbudowal urzadzenie obecnie zwane Zhang Heng Seismograph. (Np. opisy
tego urzadzenia wskazywane sa przez wyszukiwarki jesli owa nazwa uzyta jest jako slowa
kluczowe.) Bylo ono w stanie ostrzec o zblizajacym sie trzesieniu ziemi na dlugi
czas zanim owo trzesienie nas uderzy. Instrument tego geniusza jest az tak zaawansowany,
ze - jak wyjasnie to w dalszej czesci tego opisu, nawet dzisiaj wyprzedza ono stan
naszej nauki ortodoksyjnej o co najmniej 100 lat. Aby bylo jeszcze bardziej
interesujace, polowy wielkosci replika tego cudownego urzadzenia znajduje sie
w Nowej Zelandii. Moze ona byc ogladana w muzeum nazywanym
Te Papa,
a znajdujacym sie w Wellington. Ja osobiscie wierze, ze oryginalne urzadzenie
jakie owa replika imituje, bylo jednym z "siedmiu naukowych cudow swiata".
Gdyby w Wellington znajdowalo sie oryginalne i pracujace takie urzadzenie,
nie zas jego wzrokowo-podobna replika, Nowa Zelandia moglaby dumnie stwierdzic,
ze jest ono najbardziej zaawansowanym urzadzeniem technicznym na nowozelandzkiej
ziemi, oraz jednym z kilku nielicznych cudow technicznych naszej planety.
Niefortunnie dla nas wszystkich, oryginalne
urzadzenie Zhang Heng'a zostalo zniszczone. (Nie powinno to dziwic, zwazywszy co
napisalem na stronie
UFOnauts.20m.com.)
Do naszych czasow przetrwaly jedynie laickie opisy ludzi jacy widzieli je w
dzialaniu, ktore wyjasniaja nam jak ono wygladalo. Jednak kluczowe szczegoly
dzialania tego urzadzenia pozostaja nieznane. Szczegoly te, niestety, musza byc
wynalezione i wypracowane calkowicie od poczatku (na szczescie ja jestem bardzo
dobry w takim powtornym wynajdowaniu). Dlatego tez poczawszy od slynnego
19-wiecznego wynalazcy angielskiego, Dra John'a Milne, ktory zbudowal swoj
wlasny sejsmograf uzywany, miedzy innymi, w Nowej Zelandii, najrozniejsi
naukowcy ortodoksyjni spekulowali jak ow "Zhang Heng seismograph" moze
dzialac. Poniewaz patrzyli oni na owo urzadzenie z perspektywy ich wlasnej
wiedzy, wyjasniali jego dzialanie na taki sam sposob jak dzialanie dzisiejszych
sejsmografow. Mianowicie, zgodnie z nimi, urzadzenie to wykorzystuje sily
inercji do wzniecenia alarmu. Jedna z takich wydedukowanych konstrukcji
tego urzadzenia, pokazana zostala na rysunku dostepnym pod adresem internetowym
international.tamu.edu.
W ich wiec zrozumieniu, to cudowne urzadzenie dziala niemal tak samo jak
obecne sejsmografy. Na podstawie tamtych spekulacji wykonali oni tez
dzisiejsze repliki owego urzadzenia. Jednak moje wlasne badania nad
owa replika z Wellington, a takze analizowanie tego co wiem na temat
urzadzenia Zhang Heng'a, wskazuja jednoznacznie ze zalozenia jakie
dzisiejsi naukowcy przyjmuja sa calkowicie bledne. Wszakze staraja
sie oni opisac owo cudowne urzadzenie jako tylko prymitywna wersje
dzisiejszych sejsmografow dzialajacych na zasadzie sil inercji.
Tymczasem w rzeczywistosci urzadzenie to wykorzystuje doskonala
wsrod starozytnych Chinczykow wiedze na temat "chi", lub - jak
dzisiaj my to nazywamy - "fal telepatycznych". Owo bledne wyjasnienie
inercyjne naukowcow ortodoksyjnych nie ujawnia pelnych mozliwosci
tego cudownego urzadzenia, a na dodatek wprowadza wiele konfuzji.
Ja sam interesuje sie tym urzadzeniem
od 1993 roku, czyli od czasu kiedy podczas swojej profesury w Malezji uslyszalem
o nim po raz pierwszy od zaprzyjaznionych Chinczykow. Niestety, nie zdolalem
wowczas ustalic gdzie jego oryginal sie znajduje, nie stac zas mnie bylo aby poleciec do
Chin i tam go poszukiwac (dopiero niedawno dowiedzialem sie ze jego oryginal zostal
zniszczony). Jednak skoro Pajak nie mogl przybyc do sejsmografu, sejsmograf przybyl
do Pajaka. W 2003 roku calkiem niespodziewanie dla siebie znalazlem to urzadzenie
w muzeum odleglym jedynie o kilka kilometrow od mojego owczesnego mieszkania.
Natychmiast tez poddalem je analizom funkcjonalnym. W wyniku swoich badan rozpracowalem
odmienne wyjasnienie dla zasady dzialania dla "Zhang Heng Seismograph". Moje wyjasnienie
opisane jest pod rysunkiem 1. Jest ono calkowicie odmienne od tych zaproponowanych
przez innych naukowcow. Bierze ono bowiem pod uwage dzialanie chi, na jakim
oryginalne urzadzenie Zhang Heng'a bazowalo. Z kolei owo "chi", zgodnie z moimi badaniami,
w odniesieniu do owego urzadzenia jest po prostu starodawna chinska nazwa dla fal
telepatycznych. Stad moje wyjasnienie dla dzialania tego urzadzenie ujawnia,
do wykrywania trzesien ziemi zaprzegniete w nim zostaly ze fale telepatyczne (chi).
To zas umozliwialo aby trzesienia te wykryc na dlugi czas zanim zdolaja
one do nas dotrzec i dokonac zniszczen.
Zgodnie z moimi oszacowaniami, telepatyczny
wykrywacz nadchodzacych trzesien ziemi wyprzedza stan dzisiejszej nauki ortodoksyjnej
o co najmniej 100 lat. Jest tak poniewaz nauka ortodoksyjna potrzbuje co najmniej
50 nastepnych lat aby sie nauczyc czym wlasciwie sa fale telepatyczne, potem potrzebuje
nastepnych 30 lat aby sie nauczyc, ze nadchodzace trzesienia ziemi zawsze wysylaja
ostrzezenie uprzedzajace jakie przyjmuje postac wiazki poteznych fal telepatycznych,
a potem jeszcze co najmniej 20 lat aby zbudowac pracujace urzadzenie telepatyczne
jakie wykorzystywaloby ta wiedze dla ostrzegania ludzi o nadchodzacym trzesieniu ziemi.
Stad jesli juz ktos bedzie w Nowej Zelandii, wowczas sugerowalbym wstapic do muzeum
nazywanego
Te Papa
aby zobaczyc na wlasne oczy ten starozytny cud techniki, jaki na ziemi zostanie
zbudowany nie wczesniej niz za jakies 100 lat.
Przy okazji omawiania tego cudownego urzadzenia
w podrozdziale N6.2 z tomu 11 monografii [1/4], przytaczam tam takze kilka istotnych
powodow, dlaczego urzadzenie to nie mialo prawa dzialac na zasadzie inercji - czyli
tak jak je obecnie wyjasniaja ortodoksyjni naukowcy, a faktycznie musialo dzialac
na zasadzie "chi" (tj. fal telepatycznych). Oto najwazniejsze z owych powodow:
1. Ksztalt. Wyprodukowanie
w starozytnosci komory rezonansowej
o ksztalcie parabolicznego lustra wkleslego, o zarysie identycznym do
dzisiejszych satelitarnych anten telewizyjnych bylo bardzo kosztowne i
trudne. Zhang Heng nie uksztaltowalby wiec swego urzadzenia w az tak
trudny sposob, gdyby uzyta zasada dzialanie tego nie wymagala. Tymczasem
tylko urzadzenie dzialajace na "chi" wymaga scisle parabolicznego ksztaltu.
Urzadzenia zas dzialajace na zasadzie sil inercji moga miec obudowe
o dowolnie prostym ksztalcie.
2. Fontanna. Jesli owo
urzadzenie dziala na zasadzie sil
inercji, wowczas wcale nie musialo byc budowane jako fontanna. Wszakze
woda jedynie psulaby jego inercyjne dzialanie. Jednak woda jest absolutnie
konieczna dla wykorzystania "chi" (tj. fal telepatycznych).
3. Chi. Starozytni
Chinczycy znali doskonale wlasnosci "chi" (tj.
fal telepatycznych). Jednak niemal nie posiadali zadnej wiedzy na temat
mechnanicznych drgan gruntu i na temat sil inercji.
4. Symetria. Urzadzenia
pracujace na zasadzie drgan inercyjnych dzialaja symetrycznie - jako
ze wibracje sa zawsze symetryczne. Doskonale widzimy to na dzisiejszych
sejsmografach, w ktorych rysowana linia zawsze wychyla sie o ta sama
wartosc w obu kierunkach z punktu rownowagi. Stad gdyby urzadzenie Zhang
Heng'a pracowalo na zasadzie inercji, wowczas dwie (a nie jedna) "perly"
musialyby zawsze wypadac z pyskow smokow po przeciwstawnych stronach urzadzenia.
Z kolei "chi" powodowaloby ze tylko jedna "perla" wypadala z pyska tylko
jednego smoka. Starozytne opisy efektow dzialania tego urzadzenia wyjasniaja,
ze zawsze wypadala z niego tylko jedna "perla".
5. Alarm dzwiekowy. Omawiane
urzadzenie sluzylo podnoszeniu alarmu
dzwiekowego - to wlasnie dlatego uzywalo ono zab jakie wydawaly glosny dzwiek
bicia w dzwon. Gdyby jednak bylo to urzadzenie inercyjne, wowczas podnosiloby
ono halas tylko kiedy trzesienie ziemi juz nim wstrzasnelo. Jednak alarm w takim
przypadku wcale nie bylby potrzebny, bowiem towarzyszylby on doskonale
dla kazdego widocznym oznakom trzesienia ziemi, takim jak zawalanie sie budynkow,
przesuwanie sie i upadanie mebli, kolysanie sie podlogi, itp. Jedyne wiec
uzasadnienie dla uzycia alarmu dzwiekowego jest, jesli byl on podnoszony
na jakis czas przed nadejsciem wlasciwego trzesienia ziemi, czyli
jesli urzadzenie dzialalo na zasadzie "chi".
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
* * *
Rys. 1:Wykrywacz nadchodzacych trzesien ziemi
- tj. instument zdolny do podniesienia alarmu zanim
trzesienie ziemi uderzy. (Odnotuj, ze znacznie
bardziej dokladny opis tego niezwyklego urzadzenia zawarty jest na odrebnych
stronach internetowych
chi.coms.ph lub
chi.maroc.to.)
Zajmnie to nie mniej niz jakies 100
dalszych lat zanim dzisiejsza nauka ortodoksyjna nauczy sie jak budowac
takie urzadzenia. Szokujaco jednak urzadzenie takie zostalo juz zbudowane
w starozytnosci przez chinskiego geniusza o nazwisku Zhang Heng. Wykorzystuje
ono starozytna wiedze chinska o tzw. chi (czyli o "falach telepatycznych")
dla wzniecania wczesnych alarmow ostrzegajacych przed nadciagajacym trzesieniem
ziemi. Owe "chi" czyli "fale telepatyczne" jakie ono wykorzystuje w swoim
dzialaniu, mozna sobie wyobrazac jako rodzaj hipotetycznego swiatla lub
dzwieku, ktory: (1) rozchodzi sie z nieskonczenie duza szybkoscia, (2) kazdy
obiekt jest dla niego przezroczysty, stad przenika on przez obiekty nawet
tak ogromne jak ziemia czy slonce, oraz (3) czesciowo odbija sie on od
praktycznie kazdej powierzchni. Nowa Zelandia otrzymala replike tego
cudownego urzadzenia od zarzadu miasta Beijing (Pekin) w Chinach. Owa replika
jest jedna z pierwszych jakie udostepnione zostaly poza granicami Chin. Obecnie
moze ona zostac ogladnieta w muzeum zwanym
Te Papa
w Wellington - stolicy Nowej Zelandii.
Jak widac to na powyzszym zdjeciu,
sejsmograf Zhang Heng'a przyjmuje forme metalowej fontanny, w ktorej woda
wylewa sie z ust osmiu smokow wprost do otwartych ust osmiu spizowych zab
(ropuszek) czekajacych ponizej. Smoki sa przymocowane do komory rezonansowej
w ksztalcie beczki, lub butli na wino, a wypelnionej woda. Osiem wlotow do rur
jakie doprowadzaja wyciekajaca wode, umieszczonych jest w poblizu centrum beczki.
Z tych punktow wlotu, woda doprowadzana jest do osmiu dysz wylotowych tej fontanny,
jakie uksztaltowane sa ozdobnie na podobienstwo pyskow smoczych, oraz rozmieszczone
w rownych odstepach naokolo obwodu komory rezonansowej. Pionowe umiejscowienie i
konfiguracja owych wlotow, rur, oraz pyskow smoczych jest tak dobrane, ze woda
jaka przez nie przeplywa wykazuje to co nauka hydromechaniki nazywa przeplywem
laminarnym. Aby byc w stanie dokladnie dostroic konfiguracje pyskow smoczych
oraz intensywnosc przeplywu laminarnego wody, specjalny pionowy drazek sterowniczy
umieszczony jest w centrum komory rezonansowej. Ow drazek polaczony jest ze
szczekami poszczegolnych smokow za posrednictwem ukladow dzwigni. Mechanizm
owego drazka i dzwigni sluzy doregulowaniu sily przeplywajacej wody do poziomu
wymaganego dla wyrzucenia danej "perly" z pyska trzymajacego ja smoka. Dlatego
mechanizm ten sluzy takze doregulowaniu mocy trzesienia ziemi jaka jest wymagana
aby podniesc alarm. Pechowo jednak, dzisiejsi ortodoksyjni naukowcy interpretuja
ow drazek jako inercyjny mechanizm wyzwalajacy, podobny do tego uzywanego w
dzisiejszych sejsmografach.
Aby wszczac alarm poprzedzajacy
trzesienie ziemi, w pysku kazdego smoka umieszczona jest ciezka metalowa
"perla". Wielkosc, ciezar, oraz ksztalt tej perly jest tak dobrany, ze
w normalnym przypadku laminarny przeplyw wody nie wyrzuca jej z pyska
danego smoka. Jednak tzw. "przeplyw burzliwy" powoduje wypadniecie tej
perly z pyska smoka i jej wpadniecie do otwartego pyska zaby siedzacej
ponizej owego smoka. Miedziana komora rezonansowa posiada tak zaprojektowana
krzywizne swoich beczko-podobnych scianek bocznych, ze scianki te formuja
dla fal telepatycznych rodzaj "lustra parabolicznego". (Starozytni Chinczycy
doskonale byli obznajomieni z falami telepatycznymi, jakie oni nazywali "chi".)
Owo lustro paraboliczne odbija fale telepatyczne i koncentruje je na wlotach
do rur ktore dostarczaja wode do pyskow poszczegolnych smokow z przeciwstawnej
strony komory. W normalnych jednak okolicznosciach, owe fale telepatyczne
maja zbyt mala amplitude oraz niewlasciwa czestotliwosc aby zaklocic przeplyw
laminarny wody przez usta ktoregokolwiek ze smokow. Jesli jednak nadciaga
trzesienie ziemi, wowczas trzesienie to wzbudza potezne spietrzenie fal
telepatycznych ("chi"). Fale te maja czestotliwosc do jakiej komora rezonansowa
jest dostrojona. Amplituda i energia owych fal skoncentrowana na wylocie rury
jaka doprowadza wode do pyska okreslonego smoka jest wystarczajaco silna do
zaklocenia "przeplywu laminarnego" wody, oraz do przemienienia tego przeplywu
w tzw. przeplyw burzliwy. Jak nauka hydromechaniki nas uczy, przeplyw
burzliwy formuje znacznie wyzsze sily oporu i tarcia niz przeplyw laminarny.
Stad ow przeplyw burzliwy jest w stanie wyrzucic perle z pyska danego smoka.
Perla wpada do pyska zaby siedzacej ponizej. Z kolei owa zaba jest faktycznie
rodzajem glosnego spizowego dzwonu. Stad, jesli ciezka metalowa "perla" wpada
do niego, dzwon ten wydaje bardzo glosny sygnal alarmu na zblizajace sie
trzesienie ziemi. Stad kazdy wie, ze potezne trzesienie ziemi nadchodzi,
kazdy przygotowuje sie wiec na jego nadejscie. Poniewaz krzywizna komory
rezonansowej odbija fale telapatyczne jak wklesle lustro z powrotem w
kierunku z ktorego one nadeszly, pojedyncza perla jaka wypada z pyska
smoczego wskazuje takze dokladny kierunek z jakiego owo trzesienie ziemi
wkrotce nadejdzie. Stad urzadzenie pokazane powyzej nie tylko ze
informuje iz potezne trzesienie ziemi wlasnie nadchodzi, ale takze
informuje z jakiego kierunku ono wkrotce przybedzie (stad takze
czy np. jest ono w stanie wzbudzic fale tsunami, obsuwiska ziemi,
itp.).
Jeszcze bardziej
precyzyjne opisy konstrukcji i dzialania
powyzszego urzadzenia znajduja sie w podrozdziale N6.1. z tomu 11
monografii [1/4]. Z kolei informacje na temat fal telepatycznych
jakie dobrze jest poznac dla lepszego zrozumienia dzialania tego
urzadzenia zawarte sa w podrozdziale H7.1 z tomu 4 monografii [1/4].
(Monografia [1/4] dostepna jest nieodplatnie za posrednictwem
niniejszej strony internetowej.)
* * *
Opisany powyzej telepatyczny sejsmograf
wnosi mozliwosc uratowania od niechybnej smierci niezliczone liczby ludzi
ktorzy zyja na obszarach jakie w przyszlosci dotkniete zostana gwaltownymi
trzesieniami ziemi. Ponadto posiada on ogromny potencjal komersyjny. Jesli
wiec jego cena zdola zejsc do poziomu dzisiejszych domowych wykrywaczy dymu,
niemal kazda rodzina bedzie chciala go posiadac w swoim mieszkaniu. Wszakze
z wyprzedzeniem wystarczajacym dla skutecznej ucieczki, ostrzegal on ja bedzie
przed ewentualnie nadchodzacym trzesieniem ziemi. Dlatego obecnie, kiedy
jego prawdziwa zasada dzialania jest juz poznana, czas abysmy zakasali rekawy,
przetlumaczyli ta zasade dzialania na dzisiejszy poziom technologii, oraz
podjeli seryjna produkcje tysiecy takich urzadzen.
* * *
Ja osobiscie wierze, ze na
Ziemi obecnie znajduje sie co najmniej 7 technicznych cudow swiata.
Przez cuda owe rozumiem juz zbudowane i sprawdzone w dzialaniu urzadzenia
techniczne, jakich zasada dzialania znaczaco przekracza dzisiejszy stan
nauki i techniki. Teoretycznie wiec rzecz biorac, ludzie powinni byc
w stanie zbudowac te urzadzenia dopiero w odleglej przyszlosci. Ich
przedwczesne pojawienie sie na ziemi jest wiec dla nas rodzajem znaku,
na jaki powinnismy zaczac zwracac uwage. Opisany
powyzej "Zhang Heng Seismograph" jest tylko jednym z owych "7 technicznych
cudow swiata". Do chwili obecnej zdolalem sie dowiedziec o istnieniu 4 z
owych siedmiu cudow. Wszystkie je opisalem w monografii [1/4]. Oto one:
#1. Thesta-Distatica
jaka obecnie znajduje sie w posiadaniu
szwajcarskiej Komuny "Methernitha" (po jej opisy patrz podrozdzial K2.3
z monografii [1/4]). Wytwarza ona darmowa energie elektryczna doslownie
z niczego, poprzez pozyskiwanie, za posrednictwem technicznej telekinezy,
energii cieplnej zawartej w otoczeniu.
#2. Zhang Heng Seismograph
opisany powyzej, oraz omowiony
w podrozdziale N6.1 monografii [1/4].
#3. Wieczna lampka.
Nieprzerwanie wytwarza ona swiatlo bez
zuzywania jakiejkowiek energii. Opisalem ja w podrozdziale H6.1.3.
#4. Grzałka z Pakistanu.
Miala ona ksztalt metalowej amfory pustej
w srodku. Nieprzerwanie zagotowywala ona wode bez pobierania jakiejkolwiek
energii. Zostala zniszczona gdzies w latach 50 przez naukowca angielskiego
ktory ja rozcial aby zbadac co znajduje sie w jej srodku.
Na dodatek do powyzszego,
analizowalem i osobiscie gwarantuje jako technicznie poprawne
dwa nastepne przekazy telepatyczne, jakie zalecaja zbudowanie
dalszych takich cudownych urzadzen. Przekazy te sa opisane w
podrozdzialach N2 i N5.1.1 monografii [1/4], a takze w odrebnych
traktatach [7/2] i [7B]. Ponadto dokonywalem takze badan dwoch
starozytnych odpowiednikow takich cudownych urzadzen, mianowicie
Arki Przymierza oraz tzw. "kamienia filozoficznego". Wyniki tych
badan opublikowalem w rozdziale S monografii [1/4].
Rys. 2a. (Rysunek 11 z monografii [6/2].) Jeden z moich wlasnych
wytlumionych wynalazkow. Fotografia ta pokazuje mnie (Dra Jana Pajaka)
trzymajacego w rekach nowa maszyne elektrostatyczna Wimshurst'a, jaka
zakupilem z zamiarem uzycia jej jako inicjujacy podzespol do budowy
efektywnego urzadzenia darmowej energii nazywanego "telekinetyczna
influenzmaschine".
W 1989 roku skompletowalem relatywnie szerokie badania tzw. "urzadzen darmowej energii".
Urzadzenia te wykorzystuja odwrotnosc tarcia do generowania darmowej elektrycznosci.
W taki sam sposob jak tarcie spontanicznie zamienia ruch na cieplo,
rowniez urzadzenia darmowej energii spontanicznie zamieniaja energie
cieplna zawarta w swoim otoczeniu na ruch elektronow w przewodniku.
Stad ochladzaja one swoje otoczenie, podczas gdy rownoczesnie generuja
one elektrycznosc doslownie za darmo - znaczy bez potrzeby zasilania ich
w jakiekolwiek paliwo lub w jakakolwiek inna forme energii. Ja sam wynalazlem
moje wlasne urzadzenie darmowej energii, jakie w tomie 10 monografii [1/4]
opisane jest pod nazwa "bateria telekinetyczna". Zasada uzyta w dzialaniu
owej baterii telekinetycznej wyjasniona zostala na moich stronach internetowych
o "darmowej energii" dostepnych poprzez Menu z tej strony. Ponadto rozpracowalem
wowczas rowniez zasade dzialania calej odmiennej klasy urzadzen darmowej energii,
jakie nosza ogolna nazwe "telekinetycznych influenzmaschine" (dla przykladu,
slynna Thesta-Distatica ze Szwajcarii, ktora w chwili obecnej jest najbardziej
doskonala ze wszystkich urzadzen darmowej energii zbudowanych na naszej planecie,
nalezy wlasnie do klasy telekinetycznych influenzmaschine). Potem zdecydowalem
sie zbudowac owe urzadzenia. Niestety, zaraz po tym jak ukonczylem wykonywanie
ich szczegolowych konstrukcji i zakupilem podzespoly, przez ogromnie dziwny
"zbieg okolicznosci" moi przelozeni z Uniwersytetu Otago w Dunedin, Nowa Zelandia,
zdecydowali sie wyrzucic mnie z pracy. Tamta strata pracy wykladowcy uniwersyteckiego
uczynila zupelnie niemozliwym skompletowanie ktoregokolwiek z urzadzen darmowej
energii jakie wynalazlem. Wszakze, w tak przykrej sytuacji, znalezienie nastepnej
pracy oraz przezycie stalo sie moim najwazniejszym zadaniem. Ironicznie, ci sami
administratorzy nauki ktorzy ublizali moim badaniom i aktywnie powstrzymywali mnie
przed zbudowaniem moich urzadzen darmowej energii, juz wkrotce moga doswiadczyc
borykania sie z zaciemnieniami pradu i z brakami energii, jako ze Nowa Zelandia
wlasnie zbliza sie do kryzysu energetycznego.
Powyzsza fotografia pokazuje mnie
kiedy trzymam w reku fabrycznie nowa maszyne elektrostatyczna Wimshursta,
ktora jest glownym podzespolem dla konstruowania telekinetycznych influenzmaschine.
Tuz zas za moimi plecami, na wysokosci moich lopatek, zgrupowanie budynkow
kampusu Uniwersytetu Otago w Dunedin jest widoczne. Kiedys mialem nadzieje
ze zbuduje tam telekinetyczna influenzmaschine - niestety zostalem
usuniety z pracy zanim zdolalem osiagnac ten cel. Prosze odnotowac, ze
zasady dzialania i konstrukcja baterii telekinetycznych mojego wynalazku,
a takze telekinetycznych influenzmaschine (znaczy jeszcze jednej klasy
urzadzen darmowej energii do ktorej to klasy nalezy slynna Thesta Distatica ze
Szwajcarii), jest omowione szczegolowo na mojej odmiennej stronie internetowej
jaka, miedzy innymi, moze byc ogladana pod nastepujacymi adresami:
propulsion.20m.com,
morals.t35.com/free_energy_pl.htm, lub
members.lycos.co.uk/freeenergy.
Nieco dalej na widnokregu, powyzsza fotografia
pokazuje charakterystyczny stozkowy ksztalt miejscowego "Saddle Hill". Zgodnie z
legendami Maoryskimi, we wnetrzu owego wzgorza miesci sie "legowisko Taniwha'ry",
tak jak ono zostalo opisane w poblizu konca niniejszej strony internetowej. Ja osobiscie
znam uprowadzonego do UFO, ktory twierdzi ze zostal uprowadzony do wehikulu UFO
jaki zawisal we wnetrzu ogromnej jaskini podobno majacej istniec we wnetrzu owego
wzgorza.
Rys. 2b. Wynalazek i wynalazca zniszczeni przez wlasnych rodakow.
Powyzsza fotografia pokazuje
pomnik wystawiony Richard'owi Pearse oraz jego samolotowi. Pomnik ten
wzniesiony zostal niedaleko malego miasteczka Pleasant Point z Wyspy
Poludniowej Nowej Zelandii. Oznacza on miejsce w ktorym
samolot Pearse'a z sukcesem zostal wyprobowany w locie.
Na przekor ze Richard Pearse
zbudowal i oblatal swoj samolot na okolo rok
przed Bracmi Wright, owo "przeklenstwo wynalazcow" uniemozliwilo aby reszta
swiata dowiedziala sie o jego wynalazku. Z kolei napiecie psychiczne
i najrozniejsze przesladowania jakich doswiadczyl on wowczas od swoich
rodakow, ktorzy nazywali go "pomylonym Pearse" (tj. "Mad Pearse"),
spowodowaly ze Pearse zmarl w domu wariatow.
* * *
Rys. 2c. Pierwszy samolot na swiecie zbudowany zostal i oblatany w carskiej Rosji latem
1882 roku (tj. na 21 lat przed Bracmi Wright). Pokazany on jest na powyzszej ilustracji zreprodukowanej ze starej rosyjskiej encyklopedii. Na nieszczescie, "przeklenstwo
wynalazcow" spowodowalo, ze swiat nigdy nie dowiedzial sie o tym samolocie, podczas
gdy jego plany i prototyp gromadzily kurz w przepastnych archiwach carskiej Rosji.
Wiecej danych o samolocie Mozajskiego mozna znalezc albo na stronie
Aleksander Możajski
z "Menu 1", albo tez
na zupelnie odrebnej stronie poswieconej Mozajskiemu, jaka to strona ma adres
mozajski.freewebspace.com Ludzie zwykle nie sa swiadomi,
ze zanim caly lancuch korzystnych okolicznosci
dopomogl aby swiat dowiedzial sie o samolocie Braci Wright, samoloty byly
wynajdowane, budowane i oblatywane przez trzech odmiennych wynalazcow, ktorzy
nawzajem nie wiedzieli o swoim istnieniu. Owi wynalazcy to: Aleksander F. Mozajski
(z carskiej Rosji), Richard Pearse (z Nowej Zelandii), oraz Bracia Wright (z USA).
Rys. 2d. W 2004 roku, w najwazniejszym muzeum Nowej Zelandii zwanym "Te Papa",
na 3cim pietrze wystawiony byl ten super-motocykl skonstruowany przez nowozelandzkiego
geniusza technicznego o nazwisku John Britten. Niestety, ow niezwykle dobrze
zapowiadajacy sie wynalazca i konstruktor, niespodziewanie zmarl na raka w
1995 roku, w srodku najbardziej tworczego okresu swego zycia, w wieku okolo
45 lat.
Powinnismy zadac sobie tutaj pytanie,
czy jego smierc to czysty przypadek,
czy tez dzialanie owego "przeklenstwa wynalazcow"? Jest mi bowiem wiadomo,
ze UFOnauci posiadaja urzadzenie do indukowania zlosliwego raka u tych osob
na Ziemi, ktorych chca cichcem zgladzic. Urzadzenie to demonstrowali bowiem
w dzialaniu uprowadzonemu jakiego osobiscie badalem - po szczegoly patrz
podrozdzial N5.2 w monografii [1/4]. Jest mi tez wiadomo, ze raka takiego
UFOnauci zaindukowali u kilku moich bliskich wspolpracownikow - wykaz
zamordowanych w ten sposob ludzi jakich znalem zawarty jest w podrozdziale
A4 monografii [1/4]. Wsrod znajomych Johna Britten kraza tez rumory,
ze na krotko przed ujawnieniem sie jego raka, John wynalazl efektywny
mechanizm bicia skrzydel w budowanej przez siebie wersji "miesniolotu".
Z kolei jest powszechna tajemnica, ze UFOnauci zdecydowanie staraja sie
zablokowac na Ziemi rozwoj wszelkich urzadzen latajacych, w tym miesniolotow.
Czyzby wiec UFOnauci uznali wynalazce i budowniczego powyzszego super-motocykla
za tak groznego dla swoich okupacyjnych interesow na Ziemi, ze az go
sekretnie zgladzili?
* * *
Warto tutaj odnotowac, ze przyklady
wynalazkow i wynalazcow dotknietych omawianym "przeklenstwem wynalazcow",
jakie wyszczegolnilem na tej stronie, wcale nie wyczerpuja ogromnego
oceanu podobnych przypadkow. Dalsze takie przypadki omawiam na stronie
internetowej o "darmowej energii" oraz w mojej monografii [1/4].
Przypadki jakie przedstawilem tutaj sa glownie nastawione na zilustrowanie:
(a) kategorii wynalazkow jakie sa zgniatane i przesladowane najbardziej
zaciekle, (b) rodzaju przeszkod jakie sa wznoszone na drodze owych
wynalazkow i wynalazcow, oraz (c) sposobow na jakie wynalazcy sa
karani przez owa mroczna moc ktorej szatanska dzialalnosc kryje
sie za "przeklenstwem wynalazcow".
Jest latwym do ustalenia,
ze najbardziej surowo karani przez owo "przeklenstwo wynalazcow"
sa ludzie ktorzy wynalazli maszyny latajace, jakiekolwiek rodzaje
silnikow, lub jakiekolwiek rodzaje urzadzen generujacych energie.
To zas wyraznie demaskuje, ze "mroczna moc" jaka kryje sie za owym
przeklenstwem, stara sie zapobiec osiagnieciu przez ludzkosc
zdolnosci do podrozy miedzygwiezdnych.
#2. Tajemnica prześladowań wynalazców:
Prawdopodobnie niemal kazdy slyszal
o "przeklenstwie faraonow". Zdaje sie ono dopadac rzeczowych badaczy ktorzy
staraja sie odkryc tajemnice piramid i starozytnego Egiptu. Niektorzy zapewne
sa swiadomi, ze istnieje rowniez "przeklenstwo Jagiellonow" jakie dziala w
Polsce. Ma ono tendencje do zabijania kazdego kto stara sie rzeczowo badac sredniowieczny
okres w historii Polski, tj. okres kiedy czarownice i diably ciagle operowaly
w sposob jawny, a takze okres kiedy z mocarstwa europejskiego Polska zostala
zepchniete do roli nic nie znaczacego kraiku jaki pozniej zostal poddany
rozbiorom przez swoich sasiadow. Jednak niemal nikt nie jest swiadomym,
ze na naszej planecie dziala rowniez takie cos jak "przeklenstwo wynalazcow".
Owo przeklenstwo powoduje, ze kazdy wynalazca, ktory stara sie dolozyc
cos ogromnie waznego do dorobku naszej cywilizacji, zostaje ukarany na
setki skrytych sposobow, a czesto w koncu nawet zamordowany. Jako przyklad
rozwaz los Rudolfa Diesel (1858 - 1913), ktory opracowal slynny silnik
Diesel'a. Byl on przesladowany przez owo "przeklenstwo wynalazcow" przez
okres calego swojego zycia, az w koncu zniknal za burta (tj. najprawdopodobniej
zostal przez kogos wyrzucony za burte) podczas zeglugi przez Kanal Angielski.
Jesli ktos czyta zyciorysy znanych wynalazcow, okazuje sie wowczas, ze
zaden z nich nie zostal ochroniony przed nastepstwami owego przeklenstwa. Praktycznie
tez zaden wynalazca nie odnosi korzysci ze swojego wynalazku, bez wzgledu
na to jak wartosciowy wynalazek ten by nie byl. Takze wielu z nich umiera w samotnosci,
opuszczeni przez wszystkich, w ubustwie i brudzie, czasami zas ich ciala
musza lezac wiele dni zanim zostaja przez kogos odkryte. Jesli istnieja
jakies odstepstwa od owej zasady, te zwykle zawdzieczane sa rodzinom
wynalazcow, ktore to rodziny roztaczaja nad nimi opieke, a takze
zawdzieczane sa innym zrodlom dochodow niz te pochodzace z samych wynalazkow.
Stad na przekor ze praktycznie wszystko co nasza cywilizacja kiedykolwiek
osiagnela zawdzieczane jest tworczosci wynalazcow, kiedy przychodzi do
splacenia ich wysilkow, wynalazcy sa oszukiwani i karani za dodawanie
swojej kontrybucji do rozwoju ludzkosci. Oczywiscie Nowa Zelandia -
podobnie jak cala reszta swiata, posiada wlasny udzial wynalazcow, ktorzy
byli, lub ciagle sa, przesladowani przez owo "przeklenstwo wynalazcow".
Ja postaram sie wyszczegolnic tutaj niektorych z nich:
(a) Richard Pearse z
Pleasant Point. Byl on jednym z trzech ludzi ktorzy wynalazli i zbudowali samolot
zupelnie niezaleznie od siebie. Stalo sie tak poniewaz owo "przeklenstwo
wynalazcow" zmusilo aby samolot byl wynajdowany co najmniej 3 razy, zanim swiat
zdolal sie dowiedziec, ze moze on wogole byc zbudowany. Pierwszym
wynalazca samolotu byl geniusz techniczny polskiego pochodzenia pracujacy
w carskiej Rosji, o nazwisku Aleksander F. Mozajski. Jego losy
opisane sa dokladnie na stronie
Aleksander Możajski
dostepnej przez Menu 1. Samolot Mozajskiego byl oblatany z sukcesem
latem 1882 roku (znaczy 21 lat przed Bracmi Wright). Na nieszczescie,
jego technicznie wyrafinowany samolot zostal efektywnie zgnieciony przez biurokratow Rosji
carskiej. Rysunek 2c, zreprodukowany ze starej rosyjskiej encyklopedii,
ilustruje oficjalny pokaz lotu samolotu Mozajskiego dla rzadu carskiej
Rosji. Drugi wynalazca jaki zdolal zbudowac i oblatac samolot byl
Nowozelandczyk o nazwisku Richard Pearse (1877-1953). Jego samolot
dokonal pierwszego lotu w dniu 31 marca 1902 roku. Niestety, z powodu dzialania
owego "przeklenstwa wynalazcow", swiat nigdy nie dowiedzial sie o budowie
i sukcesach tych dwoch pierwszych pionierow awiacji. Dopiero trzeci
lot zakonczony sukcesem, jaki odbyl sie w dniu 17 grudnia 1903 roku,
tym razem na samolocie Braci Wright z USA, zdolal w koncu
przebic sie przez hermetyczna blokade jaka ta szatanska sila bez przerwy
naklada na ludzkie strategiczne wynalazki. (Zauwaz, ze opisy tragicznego
losu Richard'a Pearse zawarte sa w tomie 1 mojej monografii
[1/4]. Z kolei wszyscy troje wynalazcy samolotu opisani sa w
podrozdziale O1 z tomu 12 monografii [1/4].)
W chwili obecnej pomnik wystawiony Richardowi Pearse oraz jego samolotowi
moze byc ogladniety niedaleko od malego miasteczka zwanego Pleasant Point,
na Wyspie Poludniowej Nowej Zelandii (kolo Timaru). Polecalbym ogladniecie
tego pomnika, jako ze otwiera on nasze oczy na gorzki fakt, ze "cos nie jest
tak" z tymi wynalazkami i z losami wynalazcow, a czego ludzie ciagle nie sa
swiadomi.
(b) Bruce Simpson z Tokoroa.
Wynalazl on i faktycznie zbudowal efektywny, lekki, oraz prosty system napedowy,
ktory nazwal "cruise missile" czyli "pocisk cruise" (ja wierze ze uzyl tej
wlasnie nazwy glownie z powodow propagandowych). Pechowo dla niego, "przeklenstwo
wynalazcow" spowodowalo jego szybkie bankructwo. Stad nie jest on w stanie
odnosic korzysci ze swojego wynalazku. Oczywiscie, owa krzykliwa nazwa jaka
nadal swojemu systemowi napedowemu nie pomogla mu ani w produkcji ani w
sprzedazy jego atrakcyjnego napedu. Nie dopomoglo mu tez, ze na przekor nazwania
swojego wynalazku "cruise missile", faktycznie to zbudowal on prosty i lekki
system napedowy generalnego uzytku, jaki mogl byc uzywany np. w lekkich
samolotach, jako pedniki bezpieczenstwa w szybowcach, a takze do napedu
lodzi w wodzie pelnej trawy lub blota. Tajemniczy los jego wynalazku
oraz wymowny sposob na jaki sztucznie spowodowano jego bankructwo, byly
prezentowane w programie telewizyjnym "Sunday", nadawanym na kanale 1
TVNZ, w niedziele (Sunday), 25 kwietnia (April) 2004, godziny 7:30 do
8:30 wieczorem.
(c) Bruce DePalma z Waiatarua
(West Auckland). Wynalazł on efektywny generator nazywany "N-Machine", jaki
wykorzystuje odwrotnosc tarcia (telekineze) do generowania darmowej elektrycznosci.
Skrotowy opis jego generatora zawiera podrozdial K2.2 z monografii [1/4].
Najbardziej kloptliwy problem jego generatora, jaki przesladowal DePalme
przez wiele lat i jaki uniemozliwial przemyslowe wykorzystanie jego wynalazku,
jest ze generuje on bardzo wysokie natezenie, jednak niskie napiecie. Niemniej
po latach badan, Bruce DePalma podobno znalazl rozwiazanie do swojego problemu
napiecia. Pechowo jednak, zanim zdołał urzeczywistnić to rozwiązanie w swoim
generatorze, niespodziewanie zmarł w nowozelandzkim szpitalu w czwartek dnia
2 października 1997 roku, w wyniku masywnego krwawienia wewnętrznego. Z nim
prawdopodobnie umarło również jego rozwiązanie dla problemyu napięciowego.
Filmy upowszechniane w ostatnich czasach ilustrują, że właśnie takie masywne
krwawienie wewnętrzne jakie zabiło DePalmę, niezależnie od najróżniejszych
naturalnych przyczyn może również zostać zaindukowane technicznie przez użycie
broni jaka emituje potężną wiązkę dzwięków ultrasonicznych. Niemniej jest
publicznym sekretem, że pokojowo nastawiona Nowa Zelandia nie posiada broni
ultrasonicznej. Możemy jednak sobie wyobrazić, że UFOnauci posiadają taką broń
i byliby w stanie sekretnie ją użyć w Nowej Zelandii - jeśli zechcą kogoś tam zamordować.
Możemy sobie także łatwo wydedukowac, ze jesli UFOnauci eksploatuja ludzkosc i staraja
sie powstrzymywac istotne techniczne wynalazki na Ziemi, wowczas mieliby oni
pilny motyw aby zamordowac Bruce De Palma w sposob sekretny natychmiast po tym
jak znalazl on rozwiazanie dla swojego problemu napieciowego. Wszakze DePalma
mial zarowno determinacje jak i srodki aby skierowac swoj wynalazek do masowej
produkcji natychmiast po tym jak stalby sie on gotowy do uzycia. Wiecej na temat
smierci tego wynalazcy zawarte jest w podrozdziale A4 z [1/4].
(d) John Britten z Christchurch.
Byl on prawdziwym geniuszem technicznym. Najbardziej znany jest z budowy swoich
slynnych super-motocykli (patrz zdjecie po lewej). Motocyklom tym na wyscigach
nikt nie mogl dorownac. Ja mialem
honor poznac go osobiscie. Negocjowalismy bowiem wspolne podjecie budowy
komory oscylacyjnej i magnokraftu - niestety realizacja tych planow
najpierw zostala odlozona z powodu mojego opuszczenia Nowej Zelandii
w poszukiwaniu chleba, potem zas ucieta smiercia Johna. John zmarl
nagle na raka w wieku okolo 45 lat w szczytowym okresie swojej tworczej
dzialnosci wynalazczej. Mozna i powinno sie zadawac pytanie,
czy jego smierc byla przypadkiem, czy tez premedytowanym wynikiem
dzialania "przeklenstwa wynalazcow"?
Oczywiscie, ja uwazam siebie samego
rowniez za ofiare tego "przeklenstwa wynalazcow". Ja sam wynalazlem wszakze
tak wiele urzadzen i bez przerwy staram sie zbudowac przynajmniej jedno z nich.
Jednak bez przerwy cos niespodziewanego mi sie przydarza, co niszczy owoce
moich wysilkow. Ja osobiscie wyjasniam te klopoty za pomoca teorii niewidzialnej
okupacji Ziemi przez szatanskie istoty pasozytnicze, jakie sa ogromnie zaawansowane
technicznie az do punktu iz moga czynic siebie calkowicie niewidzialnymi dla
ludzkich oczu. Jednoczesnie jednak osiagnely one samo dno moralnego upadku,
stad zyja wylacznie z rabunku innych cywilizacji. Istoty te rozciagaja swoja
niewidzialna kontrole nad wszystkim co sie dzieje na Ziemi. Ich szatanskie
machinacje obejmuja, miedzy innymi, przesladowanie wszelkich ludzkich wynalazkow
i karanie wszystkich ludzkich wynalazcow, ktorzy dopomagaja ludzkosci podniesc
nasza technike do poziomu przy ktorym bedziemy w stanie odnotowac ich pasozytnicze
dzialania na Ziemi. Bardziej dokladnie opisalem owe szatanskie istoty na
stronach internetowych
UFOnauci.w.interia.pl, oraz
UFOnauts.20m.com.
Jednak nawet jesli ktos nie podziela moich pogladow, ciagle poprzez zwykle
ogarniecie ogromnej liczby wynalazkow jakie w niezwykly sposob sa wytlumiane,
przesladowane, lub niszczone, ten ktos musi przyznac, ze "cos dziwnego jest
grane" oraz ze ktos lub cos w sposob zamierzony wytlumia istotne wynalazki
na Ziemi.
#3. Miejsce eksplozji UFO koło Tapanui:
Prawdopodobnie kazdy slyszal o slynnej
eksplozji Tunguskiej w Centralnej Syberii,
z 1908 roku. Otoz Nowa Zelandia doswiadczyla podobnej eksplozji w 1178 roku. Tyle
ze owa nowozelandzka eksplozja byla wiele razy bardziej potezna niz owa rosyjska.
Ponadto nowozelandzka eksplozja pozostawila po sobie ogromny krater oraz liczne
inne dowody materialne, jakie mozna sobie poogladac nawet obecnie. Owa eksplozja
UFO z Nowej Zelandii miala miejsce kolo malego miasteczka nazywanego Tapanui.
Do dzisiaj mozna tam znalezc liczne jej pozostalosci, a takze dowody materialne
ze faktycznie miala ona miejsce. Niektore z nich mozna zobaczyc na stronie
internetowej oznaczonej w "Menu 2" jako
Tapanui.
* * *
Poniewaz skompletowalem sporo badan nad owa eksplozja UFO kolo Tapanui,
sporzadzilem dla niej odrebna strone internetowa wylacznie poswiecona
dla jej opisania. Jesli wiec czytelnik zechce teraz dowiedziec sie wiecej
na temat owej gigantycznej eksplozji UFO, powinien przeniesc sie na strone
Tapanui
jaka opisze ja w wiekszej liczbie szczegolow.
Rys. 3a. Widok krateru Tapanui ze znacznej odleglosci.
W tym miejscu w 1178 roku eksplodowal stos okolo 7 wehikulow UFO
typu K6. Krater ten posiada okolo 1 kilometra srednicy. Odnotuj
ogromna sosne roznaca przy gornej krawedzi w poblizu srodka krateru.
Owa sosna jest takze widoczna na poprzedniej fotografii tego krateru.
KOlejna sosna rosnie w srodku krateru po jego lewej stronie. Odnotuj
tez jak malenkie sa szopy w ktorych wlasciciel tego krateru przechowuje
swoje narzedzia.
Rys. 3b. Widok krateru Tapanui z jego poludniowego konca.
Powyzsza fotografia zostala wykonana w 1998 roku, wkrotce po
tym jak krater Tapanui przeszedl intensywne zabiegi kultywacyjne.
Pechowo, owe zabiegi zmiszczyly wiele z originalnych
atrybutow tego miejsca eksplozji UFO (np. wyrownaly zarysy
kraterow jakie istnialy we wnetrzu tego kraturu).
Rys. 3c. Kiedykolwiek ekspedycja badawcza byla organizowana
do krateru Tapanui, niespodziewanie w kraterze zaczynala panowac
nieprzyjemna pogoda jaka czynila owe badania niemozliwymi. Najczesciej
taka nieprzyjemna pogoda objawiala sie silnym wiatrem, lokalna mgla,
lub silnym opadem deszczu jakie zdumiewajaco ograniczaly sie tylko
do samego krateru. Raz w kraterze odnotowane zostalo tornado.
Na powyzszej fotografii udokumentowany zostal dziwny aczkolwiek
potezny wiatr, jaki podczas jednej z takich ekspedycji panowal
jedynie w samym kraterze Tapanui oraz na jego krawedzi, jednak
zanikal zaledwie kilka metrow od krateru. Pozniej odkrylem ze
niewidzialne wehikuly UFO sa w stanie ksztaltowac pogode na
swoje zyczenie i to w kazdym miejscu w jakim staraja sie na
cos wplywac owa pogoda.
Rys. 4a: Tzw. "krag zbozowy". Znaleziony on byl
w Ashburton, w lutym (February) 1992 roku. Owe kregi zbozowe to po prostu
ladowiska UFO wykonane w zbozu. Formowane sa one przez wirujace pole
magnetyczne uzywane przez UFO do celow napedowych. Owo wirujace pole
magnetyczne ugina w dol zdzbla zboza podobnie jak uczynilaby to ogromna
wirujaca miotla. To zas czyni owe ladowiska UFO tak zadziwiajaco precyzyjne,
ze ludzcy zartownisie nie sa w stanie zduplikowac ich doskonalosci.
Po wiecej wyjasnien na temat napedu wehikulow UFO patrz strona
internetowa
propulsion.20m.com.
Rys. 4b: Okragle ladowisko wypalone w twardych
krzewach gorskich przez ogromne UFO typu K8. Srednica pierscienia wypalonego w
tych krzakach wynosila 98 metrow - co mozna docenic po rzuceniu okiem na
wielkosc samochodow na szosie ponizej niego. Sfotografowalem je w Wanaka,
Nowa Zelandia, na zboczu gory lokalnie nazywanej "Coromandel Peak". Pole
magnetyczne jakie wypalilo owo okragle ladowisko bylo tak potezne, ze
spopielilo ono na szary proszek twarde krzaki gorskie jakie porastaja
zbocze owej gory. Aby bylo jeszcze ciekawiej, ow szary proszek jest palny
i moze zostac zapalony zwykla zapalka. Zartownisie nigdy nie byliby w
stanie wykonac tego ladowiska dla zartu, tak jak to twierdzi nowozelandzka
telewizja. Dzisiejsi ludzie po prostu nie znaja sposobu aby zamienic twarde
krzaki gorskie na palny szary proszek. Ponadto zbocze na jakim owo ogromne
ladowisko zostalo wykonane, jest praktycznie niedostepne dla zartownisiow.
Zauwaz ze podobne pierscieniowate ladowiska UFO, tyle ze wypalane np. w trawie,
daje sie zobaczyc w sporej czesci obszaru Nowej Zelandii. Wiecej danych na ten
temat zawartych jest w podrozdziale O5.1 z monografii [1/4].
#4. Kręgi zbożowe i lądowiska UFO z Nowej Zelandii:
Nowa Zelandia jest doskonale znanym
krajem gdzie UFO grasuje zupelnie
swobodnie. Wystarczy wszakze przypomniec w tym miejscu slynny na calym
swiecie film jaki uchwycil jkarzacy sie wehikul UFO ponad miejscowoscia
Kaikoura. Na przekor ze niezliczeni pseudo-naukowcy starali sie zdyskredytowac
waznosc tego filmu, do dzisiaj im sie to nie udalo. Faktycznie tez jesli
ktos chce zobaczyc UFO, wowczas ma najwieksza szanse wlasnie w Nowej Zelandii.
Od kiedy mieszkam w Nowej Zelandii, widuje wehikul UFO srednio co jakies 6 lat.
Najwazniejsze ze swoich wlasnych obserwacji UFO opisalem w podrozdziale VB4.1
z monografii [1/4] dostepnej nieodplatnie za posrednictwem niniejszej
strony internetowej. Oczywiscie, kiedy wehikuly UFO nalatuja na Nowa
Zelandie, laduja one takze na ziemi. Dlatego, jesli ktos wie za czym
sie rozgladac, moze znalezc takie ladowiska UFO niemal przy kazdym
budynku rolniczym z Wyspy Poludniowej Nowej Zelandii (na Wyspie Polnocnej
roslinnosc jest znacznie bardziej witalna, ladowisk UFOI nie rzucaja
wiec sie juz tak w oczy). Na rysunku 4 pokazuje jak owe ladowiska UFO
wygladaja.
* * *
Ladowiska UFO sa objasnione w wiekszej liczbie szczegolow w podrozdziale
O5.1 z monografii [1/4]. Sa tam takze zilustrowane ich liczne przyklady.
#5. Latające kule światła:
Kule te sa ogromnie niezwyklym zjawiskiem.
Widoczne sa one golym okiem.
Zwykle maja wielkosc pilki ping-pongowej, oraz wygladaja jak okragle
lampy fluorescencyjne jakie jarza sie upiornym bialym swiatlem.
Pojawiaja sie jednak tez raporty o kulach nieco wiekszych rozmiarow,
jakie maja wielkosc typowej pilki. Kule te sa w stanie przelatywac
przez obiekty stale, bez uczynienia szkody tym obiektom lub sobie.
Raportowane mi bylo, ze wlatywaly one do srodka
zamknietego samochodu, a takze do srodka zamknietego namiotu. Jak
dotychczas spotkalem sie z raportami jakie opisywaly obserwacje owych
kul w kraterze Tapanui (tj. w tym opisanym powyzej, w ktorym stos 7
wehikulow UFO eksplodowal w 1178 roku), oraz w Coromandel. W kraterze
Tapanui pojawiaja sie one nocami relatywnie czesto. Wlasciciel tego
krateru widzial je wiele razy. Takze grupa badaczy z "Unexplained
Phenomena Research Society" zarejestrowanego w Dunedin, ktora zdecydowala
sie zaobozowac w tym kraterze przez noc aby je zobaczyc, faktycznie
zostala "wypedzona" z krateru przez owe kule w samym srodku nocy,
poniewaz owe upiornie jarzace sie obiekty zaczely ich terroryzowac
poprzez wlatywnie do ich namiotu.
* * *
Ponizej przytaczam cytat listu
datowanego 6.1.97 ktory otrzymalem od jednej z czytelniczek moich
publikacji. Zawiera on najlepszy opis owych jarzacych sie kul
swiatla jakie napotkalem w dotychczasowych badaniach. (Oto tresc
tego cytatu w moim swobodnym tlumaczeniu z angielskiego:)
"Wlasnie teraz sobie uswiadomilam
ze niektorzy z moich przyjaciol opowiadali jakies kilka lat temu, ze
wybrali sie do krateru Tapanui i obeszli go naokolo wzdluz jego obrzeza,
(dla jakiego powodu? Nie bylam w stanie wydobyc od nich zadnego
wyjasnienia o czym jest to wszystko - dopiero teraz zaczynam to
rozumiec!) Ja sadzilam ze jest to jakis zwariowany pomysl zwiazany
z ta 'grypa Tapanui' ktora szerzy sie tam naokolo, oraz zastanawialam
sie dlaczego u licha chcieli oni abym wybrala sie tam z nimi! Pamietam
jak opowiadali mi cos na temat swiatel (Ty wspominasz ze wykazuja one
'inteligencje') zas ja im powiedzialam ze wcale nie musza wybierac sie
az tak daleko aby znalezc ten rodzaj zjawiska, chociaz te swiatla jakie
ja sama widzialam byly definitywnie inteligentne, jednak wcale nie tak
male jak pilki golfowe. Jesli o mnie chodzi, to uwazam ze jest wystarczajaco
wiele do zobaczenia tutaj na gorze bez wybierania sie na poludnie,
a takze aby byc szczegolnie ostroznym wobec 'Straznika' przed ktorym moja
matka ostrzegala mnie kiedy jeszcze bylam nastolatka, plus inni ze
starszyzny az do ostatnich czasow kiedy bylam wystarczajaco do nich
blisko a takze nastepnego dnia owczesna Rangatira Wahine powtarzala
mi ostrzezenie abym nigdy nie podazala za wabiacymi ogniami 'Straznika'
poniewaz nigdy bym juz nie wrocila, bylo to jakies 5 - 6 lat temu.
Inne swiatla, zlote jarzace sie sfery wielkosci okolo pilki do siatkowki
jakie rozsiewaja jasne zlotawe promieniowanie rozswietlajac w srodku
caly dom w ktorym wowczas sie zatrzymalam byly znacznie bardziej interesujace.
Ja slyszalam o nich wczesniej oraz ze to byl nasz gospodarz ktory je
widzial, jednak kazdy sie z nim draznil i twierdzil ze wypil on zbyt
wiele 'Waipiro' jako ze byl on dosyc rozsmakowany w swoim piwie.
Jednak one istnieja, tak jak je opisalam. Nie moglam spac owej nocy
i odnotowalam jasnosc bijaca ze stolowego za drzwiami, wygladnelam
wiec przez firanki aby zobaczyc urzekajacy widok. Nie bylam w stanie
dobudzic sie swojej kolezanki, aby patrzyla wraz ze mna, dlatego sama
wstalam z lozka i zakradlam sie do framugi drzwi w stolowym, ukrywajac
sie w cieniu przejscia, oraz majac wspanialy widok na owe jarzace sie
sfery - i to wszystko jest prawda! Bawiac sie w przeskakiwanie siebie
nawzajem jak zaby, oraz skaczac w dol wzgorza, poprzez bagno, az do
wody zatoki i jakies 10 stop od sciany domu, wszystkie przez jakis
czas podazaly wzduz linii plotow, skaczac wzdluz wierzcholka plotu
z jednej sztachety na druga potem na slupek, potem ponownie w najbardziej
dzecinna zabawe jaka kiedykolwiek moglbys zobaczyc! Kontynuowaly tak az
minely nasz budynek i troche dalej, potem zas wrocily ponownie, czasami
skaczac jedna na grzbiet drugiej. Pechowo tak bylam zaintrygowana ze
stopniowo wychylilam sie zbyt mocno ze stolowego i mnie w koncu zobaczyly
- natychmiast (a bylo ich co najmniej dwa tuziny) wszystkie ich swiatla
wygasly rownoczesnie, nawet tych jakie byly dosyc daleko, bylo to urzekajace
- jakbym to ja wlasnie wylaczyla przycisk swiatla! Naglosc tego wygaszenia
byla dosyc szokujaca, niemal teatralna! Gdybysmy znajdowali sie w zabudowanej
przestrzeni wowczas bym posadzala ze ktos, w jakis sposob wyprawia na nas
sztuczke, jednak nie znajdowalismy sie w widoku zadnego innego zabudowania
za wyjatkiem tych po drugiej stronie zatoki, jako ze Haurakei Gulf
rozciagal sie przed frontem naszego budynku, z prawej strony bylo strome,
porosle rodzima puszcza wzgorze, jakies sto metrow z tylu znajdowaly
sie bezludne wzgorza 200 - 300 stop wysokie pokryte dziewicza puszcza
jaka zaczynala sie natychmiast za droga ktora wspinala sie wzwyz do
przeleczy, podczas gdy pozostala strona zajmowana byla przez wybrzeze
zatoki morskiej. Dla mnie owo miejsce bylo najbardziej dezorientujacym
w jakim przebywalam w calym swoim zyciu, slonce nie wznosilo sie
tam gdzie by sie go spodziewalo, zas zachodzilo w miejscu jakiego
nie dalo sie zrozumiec? Zmuszona bylam odwolywac sie do mapy drogowej
aby zrozumiec dokladnie gdzie sie znajduje, a przeciez wcale nie
jestem nienawykla do lasu, jednak tutaj?! Aby jednak kontynuowac
opowiadanie o owych swiatlach, to ciagle patrzac przez boczne okno
na druga strone bagna i w kierunku wzgorza po prawej stronie,
zostalam zaszokowana zobaczeniem zimnego, bialego, nie jarzacego
sie swiatla jakby lampy 'Straznika' ktory sie pojawil, jakie swiecilo
przez okolo 2 - 3 sekundy, potem sie wylaczalo, zas po krotkiej chwili
pojawialo sie ponownie, wabiac mnie abym podazyla za nim i go znalazla.
Wygladalo ono tak blisko, ze nawet sprawdzilam teren i zaplanowalam swoja
droge az do jakiejs jednej trzeciej wysokosci wzgorza, jednak wiedzac
doskonale ze gdybym podeszla do niego blizej wowczas by sie odsunal
dalej az, jak wszystkie przypadki o jakich slyszalam nam to potwierdzaja,
osoba ktora go sciga calkowicie sie zgubi. Istnieja legendy o tych co go
scigali, itp."
Odnotuj ze powyzszy cytat potwierdza
iz owe kule swiatla wykazuja inteligencje a nawet lubia sie "zabawiac".
Potwierdza on takze ze sa one doskonale znane przez lokalny folklor
nowozelandzki.
* * *
Istnieje wiele spekulacji na
temat czym wlasciwie sa owe upiornie
jarzace sie kule. Dominujaca opinia jest, ze posiadaja one charakter
duchowy i reprezentuja duchy tych co umarli w wyniku eksplozji Tapanui
(opisywanej powyzej). Jednak ja osobiscie jestem raczej przekonany,
ze owe jarzace sie kule to sterowane komputerowo miniaturowe UFO-sondy,
jakie lataja bardzo wolno w telekinetycznej konwencji dzialania.
Dzisiejsza UFOlogia nazywa owe UFO-sondy z uzyciem niefortunnej
nazwy rods - co oznacza "paleczki" (taka dziwna nazwa zostala
im przyporzadkowana, poniewaz kiedy sa one fotografowane podczas
szybkiego lotu, wowczas na zdjeciach wygladaja jak wydluzone,
upiornie jarzace sie paleczki). Wiecej informacji na temat owych
"rods" (tj. bezzalogowych, miniaturowych sond UFO) mozna znalezc
na stronie internetowej
telekinesis.50megs.com
a takze w podrozdziale U3.1.2 monografii [1/4].
Rys. 5: Tajemnicze kule kamienne jakie powtarzalnie pojawiaja
sie na powierzchni pastwisk Nowej Zelandii. Sa one niemal dokladnie
okragle. Ujawniaja regularna siatke pod powierzchnia, jaka sugeruje
ze sa one wytwarzane w przemyslowy sposob. Okolicznosci w jakich
lokalni farmerzy je znajduja sugeruja, ze kule te "spadaja z nieba".
Jak narazie nie spotkalem sie jednak z raportem kogos kto faktycznie
zaobserwowalby moment ich upadku z nieba. Powyzsze dwie kule naleza
do grupy okolo ich tuzina, jakie znalezione zostaly okolo 1983 roku
na jednym z pastwisk w okolicach Invercargill. Jednak w zblizonym
czasie bylem tez kontaktowany przez kogos z wybrzeza zachodniego
Nowej Zelandii (tzw. "West Coast"), kto znalazl ich kilka na swoim
ogrodzie.
#5b. Podobne kule światła widziane są też w innych krajach:
Obserwacje owych dziwnych
latajacych kul swiatla nie sa ograniczone wylacznie do Nowej
Zelandii. Podobna pojedyncza kula zimnego swiatla jest widywana
na stokach Babiej Gory w Polsce. Istnieje tam nawet lokalna
legenda stwierdzajaca ze owa kula swiatla pilnuje skarbu
zbojeckiego ukrytego na zboczach owej gory. Z tego powodu
owa polska kula swiatla nazywana jest "Straznik". Polskie
legendy stwierdzaja na jego temat, ze osoba ktora stara
sie odnalezc ow skarb zbojecki, bedzie przez tego straznika
zwodzona tak dlugo, az zagubi sie na smierc. Wiecej na temat
owej polskiej kuli swiatla zawarte jest w moim traktacie [4B].
Podobne jarzace sie
kule sa widywane jak wzlatuja one z wod rzeki Mekong, na granicy
Tailandii i Laosu. Lokalnie sa one tam znane pod nazwa
Naga Fireballs. Najwiecej ich daje sie zobaczyc
kolo swiatyni buddyjskiej w Phon Phisai, okolo 40 kilometrow
od polnocnego miasta Tailandzkiego "Nong Khai". Owe kule swiatla
zdaja sie tam pojawiac ogromnie regularnie w pazdzierniku kazdego
roku noca przy pelni ksiezyca. Ich krotki opis zawarty jest w
artykule gazetowym o tytule "Goodness gracious, great balls of fire"
opublikowanym na stronie C10 z wydania datowanego 7 December 2003
nowozelandzkiej gazety
Sunday Star - Times.
Rys. 6. Tak oto wygladaja stare klody szlachetnych drzew zwanych
totara, jakie powykorzeniane byly w 1178 roku przez podmuch eksplozji
Tapanui. Na przekor powierzchni faktycznie wygladajacej na ich wiek, w
srodku maja one twarde i zdrowe szlachetne drewno czerwonego koloru. Jakosc
tego szlachetnego drewna jest jeszcze wyzsza niz drewno debowe z Europy.
Miejscowi przedsiebiorczy rzemielsnicy uzywaja to szlachetne drewno do
wytaczania najrozniejszych pamiatek wysoce cenionych przez turystow z
powodu ich piekna. Aby pokazac jak owo zdrowe czerwone drewno wyglada,
usunalem fragment powierzchni z przedniej czesci powyzszej klody. Zauwaz,
ze poza owa kloda widoczny jest fragment okreznej krawedzi nieco odstajacej
z poziomu pastwiska. Wglebienie jakie owa krawedz otacza, to wlasnie krater
Tapanui. Powyzsza stara kloda drzewa totara zwykla lezec jedynie okolo
400 metrow od krawedzi tego krateru.
#6. Drzewa jakie pamiętają czasy Jezusa:
W 1178 roku potezna eksplozja kolo Tapanui wykorzenila drzewa,
z jakich niektore juz wowczas liczyly ponad 1000 lat. Drzewa te
w przewazajacej czesci byly slynnymi w Nowej Zelandii szlachetnymi
drzewami totara, jakie rozna bardzo wolno. Faktycznie to
drzewo totara o okolo 1 metra srednicy przed eksplozja Tapanui
musialo rosnac ponad 1000 lat. Niektore z tych drzew wywroconych
w 1178 roku przekraczaly 2 metry srednicy. To zas oznacza, ze
byly one juz spore kiedy Jezus przebywal na Ziemi. Po ponad
850 latach lezenia martwymi, drewno z tych drzew (obecnie wiec
majace ponad 2000 lat) jest ciagle tak twarde, ze lokalni
przedsiebiorczy rzemielsnicy uzywaja je dla wytaczania i rzezbienia.
Zwykle wykonuja z nich najrozniejsze pamiatki dla turystow.
Stad jesli ktos ma wystarczajaco szczescia aby natrafic na
takiego przedsiebiorczego rzemielsnika, wowczas za kilka dolarow
moze kupic sobie pamiatke wyko0nana z drewna jakie pamieta czasy
Jezusa. Jednak nawet jesli ktos nie kupi sobie takiej pamiatki,
ciagle powinien przygladnac sie dobrze owym starym drzewom
totara z nowozelandzkiego krajobrazu, poniewaz zamrozone w
nich jest wiele historii i zaskakujacych zdarzen - po szczegoly
patrz strona oznaczona w menu
Tapanui.
#7. Gigantyczne mutacje stworzeń zamieszkujących Nową Zelandię:
Podczas eksplozji Tapanui cala powierzchnia Nowej Zelandii zostala skazona
telekinetycznie. Owe telekinetyczne skazenie zawarte jest w glebie Nowej
Zelandii do dzisiaj. Ma ono ta niezwykla zdolnosc, ze wyzwala gigantyczne
mutacje organizmow zywych. Dlatego najrozniejsze organizmy jakie zamieszkuja
Nowa Zelandie od czasu do czasu mutuja do gigantycznych rozmiarow. Stad
kiedy ktos przebywa w Nowej Zelandii, moze sie tam spotkac z takimi ogromnymi
mutacjami. Najslynniejsze i naczesciej spotykane z nich sa liczne mutacje
super-ptaka Moa. Jedna z jego mutacji wyrastala do rozmiaru zyrafy. (Moa
normalnego rozmiaru sa wielkosci indyka.) Ptaki te moga byc ogladane w
praktycznie kazdym muzeum z terenu Nowej Zelandii. Mutacje innych organizmow
moga byc ogladane glownie w gazetach, jako ze muzea nie sa zainteresowane
w ich eksponowaniu. Przykladem takich mutantow pokazywanych glownie w
gazetach, moze byc gigantyczny rak pokazany na rysunku 7a, czy gigantyczne
grzyby "purchawki" ("puff-balls") jakich kolorowa fotografia jest
pokazana na rysunku 7b. (Opis owych "purchawek" publikowany byl w
artykule "Sprouting puff-balls" z nowozelandzkiej gazety z Dunedin
o nazwie
Otago Daily Times
wydanie datowane w czwartek (Thursday), 26 marca 1998 roku, strona 11,
sekcja "Regional News". Artykul ten ciagle jest dostepny "on line"
na stronie internetowej owej gazety.) Pamietam tez ze wkrotce po moim przybyciu do Nowej Zelandii
w 1982 roku, jakas gazeta (bodajze byla to "The Press" z Christchurch)
opublikowala fotografie jadalnego grzyba wielkosci doroslego czlowieka.
Ow rodzaj grzybow rosnie rowniez w Polsce, gdzie nazywany jest "prawdziwek".
Znam go doskonale bowiem jako maly chlopiec zbieralem go bardzo czesto.
Maksymalny rozmiar jaki osiaga on w Polsce wynosi okolo 30 cm wzrostu.
Stad ow nowozelandzki gigant byl okolo 6 razy wiekszy niz normalnie.
Mechanizm jaki powoduje owe gigantyczne mutacje organizmow
zywych opisany jest dosyc dokladnie w podrozdziale JE9.3 z monografii
[1/4].
* * *
W mojej prywatnej opinii, temat gigantycznych mutacji z Nowej Zelandii,
zamiast bycia wyciszanym, powinien byc pilnie badany. Jest tak poniewaz
wlasnie obecnie nasza planeta przechodzi przez goraczke inzynierii
genetycznej ("genetic engineering" lub "GE"). Chodzi bowiem o to,
ze gigantyczne mutacje z Nowej Zelandii moga ukrywac wskazowki co nas
czeka w przyszlosci jesli pozwolimy aby GE dziko rozprzestrzeniala sie
po naszej planecie jak nieposkromiony pozar.
Rys. 7a: Gigantyczny mutant raka lokalnie
nazywanego "packhorse crayfish". Wazy on 6.3 kilograma i mierzy 1.34
metra dlugosci (normalnych wymiarow rak tego gatunku jest okolo 10
razy mniejszy). Zostal on zlapany przez Mr Brian Hoult z Hikurangi,
kolo Three Mile Reef w morze od Bream Bay, na polnoc od Whangarei
krotko przed 27 wrzesnia (September) 2003 roku. Opisy tego raka,
ilustrowane powyzsza fotografia, najpierw opublikowane byly w gazecie
The Northern Advocate (P.O. Box 210, Whangarei, New Zealand)
ktory posiada prawa copyright na powyzsze zdjecie. Ja zas znalazlem
je w artykule "Monster crayfish could be 100" jaki pojawil sie w
innej nowozelandzkiej gazecie
The Dominion Post,
wydanie z soboty, 27 wrzesnia (Saturday, September 27), 2003 roku,
strona A9. Powyzszy gigantyczny rak jest tylko pojedynczym przykladem
z ogromnej liczby gigantycznych mutacji jakie bez przerwy pojawiaja
sie w Nowej Zelandii z powodu telekinetycznego skazenia terenu
spowodowanego eksplozja Tapanui z 1178 roku. Poniewaz sprawa
inzynierii genetycznej - Genetic Engineering (GE) staje sie tak
palaca ostatnio, w mojej opinii owa sprawa gigantycznych mutacji
nowozelandzkich powinna byc pilnie badana.
Rys. 7b: Fotografia gigantycznych grzybow
popularnie nazywanych "purchawkami". Byla ona opublikowana w doskonalej
gazecie nowozelandzkiej z Dunedin o nazwie
Otago Daily Times
wydanie datowane w czwartek (Thursday), 26 marca (March) 1998 roku,
strona 11, sekcja "Regional News". Gazeta
Otago Daily Times
jest wlascicielem praw copyright do powyzszego zdjecia.
Odnotuj ze owa gazeta posiada doskonale utrzymywana strone internetowa
jaka udostepnia wszystkie jej dawne artykuly poczawszy od 1 lipca
(July) 1997 roku. Powyzszy artykul, ale bez zdjecia, jest wiec
dostepny "on line" na owej stronie internetowej.
Rys. 8a: Gigantyczna matwa (po angielsku "squid")
zlapana w nowozelandzkich wodach. Powyzsza fotografia pochodzi z artykulu
"Tales of cannibalism from the deep sea" (tj. "Wiesci o kanabilizmie
z glebin morskich"), jaki pojawil sie na stronie A15 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie ze srody, 8 pazdziernika (October) 2003 roku. Owa gazeta
The Dominion Post
jest tez wlascicielem copyrights do powyzszego zdjecia. Pokazana tutaj matwa
jest okolo 10 metrow dluga, zas jej ostre szpony w przeciagu sekund potrafia
rozedrzec na strzepy cialo czlowieka.
Rys. 8b: Gignatyczny pstrag teczowy z Nowej Zelandii.
(Copyright The Press, Christchurch, New Zealand.)
Byl on 1.02 metra dlugi, wazyl 17.5 kg, oraz nieoficjalnie zostal uznany za
swiatowy rekord. Zostal on zlapany w Kanale Tekapo, przez Pana Tony Washington,
z Geraldine, New Zealand. Powyzsza fotografia pochodzi z artykulu "Fisherman
angling for a world record" ("Rybak zlapal swiatowy rekord") pochodzacy ze
strony A4 nowozalandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z wtorku, 18 November 2003. Jednak ow artykul bazowal na podobnym
artykule o tytule "Record Fish hooked on a reel-in" ("Rekordowa ryba zlapana
na wedke") jaki pojawil sie na pierwszej stronie z wydania datowanego
November 18, 2003 gazety z Christchurch nazywajacej sie
The Press,
ktorej reporter wykonal powyzsza fotografie. Stad owa
The Press
posiada tez prawa copyright do powyzszego zdjecia. Omawiane artykuly stwierdzaja,
ze poprzedni rekord swiatowy dla pstraga teczowego wynosil 17 kg, oraz ze byl on
zlapany w dokladnie tych samych wodach co powyzszy.
Z kolei na stronie A8 wydania gazety nowozelandzkiej
The Dominion Post,
datowanego we wtorek, 2 grudnia 2003 roku, fotografia gigantycznego brazowego
pstraga (brown trout) jest publikowana pod tytulem "Tukituki titan". Dane na
temat jego wagi lub wymiarow nie zostaly tam podane. Jednak szacujac z porowania
go do osoby ktora go trzyma, jest on co najmnie wielkosci pstraga pokazanego
na powyzszej fotografii, jesli nie nawet wiekszy.
Aby uswiadomic sobie jak gigantycznych rozmiarow
jest powyzszy pstrag, wystarczy wspomniec ze najmniejsza dlugosc pstraga
ciagle dozwolona do lapania przepisami "Fish and Game New Zealand" wynosi 30 cm
(co nadaje takiemu pstragowi wage mniej niz 0.5 kg). To zas oznacza, ze powyzszy
gigant byl ponad 3 razy dluzszy od takiego minimalnego doroslego pstraga, oraz
ponad 35 razy ciezszy od niego. Odnotuj ze owa minimalna dlugosc ryb jest zawsze
tak definiowana przez naukowcow i prawnikow, ze opisuje ona typowego dojrzalego
doroslego osobnika, jaki mial juz mozliwosc wytarcia sie i wyprodukowania nastepnej
generacji. Gdyby wiec powyzsze roznice wielkosci i wagi pstragow odniesc do
ludzi, oznaczaloby to znalezienie w Nowej Zelandii ludzkiego giganta, ktory
jest ponad 3 razy wyzszy od typowego doroslego czlowieka (czyli ma wzrost okolo
5 metrow), oraz czyja waga przekracza okolo 35 razy wage typowego doroslego
czlowieka (czyli wynosi ponad 2.8 tony). Aby bylo dziwniej, zgodnie z legendami
kolo Timaru w Nowej Zelandii zwykl istniec szczep tego typu olbrzymow. Byl on
nazywany "Te Kahui Tipua".
W tym miejscu warto dodac, ze angielskojezyczne
wyrazenie "catch 30 pounder" (tj. "zlapac 30-to funtowca") jakie bezposrednio
referuje do zlapania pstraga o wadze 30 funtow lub wiecej w rzekach Szkocji,
w dawnym jezyku angielskim stanowilo symbol niemozliwosci. Jedynie ostatnio
zostalo ono zastapione powiedzeniem "pigs could fly" (tj. "swinie moglyby latac")
ktore jest najnowszym symbolem niemozliwosci.
Sceptycy skonfrontowani ze zdjeciem powyzszego
pstraga prawdopodobnie zignoruja teorie ze to telekinetyczne skazenie srodowiska
Nowej Zelandii, tj. produkt uboczny eksplozji Tapanui, spowodowalo wzrost takich
gignatycznych organizmow. Prawdopodobnie by tez argumentowali ze ryby rosna podczas
calego zycia. Jesli wiec da im sie wystarczajaco duzo czasu i wystarczajaco duzo
pokarmu, wowczas moga osiagnac dowolny rozmiar. Aczkolwiek musimy zgodzic sie z
takimi argumentami w odniesieniu do niektorych ryb, nie moga one byc ekstrapolowane
do innych gigantycznych stworzen Nowej Zelandii. Dla przykladu, nikt nie moze
argumentowac, ze jesli wezmie sie mlodego indyka, da mu pod dostatkiem jedzenia
i pozwoli mu sie rosnac dowolnie dlugo, wowczas osiagnie on wielkosc nowozelandzkiego
super-ptaka Moa. (Oryginalna wielkosc tzw. "bush Moa" z jakiej wszelkie olbrzymie
Moa potem sie wymutowaly, byla wlasnie wielkosci indyka.) Z kolei istnieje na tyle
wiele odmiennych gatunkow stworzen wyrastajacych w Nowej Zelandii do gigantycznych
rozmiarow, ze musi w tym kryc sie "wiecej" niz zwykly przypadek. Moja teoria o
telekinetycznym skazeniu Nowej Zelandii, jakie po raz ostatni ma masywna skale mialo
miejsce w 1178 roku podczas eksplozji UFO kolo Tapanui, jak dotychczas jest jedyna
teoria naukowa ktora wyjasnia czym wlasciwie jest owo "wiecej". Ponadto owa teoria
posiada potwierdzenie w najrozniejszym empirycznym materiale dowodowym, dla przykladu
w ponad 12 razy wyzszym i szybszym wzroscie roslin na bylych ladowiskach
telekinetycznych UFO.
#8. Ludzkie giganty:
Nowozelandzka gazeta o nazwie
Timaru Herald,
w swoim wydaniu datowanym 24 lutego 1875 roku, strona 3, pisze co natepuje, cytuje:
"Odkrycie resztek ludzkich. Bardzo duzy szkielet zostal znaleziony wczoraj jakies 7 stop pod powierzchnia piasku na polwyspie rzeczki Saltwater Creek. Pan Bullock, woznica, podczas gromadzenia piasku dla potrzeb budowlanych, wpadl na ten relikt przeszlych wiekow i przywiozl fragmenty do miasteczka. Mielismy mozliwosc ich przegladniecia, i zostalismy uderzeni przez ich symetrie nie mniej niz przez ich ogromne rozmiary. Wygladaja jak nalezace do osoby gigantycznych rozmiarow; jednak jak narazie sa niekompletne co czyni trudnym wyznaczenie wymiarow jego ciala. Kosci szkieletu sa bardzo rozlozone, fakt jaki rozpatrywany w powiazaniu z suchoscia miejsca w jakim zostal znaleziony, prawdopodobnie sugeruje jego znaczny wiek. Powinnismy miec wiecej do powiedzenia na temat tego interesujacego odkrycia w naszym nastepnym wydaniu." (W oryginale angielskojęzycznym: "Discovery of Human Remains. A very large skeleton was found yesterday, about 7 feet below the surface of the sand on the Saltwater Creek spit. Mr Bullock, the carter, in removing some sand for building purposes, dropped across this relic of a past age and brought the fragments to town. We have had an opportunity of inspecting them, and were struck by their symmetry no less than their great size. They appear to have belonged to a man of gigantic statue; but are so far incomplete as to render it difficult to ascertain the dimensions of his frame. The bones are much decayed, a fact which taken in connection with the dryness of the situation where they were found, probably indicates for them a great antiquity. We shell have some more to say about this interesting discovery in our next issue.")
Ja badalem sprawe owego ludzkiego giganta kiedy
w latach 1999 do 2001 zatrudniony bylem w Timaru. Wyniki tamtych swoich badan
opublikowalem w rozdziale B traktatu [7/2]. Zgodnie z tamtejsza miejscowa
tradycja slowna, szkielet tego giganta byl szacowany jako nalezacy do osoby okolo
8 metrow wysokiej. Mial on tak ogromna czaszke, ze normalna ludzka czaszka calkowicie
sie miescila w jego ustach. Nalezal on do tajemniczego szczepu miejscowych gigantow,
jaki przez Maorysow nazywany byl Te Kahui Tipua. Szczep ten zamieszkiwal
okolice Timaru az do okolo 18 wieku. Liczne szkielety owych gigantow z Timaru zostaly
odkryte, jednak wkrotce potem znikaly one w tajemniczych okolicznosciach. Najbardziej
ostatnie odkrycie dwoch takich gigantycznych szkieletow ludzkich mialo miejsce w
latach 1960tych, w obszarze Timaru nazywanym "Maori Park". Miejscowa gazeta
Timaru Herald,
takze rozpisywala sie szeroko na ich temat, zas wielu miejscowych ludzi ciagle
pamieta tamte opisy. Niestety, ja nie bylem w stanie pozwolic sobie na wklad
pracy dlugotrwalego poszukiwania jaki byl wymagany dla znalezienia szczegolow
wydawniczych oryginalnych artykulow na ich temat. Wkrotce po odkryciu, jak
wszelkie inne szczatki
nowozelandzkich gigantow, takze i te zniknely w tajemniczych okolicznosciach. Obecnie
nikt nie potrafi wskazac co z nimi sie stalo. Ja podjalem wysilek przesledzenia
dalszego losu giganta opisanego w powyzej cytowanym artykule z 1875 roku. Kiedy
jednak bylem bardzo bliski odnalezienia osoby ktora posiadala ogromna dolna
szczeke owego giganta jako rodzaj makabrycznej pamiatki, niespodziewanie zostalem
usuniety z pracy w Timaru i zmuszony zostalem do przeniesienia sie do innej
miejscowosci aby zarobic na swoj chleb codzienny. Wyglada wiec, ze owa
sekretna czarna moc jaka zniewala nasza planete i o jakiej pisze na stronie
internetowej
ufonauts.20m.com,
nie zyczy sobie abysmy dowiedzieli sie czegokolwiek na temat istnienia
ludzkich gigantow w Timaru.
Dzisiejsza medycyna uznaje az kilka
odmiennych powodow, dla jakich ludzie moga wyrastac na gigantow. Wsrod
tych trwala telekinetyzacja nie jest jednak uznawana. Istnieje jednak
jeden rodzaj empirycznego materialu dowodowego, ktory wskazuje wlasnie
trwala telekinetyzacje jako powod dla mutowania sie ludzkich gigantow
w Nowej Zelandii. Dowodem tym jest empiryczne odkrycie dawnych Maorysow
(przekazywane nam w formie ich tradycji slownej), ze jesli szczatki ludzkiego
giganta pochowane sa w ich ogrodkach warzywnych, wowczas warzywa rowniez
wyrastaja do gigantycznych rozmiarow. (Wlasnie z powodu owego empirycznego
odkrycia, starozytni Maorysi zwykli zakopywac fragmenty ludzkich gigantow
w ich ogrodkach warzywnych.) Najbardziej istotny w tym odkryciu jest mechanizm
za uzyciem jakiego zdolnosc do wyrastania do gigantycznych rozmiarow jest
przenoszona z resztek ludzkich gigantow na warzywa. Jesli bowiem dany ludzki
gigant wyrosl z powodu jakiejs choroby, wowczas jego resztki nie bylyby w
stanie wzbudzic wzrostu gigantycznych warzyw. Jednak jesli dany ludzki gigant
byl gigantem z powodu trwalego natelekinetyzowania, wowczas natelekinetyzowane
pierwiastki zawarte w jego ciele zostalyby zaabsorbowane przez warzywa,
indukujac w nich rowniez wzrost do gigantycznych rozmiarow. To zas oznacza,
ze istnieje empiryczny material dowodowy, jaki wskazuje na wyrastanie
ludzkich gigantow wlasnie z powodu trwalego natelekinetyzowania ich cial.
Wiecej na temat trwalej telekinetyzacji mozna znalezc w podrozdzialach
NB1 i NB2 z tomu 11 monografii [1/4].
#9. Kamień jaki podobno wędruje:
Istnieje spory kamien kolo miejscowosci Atiamuri na Wyspie Polnocnej
Nowej Zelandii. Pokazuje go zdjęcie z rysunku 9. Jest on otoczony
licznymi legendami. Jest takze przedmiotem kultu dla miejscowych Maorysow.
Maorisi ci modla sie do owego kamienia, oraz skladaja mu liczne ofiary.
Kamien odwzajemnia ich modly poprzez dokonywanie licznych uzdrowien
oraz poprzez przynoszenie szczescia tym co o nie prosza. Pod tym wzgledem
ow kamien zachowuje sie dokladnie tak jak slynne drzewa z Malezji zwane
Datuk jakie zilustrowane sa i opisane na stronie internetowej
ufonauts.20m.com,
jak slupy totemowe z Borneo o ktorych pisze w podrozdziale I6.7 oraz
I5.1 monografii [1/4], a takze jak figura Matki Boskiej jaka kiedys
istniala w zamku z
milicz.fateback.com
w Polsce. (Owe malazyjskie drzewa "Datuk" uzdrawiaja i pomagaja
lokalnym ludziom, dokonuja cudow, nie daje sie ich wyciac, itp.
Podobnie zachowuja sie slupy totemowe z Borneo, a trakze posag
Matki Boskiej z malborka w Polsce.) Ja swego czasu badalem kamien
z Atiamuri, oraz stwierdzilem ze wykjazuje on dosyc niezwykle
cechy. Dla przyklady zdaje on sie wydzielac jakis rodzaj promieniowania,
poniewaz kiedy umiescilem na nim film do fotografii Roentgenowskich,
ow film pokazal potem dziwne naswietlone wzory. Jest on takze namagnetyzowany
(jego namagnetyzowanie daje sie wykryc za pomoca zwyklego kompasu).
* * *
Najdziwniejsza jednak cecha kamienia z Atiamuri, to ze zgodnie z miejscowym
folklorem kamien ten ma jakoby "wedrowac". Miejscowi ludzie twierdza,
ze na jakims tam etapie zostal on odsuniety od krawedzi szosy, poniewaz
wprowadza on dosyc powazne niebezpieczenstwo dla przjezdzajacych
samochodow. Jednak podobno po przesunieciu powrocil on sam na
poprzednie miejsce. Ludzie twierdza takze, ze amienia on ksztalt
owej dziury w swoim boku (w dziure ta skladane sa ofiary Maorysow).
Owa dziura podobno jednym razem jest calkowicie okragla, innym zas
razem wydluzona jak muszla malzy.
Rys. 9: Oto ja (Dr Jan Pajak) przy kamieniu
z Atiamuri. Kamien ten lezy tuz przy krawedzi dosyc ruchliwej szosy.
Wprowadza on znaczne ryzyko dla ruchu po tej szosie, jako ze
od czasu do czasu rozbijaja sie na nim samochody i gina ludzie. Nie
mozna go jednak usunac, bowiem jest on "swietym kamieniem" i przedmiotem
kultu lokalnych Maorysow. Dokonuje on dla nich wielu cudow, podobnie jak
czynia to swiete drzewa
Datuk
z Malezji, slupy totemowe z Borneo, czy posazek
Maryi
z Malborka. Dlatego co jakis czas ponawiane
sa proby przeniesienia tego kamienia w miejsce nieco odleglejsze od szosy.
Zgodnie jednak z lokalnym folklorem, po takim przeniesieniu kamien
ten ma zwyczaj wybierania sie na przechadzke, wracajac z powrotem
na stare miejsce. Kiedy badalem ow kamien kilka lat temu, emitowal
on jakies dziwne promieniowanie rejestrowalne na filmie fotograficznym.
Wykazywal tez namagnesowanie jakie bylo na tyle silne, ze dawalo sie
wykryc zwyczajnym kompasem.
Rys. 10: Ogromny wąż dusiciel pyton uchwycony na zdjęciu
wkrótce po tym jak zadusił on człowieka - "tapper'a" i przystępował
do jego połknięcia. (Nazwa "tapper" przyporządkowana jest w Malezji
do osób które spuszczają żywicę z drzew kauczukowych - pochodzi
ona od angielskiego słowa "tap" czyli "spuszczać".) Powyższa fotografia
ilustrowała artykuł "Python kills tapper" (tj. "Pyton zadusił tapper'a")
jaki ukazał się na stronie 7 w Malezyjskiej gazecie
The Sun,
wydanie datowane 6 września (September) 1996 roku. W czasie
kiedy owo zaduszenie człowieka przez ogromnego węża miało
miejsce w Malezji, ja właśnie przebywałem w tamtym kraju. Przez
więc spory czas owo zdjęcie odbierało mi smak na wybieranie się
na wycieczki do tropikalnej dżungli, co przed tym nieszczęśliwym
zdarzeniem było jednym z bardziej moich ulubionych zajęć ruchowych.
Wcale nie odstraszało mnie wówczas, że tropikalna dżungla w Malezji
jest pełna niebezpiecznych zwierząt. Oprócz węży dusicieli, takich jak
ten pokazany powyżej, żyją tam wszakże dzikie tygrysy i dzikie słonie,
ogromne mordercze krokodyle, silne i agresywne małpy (orangutany),
szerszenie i skorpiony których jedno ukąszenie zabija, a także całe
zatrzęsienie najróżniejszych jadowitych węży, ze wszystkimi odmianami
słynnej kobry na czele. Praktycznie też w tropikalnej dżungli wszystko
gryzie, drapie, rozcina, albo rani - niebezpiecznie jest tam więc dotykać
czegokolwiek. Odnotuj że powyższe zdjęcie pokazuję także na stronie
o mojej rodzinnej wsi
Wszewilki.
#10. Brak rodzimych zwierząt lądowych:
Niemal kazde panstwo na swiecie posiada najrozniejsze miejscowe
zwierzeta ladowe, takie jak ssaki, weze, itp. Jednak nie Nowa Zelandia.
Miejscowe stworzenia Nowej Zelandii glownie obejmuja ptaki oraz kilka
innych gatunkow jakie mogly dostac sie do Nowej Zelandii za posrednictwem
podmuchow wiatru, lub bedac uczepione do powierzchni najrozniejszych
obiektow jakie tam przyplynely niesione pradami oceanow. Oryginalnie
Nowa Zelandia nie miala wiec ani wezy, ani ssakow, ani nawet ryb
calkowicie slodkowodnych. Oczywiscie, to ma wiele dobrych stron, bowiem
w Nowej Zelandii jak narazie nikt nie musi sie bac np. wezy. Stad scena
taka jak ta pokazana na zdjeciu z rysunku 10 narazie nie moze sie tam
zdarzyc. (Aczkolwiek najrozniejsi niszczycielscy przemytnicy usilnie sie staraja
aby przemycic kilka jadowitych wezy do Nowej Zelandii.) Istnieje jednak
rowniez i naukowa tajemnica zwiazana z owym brakiem miejscowych zwierzat
ladowych. Mianowicie, dlaczego Nowa Zelandia nie posiada owych miejscowych
zwierzat ladowych, na przekor ze jest pelna ich skamienielin. Otoz,
zgodnie z moimi badaniami, wynika to z faktu ze Nowa Zelandia najpierw
okolo 23 000 lat temu zostala calkowicie zatopiona, potem zas okolo
13 500 lat temu wylonila sie z dna oceanu. Wszystkie wiec miejscowe
zwierzeta ladowe zostaly w niej potopione. Tak wlasnie twierdza
legendy miejscowych Maorysow, to takze jest sugerowane przez
alternatywna historie Nowej Zelandii, jaka ja opracowalem w wyniku
swoich badan i jaka opisalem w podrozdziale V3 monografii [1/4].
Jednak, oczywicie, wcale nie pokrywa sie ona z tym co ortodoksyjni
naukowcy twierdza. Stad prawdopodobnie czytelnik powinien poznac
owa alternatywna historie Nowej Zelandii i porownac ja z materialem
dowodowym obecnym w Nowej Zelandii, takim jak bardzo cieka warstewka
czarnej gleby, pozaokraglane krawedzie miejscowych gor, wysoce
sprezona gleba, itp. Prawdopodobnie pewnego dnia stanie sie mozliwym
udowodnienie, ze ortodoksyjna historia Nowej Zelandii jest jedynie
zyczeniem ortodoksyjnych naukowcow, podczas gdy naprawde prawdziwa
jest owa alternatywna historia. To przywrociloby znaczenie legendom
Maorysow, ktorzy staraja sie nam przekazac owa alternatywna historie
przez cale lata, tyle ze miejscowi naukowcy nie bardzo so gotowi
udzielic jej naleznej uwagi.
#11. Chupacabra ("czarna pantera") z Ashburton - tj. makabryczna maskotka UFOnautów:
UFOnauci jacy maja ten wstretny zwyczaj,
ze bez przerwy ukrywaja sie przed
ludzmi, maja takze wiele "mrocznych sekretow" do ukrycia. Jednym z takich
"mrocznych sekretow" jest ich "maskotka", albo zwierzatko, jakie lubia
trzymac na swoich wehikulach UFO. Owa maskotka jest ogromnie dziwnym
produktem inzynierii genetycznej. Faktycznie jest to bowiem "poskladane
zwierze", jakie stanowi genetyczna krzyzowke pomiedzy lwem i orlem.
Moze ono miec wiele masci i kolorow, podobnie jak nasze psy domowe.
Jednak najczesciej widywane jest jako calkowicie czarne. Wowczas wyglada
troche jak czarna pantera lub muskularny czarny pies. Jednak kiedy
poczuje sie zagrozone, wowczas rozposciera ogromne czarne skrzydla i ulatuje
w powietrzu. Straszna czescia owego zwierza jest to, ze zywi sie on krwia.
Z tego powodu UFOnauci czesto wypuszczaja go na ziemie w najrozniejszych
bezludnych miejscach, aby sobie zapolowal na ziemskie zwierzeta i aby
nasycil sie ich krwia. W obecnych czasach badacze UFO nazywaja tego potwora
slowem chupacabra co doslownie oznacza "wysysacz koz ("goat sucker")
- jako ze lubuje sie on w wysysaniu krwi z koz i z owiec. Jednak w dawnych
czasach ten sam potwor znany byl pod odmienna nazwa gryfa. Kiedy
taka chupacabra (gryf) zabije jakies zwierze, ludzie zwykle nie wiedza
ze padlo ono ofiara owego potwora. Powodem jest, ze wcale nie rozrywa on
na strzepy ani nie uszkadza w zaden sposob swojej ofiary. Jedyne co w niej
czyni, to dwie niewielkie dziurki, jakie zwykle staja sie niewidoczne bowiem
ukryte sa w siersci ofiary. Potem zas wysysa ze swojej ofiary cala krew
przez owe dwa niewielkie otwory. W rezultacie kiedy potem ludzie znajduja
zwloki ofiar tego potwora, zwykle sadza ze ofiary te zmarly w "naturalny"
sposob. Nie ogladaja wiec ani badaja ich wystarczajaco wnikliwie aby odkryc
owe dwa male otworki oraz zupelny brak krwi.
* * *
Na przekor ze UFOnauci staraja sie ukrywac te potwory przed ludzmi, w roznych
czesciach swiata sa one widywane od czasu do czasu. W takich przypadkach zwykle
sa one mylone albo z "czarnymi panterami", albo tez z duzymi czarnymi psami.
Oczywiscie, kiedy pozniej ludzie szukaja aby znalezc tego dzikiego zwierza,
okazuje sie ze jest on nieuchwytny poniewaz w miedzyczasie wraca on do UFO
i ulatuje w przestrzen. W ostatnich czasach ow potwor widziany byl w Nowej
Zelandii niedaleko malego miasteczka nazywanego Ashburton. Kiedy mialem 17
lat ja sam bylem zaatakowany w Polsce i niemal zabity przez jednego z owych
potworow. To wlasnie z tego powodu badam je obecnie. Gdyby ktos zechcial
dowiedziec sie wiecej jak one atakuja, jak wygladaja, oraz jak sie zachowuja,
proponowalbym poczytac podrozdzial R4.2 w monografii [1/4] jaka dostepna
jest nieodplatnie z niniejszej strony internetowej. Ow podrozdzial R4.2
opisuje tez szczegoly jak zostalem zaatakowany przez jedna z tych potwornych
maskotek UFOnautow.
Rys. 11a: Tajemnicza i nieuchwytna
czarna pantera z Ashburton. Nowa Zelandia nie ma dzikich
drapieznikow, szczegolnie wielkosci pantery. Niemniej potwor taki
co jakis czas jest widywany. Jednak nigdy potem nie znajduje sie
sladow jego lap ani nadjedzonych ofiar. Powyzsza ilustracja zostala
opublikowana bez wyjasnienia. Prawdopodobnie prezentuje wiec
ona artystyczna wizje jak "czarna pantera" wygladalaby na tle
nowozelandzkiego krajobrazu. Podobny potwor jest powtarzalnie
widywany w najrozniejszych czesciach Nowej Zelandii oraz innych
czesci swiata. Najslynniejsza jego obserwacja miala miejsce w
piatek, 3 pazdziernika (October) 2003 roku, w Mayfield, 35 km
na polnocny zachod od Ashburton. Obserwatorem byl Mr Chad Stewart,
zawodowy kierowca ciezarowki. Powyzszy rysunek ilustrowal artykul
"An unsolved mystery" (tj. "Nierozwiazana tajemnica") jaki pojawil
sie w lokalnej gazecie nazywanej
Ashburton Guardian
(P.O. Box 77, Ashburton, New Zealand). Ja znalazlem ten rysunek dnia
14 pazdziernika 2003 roku, na doskonalej stronie internetowej owej
gazety, jaka moze byc ogladana pod adresem
Ashburton Guardian.
Poniewaz obawiam sie ze
Ashburton Guardian
po jakims czasie usunie ow rysunek aby zrobic miejsce na nastepna
porcje interesujacych nowin, a takze poniewaz chcialem uczynic ten
rysunek i jego opis dostepny dla czytelnikow w jezykach innych niz
angielski, przenioslem go tutaj dla wygody ogladajacych ta strone.
Jednak wysoce zalecam aby najpierw go ogladac na na oryginalnej
stronie gazety
Ashburton Guardian,
gdzie jest on dostepny wraz z wysoce informacyjnymi artykulami
na temat owego tajemniczego potwora z Ashburton. (Odnotuj ze
strona owej gazeta ma wlasna wyszukiwarke. Po wpisaniu w niej
slowa "panther" ukazuje sie wykaz wszystkich artykulow na temat
owego iluzyjnego stwora.)
Rys. 11b: Powyzsze zdjecie pokazuje,
miedzy innymi, dwa czarne psy jakie naleza do rasy zwanej
"rottweiler". Czarna chupacabra ("czarna pantera") jaka zaatakowala
mnie i niemal zabila kiedy mialem 17 lat, byla wlasnie budowy i
wielkosci tej szczegolnej rasy psow - jakich ja nigdy nie widzialem
w Polsce i jakie dopiero zobaczylem po wyemigrowaniu do Nowej Zelandii.
Wiecej danych na temat wygladu dziwnego potwora jaki zaatakowal mnie
kiedy bylem 17-letnim chlopcem, zawarte jest w podrozdziale R4.2 z
monografii [1/4]).
Rys. 12a: Czy jest to tunel UFO? Do czasu az
dokladne badania zostana przeprowadzone trudno zawyrokowac. Naukowcy
nazywaja go "jaskinia lawy" (tj. "lava cave"), jako ze przeplyw lawy
wulkanicznej jest jedynym naturalnym zjawiskiem ktore byloby w stanie
wyjasnic unikalne atrybuty tych podziemnych tuneli (poza ich odparowaniem
technicznym przez wehikuly UFO, jakich jednak nauka ortodoksyjna nie chce
uznac). Niemniej powyzsze zdjecie ujawnia, ze ten szczegolny tunel ujawnia
obecnosc wszelkich atrybutow wystepujacych w tunelach UFO, a takze ze byloby
dosyc trudno spowodowac aby lawa plynela poziomo, czy nawet nieco troche
pod gore. Powyzsza fotografia niezwyklego tunelu pokazana jest na stronie
8 interesujacej ksiazki autorstwa (i copyrights) niejakiego Bruce W. Hayward,
o tytule "Precious Land" (Geological Society Of New Zealand
Guidebook Number Twelve, Bush Press Communications Ltd., P.O. Box
33-029, Takapuna 1309, Auckland, New Zealand, 1996, ISBN 0-908678-60-6).
Opis jaki referuje do owego zdjecia stwierdza ze jest to "Wiri lava cave"
zlokalizowana na gorze zwanej "Wiri Mountain", w Manukau District (kolo
Auckland). Stwierdza on takze, cytuje w moim wolnym tlumaczeniu: "Przy
kilku okazjach w latach 1980-tych czujnosc miejscowych grotolazow uratowaly
owa jaskinie przed zniszczeniem przez skradajace sie kamieniolomy. ...
Negocjacje pomiedzy najrozniejszymi ministerstwami aby nadac tej jaskini
status rezerwatu zaczely sie w 1987 roku zas w 1996 roku wcale nie wygladaja
one blizszymi osiagniecia tego celu". A wiec wyglada na to ze ktos ogromnie
wplywowy zyczy sobie aby owa jaskinia zostala szybko zniszczona i nie byla
dostapna do ogladania przez ludzi. Z moich zas poprzednich badan wynika,
ze jest tak zawsze kiedy w gre whodzi jakis material dowodowy na istnienie
UFO, szczegolnie tak obrazowy jak tunele UFO - jako przyklad takiego skrytego
chociaz upartego niszczenia materialu dowodowego na temat UFO patrz traktat
[4B] na ten temat.
Rys. 12b: Ta ilustracje pokazuje jak tunele UFO zostaja odparowane,
oraz jakie sa najwazniejsze ich cechy wynikajace z tego sposobu ich odparowania.
Szczegolowy opis atrybutow takich tuneli UFO zawarty jest w podrozdziale
F10.1.1 z tomu 3 monografii [1/4] (jaki wyjasnia jak owe tunele UFO sa
odparowywane przez wehikuly UFO), a takze w podrozdziale O5.3.1 z tomu
12 monografii [1/4] (jakie wyjasnia wlasnosci tunelu zwanego "Deer
Cave" jaki istnieje na Borneo, a jaki pokazany jest ponizej).
Rys. 12c: Fotografia najbardziej spektakularnego tunelu UFO,
jakim jest tzw. "Deer Cave" z polnocnego Borneo. Tunel ten opisany zostal
szczegolowo w podrozdziale O5.3.1 z tomu 12 monografii [1/4].
#12. Tunele UFO:
UFO maja ta niezwykla zdolnosc,
ze kiedy wlacza swoj tryb wiru magnetycznego, wowczas formuja one wirujaca
chmure plazmy wokolo swojej powloki. Plazma, jak wiemy, jest ogromnie
niszczycielskim zjawiskiem. Faktycznie cokolwiek nie da sie pociaz z
uzyciem normalnych narzedzi, wowczas jest to ciete wlasnie plazma.
Dlatego taka wirujaca chmura jarzacej sie plazmy ktora otacza wehikul
UFO jest rodzajem pily tarczowej o przeogromnej mocy. Pila ta jest w stanie
wcinac sie w skaly i w budynki. Poprzez uzycie owych pil plazmowych,
wehikuly UFO sa w satnie odparowywac dlugie, proste, podziemne tunele.
W Nowej Zelandii kilka takich tuneli zostalo juz odkryte, niestety zaden
z nich zostal otwary do badan. Dla przykladu gornicy ktorzy pracowali
przy realizacji Zapory Wodnej "Clyde" raportowali mi ze caly szereg
takich prostych, szklistych tuneli zostal otwarty podczas wiecen, jednak
byly one natychmiast zacementowywane. Z tego powodu pierwszy tunel UFO
jaki zdolalem zobaczyc i zbadac, znajduje sie na Borneo a nie w Nowej
Zelandii. Jest to slynna "Deer Cave" pokazana na rysunku 12c.
Ludzie sa ogromnie sceptyczni
w sprawie istnienia UFO. Z tego powodu wyjasniaja oni wszelkie dowody
pozostawiane przez UFO na najrozniejsze "naturalne" sposoby. To takze
obejmuje tunele UFO. Typowe stwierdzenie jest, ze takie tunele to
faktycznie jaskinie lawy ("lava caves"), znaczy ze wykonywane sa one
przez przeplyw lawy z pobliskiego wulkanu. Na szczescie dla tuneli
UFO, unikalny naped magnetyczny jakiego uzywaja wehikuly UFO, naklada
na te tunele caly szereg atrybutow, jakie faktywnie w nich wystepuja
jednak jakie nie moga byc obecne w "tunelach lawy". Dla przykladu, jedna
grupa takich atrybutow wynika z faktu, ze UFO zawsze zmuszone sa latac
tak zwrocone ze ich podloga jest niemal prostopadla do lokalnego przebiegu
linii sil pola magnetycznego. Poniewaz wehikuly UFO maja ksztalt w przyblizeniu
dysku, taki ich lot oznacza, ze musza one odparowywac tunele eliptyczne, jak
ten pokazany na rysunku 12c, jesli leca one w kierunku magnetycznym polnoc-poludnie.
Z kolei musza one odparowywac tunele jakie maja w przyblizeniu przekroj
trojkatny, jak ten pokazany na rysunku 12a, kiedy leca one w kierunku
magnetycznym wschod-zachod. Zaleznosc ksztaltu tunelu jaki UFO odparowuja,
od kierunku ich lotu, zilustrowana zostala na rysunku 12b.
Inna charakterystyczna cecha
tuneli UFO jest istnienie w nich "podlogi pozornej". Faktycznie bowiem
kompletne tunele UFO sa zawsze symetryczne wzgledem swej poziomej osi.
Jednak poniewaz tuz po przelocie wehikulu UFO duza ilosc gruzu skalnego
opada na podloge tych tuneli, a nastepnie gruz ten pokrywany jest
szybko twardniejacymi oparami skaly, niezaleznie od faktycznej podlogi,
tunele UFO posiadaja tez owa "podloge pozorna" jaka przebiega na
okolo polowie ich wysokosci. Stad dolna polowa tych tuneli znajduje sie
pod owa podloga pozorna, zawsze bedac zapelniona gruzem skalnym a
czesto takze i woda. Owa podloga pozorna posiada takze odmienna
konsystencje niz sciany samego tunelu. Faktycznie tez na ryzunku 12a
widzimy klasyczny wyglad takiej podlogi pozornej. Z kolei rysunke 12b
ilustruje jak jest ona formowana i jak zalega ona tunel UFO.
Po dalsze szczegoly o tunelach UFO
prosze przegladnac podrozdzialy z mojej monografii [1/4] wskazane pod
rysunkami 12b i 12c.
#13. Legowiska Taniwha'ry:
Nowozelandzcy Maorysi maja liczne legendy
referujace do gignatycznych stworow jakie oni nazywaja "Taniwha" (slowo to
wymawiaja w przyblizeniu "tanifar"). Jesli zas ktos przeanalizuje zachowanie owych stworow, owo zachowanie
bardzo dokladnie odpowiada zachowaniu dzisiejszych wehikulow UFO. Stad
jest wysoce prawdopodobne, ze Maorysi ktorzy nie znali maszyn, wzieli
latajace wehikuly UFO za mistyczne zwierzeta nazywajac je "Taniwha".
Taka mozliwosc jest dodatkowo potwierdzana faktem, ze identyczna nazwa
"Taniwha" Maorysi zwykli rowniez nazywac szatanskie stworzenia ludzko-ksztaltne
(tj. ludzko-ksztaltne "Taniwha" z folkloru Maoryskiego sa podobne do
"diablow" z folkloru europejskiego). Wyglada wiec na to ze dawni Maorysi
byli skolowani