Tajemnice i ciekawostki Nowej Zelandii
(wielojęzycznie, po angielsku For English version click on this flag, polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage, itp.)
(strona w budowie)

Ignoruj lub wydeletuj wszelkie błędy lub banery jakie będą starały się powstrzymać cię przed przeczytaniem tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Główna
tej witryny:)


Index

(Tu po polsku:)

Nowa Zelandia

Malbork

Wroclaw

Miasto Milicz

Bitwa o Milicz

Św. A. Bobola

Wieś Wszewilki

O mnie

Aleksander Możajski

Darmowa energia

Telekineza

Telepatia

Prawa moralne

Totalizm

FAQ - częste pytania

Replikuj

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika tej strony

Tekst [5/4] 1, 2, 3

Monografia [1/4]: 1, 2, 3


(Here in English:)

New Zealand

Tapanui

UFOnauts

Free Energy

Aleksander Możajski

About me

Menu 2

Menu 4

Source replica of this page

Text of [5/3]

Text[1/4]: 1, 2, 3


(Hier auf Deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Aquí en espańol:)

Nueva Zelanda

Energía libre

Página de Telekinesis

About me

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

Sprawdź też

(Po polsku:)

Darmowa energia

Telekineza

Telepatia

Sejsmograf

Artyfakt

Prawa moralne

Totalizm

Wehikuły czasu

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Tapanui

Nowa Zelandia

UFO

Chmury-UFO

Tornado

Ludobójcy

26ty dzień

Przepowiednie

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Zło

Antychryst

Bóg

Nirwana

Prawda

O mnie (Jan Pająk)

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Główna świń

Zdjęcia świń

Owoce tropiku

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Wszewilki

Absolwenci 1964

Absolwenci 1970

FAQ - częste pytania

Replikuj

Sabotaże

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

Tekst [5/4] 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

Tekst [1/3]: 1, 2, 3

Tekst [1/4]: 1, 2, 3



Check also

(In English:)

Free energy

Telekinesis

Telepathy

Seismograph

Artefact

Moral laws

Totalizm

Time vehicles

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Tapanui

New Zealand

UFO

Cloud-UFOs

Tornado

Predators

26th day

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Evil

Antichrist

God

Nirvana

Truth

About me (Jan Pająk)

My job search

Aleksander Możajski

Pigs Home

Pigs Photos

Tropical fruit

Wrocław

Malbork

Milicz

Wszewilki

FAQ - questions

Replicate

Sabotages

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

No Figs [2e]

Text [2e]: 1, 2, 3

No Figs [1e]

Text [1e]: 1, 2, 3

Text [1/4]: 1, 2, 3



(Auf deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Seismographen

Moralische Gesetze

Totalizm

Malbork

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica Seite menu



(En français:)

Énergie libre

Telekinesis

Sismographe

Lois morales

Totalizm

Malbork

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de página menu



(En espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Sismógrafo

Leyes morales

Totalizm

Malbork

Nueva Zelanda

tornado

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de page menu



(In italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Sismografo

Leggi morali

Totalizm

Malbork

Circa me

Testo di [7]

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di pagina menu




(Οτα ελληνικά:)

Θεός

Επιλογές 2

Επιλογές 4

Αντίγραφο πηγής αυτής της σελίδας

Πληκτρολόγιο



Пpoвepкa тaкжe

(По русски:)

Бог

Торнадо

Меню 2

Меню 4

Peпликa иcтoчникa мeню cтрaницы

Клавиатура




Menu 3: (Alternatywne adresy internetowe tej witryny, np.:)

jan-pajak.com

nrg.to/newzealand

newzealand.0me.com

a.1asphost.com/Tapanui

morals.t35.com

lycos.co.uk

storm.prohosting.com

totalizm.nazwa.pl




Menu 4:

(Przesuwne)


(Oto wykaz
wszystkich moich stron
w zestawieniu językowym i przedmiotowym - w 6 językach, tj. polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i włoskim.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:)
Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Zauważ że jeśli jakaś mroczna moc uniemożliwi wyświetlenie powyższego wykazu moich stron internetowych, wówczas wykaz ten możesz też wyświetlić odrębnie poprzez napisanie URL tej witryny zakończonego nazwą tej strony menu.htm - alternatywnie możesz zastąpic ostatni segment widoczny w okienku adresowym swojego browsera nazwą niniejszej strony "menu.htm")


Witam na mojej stronie internetowej o tajemniczej Nowej Zelandii

       Gdyby ktokolwiek nas zapytal jaki kraj na swiecie jest najbardziej tajemniczy, prawdopodobnie mielibysmy powazne trudnosci z dokonaniem wyboru. Wszakze wiemy o piramidach z Egiptu, o tajemniczych kamiennych monumentach z Poludniowej Ameryki, o Wielkim Murze Chinskim i o wszelkich owych tajemnicach jakie go otaczaja, itd. Nigdy bysmy zapewne nie przypuszczali, ze miniaturowe wersje tych tajemnic z wszelkich innych krajow, mozna takze znalezc w Nowej Zelandii. I tak Nowa Zelandia w czesci zwanej Coromandel posiada dwie male piramidy, w lasach Kaimanawa posiada ruiny kamiennej swiatyni w stylu Machu Picchu (jak te z Chile), w tzw. Northland posiada ona miniature Wielkiego Muru Chinskiego, posiada ona takze wlasne miejsce eksplozji jakie jest nawet bardziej spektakularne niz slynna eksplozja Tunguska z 1908 roku z Centralnej Syberii, a na dodatek do tego wszystkiego posiada ona jeszcze wiele lokalnych tajemnic jakie wcale nie wystepuja w innych krajach swiata. Czyli owo popularne zdanie o Nowej Zelandii, ze jest to kraj w jakim mozna jedynie zobaczyc 1000 owiec przypadajacych na kazdego mieszkanca, jest dosyc mylace. Problem lezy jednak w tym, ze Nowozelandczycy sa naturalnie niesmiali i skromni. Nie lubuja sie oni w przechwalkach na temat posiadanych tajemnic. Raczej wola zabrac swojego rozmowce na dobry kufel piwa, lub obejrzec z nim podniecajacy mecz rugby, niz wymadrzac sie w wyjasnianiu miejscowych tajemnic. W ten sposob, na przekor ze kraj ten doslownie przelewa sie tajemnicami, ktos musi miec wiele szczescia aby cokolwiek znalezc na ich temat w miejscowych broszurkach turystycznych czy w miejscowych oficjalnych publikacjach.
* * *
       Niniejsza strona internetowa wlasciwie jest wstepnym raportem jaki podsumowuje wyniki moich wlasnych badan nad tajemnicami Nowej Zelandii. Jest ona nastawiona na ujawnienie w jakich obszarach badania te zostaly dokonane, oraz jakie wyniki one wniosly. Ponadto wskazuje ona gdzie dokladnie w moich monografiach naukowych badania nad dana tajemnica zostaly opisane bardziej szczegolowo (dostarcza ona darmowych egzemplarzy tych monografii dla zaladowania sobie do wlasnego komputera). Wskazuje ona tez dokladne dane innych zrodel informacji zwiazanych z dana tajemnica, takich jak artykuly w gazetach, nazwy miejsc, itp. Poprzez dostarczenie tego wszystkiego, wskazuje ona rodzaje tajemniczych widokow i zjawisk, jakie sa warte ogladniecia w Nowej Zelandii. Wszakze nie daje sie niczego znalezc na ich temat w oficjalnych przewodnikach turystycznych. Podczas czytania o opisywanych tutaj tajemnicach, warto sprawdzic ich polozenie na mapach Nowej Zelandii. Mapy te mozna znalezc na stronie internetowej www.linz.govt.nz. Poniewaz jestem naukowcem ktory strannie bada kazda z tajemnic opisywanych ponizej, razem z prezentacja kazdej z nich podalem rowniez moje wlasne wyjasnienie dla mechanizmu jaki za tajemnica ta sie ukrywa. Zapraszam kazdego do zweryfikowania zasadnosci tych moich wyjasnien.
* * *
       Tak wiec proponuje rzucic okiem na te tajemnice Nowej Zelandii, jakie zdazylem juz przebadac i przetransformowac w ponizsza ich prezentacje. Oto one.

#1. Wykrywacz nadchodzących trzęsień ziemi - tj. instrument jaki alarmuje o zbliżającym się trzęsieniu ziemi zanim ono nas uderzy:

       Jak prawdopodobnie kazdy jest juz tego swiadomym, dzisiejsza nauka nie jest w stanie przewidziec trzesien ziemi zanim one nastapia. Nasze dzisiejsze instrumenty, nazywane "sejsmografami" wskazuja jedynie zaistnienie trzesienia, jesli trzesienie to juz potrzasnie samym instrumentem. Dlatego ujawniaja one trzesienia ziemi dopiero po fakcie - czyli kiedy juz dokona ono zniszczen. Tymczasem prosze sobie wyobrazic, ze tak dawno temu jak w roku 132 AD, chinski genialny astronom i matematyk o nazwisku Zhang Heng zbudowal urzadzenie obecnie zwane Zhang Heng Seismograph. (Np. opisy tego urzadzenia wskazywane sa przez wyszukiwarki jesli owa nazwa uzyta jest jako slowa kluczowe.) Bylo ono w stanie ostrzec o zblizajacym sie trzesieniu ziemi na dlugi czas zanim owo trzesienie nas uderzy. Instrument tego geniusza jest az tak zaawansowany, ze - jak wyjasnie to w dalszej czesci tego opisu, nawet dzisiaj wyprzedza ono stan naszej nauki ortodoksyjnej o co najmniej 100 lat. Aby bylo jeszcze bardziej interesujace, polowy wielkosci replika tego cudownego urzadzenia znajduje sie w Nowej Zelandii. Moze ona byc ogladana w muzeum nazywanym Te Papa, a znajdujacym sie w Wellington. Ja osobiscie wierze, ze oryginalne urzadzenie jakie owa replika imituje, bylo jednym z "siedmiu naukowych cudow swiata". Gdyby w Wellington znajdowalo sie oryginalne i pracujace takie urzadzenie, nie zas jego wzrokowo-podobna replika, Nowa Zelandia moglaby dumnie stwierdzic, ze jest ono najbardziej zaawansowanym urzadzeniem technicznym na nowozelandzkiej ziemi, oraz jednym z kilku nielicznych cudow technicznych naszej planety.
       Niefortunnie dla nas wszystkich, oryginalne urzadzenie Zhang Heng'a zostalo zniszczone. (Nie powinno to dziwic, zwazywszy co napisalem na stronie UFOnauts.20m.com.) Do naszych czasow przetrwaly jedynie laickie opisy ludzi jacy widzieli je w dzialaniu, ktore wyjasniaja nam jak ono wygladalo. Jednak kluczowe szczegoly dzialania tego urzadzenia pozostaja nieznane. Szczegoly te, niestety, musza byc wynalezione i wypracowane calkowicie od poczatku (na szczescie ja jestem bardzo dobry w takim powtornym wynajdowaniu). Dlatego tez poczawszy od slynnego 19-wiecznego wynalazcy angielskiego, Dra John'a Milne, ktory zbudowal swoj wlasny sejsmograf uzywany, miedzy innymi, w Nowej Zelandii, najrozniejsi naukowcy ortodoksyjni spekulowali jak ow "Zhang Heng seismograph" moze dzialac. Poniewaz patrzyli oni na owo urzadzenie z perspektywy ich wlasnej wiedzy, wyjasniali jego dzialanie na taki sam sposob jak dzialanie dzisiejszych sejsmografow. Mianowicie, zgodnie z nimi, urzadzenie to wykorzystuje sily inercji do wzniecenia alarmu. Jedna z takich wydedukowanych konstrukcji tego urzadzenia, pokazana zostala na rysunku dostepnym pod adresem internetowym international.tamu.edu. W ich wiec zrozumieniu, to cudowne urzadzenie dziala niemal tak samo jak obecne sejsmografy. Na podstawie tamtych spekulacji wykonali oni tez dzisiejsze repliki owego urzadzenia. Jednak moje wlasne badania nad owa replika z Wellington, a takze analizowanie tego co wiem na temat urzadzenia Zhang Heng'a, wskazuja jednoznacznie ze zalozenia jakie dzisiejsi naukowcy przyjmuja sa calkowicie bledne. Wszakze staraja sie oni opisac owo cudowne urzadzenie jako tylko prymitywna wersje dzisiejszych sejsmografow dzialajacych na zasadzie sil inercji. Tymczasem w rzeczywistosci urzadzenie to wykorzystuje doskonala wsrod starozytnych Chinczykow wiedze na temat "chi", lub - jak dzisiaj my to nazywamy - "fal telepatycznych". Owo bledne wyjasnienie inercyjne naukowcow ortodoksyjnych nie ujawnia pelnych mozliwosci tego cudownego urzadzenia, a na dodatek wprowadza wiele konfuzji.
       Ja sam interesuje sie tym urzadzeniem od 1993 roku, czyli od czasu kiedy podczas swojej profesury w Malezji uslyszalem o nim po raz pierwszy od zaprzyjaznionych Chinczykow. Niestety, nie zdolalem wowczas ustalic gdzie jego oryginal sie znajduje, nie stac zas mnie bylo aby poleciec do Chin i tam go poszukiwac (dopiero niedawno dowiedzialem sie ze jego oryginal zostal zniszczony). Jednak skoro Pajak nie mogl przybyc do sejsmografu, sejsmograf przybyl do Pajaka. W 2003 roku calkiem niespodziewanie dla siebie znalazlem to urzadzenie w muzeum odleglym jedynie o kilka kilometrow od mojego owczesnego mieszkania. Natychmiast tez poddalem je analizom funkcjonalnym. W wyniku swoich badan rozpracowalem odmienne wyjasnienie dla zasady dzialania dla "Zhang Heng Seismograph". Moje wyjasnienie opisane jest pod rysunkiem 1. Jest ono calkowicie odmienne od tych zaproponowanych przez innych naukowcow. Bierze ono bowiem pod uwage dzialanie chi, na jakim oryginalne urzadzenie Zhang Heng'a bazowalo. Z kolei owo "chi", zgodnie z moimi badaniami, w odniesieniu do owego urzadzenia jest po prostu starodawna chinska nazwa dla fal telepatycznych. Stad moje wyjasnienie dla dzialania tego urzadzenie ujawnia, do wykrywania trzesien ziemi zaprzegniete w nim zostaly ze fale telepatyczne (chi). To zas umozliwialo aby trzesienia te wykryc na dlugi czas zanim zdolaja one do nas dotrzec i dokonac zniszczen.
       Zgodnie z moimi oszacowaniami, telepatyczny wykrywacz nadchodzacych trzesien ziemi wyprzedza stan dzisiejszej nauki ortodoksyjnej o co najmniej 100 lat. Jest tak poniewaz nauka ortodoksyjna potrzbuje co najmniej 50 nastepnych lat aby sie nauczyc czym wlasciwie sa fale telepatyczne, potem potrzebuje nastepnych 30 lat aby sie nauczyc, ze nadchodzace trzesienia ziemi zawsze wysylaja ostrzezenie uprzedzajace jakie przyjmuje postac wiazki poteznych fal telepatycznych, a potem jeszcze co najmniej 20 lat aby zbudowac pracujace urzadzenie telepatyczne jakie wykorzystywaloby ta wiedze dla ostrzegania ludzi o nadchodzacym trzesieniu ziemi. Stad jesli juz ktos bedzie w Nowej Zelandii, wowczas sugerowalbym wstapic do muzeum nazywanego Te Papa aby zobaczyc na wlasne oczy ten starozytny cud techniki, jaki na ziemi zostanie zbudowany nie wczesniej niz za jakies 100 lat.
       Przy okazji omawiania tego cudownego urzadzenia w podrozdziale N6.2 z tomu 11 monografii [1/4], przytaczam tam takze kilka istotnych powodow, dlaczego urzadzenie to nie mialo prawa dzialac na zasadzie inercji - czyli tak jak je obecnie wyjasniaja ortodoksyjni naukowcy, a faktycznie musialo dzialac na zasadzie "chi" (tj. fal telepatycznych). Oto najwazniejsze z owych powodow:
      1. Ksztalt. Wyprodukowanie w starozytnosci komory rezonansowej o ksztalcie parabolicznego lustra wkleslego, o zarysie identycznym do dzisiejszych satelitarnych anten telewizyjnych bylo bardzo kosztowne i trudne. Zhang Heng nie uksztaltowalby wiec swego urzadzenia w az tak trudny sposob, gdyby uzyta zasada dzialanie tego nie wymagala. Tymczasem tylko urzadzenie dzialajace na "chi" wymaga scisle parabolicznego ksztaltu. Urzadzenia zas dzialajace na zasadzie sil inercji moga miec obudowe o dowolnie prostym ksztalcie.
      2. Fontanna. Jesli owo urzadzenie dziala na zasadzie sil inercji, wowczas wcale nie musialo byc budowane jako fontanna. Wszakze woda jedynie psulaby jego inercyjne dzialanie. Jednak woda jest absolutnie konieczna dla wykorzystania "chi" (tj. fal telepatycznych).
      3. Chi. Starozytni Chinczycy znali doskonale wlasnosci "chi" (tj. fal telepatycznych). Jednak niemal nie posiadali zadnej wiedzy na temat mechnanicznych drgan gruntu i na temat sil inercji.
      4. Symetria. Urzadzenia pracujace na zasadzie drgan inercyjnych dzialaja symetrycznie - jako ze wibracje sa zawsze symetryczne. Doskonale widzimy to na dzisiejszych sejsmografach, w ktorych rysowana linia zawsze wychyla sie o ta sama wartosc w obu kierunkach z punktu rownowagi. Stad gdyby urzadzenie Zhang Heng'a pracowalo na zasadzie inercji, wowczas dwie (a nie jedna) "perly" musialyby zawsze wypadac z pyskow smokow po przeciwstawnych stronach urzadzenia. Z kolei "chi" powodowaloby ze tylko jedna "perla" wypadala z pyska tylko jednego smoka. Starozytne opisy efektow dzialania tego urzadzenia wyjasniaja, ze zawsze wypadala z niego tylko jedna "perla".
      5. Alarm dzwiekowy. Omawiane urzadzenie sluzylo podnoszeniu alarmu dzwiekowego - to wlasnie dlatego uzywalo ono zab jakie wydawaly glosny dzwiek bicia w dzwon. Gdyby jednak bylo to urzadzenie inercyjne, wowczas podnosiloby ono halas tylko kiedy trzesienie ziemi juz nim wstrzasnelo. Jednak alarm w takim przypadku wcale nie bylby potrzebny, bowiem towarzyszylby on doskonale dla kazdego widocznym oznakom trzesienia ziemi, takim jak zawalanie sie budynkow, przesuwanie sie i upadanie mebli, kolysanie sie podlogi, itp. Jedyne wiec uzasadnienie dla uzycia alarmu dzwiekowego jest, jesli byl on podnoszony na jakis czas przed nadejsciem wlasciwego trzesienia ziemi, czyli jesli urzadzenie dzialalo na zasadzie "chi".
Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.

* * *
Rys. 1.
Rys. 1: Wykrywacz nadchodzacych trzesien ziemi - tj. instument zdolny do podniesienia alarmu zanim trzesienie ziemi uderzy. (Odnotuj, ze znacznie bardziej dokladny opis tego niezwyklego urzadzenia zawarty jest na odrebnych stronach internetowych chi.coms.ph lub chi.maroc.to.)
       Zajmnie to nie mniej niz jakies 100 dalszych lat zanim dzisiejsza nauka ortodoksyjna nauczy sie jak budowac takie urzadzenia. Szokujaco jednak urzadzenie takie zostalo juz zbudowane w starozytnosci przez chinskiego geniusza o nazwisku Zhang Heng. Wykorzystuje ono starozytna wiedze chinska o tzw. chi (czyli o "falach telepatycznych") dla wzniecania wczesnych alarmow ostrzegajacych przed nadciagajacym trzesieniem ziemi. Owe "chi" czyli "fale telepatyczne" jakie ono wykorzystuje w swoim dzialaniu, mozna sobie wyobrazac jako rodzaj hipotetycznego swiatla lub dzwieku, ktory: (1) rozchodzi sie z nieskonczenie duza szybkoscia, (2) kazdy obiekt jest dla niego przezroczysty, stad przenika on przez obiekty nawet tak ogromne jak ziemia czy slonce, oraz (3) czesciowo odbija sie on od praktycznie kazdej powierzchni. Nowa Zelandia otrzymala replike tego cudownego urzadzenia od zarzadu miasta Beijing (Pekin) w Chinach. Owa replika jest jedna z pierwszych jakie udostepnione zostaly poza granicami Chin. Obecnie moze ona zostac ogladnieta w muzeum zwanym Te Papa w Wellington - stolicy Nowej Zelandii.
       Jak widac to na powyzszym zdjeciu, sejsmograf Zhang Heng'a przyjmuje forme metalowej fontanny, w ktorej woda wylewa sie z ust osmiu smokow wprost do otwartych ust osmiu spizowych zab (ropuszek) czekajacych ponizej. Smoki sa przymocowane do komory rezonansowej w ksztalcie beczki, lub butli na wino, a wypelnionej woda. Osiem wlotow do rur jakie doprowadzaja wyciekajaca wode, umieszczonych jest w poblizu centrum beczki. Z tych punktow wlotu, woda doprowadzana jest do osmiu dysz wylotowych tej fontanny, jakie uksztaltowane sa ozdobnie na podobienstwo pyskow smoczych, oraz rozmieszczone w rownych odstepach naokolo obwodu komory rezonansowej. Pionowe umiejscowienie i konfiguracja owych wlotow, rur, oraz pyskow smoczych jest tak dobrane, ze woda jaka przez nie przeplywa wykazuje to co nauka hydromechaniki nazywa przeplywem laminarnym. Aby byc w stanie dokladnie dostroic konfiguracje pyskow smoczych oraz intensywnosc przeplywu laminarnego wody, specjalny pionowy drazek sterowniczy umieszczony jest w centrum komory rezonansowej. Ow drazek polaczony jest ze szczekami poszczegolnych smokow za posrednictwem ukladow dzwigni. Mechanizm owego drazka i dzwigni sluzy doregulowaniu sily przeplywajacej wody do poziomu wymaganego dla wyrzucenia danej "perly" z pyska trzymajacego ja smoka. Dlatego mechanizm ten sluzy takze doregulowaniu mocy trzesienia ziemi jaka jest wymagana aby podniesc alarm. Pechowo jednak, dzisiejsi ortodoksyjni naukowcy interpretuja ow drazek jako inercyjny mechanizm wyzwalajacy, podobny do tego uzywanego w dzisiejszych sejsmografach.
       Aby wszczac alarm poprzedzajacy trzesienie ziemi, w pysku kazdego smoka umieszczona jest ciezka metalowa "perla". Wielkosc, ciezar, oraz ksztalt tej perly jest tak dobrany, ze w normalnym przypadku laminarny przeplyw wody nie wyrzuca jej z pyska danego smoka. Jednak tzw. "przeplyw burzliwy" powoduje wypadniecie tej perly z pyska smoka i jej wpadniecie do otwartego pyska zaby siedzacej ponizej owego smoka. Miedziana komora rezonansowa posiada tak zaprojektowana krzywizne swoich beczko-podobnych scianek bocznych, ze scianki te formuja dla fal telepatycznych rodzaj "lustra parabolicznego". (Starozytni Chinczycy doskonale byli obznajomieni z falami telepatycznymi, jakie oni nazywali "chi".) Owo lustro paraboliczne odbija fale telepatyczne i koncentruje je na wlotach do rur ktore dostarczaja wode do pyskow poszczegolnych smokow z przeciwstawnej strony komory. W normalnych jednak okolicznosciach, owe fale telepatyczne maja zbyt mala amplitude oraz niewlasciwa czestotliwosc aby zaklocic przeplyw laminarny wody przez usta ktoregokolwiek ze smokow. Jesli jednak nadciaga trzesienie ziemi, wowczas trzesienie to wzbudza potezne spietrzenie fal telepatycznych ("chi"). Fale te maja czestotliwosc do jakiej komora rezonansowa jest dostrojona. Amplituda i energia owych fal skoncentrowana na wylocie rury jaka doprowadza wode do pyska okreslonego smoka jest wystarczajaco silna do zaklocenia "przeplywu laminarnego" wody, oraz do przemienienia tego przeplywu w tzw. przeplyw burzliwy. Jak nauka hydromechaniki nas uczy, przeplyw burzliwy formuje znacznie wyzsze sily oporu i tarcia niz przeplyw laminarny. Stad ow przeplyw burzliwy jest w stanie wyrzucic perle z pyska danego smoka. Perla wpada do pyska zaby siedzacej ponizej. Z kolei owa zaba jest faktycznie rodzajem glosnego spizowego dzwonu. Stad, jesli ciezka metalowa "perla" wpada do niego, dzwon ten wydaje bardzo glosny sygnal alarmu na zblizajace sie trzesienie ziemi. Stad kazdy wie, ze potezne trzesienie ziemi nadchodzi, kazdy przygotowuje sie wiec na jego nadejscie. Poniewaz krzywizna komory rezonansowej odbija fale telapatyczne jak wklesle lustro z powrotem w kierunku z ktorego one nadeszly, pojedyncza perla jaka wypada z pyska smoczego wskazuje takze dokladny kierunek z jakiego owo trzesienie ziemi wkrotce nadejdzie. Stad urzadzenie pokazane powyzej nie tylko ze informuje iz potezne trzesienie ziemi wlasnie nadchodzi, ale takze informuje z jakiego kierunku ono wkrotce przybedzie (stad takze czy np. jest ono w stanie wzbudzic fale tsunami, obsuwiska ziemi, itp.).
      Jeszcze bardziej precyzyjne opisy konstrukcji i dzialania powyzszego urzadzenia znajduja sie w podrozdziale N6.1. z tomu 11 monografii [1/4]. Z kolei informacje na temat fal telepatycznych jakie dobrze jest poznac dla lepszego zrozumienia dzialania tego urzadzenia zawarte sa w podrozdziale H7.1 z tomu 4 monografii [1/4]. (Monografia [1/4] dostepna jest nieodplatnie za posrednictwem niniejszej strony internetowej.)
* * *
       Opisany powyzej telepatyczny sejsmograf wnosi mozliwosc uratowania od niechybnej smierci niezliczone liczby ludzi ktorzy zyja na obszarach jakie w przyszlosci dotkniete zostana gwaltownymi trzesieniami ziemi. Ponadto posiada on ogromny potencjal komersyjny. Jesli wiec jego cena zdola zejsc do poziomu dzisiejszych domowych wykrywaczy dymu, niemal kazda rodzina bedzie chciala go posiadac w swoim mieszkaniu. Wszakze z wyprzedzeniem wystarczajacym dla skutecznej ucieczki, ostrzegal on ja bedzie przed ewentualnie nadchodzacym trzesieniem ziemi. Dlatego obecnie, kiedy jego prawdziwa zasada dzialania jest juz poznana, czas abysmy zakasali rekawy, przetlumaczyli ta zasade dzialania na dzisiejszy poziom technologii, oraz podjeli seryjna produkcje tysiecy takich urzadzen.
* * *
       Ja osobiscie wierze, ze na Ziemi obecnie znajduje sie co najmniej 7 technicznych cudow swiata. Przez cuda owe rozumiem juz zbudowane i sprawdzone w dzialaniu urzadzenia techniczne, jakich zasada dzialania znaczaco przekracza dzisiejszy stan nauki i techniki. Teoretycznie wiec rzecz biorac, ludzie powinni byc w stanie zbudowac te urzadzenia dopiero w odleglej przyszlosci. Ich przedwczesne pojawienie sie na ziemi jest wiec dla nas rodzajem znaku, na jaki powinnismy zaczac zwracac uwage. Opisany powyzej "Zhang Heng Seismograph" jest tylko jednym z owych "7 technicznych cudow swiata". Do chwili obecnej zdolalem sie dowiedziec o istnieniu 4 z owych siedmiu cudow. Wszystkie je opisalem w monografii [1/4]. Oto one:
      #1. Thesta-Distatica jaka obecnie znajduje sie w posiadaniu szwajcarskiej Komuny "Methernitha" (po jej opisy patrz podrozdzial K2.3 z monografii [1/4]). Wytwarza ona darmowa energie elektryczna doslownie z niczego, poprzez pozyskiwanie, za posrednictwem technicznej telekinezy, energii cieplnej zawartej w otoczeniu.
      #2. Zhang Heng Seismograph opisany powyzej, oraz omowiony w podrozdziale N6.1 monografii [1/4].
      #3. Wieczna lampka. Nieprzerwanie wytwarza ona swiatlo bez zuzywania jakiejkowiek energii. Opisalem ja w podrozdziale H6.1.3.
      #4. Grzałka z Pakistanu. Miala ona ksztalt metalowej amfory pustej w srodku. Nieprzerwanie zagotowywala ona wode bez pobierania jakiejkolwiek energii. Zostala zniszczona gdzies w latach 50 przez naukowca angielskiego ktory ja rozcial aby zbadac co znajduje sie w jej srodku.
       Na dodatek do powyzszego, analizowalem i osobiscie gwarantuje jako technicznie poprawne dwa nastepne przekazy telepatyczne, jakie zalecaja zbudowanie dalszych takich cudownych urzadzen. Przekazy te sa opisane w podrozdzialach N2 i N5.1.1 monografii [1/4], a takze w odrebnych traktatach [7/2] i [7B]. Ponadto dokonywalem takze badan dwoch starozytnych odpowiednikow takich cudownych urzadzen, mianowicie Arki Przymierza oraz tzw. "kamienia filozoficznego". Wyniki tych badan opublikowalem w rozdziale S monografii [1/4].
Rys. 2a. Maszyna elektrostatyczna Winshursta
Rys. 2a. (Rysunek 11 z monografii [6/2].) Jeden z moich wlasnych wytlumionych wynalazkow. Fotografia ta pokazuje mnie (Dra Jana Pajaka) trzymajacego w rekach nowa maszyne elektrostatyczna Wimshurst'a, jaka zakupilem z zamiarem uzycia jej jako inicjujacy podzespol do budowy efektywnego urzadzenia darmowej energii nazywanego "telekinetyczna influenzmaschine". W 1989 roku skompletowalem relatywnie szerokie badania tzw. "urzadzen darmowej energii". Urzadzenia te wykorzystuja odwrotnosc tarcia do generowania darmowej elektrycznosci. W taki sam sposob jak tarcie spontanicznie zamienia ruch na cieplo, rowniez urzadzenia darmowej energii spontanicznie zamieniaja energie cieplna zawarta w swoim otoczeniu na ruch elektronow w przewodniku. Stad ochladzaja one swoje otoczenie, podczas gdy rownoczesnie generuja one elektrycznosc doslownie za darmo - znaczy bez potrzeby zasilania ich w jakiekolwiek paliwo lub w jakakolwiek inna forme energii. Ja sam wynalazlem moje wlasne urzadzenie darmowej energii, jakie w tomie 10 monografii [1/4] opisane jest pod nazwa "bateria telekinetyczna". Zasada uzyta w dzialaniu owej baterii telekinetycznej wyjasniona zostala na moich stronach internetowych o "darmowej energii" dostepnych poprzez Menu z tej strony. Ponadto rozpracowalem wowczas rowniez zasade dzialania calej odmiennej klasy urzadzen darmowej energii, jakie nosza ogolna nazwe "telekinetycznych influenzmaschine" (dla przykladu, slynna Thesta-Distatica ze Szwajcarii, ktora w chwili obecnej jest najbardziej doskonala ze wszystkich urzadzen darmowej energii zbudowanych na naszej planecie, nalezy wlasnie do klasy telekinetycznych influenzmaschine). Potem zdecydowalem sie zbudowac owe urzadzenia. Niestety, zaraz po tym jak ukonczylem wykonywanie ich szczegolowych konstrukcji i zakupilem podzespoly, przez ogromnie dziwny "zbieg okolicznosci" moi przelozeni z Uniwersytetu Otago w Dunedin, Nowa Zelandia, zdecydowali sie wyrzucic mnie z pracy. Tamta strata pracy wykladowcy uniwersyteckiego uczynila zupelnie niemozliwym skompletowanie ktoregokolwiek z urzadzen darmowej energii jakie wynalazlem. Wszakze, w tak przykrej sytuacji, znalezienie nastepnej pracy oraz przezycie stalo sie moim najwazniejszym zadaniem. Ironicznie, ci sami administratorzy nauki ktorzy ublizali moim badaniom i aktywnie powstrzymywali mnie przed zbudowaniem moich urzadzen darmowej energii, juz wkrotce moga doswiadczyc borykania sie z zaciemnieniami pradu i z brakami energii, jako ze Nowa Zelandia wlasnie zbliza sie do kryzysu energetycznego.
       Powyzsza fotografia pokazuje mnie kiedy trzymam w reku fabrycznie nowa maszyne elektrostatyczna Wimshursta, ktora jest glownym podzespolem dla konstruowania telekinetycznych influenzmaschine. Tuz zas za moimi plecami, na wysokosci moich lopatek, zgrupowanie budynkow kampusu Uniwersytetu Otago w Dunedin jest widoczne. Kiedys mialem nadzieje ze zbuduje tam telekinetyczna influenzmaschine - niestety zostalem usuniety z pracy zanim zdolalem osiagnac ten cel. Prosze odnotowac, ze zasady dzialania i konstrukcja baterii telekinetycznych mojego wynalazku, a takze telekinetycznych influenzmaschine (znaczy jeszcze jednej klasy urzadzen darmowej energii do ktorej to klasy nalezy slynna Thesta Distatica ze Szwajcarii), jest omowione szczegolowo na mojej odmiennej stronie internetowej jaka, miedzy innymi, moze byc ogladana pod nastepujacymi adresami: propulsion.20m.com, morals.t35.com/free_energy_pl.htm, lub members.lycos.co.uk/freeenergy.
       Nieco dalej na widnokregu, powyzsza fotografia pokazuje charakterystyczny stozkowy ksztalt miejscowego "Saddle Hill". Zgodnie z legendami Maoryskimi, we wnetrzu owego wzgorza miesci sie "legowisko Taniwha'ry", tak jak ono zostalo opisane w poblizu konca niniejszej strony internetowej. Ja osobiscie znam uprowadzonego do UFO, ktory twierdzi ze zostal uprowadzony do wehikulu UFO jaki zawisal we wnetrzu ogromnej jaskini podobno majacej istniec we wnetrzu owego wzgorza.

Rys. 2b. Pomnik dla Richarda Pearse
Rys. 2b. Wynalazek i wynalazca zniszczeni przez wlasnych rodakow. Powyzsza fotografia pokazuje pomnik wystawiony Richard'owi Pearse oraz jego samolotowi. Pomnik ten wzniesiony zostal niedaleko malego miasteczka Pleasant Point z Wyspy Poludniowej Nowej Zelandii. Oznacza on miejsce w ktorym samolot Pearse'a z sukcesem zostal wyprobowany w locie.
       Na przekor ze Richard Pearse zbudowal i oblatal swoj samolot na okolo rok przed Bracmi Wright, owo "przeklenstwo wynalazcow" uniemozliwilo aby reszta swiata dowiedziala sie o jego wynalazku. Z kolei napiecie psychiczne i najrozniejsze przesladowania jakich doswiadczyl on wowczas od swoich rodakow, ktorzy nazywali go "pomylonym Pearse" (tj. "Mad Pearse"), spowodowaly ze Pearse zmarl w domu wariatow.
* * *


Rys. 2c. Samolot Aleksandra F. Mozajskiego (oblatany w 1882 roku)
Rys. 2c. Pierwszy samolot na swiecie zbudowany zostal i oblatany w carskiej Rosji latem 1882 roku (tj. na 21 lat przed Bracmi Wright). Pokazany on jest na powyzszej ilustracji zreprodukowanej ze starej rosyjskiej encyklopedii. Na nieszczescie, "przeklenstwo wynalazcow" spowodowalo, ze swiat nigdy nie dowiedzial sie o tym samolocie, podczas gdy jego plany i prototyp gromadzily kurz w przepastnych archiwach carskiej Rosji. Wiecej danych o samolocie Mozajskiego mozna znalezc albo na stronie Aleksander Możajski z "Menu 1", albo tez na zupelnie odrebnej stronie poswieconej Mozajskiemu, jaka to strona ma adres mozajski.freewebspace.com
       Ludzie zwykle nie sa swiadomi, ze zanim caly lancuch korzystnych okolicznosci dopomogl aby swiat dowiedzial sie o samolocie Braci Wright, samoloty byly wynajdowane, budowane i oblatywane przez trzech odmiennych wynalazcow, ktorzy nawzajem nie wiedzieli o swoim istnieniu. Owi wynalazcy to: Aleksander F. Mozajski (z carskiej Rosji), Richard Pearse (z Nowej Zelandii), oraz Bracia Wright (z USA).

Rys. 2d. Motocykl slynnego geniusza technicznego Johna Britten
Rys. 2d. W 2004 roku, w najwazniejszym muzeum Nowej Zelandii zwanym "Te Papa", na 3cim pietrze wystawiony byl ten super-motocykl skonstruowany przez nowozelandzkiego geniusza technicznego o nazwisku John Britten. Niestety, ow niezwykle dobrze zapowiadajacy sie wynalazca i konstruktor, niespodziewanie zmarl na raka w 1995 roku, w srodku najbardziej tworczego okresu swego zycia, w wieku okolo 45 lat.
       Powinnismy zadac sobie tutaj pytanie, czy jego smierc to czysty przypadek, czy tez dzialanie owego "przeklenstwa wynalazcow"? Jest mi bowiem wiadomo, ze UFOnauci posiadaja urzadzenie do indukowania zlosliwego raka u tych osob na Ziemi, ktorych chca cichcem zgladzic. Urzadzenie to demonstrowali bowiem w dzialaniu uprowadzonemu jakiego osobiscie badalem - po szczegoly patrz podrozdzial N5.2 w monografii [1/4]. Jest mi tez wiadomo, ze raka takiego UFOnauci zaindukowali u kilku moich bliskich wspolpracownikow - wykaz zamordowanych w ten sposob ludzi jakich znalem zawarty jest w podrozdziale A4 monografii [1/4]. Wsrod znajomych Johna Britten kraza tez rumory, ze na krotko przed ujawnieniem sie jego raka, John wynalazl efektywny mechanizm bicia skrzydel w budowanej przez siebie wersji "miesniolotu". Z kolei jest powszechna tajemnica, ze UFOnauci zdecydowanie staraja sie zablokowac na Ziemi rozwoj wszelkich urzadzen latajacych, w tym miesniolotow. Czyzby wiec UFOnauci uznali wynalazce i budowniczego powyzszego super-motocykla za tak groznego dla swoich okupacyjnych interesow na Ziemi, ze az go sekretnie zgladzili?
* * *
       Warto tutaj odnotowac, ze przyklady wynalazkow i wynalazcow dotknietych omawianym "przeklenstwem wynalazcow", jakie wyszczegolnilem na tej stronie, wcale nie wyczerpuja ogromnego oceanu podobnych przypadkow. Dalsze takie przypadki omawiam na stronie internetowej o "darmowej energii" oraz w mojej monografii [1/4]. Przypadki jakie przedstawilem tutaj sa glownie nastawione na zilustrowanie: (a) kategorii wynalazkow jakie sa zgniatane i przesladowane najbardziej zaciekle, (b) rodzaju przeszkod jakie sa wznoszone na drodze owych wynalazkow i wynalazcow, oraz (c) sposobow na jakie wynalazcy sa karani przez owa mroczna moc ktorej szatanska dzialalnosc kryje sie za "przeklenstwem wynalazcow".
       Jest latwym do ustalenia, ze najbardziej surowo karani przez owo "przeklenstwo wynalazcow" sa ludzie ktorzy wynalazli maszyny latajace, jakiekolwiek rodzaje silnikow, lub jakiekolwiek rodzaje urzadzen generujacych energie. To zas wyraznie demaskuje, ze "mroczna moc" jaka kryje sie za owym przeklenstwem, stara sie zapobiec osiagnieciu przez ludzkosc zdolnosci do podrozy miedzygwiezdnych.

#2. Tajemnica prześladowań wynalazców:

       Prawdopodobnie niemal kazdy slyszal o "przeklenstwie faraonow". Zdaje sie ono dopadac rzeczowych badaczy ktorzy staraja sie odkryc tajemnice piramid i starozytnego Egiptu. Niektorzy zapewne sa swiadomi, ze istnieje rowniez "przeklenstwo Jagiellonow" jakie dziala w Polsce. Ma ono tendencje do zabijania kazdego kto stara sie rzeczowo badac sredniowieczny okres w historii Polski, tj. okres kiedy czarownice i diably ciagle operowaly w sposob jawny, a takze okres kiedy z mocarstwa europejskiego Polska zostala zepchniete do roli nic nie znaczacego kraiku jaki pozniej zostal poddany rozbiorom przez swoich sasiadow. Jednak niemal nikt nie jest swiadomym, ze na naszej planecie dziala rowniez takie cos jak "przeklenstwo wynalazcow". Owo przeklenstwo powoduje, ze kazdy wynalazca, ktory stara sie dolozyc cos ogromnie waznego do dorobku naszej cywilizacji, zostaje ukarany na setki skrytych sposobow, a czesto w koncu nawet zamordowany. Jako przyklad rozwaz los Rudolfa Diesel (1858 - 1913), ktory opracowal slynny silnik Diesel'a. Byl on przesladowany przez owo "przeklenstwo wynalazcow" przez okres calego swojego zycia, az w koncu zniknal za burta (tj. najprawdopodobniej zostal przez kogos wyrzucony za burte) podczas zeglugi przez Kanal Angielski. Jesli ktos czyta zyciorysy znanych wynalazcow, okazuje sie wowczas, ze zaden z nich nie zostal ochroniony przed nastepstwami owego przeklenstwa. Praktycznie tez zaden wynalazca nie odnosi korzysci ze swojego wynalazku, bez wzgledu na to jak wartosciowy wynalazek ten by nie byl. Takze wielu z nich umiera w samotnosci, opuszczeni przez wszystkich, w ubustwie i brudzie, czasami zas ich ciala musza lezac wiele dni zanim zostaja przez kogos odkryte. Jesli istnieja jakies odstepstwa od owej zasady, te zwykle zawdzieczane sa rodzinom wynalazcow, ktore to rodziny roztaczaja nad nimi opieke, a takze zawdzieczane sa innym zrodlom dochodow niz te pochodzace z samych wynalazkow. Stad na przekor ze praktycznie wszystko co nasza cywilizacja kiedykolwiek osiagnela zawdzieczane jest tworczosci wynalazcow, kiedy przychodzi do splacenia ich wysilkow, wynalazcy sa oszukiwani i karani za dodawanie swojej kontrybucji do rozwoju ludzkosci. Oczywiscie Nowa Zelandia - podobnie jak cala reszta swiata, posiada wlasny udzial wynalazcow, ktorzy byli, lub ciagle sa, przesladowani przez owo "przeklenstwo wynalazcow". Ja postaram sie wyszczegolnic tutaj niektorych z nich:
      (a) Richard Pearse z Pleasant Point. Byl on jednym z trzech ludzi ktorzy wynalazli i zbudowali samolot zupelnie niezaleznie od siebie. Stalo sie tak poniewaz owo "przeklenstwo wynalazcow" zmusilo aby samolot byl wynajdowany co najmniej 3 razy, zanim swiat zdolal sie dowiedziec, ze moze on wogole byc zbudowany. Pierwszym wynalazca samolotu byl geniusz techniczny polskiego pochodzenia pracujacy w carskiej Rosji, o nazwisku Aleksander F. Mozajski. Jego losy opisane sa dokladnie na stronie Aleksander Możajski dostepnej przez Menu 1. Samolot Mozajskiego byl oblatany z sukcesem latem 1882 roku (znaczy 21 lat przed Bracmi Wright). Na nieszczescie, jego technicznie wyrafinowany samolot zostal efektywnie zgnieciony przez biurokratow Rosji carskiej. Rysunek 2c, zreprodukowany ze starej rosyjskiej encyklopedii, ilustruje oficjalny pokaz lotu samolotu Mozajskiego dla rzadu carskiej Rosji. Drugi wynalazca jaki zdolal zbudowac i oblatac samolot byl Nowozelandczyk o nazwisku Richard Pearse (1877-1953). Jego samolot dokonal pierwszego lotu w dniu 31 marca 1902 roku. Niestety, z powodu dzialania owego "przeklenstwa wynalazcow", swiat nigdy nie dowiedzial sie o budowie i sukcesach tych dwoch pierwszych pionierow awiacji. Dopiero trzeci lot zakonczony sukcesem, jaki odbyl sie w dniu 17 grudnia 1903 roku, tym razem na samolocie Braci Wright z USA, zdolal w koncu przebic sie przez hermetyczna blokade jaka ta szatanska sila bez przerwy naklada na ludzkie strategiczne wynalazki. (Zauwaz, ze opisy tragicznego losu Richard'a Pearse zawarte sa w tomie 1 mojej monografii [1/4]. Z kolei wszyscy troje wynalazcy samolotu opisani sa w podrozdziale O1 z tomu 12 monografii [1/4].) W chwili obecnej pomnik wystawiony Richardowi Pearse oraz jego samolotowi moze byc ogladniety niedaleko od malego miasteczka zwanego Pleasant Point, na Wyspie Poludniowej Nowej Zelandii (kolo Timaru). Polecalbym ogladniecie tego pomnika, jako ze otwiera on nasze oczy na gorzki fakt, ze "cos nie jest tak" z tymi wynalazkami i z losami wynalazcow, a czego ludzie ciagle nie sa swiadomi.
      (b) Bruce Simpson z Tokoroa. Wynalazl on i faktycznie zbudowal efektywny, lekki, oraz prosty system napedowy, ktory nazwal "cruise missile" czyli "pocisk cruise" (ja wierze ze uzyl tej wlasnie nazwy glownie z powodow propagandowych). Pechowo dla niego, "przeklenstwo wynalazcow" spowodowalo jego szybkie bankructwo. Stad nie jest on w stanie odnosic korzysci ze swojego wynalazku. Oczywiscie, owa krzykliwa nazwa jaka nadal swojemu systemowi napedowemu nie pomogla mu ani w produkcji ani w sprzedazy jego atrakcyjnego napedu. Nie dopomoglo mu tez, ze na przekor nazwania swojego wynalazku "cruise missile", faktycznie to zbudowal on prosty i lekki system napedowy generalnego uzytku, jaki mogl byc uzywany np. w lekkich samolotach, jako pedniki bezpieczenstwa w szybowcach, a takze do napedu lodzi w wodzie pelnej trawy lub blota. Tajemniczy los jego wynalazku oraz wymowny sposob na jaki sztucznie spowodowano jego bankructwo, byly prezentowane w programie telewizyjnym "Sunday", nadawanym na kanale 1 TVNZ, w niedziele (Sunday), 25 kwietnia (April) 2004, godziny 7:30 do 8:30 wieczorem.
      (c) Bruce DePalma z Waiatarua (West Auckland). Wynalazł on efektywny generator nazywany "N-Machine", jaki wykorzystuje odwrotnosc tarcia (telekineze) do generowania darmowej elektrycznosci. Skrotowy opis jego generatora zawiera podrozdial K2.2 z monografii [1/4]. Najbardziej kloptliwy problem jego generatora, jaki przesladowal DePalme przez wiele lat i jaki uniemozliwial przemyslowe wykorzystanie jego wynalazku, jest ze generuje on bardzo wysokie natezenie, jednak niskie napiecie. Niemniej po latach badan, Bruce DePalma podobno znalazl rozwiazanie do swojego problemu napiecia. Pechowo jednak, zanim zdołał urzeczywistnić to rozwiązanie w swoim generatorze, niespodziewanie zmarł w nowozelandzkim szpitalu w czwartek dnia 2 października 1997 roku, w wyniku masywnego krwawienia wewnętrznego. Z nim prawdopodobnie umarło również jego rozwiązanie dla problemyu napięciowego. Filmy upowszechniane w ostatnich czasach ilustrują, że właśnie takie masywne krwawienie wewnętrzne jakie zabiło DePalmę, niezależnie od najróżniejszych naturalnych przyczyn może również zostać zaindukowane technicznie przez użycie broni jaka emituje potężną wiązkę dzwięków ultrasonicznych. Niemniej jest publicznym sekretem, że pokojowo nastawiona Nowa Zelandia nie posiada broni ultrasonicznej. Możemy jednak sobie wyobrazić, że UFOnauci posiadają taką broń i byliby w stanie sekretnie ją użyć w Nowej Zelandii - jeśli zechcą kogoś tam zamordować. Możemy sobie także łatwo wydedukowac, ze jesli UFOnauci eksploatuja ludzkosc i staraja sie powstrzymywac istotne techniczne wynalazki na Ziemi, wowczas mieliby oni pilny motyw aby zamordowac Bruce De Palma w sposob sekretny natychmiast po tym jak znalazl on rozwiazanie dla swojego problemu napieciowego. Wszakze DePalma mial zarowno determinacje jak i srodki aby skierowac swoj wynalazek do masowej produkcji natychmiast po tym jak stalby sie on gotowy do uzycia. Wiecej na temat smierci tego wynalazcy zawarte jest w podrozdziale A4 z [1/4].
      (d) John Britten z Christchurch. Byl on prawdziwym geniuszem technicznym. Najbardziej znany jest z budowy swoich slynnych super-motocykli (patrz zdjecie po lewej). Motocyklom tym na wyscigach nikt nie mogl dorownac. Ja mialem honor poznac go osobiscie. Negocjowalismy bowiem wspolne podjecie budowy komory oscylacyjnej i magnokraftu - niestety realizacja tych planow najpierw zostala odlozona z powodu mojego opuszczenia Nowej Zelandii w poszukiwaniu chleba, potem zas ucieta smiercia Johna. John zmarl nagle na raka w wieku okolo 45 lat w szczytowym okresie swojej tworczej dzialnosci wynalazczej. Mozna i powinno sie zadawac pytanie, czy jego smierc byla przypadkiem, czy tez premedytowanym wynikiem dzialania "przeklenstwa wynalazcow"?
       Oczywiscie, ja uwazam siebie samego rowniez za ofiare tego "przeklenstwa wynalazcow". Ja sam wynalazlem wszakze tak wiele urzadzen i bez przerwy staram sie zbudowac przynajmniej jedno z nich. Jednak bez przerwy cos niespodziewanego mi sie przydarza, co niszczy owoce moich wysilkow. Ja osobiscie wyjasniam te klopoty za pomoca teorii niewidzialnej okupacji Ziemi przez szatanskie istoty pasozytnicze, jakie sa ogromnie zaawansowane technicznie az do punktu iz moga czynic siebie calkowicie niewidzialnymi dla ludzkich oczu. Jednoczesnie jednak osiagnely one samo dno moralnego upadku, stad zyja wylacznie z rabunku innych cywilizacji. Istoty te rozciagaja swoja niewidzialna kontrole nad wszystkim co sie dzieje na Ziemi. Ich szatanskie machinacje obejmuja, miedzy innymi, przesladowanie wszelkich ludzkich wynalazkow i karanie wszystkich ludzkich wynalazcow, ktorzy dopomagaja ludzkosci podniesc nasza technike do poziomu przy ktorym bedziemy w stanie odnotowac ich pasozytnicze dzialania na Ziemi. Bardziej dokladnie opisalem owe szatanskie istoty na stronach internetowych UFOnauci.w.interia.pl, oraz UFOnauts.20m.com. Jednak nawet jesli ktos nie podziela moich pogladow, ciagle poprzez zwykle ogarniecie ogromnej liczby wynalazkow jakie w niezwykly sposob sa wytlumiane, przesladowane, lub niszczone, ten ktos musi przyznac, ze "cos dziwnego jest grane" oraz ze ktos lub cos w sposob zamierzony wytlumia istotne wynalazki na Ziemi.

#3. Miejsce eksplozji UFO koło Tapanui:

       Prawdopodobnie kazdy slyszal o slynnej eksplozji Tunguskiej w Centralnej Syberii, z 1908 roku. Otoz Nowa Zelandia doswiadczyla podobnej eksplozji w 1178 roku. Tyle ze owa nowozelandzka eksplozja byla wiele razy bardziej potezna niz owa rosyjska. Ponadto nowozelandzka eksplozja pozostawila po sobie ogromny krater oraz liczne inne dowody materialne, jakie mozna sobie poogladac nawet obecnie. Owa eksplozja UFO z Nowej Zelandii miala miejsce kolo malego miasteczka nazywanego Tapanui. Do dzisiaj mozna tam znalezc liczne jej pozostalosci, a takze dowody materialne ze faktycznie miala ona miejsce. Niektore z nich mozna zobaczyc na stronie internetowej oznaczonej w "Menu 2" jako Tapanui.

* * *
Poniewaz skompletowalem sporo badan nad owa eksplozja UFO kolo Tapanui, sporzadzilem dla niej odrebna strone internetowa wylacznie poswiecona dla jej opisania. Jesli wiec czytelnik zechce teraz dowiedziec sie wiecej na temat owej gigantycznej eksplozji UFO, powinien przeniesc sie na strone Tapanui jaka opisze ja w wiekszej liczbie szczegolow.

Rys. 3a

Rys. 3a. Widok krateru Tapanui ze znacznej odleglosci. W tym miejscu w 1178 roku eksplodowal stos okolo 7 wehikulow UFO typu K6. Krater ten posiada okolo 1 kilometra srednicy. Odnotuj ogromna sosne roznaca przy gornej krawedzi w poblizu srodka krateru. Owa sosna jest takze widoczna na poprzedniej fotografii tego krateru. KOlejna sosna rosnie w srodku krateru po jego lewej stronie. Odnotuj tez jak malenkie sa szopy w ktorych wlasciciel tego krateru przechowuje swoje narzedzia.


Rys. 3b

Rys. 3b. Widok krateru Tapanui z jego poludniowego konca. Powyzsza fotografia zostala wykonana w 1998 roku, wkrotce po tym jak krater Tapanui przeszedl intensywne zabiegi kultywacyjne. Pechowo, owe zabiegi zmiszczyly wiele z originalnych atrybutow tego miejsca eksplozji UFO (np. wyrownaly zarysy kraterow jakie istnialy we wnetrzu tego kraturu).


Rys. 3c

Rys. 3c. Kiedykolwiek ekspedycja badawcza byla organizowana do krateru Tapanui, niespodziewanie w kraterze zaczynala panowac nieprzyjemna pogoda jaka czynila owe badania niemozliwymi. Najczesciej taka nieprzyjemna pogoda objawiala sie silnym wiatrem, lokalna mgla, lub silnym opadem deszczu jakie zdumiewajaco ograniczaly sie tylko do samego krateru. Raz w kraterze odnotowane zostalo tornado. Na powyzszej fotografii udokumentowany zostal dziwny aczkolwiek potezny wiatr, jaki podczas jednej z takich ekspedycji panowal jedynie w samym kraterze Tapanui oraz na jego krawedzi, jednak zanikal zaledwie kilka metrow od krateru. Pozniej odkrylem ze niewidzialne wehikuly UFO sa w stanie ksztaltowac pogode na swoje zyczenie i to w kazdym miejscu w jakim staraja sie na cos wplywac owa pogoda.
Rys. 4a.

Rys. 4a: Tzw. "krag zbozowy". Znaleziony on byl w Ashburton, w lutym (February) 1992 roku. Owe kregi zbozowe to po prostu ladowiska UFO wykonane w zbozu. Formowane sa one przez wirujace pole magnetyczne uzywane przez UFO do celow napedowych. Owo wirujace pole magnetyczne ugina w dol zdzbla zboza podobnie jak uczynilaby to ogromna wirujaca miotla. To zas czyni owe ladowiska UFO tak zadziwiajaco precyzyjne, ze ludzcy zartownisie nie sa w stanie zduplikowac ich doskonalosci. Po wiecej wyjasnien na temat napedu wehikulow UFO patrz strona internetowa propulsion.20m.com.


Rys. 4b.

Rys. 4b: Okragle ladowisko wypalone w twardych krzewach gorskich przez ogromne UFO typu K8. Srednica pierscienia wypalonego w tych krzakach wynosila 98 metrow - co mozna docenic po rzuceniu okiem na wielkosc samochodow na szosie ponizej niego. Sfotografowalem je w Wanaka, Nowa Zelandia, na zboczu gory lokalnie nazywanej "Coromandel Peak". Pole magnetyczne jakie wypalilo owo okragle ladowisko bylo tak potezne, ze spopielilo ono na szary proszek twarde krzaki gorskie jakie porastaja zbocze owej gory. Aby bylo jeszcze ciekawiej, ow szary proszek jest palny i moze zostac zapalony zwykla zapalka. Zartownisie nigdy nie byliby w stanie wykonac tego ladowiska dla zartu, tak jak to twierdzi nowozelandzka telewizja. Dzisiejsi ludzie po prostu nie znaja sposobu aby zamienic twarde krzaki gorskie na palny szary proszek. Ponadto zbocze na jakim owo ogromne ladowisko zostalo wykonane, jest praktycznie niedostepne dla zartownisiow. Zauwaz ze podobne pierscieniowate ladowiska UFO, tyle ze wypalane np. w trawie, daje sie zobaczyc w sporej czesci obszaru Nowej Zelandii. Wiecej danych na ten temat zawartych jest w podrozdziale O5.1 z monografii [1/4].

#4. Kręgi zbożowe i lądowiska UFO z Nowej Zelandii:

       Nowa Zelandia jest doskonale znanym krajem gdzie UFO grasuje zupelnie swobodnie. Wystarczy wszakze przypomniec w tym miejscu slynny na calym swiecie film jaki uchwycil jkarzacy sie wehikul UFO ponad miejscowoscia Kaikoura. Na przekor ze niezliczeni pseudo-naukowcy starali sie zdyskredytowac waznosc tego filmu, do dzisiaj im sie to nie udalo. Faktycznie tez jesli ktos chce zobaczyc UFO, wowczas ma najwieksza szanse wlasnie w Nowej Zelandii. Od kiedy mieszkam w Nowej Zelandii, widuje wehikul UFO srednio co jakies 6 lat. Najwazniejsze ze swoich wlasnych obserwacji UFO opisalem w podrozdziale VB4.1 z monografii [1/4] dostepnej nieodplatnie za posrednictwem niniejszej strony internetowej. Oczywiscie, kiedy wehikuly UFO nalatuja na Nowa Zelandie, laduja one takze na ziemi. Dlatego, jesli ktos wie za czym sie rozgladac, moze znalezc takie ladowiska UFO niemal przy kazdym budynku rolniczym z Wyspy Poludniowej Nowej Zelandii (na Wyspie Polnocnej roslinnosc jest znacznie bardziej witalna, ladowisk UFOI nie rzucaja wiec sie juz tak w oczy). Na rysunku 4 pokazuje jak owe ladowiska UFO wygladaja.
* * *
Ladowiska UFO sa objasnione w wiekszej liczbie szczegolow w podrozdziale O5.1 z monografii [1/4]. Sa tam takze zilustrowane ich liczne przyklady.

#5. Latające kule światła:

       Kule te sa ogromnie niezwyklym zjawiskiem. Widoczne sa one golym okiem. Zwykle maja wielkosc pilki ping-pongowej, oraz wygladaja jak okragle lampy fluorescencyjne jakie jarza sie upiornym bialym swiatlem. Pojawiaja sie jednak tez raporty o kulach nieco wiekszych rozmiarow, jakie maja wielkosc typowej pilki. Kule te sa w stanie przelatywac przez obiekty stale, bez uczynienia szkody tym obiektom lub sobie. Raportowane mi bylo, ze wlatywaly one do srodka zamknietego samochodu, a takze do srodka zamknietego namiotu. Jak dotychczas spotkalem sie z raportami jakie opisywaly obserwacje owych kul w kraterze Tapanui (tj. w tym opisanym powyzej, w ktorym stos 7 wehikulow UFO eksplodowal w 1178 roku), oraz w Coromandel. W kraterze Tapanui pojawiaja sie one nocami relatywnie czesto. Wlasciciel tego krateru widzial je wiele razy. Takze grupa badaczy z "Unexplained Phenomena Research Society" zarejestrowanego w Dunedin, ktora zdecydowala sie zaobozowac w tym kraterze przez noc aby je zobaczyc, faktycznie zostala "wypedzona" z krateru przez owe kule w samym srodku nocy, poniewaz owe upiornie jarzace sie obiekty zaczely ich terroryzowac poprzez wlatywnie do ich namiotu.
* * *
       Ponizej przytaczam cytat listu datowanego 6.1.97 ktory otrzymalem od jednej z czytelniczek moich publikacji. Zawiera on najlepszy opis owych jarzacych sie kul swiatla jakie napotkalem w dotychczasowych badaniach. (Oto tresc tego cytatu w moim swobodnym tlumaczeniu z angielskiego:)
       "Wlasnie teraz sobie uswiadomilam ze niektorzy z moich przyjaciol opowiadali jakies kilka lat temu, ze wybrali sie do krateru Tapanui i obeszli go naokolo wzdluz jego obrzeza, (dla jakiego powodu? Nie bylam w stanie wydobyc od nich zadnego wyjasnienia o czym jest to wszystko - dopiero teraz zaczynam to rozumiec!) Ja sadzilam ze jest to jakis zwariowany pomysl zwiazany z ta 'grypa Tapanui' ktora szerzy sie tam naokolo, oraz zastanawialam sie dlaczego u licha chcieli oni abym wybrala sie tam z nimi! Pamietam jak opowiadali mi cos na temat swiatel (Ty wspominasz ze wykazuja one 'inteligencje') zas ja im powiedzialam ze wcale nie musza wybierac sie az tak daleko aby znalezc ten rodzaj zjawiska, chociaz te swiatla jakie ja sama widzialam byly definitywnie inteligentne, jednak wcale nie tak male jak pilki golfowe. Jesli o mnie chodzi, to uwazam ze jest wystarczajaco wiele do zobaczenia tutaj na gorze bez wybierania sie na poludnie, a takze aby byc szczegolnie ostroznym wobec 'Straznika' przed ktorym moja matka ostrzegala mnie kiedy jeszcze bylam nastolatka, plus inni ze starszyzny az do ostatnich czasow kiedy bylam wystarczajaco do nich blisko a takze nastepnego dnia owczesna Rangatira Wahine powtarzala mi ostrzezenie abym nigdy nie podazala za wabiacymi ogniami 'Straznika' poniewaz nigdy bym juz nie wrocila, bylo to jakies 5 - 6 lat temu. Inne swiatla, zlote jarzace sie sfery wielkosci okolo pilki do siatkowki jakie rozsiewaja jasne zlotawe promieniowanie rozswietlajac w srodku caly dom w ktorym wowczas sie zatrzymalam byly znacznie bardziej interesujace. Ja slyszalam o nich wczesniej oraz ze to byl nasz gospodarz ktory je widzial, jednak kazdy sie z nim draznil i twierdzil ze wypil on zbyt wiele 'Waipiro' jako ze byl on dosyc rozsmakowany w swoim piwie. Jednak one istnieja, tak jak je opisalam. Nie moglam spac owej nocy i odnotowalam jasnosc bijaca ze stolowego za drzwiami, wygladnelam wiec przez firanki aby zobaczyc urzekajacy widok. Nie bylam w stanie dobudzic sie swojej kolezanki, aby patrzyla wraz ze mna, dlatego sama wstalam z lozka i zakradlam sie do framugi drzwi w stolowym, ukrywajac sie w cieniu przejscia, oraz majac wspanialy widok na owe jarzace sie sfery - i to wszystko jest prawda! Bawiac sie w przeskakiwanie siebie nawzajem jak zaby, oraz skaczac w dol wzgorza, poprzez bagno, az do wody zatoki i jakies 10 stop od sciany domu, wszystkie przez jakis czas podazaly wzduz linii plotow, skaczac wzdluz wierzcholka plotu z jednej sztachety na druga potem na slupek, potem ponownie w najbardziej dzecinna zabawe jaka kiedykolwiek moglbys zobaczyc! Kontynuowaly tak az minely nasz budynek i troche dalej, potem zas wrocily ponownie, czasami skaczac jedna na grzbiet drugiej. Pechowo tak bylam zaintrygowana ze stopniowo wychylilam sie zbyt mocno ze stolowego i mnie w koncu zobaczyly - natychmiast (a bylo ich co najmniej dwa tuziny) wszystkie ich swiatla wygasly rownoczesnie, nawet tych jakie byly dosyc daleko, bylo to urzekajace - jakbym to ja wlasnie wylaczyla przycisk swiatla! Naglosc tego wygaszenia byla dosyc szokujaca, niemal teatralna! Gdybysmy znajdowali sie w zabudowanej przestrzeni wowczas bym posadzala ze ktos, w jakis sposob wyprawia na nas sztuczke, jednak nie znajdowalismy sie w widoku zadnego innego zabudowania za wyjatkiem tych po drugiej stronie zatoki, jako ze Haurakei Gulf rozciagal sie przed frontem naszego budynku, z prawej strony bylo strome, porosle rodzima puszcza wzgorze, jakies sto metrow z tylu znajdowaly sie bezludne wzgorza 200 - 300 stop wysokie pokryte dziewicza puszcza jaka zaczynala sie natychmiast za droga ktora wspinala sie wzwyz do przeleczy, podczas gdy pozostala strona zajmowana byla przez wybrzeze zatoki morskiej. Dla mnie owo miejsce bylo najbardziej dezorientujacym w jakim przebywalam w calym swoim zyciu, slonce nie wznosilo sie tam gdzie by sie go spodziewalo, zas zachodzilo w miejscu jakiego nie dalo sie zrozumiec? Zmuszona bylam odwolywac sie do mapy drogowej aby zrozumiec dokladnie gdzie sie znajduje, a przeciez wcale nie jestem nienawykla do lasu, jednak tutaj?! Aby jednak kontynuowac opowiadanie o owych swiatlach, to ciagle patrzac przez boczne okno na druga strone bagna i w kierunku wzgorza po prawej stronie, zostalam zaszokowana zobaczeniem zimnego, bialego, nie jarzacego sie swiatla jakby lampy 'Straznika' ktory sie pojawil, jakie swiecilo przez okolo 2 - 3 sekundy, potem sie wylaczalo, zas po krotkiej chwili pojawialo sie ponownie, wabiac mnie abym podazyla za nim i go znalazla. Wygladalo ono tak blisko, ze nawet sprawdzilam teren i zaplanowalam swoja droge az do jakiejs jednej trzeciej wysokosci wzgorza, jednak wiedzac doskonale ze gdybym podeszla do niego blizej wowczas by sie odsunal dalej az, jak wszystkie przypadki o jakich slyszalam nam to potwierdzaja, osoba ktora go sciga calkowicie sie zgubi. Istnieja legendy o tych co go scigali, itp."
       Odnotuj ze powyzszy cytat potwierdza iz owe kule swiatla wykazuja inteligencje a nawet lubia sie "zabawiac". Potwierdza on takze ze sa one doskonale znane przez lokalny folklor nowozelandzki.
* * *
       Istnieje wiele spekulacji na temat czym wlasciwie sa owe upiornie jarzace sie kule. Dominujaca opinia jest, ze posiadaja one charakter duchowy i reprezentuja duchy tych co umarli w wyniku eksplozji Tapanui (opisywanej powyzej). Jednak ja osobiscie jestem raczej przekonany, ze owe jarzace sie kule to sterowane komputerowo miniaturowe UFO-sondy, jakie lataja bardzo wolno w telekinetycznej konwencji dzialania. Dzisiejsza UFOlogia nazywa owe UFO-sondy z uzyciem niefortunnej nazwy rods - co oznacza "paleczki" (taka dziwna nazwa zostala im przyporzadkowana, poniewaz kiedy sa one fotografowane podczas szybkiego lotu, wowczas na zdjeciach wygladaja jak wydluzone, upiornie jarzace sie paleczki). Wiecej informacji na temat owych "rods" (tj. bezzalogowych, miniaturowych sond UFO) mozna znalezc na stronie internetowej telekinesis.50megs.com a takze w podrozdziale U3.1.2 monografii [1/4].
Rys. 5.

Rys. 5: Tajemnicze kule kamienne jakie powtarzalnie pojawiaja sie na powierzchni pastwisk Nowej Zelandii. Sa one niemal dokladnie okragle. Ujawniaja regularna siatke pod powierzchnia, jaka sugeruje ze sa one wytwarzane w przemyslowy sposob. Okolicznosci w jakich lokalni farmerzy je znajduja sugeruja, ze kule te "spadaja z nieba". Jak narazie nie spotkalem sie jednak z raportem kogos kto faktycznie zaobserwowalby moment ich upadku z nieba. Powyzsze dwie kule naleza do grupy okolo ich tuzina, jakie znalezione zostaly okolo 1983 roku na jednym z pastwisk w okolicach Invercargill. Jednak w zblizonym czasie bylem tez kontaktowany przez kogos z wybrzeza zachodniego Nowej Zelandii (tzw. "West Coast"), kto znalazl ich kilka na swoim ogrodzie.


#5b. Podobne kule światła widziane są też w innych krajach:

       Obserwacje owych dziwnych latajacych kul swiatla nie sa ograniczone wylacznie do Nowej Zelandii. Podobna pojedyncza kula zimnego swiatla jest widywana na stokach Babiej Gory w Polsce. Istnieje tam nawet lokalna legenda stwierdzajaca ze owa kula swiatla pilnuje skarbu zbojeckiego ukrytego na zboczach owej gory. Z tego powodu owa polska kula swiatla nazywana jest "Straznik". Polskie legendy stwierdzaja na jego temat, ze osoba ktora stara sie odnalezc ow skarb zbojecki, bedzie przez tego straznika zwodzona tak dlugo, az zagubi sie na smierc. Wiecej na temat owej polskiej kuli swiatla zawarte jest w moim traktacie [4B].
       Podobne jarzace sie kule sa widywane jak wzlatuja one z wod rzeki Mekong, na granicy Tailandii i Laosu. Lokalnie sa one tam znane pod nazwa Naga Fireballs. Najwiecej ich daje sie zobaczyc kolo swiatyni buddyjskiej w Phon Phisai, okolo 40 kilometrow od polnocnego miasta Tailandzkiego "Nong Khai". Owe kule swiatla zdaja sie tam pojawiac ogromnie regularnie w pazdzierniku kazdego roku noca przy pelni ksiezyca. Ich krotki opis zawarty jest w artykule gazetowym o tytule "Goodness gracious, great balls of fire" opublikowanym na stronie C10 z wydania datowanego 7 December 2003 nowozelandzkiej gazety Sunday Star - Times.

Rys. 6

Rys. 6. Tak oto wygladaja stare klody szlachetnych drzew zwanych totara, jakie powykorzeniane byly w 1178 roku przez podmuch eksplozji Tapanui. Na przekor powierzchni faktycznie wygladajacej na ich wiek, w srodku maja one twarde i zdrowe szlachetne drewno czerwonego koloru. Jakosc tego szlachetnego drewna jest jeszcze wyzsza niz drewno debowe z Europy. Miejscowi przedsiebiorczy rzemielsnicy uzywaja to szlachetne drewno do wytaczania najrozniejszych pamiatek wysoce cenionych przez turystow z powodu ich piekna. Aby pokazac jak owo zdrowe czerwone drewno wyglada, usunalem fragment powierzchni z przedniej czesci powyzszej klody. Zauwaz, ze poza owa kloda widoczny jest fragment okreznej krawedzi nieco odstajacej z poziomu pastwiska. Wglebienie jakie owa krawedz otacza, to wlasnie krater Tapanui. Powyzsza stara kloda drzewa totara zwykla lezec jedynie okolo 400 metrow od krawedzi tego krateru.

#6. Drzewa jakie pamiętają czasy Jezusa:

       W 1178 roku potezna eksplozja kolo Tapanui wykorzenila drzewa, z jakich niektore juz wowczas liczyly ponad 1000 lat. Drzewa te w przewazajacej czesci byly slynnymi w Nowej Zelandii szlachetnymi drzewami totara, jakie rozna bardzo wolno. Faktycznie to drzewo totara o okolo 1 metra srednicy przed eksplozja Tapanui musialo rosnac ponad 1000 lat. Niektore z tych drzew wywroconych w 1178 roku przekraczaly 2 metry srednicy. To zas oznacza, ze byly one juz spore kiedy Jezus przebywal na Ziemi. Po ponad 850 latach lezenia martwymi, drewno z tych drzew (obecnie wiec majace ponad 2000 lat) jest ciagle tak twarde, ze lokalni przedsiebiorczy rzemielsnicy uzywaja je dla wytaczania i rzezbienia. Zwykle wykonuja z nich najrozniejsze pamiatki dla turystow. Stad jesli ktos ma wystarczajaco szczescia aby natrafic na takiego przedsiebiorczego rzemielsnika, wowczas za kilka dolarow moze kupic sobie pamiatke wyko0nana z drewna jakie pamieta czasy Jezusa. Jednak nawet jesli ktos nie kupi sobie takiej pamiatki, ciagle powinien przygladnac sie dobrze owym starym drzewom totara z nowozelandzkiego krajobrazu, poniewaz zamrozone w nich jest wiele historii i zaskakujacych zdarzen - po szczegoly patrz strona oznaczona w menu Tapanui.

#7. Gigantyczne mutacje stworzeń zamieszkujących Nową Zelandię:

       Podczas eksplozji Tapanui cala powierzchnia Nowej Zelandii zostala skazona telekinetycznie. Owe telekinetyczne skazenie zawarte jest w glebie Nowej Zelandii do dzisiaj. Ma ono ta niezwykla zdolnosc, ze wyzwala gigantyczne mutacje organizmow zywych. Dlatego najrozniejsze organizmy jakie zamieszkuja Nowa Zelandie od czasu do czasu mutuja do gigantycznych rozmiarow. Stad kiedy ktos przebywa w Nowej Zelandii, moze sie tam spotkac z takimi ogromnymi mutacjami. Najslynniejsze i naczesciej spotykane z nich sa liczne mutacje super-ptaka Moa. Jedna z jego mutacji wyrastala do rozmiaru zyrafy. (Moa normalnego rozmiaru sa wielkosci indyka.) Ptaki te moga byc ogladane w praktycznie kazdym muzeum z terenu Nowej Zelandii. Mutacje innych organizmow moga byc ogladane glownie w gazetach, jako ze muzea nie sa zainteresowane w ich eksponowaniu. Przykladem takich mutantow pokazywanych glownie w gazetach, moze byc gigantyczny rak pokazany na rysunku 7a, czy gigantyczne grzyby "purchawki" ("puff-balls") jakich kolorowa fotografia jest pokazana na rysunku 7b. (Opis owych "purchawek" publikowany byl w artykule "Sprouting puff-balls" z nowozelandzkiej gazety z Dunedin o nazwie Otago Daily Times wydanie datowane w czwartek (Thursday), 26 marca 1998 roku, strona 11, sekcja "Regional News". Artykul ten ciagle jest dostepny "on line" na stronie internetowej owej gazety.) Pamietam tez ze wkrotce po moim przybyciu do Nowej Zelandii w 1982 roku, jakas gazeta (bodajze byla to "The Press" z Christchurch) opublikowala fotografie jadalnego grzyba wielkosci doroslego czlowieka. Ow rodzaj grzybow rosnie rowniez w Polsce, gdzie nazywany jest "prawdziwek". Znam go doskonale bowiem jako maly chlopiec zbieralem go bardzo czesto. Maksymalny rozmiar jaki osiaga on w Polsce wynosi okolo 30 cm wzrostu. Stad ow nowozelandzki gigant byl okolo 6 razy wiekszy niz normalnie. Mechanizm jaki powoduje owe gigantyczne mutacje organizmow zywych opisany jest dosyc dokladnie w podrozdziale JE9.3 z monografii [1/4].
* * *
       W mojej prywatnej opinii, temat gigantycznych mutacji z Nowej Zelandii, zamiast bycia wyciszanym, powinien byc pilnie badany. Jest tak poniewaz wlasnie obecnie nasza planeta przechodzi przez goraczke inzynierii genetycznej ("genetic engineering" lub "GE"). Chodzi bowiem o to, ze gigantyczne mutacje z Nowej Zelandii moga ukrywac wskazowki co nas czeka w przyszlosci jesli pozwolimy aby GE dziko rozprzestrzeniala sie po naszej planecie jak nieposkromiony pozar.
Rys. 7a.

Rys. 7a: Gigantyczny mutant raka lokalnie nazywanego "packhorse crayfish". Wazy on 6.3 kilograma i mierzy 1.34 metra dlugosci (normalnych wymiarow rak tego gatunku jest okolo 10 razy mniejszy). Zostal on zlapany przez Mr Brian Hoult z Hikurangi, kolo Three Mile Reef w morze od Bream Bay, na polnoc od Whangarei krotko przed 27 wrzesnia (September) 2003 roku. Opisy tego raka, ilustrowane powyzsza fotografia, najpierw opublikowane byly w gazecie The Northern Advocate (P.O. Box 210, Whangarei, New Zealand) ktory posiada prawa copyright na powyzsze zdjecie. Ja zas znalazlem je w artykule "Monster crayfish could be 100" jaki pojawil sie w innej nowozelandzkiej gazecie The Dominion Post, wydanie z soboty, 27 wrzesnia (Saturday, September 27), 2003 roku, strona A9. Powyzszy gigantyczny rak jest tylko pojedynczym przykladem z ogromnej liczby gigantycznych mutacji jakie bez przerwy pojawiaja sie w Nowej Zelandii z powodu telekinetycznego skazenia terenu spowodowanego eksplozja Tapanui z 1178 roku. Poniewaz sprawa inzynierii genetycznej - Genetic Engineering (GE) staje sie tak palaca ostatnio, w mojej opinii owa sprawa gigantycznych mutacji nowozelandzkich powinna byc pilnie badana.

Rys. 7b.

Rys. 7b: Fotografia gigantycznych grzybow popularnie nazywanych "purchawkami". Byla ona opublikowana w doskonalej gazecie nowozelandzkiej z Dunedin o nazwie Otago Daily Times wydanie datowane w czwartek (Thursday), 26 marca (March) 1998 roku, strona 11, sekcja "Regional News". Gazeta Otago Daily Times jest wlascicielem praw copyright do powyzszego zdjecia. Odnotuj ze owa gazeta posiada doskonale utrzymywana strone internetowa jaka udostepnia wszystkie jej dawne artykuly poczawszy od 1 lipca (July) 1997 roku. Powyzszy artykul, ale bez zdjecia, jest wiec dostepny "on line" na owej stronie internetowej.
Rys. 8a.

Rys. 8a: Gigantyczna matwa (po angielsku "squid") zlapana w nowozelandzkich wodach. Powyzsza fotografia pochodzi z artykulu "Tales of cannibalism from the deep sea" (tj. "Wiesci o kanabilizmie z glebin morskich"), jaki pojawil sie na stronie A15 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze srody, 8 pazdziernika (October) 2003 roku. Owa gazeta The Dominion Post jest tez wlascicielem copyrights do powyzszego zdjecia. Pokazana tutaj matwa jest okolo 10 metrow dluga, zas jej ostre szpony w przeciagu sekund potrafia rozedrzec na strzepy cialo czlowieka.


Rys. 8b.

Rys. 8b: Gignatyczny pstrag teczowy z Nowej Zelandii. (Copyright The Press, Christchurch, New Zealand.) Byl on 1.02 metra dlugi, wazyl 17.5 kg, oraz nieoficjalnie zostal uznany za swiatowy rekord. Zostal on zlapany w Kanale Tekapo, przez Pana Tony Washington, z Geraldine, New Zealand. Powyzsza fotografia pochodzi z artykulu "Fisherman angling for a world record" ("Rybak zlapal swiatowy rekord") pochodzacy ze strony A4 nowozalandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku, 18 November 2003. Jednak ow artykul bazowal na podobnym artykule o tytule "Record Fish hooked on a reel-in" ("Rekordowa ryba zlapana na wedke") jaki pojawil sie na pierwszej stronie z wydania datowanego November 18, 2003 gazety z Christchurch nazywajacej sie The Press, ktorej reporter wykonal powyzsza fotografie. Stad owa The Press posiada tez prawa copyright do powyzszego zdjecia. Omawiane artykuly stwierdzaja, ze poprzedni rekord swiatowy dla pstraga teczowego wynosil 17 kg, oraz ze byl on zlapany w dokladnie tych samych wodach co powyzszy. Z kolei na stronie A8 wydania gazety nowozelandzkiej The Dominion Post, datowanego we wtorek, 2 grudnia 2003 roku, fotografia gigantycznego brazowego pstraga (brown trout) jest publikowana pod tytulem "Tukituki titan". Dane na temat jego wagi lub wymiarow nie zostaly tam podane. Jednak szacujac z porowania go do osoby ktora go trzyma, jest on co najmnie wielkosci pstraga pokazanego na powyzszej fotografii, jesli nie nawet wiekszy.
      Aby uswiadomic sobie jak gigantycznych rozmiarow jest powyzszy pstrag, wystarczy wspomniec ze najmniejsza dlugosc pstraga ciagle dozwolona do lapania przepisami "Fish and Game New Zealand" wynosi 30 cm (co nadaje takiemu pstragowi wage mniej niz 0.5 kg). To zas oznacza, ze powyzszy gigant byl ponad 3 razy dluzszy od takiego minimalnego doroslego pstraga, oraz ponad 35 razy ciezszy od niego. Odnotuj ze owa minimalna dlugosc ryb jest zawsze tak definiowana przez naukowcow i prawnikow, ze opisuje ona typowego dojrzalego doroslego osobnika, jaki mial juz mozliwosc wytarcia sie i wyprodukowania nastepnej generacji. Gdyby wiec powyzsze roznice wielkosci i wagi pstragow odniesc do ludzi, oznaczaloby to znalezienie w Nowej Zelandii ludzkiego giganta, ktory jest ponad 3 razy wyzszy od typowego doroslego czlowieka (czyli ma wzrost okolo 5 metrow), oraz czyja waga przekracza okolo 35 razy wage typowego doroslego czlowieka (czyli wynosi ponad 2.8 tony). Aby bylo dziwniej, zgodnie z legendami kolo Timaru w Nowej Zelandii zwykl istniec szczep tego typu olbrzymow. Byl on nazywany "Te Kahui Tipua".
      W tym miejscu warto dodac, ze angielskojezyczne wyrazenie "catch 30 pounder" (tj. "zlapac 30-to funtowca") jakie bezposrednio referuje do zlapania pstraga o wadze 30 funtow lub wiecej w rzekach Szkocji, w dawnym jezyku angielskim stanowilo symbol niemozliwosci. Jedynie ostatnio zostalo ono zastapione powiedzeniem "pigs could fly" (tj. "swinie moglyby latac") ktore jest najnowszym symbolem niemozliwosci.
      Sceptycy skonfrontowani ze zdjeciem powyzszego pstraga prawdopodobnie zignoruja teorie ze to telekinetyczne skazenie srodowiska Nowej Zelandii, tj. produkt uboczny eksplozji Tapanui, spowodowalo wzrost takich gignatycznych organizmow. Prawdopodobnie by tez argumentowali ze ryby rosna podczas calego zycia. Jesli wiec da im sie wystarczajaco duzo czasu i wystarczajaco duzo pokarmu, wowczas moga osiagnac dowolny rozmiar. Aczkolwiek musimy zgodzic sie z takimi argumentami w odniesieniu do niektorych ryb, nie moga one byc ekstrapolowane do innych gigantycznych stworzen Nowej Zelandii. Dla przykladu, nikt nie moze argumentowac, ze jesli wezmie sie mlodego indyka, da mu pod dostatkiem jedzenia i pozwoli mu sie rosnac dowolnie dlugo, wowczas osiagnie on wielkosc nowozelandzkiego super-ptaka Moa. (Oryginalna wielkosc tzw. "bush Moa" z jakiej wszelkie olbrzymie Moa potem sie wymutowaly, byla wlasnie wielkosci indyka.) Z kolei istnieje na tyle wiele odmiennych gatunkow stworzen wyrastajacych w Nowej Zelandii do gigantycznych rozmiarow, ze musi w tym kryc sie "wiecej" niz zwykly przypadek. Moja teoria o telekinetycznym skazeniu Nowej Zelandii, jakie po raz ostatni ma masywna skale mialo miejsce w 1178 roku podczas eksplozji UFO kolo Tapanui, jak dotychczas jest jedyna teoria naukowa ktora wyjasnia czym wlasciwie jest owo "wiecej". Ponadto owa teoria posiada potwierdzenie w najrozniejszym empirycznym materiale dowodowym, dla przykladu w ponad 12 razy wyzszym i szybszym wzroscie roslin na bylych ladowiskach telekinetycznych UFO.

#8. Ludzkie giganty:

      Nowozelandzka gazeta o nazwie Timaru Herald, w swoim wydaniu datowanym 24 lutego 1875 roku, strona 3, pisze co natepuje, cytuje:
      "Odkrycie resztek ludzkich. Bardzo duzy szkielet zostal znaleziony wczoraj jakies 7 stop pod powierzchnia piasku na polwyspie rzeczki Saltwater Creek. Pan Bullock, woznica, podczas gromadzenia piasku dla potrzeb budowlanych, wpadl na ten relikt przeszlych wiekow i przywiozl fragmenty do miasteczka. Mielismy mozliwosc ich przegladniecia, i zostalismy uderzeni przez ich symetrie nie mniej niz przez ich ogromne rozmiary. Wygladaja jak nalezace do osoby gigantycznych rozmiarow; jednak jak narazie sa niekompletne co czyni trudnym wyznaczenie wymiarow jego ciala. Kosci szkieletu sa bardzo rozlozone, fakt jaki rozpatrywany w powiazaniu z suchoscia miejsca w jakim zostal znaleziony, prawdopodobnie sugeruje jego znaczny wiek. Powinnismy miec wiecej do powiedzenia na temat tego interesujacego odkrycia w naszym nastepnym wydaniu."
      (W oryginale angielskojęzycznym: "Discovery of Human Remains. A very large skeleton was found yesterday, about 7 feet below the surface of the sand on the Saltwater Creek spit. Mr Bullock, the carter, in removing some sand for building purposes, dropped across this relic of a past age and brought the fragments to town. We have had an opportunity of inspecting them, and were struck by their symmetry no less than their great size. They appear to have belonged to a man of gigantic statue; but are so far incomplete as to render it difficult to ascertain the dimensions of his frame. The bones are much decayed, a fact which taken in connection with the dryness of the situation where they were found, probably indicates for them a great antiquity. We shell have some more to say about this interesting discovery in our next issue.")
      Ja badalem sprawe owego ludzkiego giganta kiedy w latach 1999 do 2001 zatrudniony bylem w Timaru. Wyniki tamtych swoich badan opublikowalem w rozdziale B traktatu [7/2]. Zgodnie z tamtejsza miejscowa tradycja slowna, szkielet tego giganta byl szacowany jako nalezacy do osoby okolo 8 metrow wysokiej. Mial on tak ogromna czaszke, ze normalna ludzka czaszka calkowicie sie miescila w jego ustach. Nalezal on do tajemniczego szczepu miejscowych gigantow, jaki przez Maorysow nazywany byl Te Kahui Tipua. Szczep ten zamieszkiwal okolice Timaru az do okolo 18 wieku. Liczne szkielety owych gigantow z Timaru zostaly odkryte, jednak wkrotce potem znikaly one w tajemniczych okolicznosciach. Najbardziej ostatnie odkrycie dwoch takich gigantycznych szkieletow ludzkich mialo miejsce w latach 1960tych, w obszarze Timaru nazywanym "Maori Park". Miejscowa gazeta Timaru Herald, takze rozpisywala sie szeroko na ich temat, zas wielu miejscowych ludzi ciagle pamieta tamte opisy. Niestety, ja nie bylem w stanie pozwolic sobie na wklad pracy dlugotrwalego poszukiwania jaki byl wymagany dla znalezienia szczegolow wydawniczych oryginalnych artykulow na ich temat. Wkrotce po odkryciu, jak wszelkie inne szczatki nowozelandzkich gigantow, takze i te zniknely w tajemniczych okolicznosciach. Obecnie nikt nie potrafi wskazac co z nimi sie stalo. Ja podjalem wysilek przesledzenia dalszego losu giganta opisanego w powyzej cytowanym artykule z 1875 roku. Kiedy jednak bylem bardzo bliski odnalezienia osoby ktora posiadala ogromna dolna szczeke owego giganta jako rodzaj makabrycznej pamiatki, niespodziewanie zostalem usuniety z pracy w Timaru i zmuszony zostalem do przeniesienia sie do innej miejscowosci aby zarobic na swoj chleb codzienny. Wyglada wiec, ze owa sekretna czarna moc jaka zniewala nasza planete i o jakiej pisze na stronie internetowej ufonauts.20m.com, nie zyczy sobie abysmy dowiedzieli sie czegokolwiek na temat istnienia ludzkich gigantow w Timaru.
      Dzisiejsza medycyna uznaje az kilka odmiennych powodow, dla jakich ludzie moga wyrastac na gigantow. Wsrod tych trwala telekinetyzacja nie jest jednak uznawana. Istnieje jednak jeden rodzaj empirycznego materialu dowodowego, ktory wskazuje wlasnie trwala telekinetyzacje jako powod dla mutowania sie ludzkich gigantow w Nowej Zelandii. Dowodem tym jest empiryczne odkrycie dawnych Maorysow (przekazywane nam w formie ich tradycji slownej), ze jesli szczatki ludzkiego giganta pochowane sa w ich ogrodkach warzywnych, wowczas warzywa rowniez wyrastaja do gigantycznych rozmiarow. (Wlasnie z powodu owego empirycznego odkrycia, starozytni Maorysi zwykli zakopywac fragmenty ludzkich gigantow w ich ogrodkach warzywnych.) Najbardziej istotny w tym odkryciu jest mechanizm za uzyciem jakiego zdolnosc do wyrastania do gigantycznych rozmiarow jest przenoszona z resztek ludzkich gigantow na warzywa. Jesli bowiem dany ludzki gigant wyrosl z powodu jakiejs choroby, wowczas jego resztki nie bylyby w stanie wzbudzic wzrostu gigantycznych warzyw. Jednak jesli dany ludzki gigant byl gigantem z powodu trwalego natelekinetyzowania, wowczas natelekinetyzowane pierwiastki zawarte w jego ciele zostalyby zaabsorbowane przez warzywa, indukujac w nich rowniez wzrost do gigantycznych rozmiarow. To zas oznacza, ze istnieje empiryczny material dowodowy, jaki wskazuje na wyrastanie ludzkich gigantow wlasnie z powodu trwalego natelekinetyzowania ich cial. Wiecej na temat trwalej telekinetyzacji mozna znalezc w podrozdzialach NB1 i NB2 z tomu 11 monografii [1/4].

#9. Kamień jaki podobno wędruje:

       Istnieje spory kamien kolo miejscowosci Atiamuri na Wyspie Polnocnej Nowej Zelandii. Pokazuje go zdjęcie z rysunku 9. Jest on otoczony licznymi legendami. Jest takze przedmiotem kultu dla miejscowych Maorysow. Maorisi ci modla sie do owego kamienia, oraz skladaja mu liczne ofiary. Kamien odwzajemnia ich modly poprzez dokonywanie licznych uzdrowien oraz poprzez przynoszenie szczescia tym co o nie prosza. Pod tym wzgledem ow kamien zachowuje sie dokladnie tak jak slynne drzewa z Malezji zwane Datuk jakie zilustrowane sa i opisane na stronie internetowej ufonauts.20m.com, jak slupy totemowe z Borneo o ktorych pisze w podrozdziale I6.7 oraz I5.1 monografii [1/4], a takze jak figura Matki Boskiej jaka kiedys istniala w zamku z milicz.fateback.com w Polsce. (Owe malazyjskie drzewa "Datuk" uzdrawiaja i pomagaja lokalnym ludziom, dokonuja cudow, nie daje sie ich wyciac, itp. Podobnie zachowuja sie slupy totemowe z Borneo, a trakze posag Matki Boskiej z malborka w Polsce.) Ja swego czasu badalem kamien z Atiamuri, oraz stwierdzilem ze wykjazuje on dosyc niezwykle cechy. Dla przyklady zdaje on sie wydzielac jakis rodzaj promieniowania, poniewaz kiedy umiescilem na nim film do fotografii Roentgenowskich, ow film pokazal potem dziwne naswietlone wzory. Jest on takze namagnetyzowany (jego namagnetyzowanie daje sie wykryc za pomoca zwyklego kompasu).
* * *
       Najdziwniejsza jednak cecha kamienia z Atiamuri, to ze zgodnie z miejscowym folklorem kamien ten ma jakoby "wedrowac". Miejscowi ludzie twierdza, ze na jakims tam etapie zostal on odsuniety od krawedzi szosy, poniewaz wprowadza on dosyc powazne niebezpieczenstwo dla przjezdzajacych samochodow. Jednak podobno po przesunieciu powrocil on sam na poprzednie miejsce. Ludzie twierdza takze, ze amienia on ksztalt owej dziury w swoim boku (w dziure ta skladane sa ofiary Maorysow). Owa dziura podobno jednym razem jest calkowicie okragla, innym zas razem wydluzona jak muszla malzy.
Rys.9.

Rys. 9: Oto ja (Dr Jan Pajak) przy kamieniu z Atiamuri. Kamien ten lezy tuz przy krawedzi dosyc ruchliwej szosy. Wprowadza on znaczne ryzyko dla ruchu po tej szosie, jako ze od czasu do czasu rozbijaja sie na nim samochody i gina ludzie. Nie mozna go jednak usunac, bowiem jest on "swietym kamieniem" i przedmiotem kultu lokalnych Maorysow. Dokonuje on dla nich wielu cudow, podobnie jak czynia to swiete drzewa Datuk z Malezji, slupy totemowe z Borneo, czy posazek Maryi z Malborka. Dlatego co jakis czas ponawiane sa proby przeniesienia tego kamienia w miejsce nieco odleglejsze od szosy. Zgodnie jednak z lokalnym folklorem, po takim przeniesieniu kamien ten ma zwyczaj wybierania sie na przechadzke, wracajac z powrotem na stare miejsce. Kiedy badalem ow kamien kilka lat temu, emitowal on jakies dziwne promieniowanie rejestrowalne na filmie fotograficznym. Wykazywal tez namagnesowanie jakie bylo na tyle silne, ze dawalo sie wykryc zwyczajnym kompasem.
Rys. 10.

Rys. 10: Ogromny wąż dusiciel pyton uchwycony na zdjęciu wkrótce po tym jak zadusił on człowieka - "tapper'a" i przystępował do jego połknięcia. (Nazwa "tapper" przyporządkowana jest w Malezji do osób które spuszczają żywicę z drzew kauczukowych - pochodzi ona od angielskiego słowa "tap" czyli "spuszczać".) Powyższa fotografia ilustrowała artykuł "Python kills tapper" (tj. "Pyton zadusił tapper'a") jaki ukazał się na stronie 7 w Malezyjskiej gazecie The Sun, wydanie datowane 6 września (September) 1996 roku. W czasie kiedy owo zaduszenie człowieka przez ogromnego węża miało miejsce w Malezji, ja właśnie przebywałem w tamtym kraju. Przez więc spory czas owo zdjęcie odbierało mi smak na wybieranie się na wycieczki do tropikalnej dżungli, co przed tym nieszczęśliwym zdarzeniem było jednym z bardziej moich ulubionych zajęć ruchowych. Wcale nie odstraszało mnie wówczas, że tropikalna dżungla w Malezji jest pełna niebezpiecznych zwierząt. Oprócz węży dusicieli, takich jak ten pokazany powyżej, żyją tam wszakże dzikie tygrysy i dzikie słonie, ogromne mordercze krokodyle, silne i agresywne małpy (orangutany), szerszenie i skorpiony których jedno ukąszenie zabija, a także całe zatrzęsienie najróżniejszych jadowitych węży, ze wszystkimi odmianami słynnej kobry na czele. Praktycznie też w tropikalnej dżungli wszystko gryzie, drapie, rozcina, albo rani - niebezpiecznie jest tam więc dotykać czegokolwiek. Odnotuj że powyższe zdjęcie pokazuję także na stronie o mojej rodzinnej wsi Wszewilki.

#10. Brak rodzimych zwierząt lądowych:

       Niemal kazde panstwo na swiecie posiada najrozniejsze miejscowe zwierzeta ladowe, takie jak ssaki, weze, itp. Jednak nie Nowa Zelandia. Miejscowe stworzenia Nowej Zelandii glownie obejmuja ptaki oraz kilka innych gatunkow jakie mogly dostac sie do Nowej Zelandii za posrednictwem podmuchow wiatru, lub bedac uczepione do powierzchni najrozniejszych obiektow jakie tam przyplynely niesione pradami oceanow. Oryginalnie Nowa Zelandia nie miala wiec ani wezy, ani ssakow, ani nawet ryb calkowicie slodkowodnych. Oczywiscie, to ma wiele dobrych stron, bowiem w Nowej Zelandii jak narazie nikt nie musi sie bac np. wezy. Stad scena taka jak ta pokazana na zdjeciu z rysunku 10 narazie nie moze sie tam zdarzyc. (Aczkolwiek najrozniejsi niszczycielscy przemytnicy usilnie sie staraja aby przemycic kilka jadowitych wezy do Nowej Zelandii.) Istnieje jednak rowniez i naukowa tajemnica zwiazana z owym brakiem miejscowych zwierzat ladowych. Mianowicie, dlaczego Nowa Zelandia nie posiada owych miejscowych zwierzat ladowych, na przekor ze jest pelna ich skamienielin. Otoz, zgodnie z moimi badaniami, wynika to z faktu ze Nowa Zelandia najpierw okolo 23 000 lat temu zostala calkowicie zatopiona, potem zas okolo 13 500 lat temu wylonila sie z dna oceanu. Wszystkie wiec miejscowe zwierzeta ladowe zostaly w niej potopione. Tak wlasnie twierdza legendy miejscowych Maorysow, to takze jest sugerowane przez alternatywna historie Nowej Zelandii, jaka ja opracowalem w wyniku swoich badan i jaka opisalem w podrozdziale V3 monografii [1/4]. Jednak, oczywicie, wcale nie pokrywa sie ona z tym co ortodoksyjni naukowcy twierdza. Stad prawdopodobnie czytelnik powinien poznac owa alternatywna historie Nowej Zelandii i porownac ja z materialem dowodowym obecnym w Nowej Zelandii, takim jak bardzo cieka warstewka czarnej gleby, pozaokraglane krawedzie miejscowych gor, wysoce sprezona gleba, itp. Prawdopodobnie pewnego dnia stanie sie mozliwym udowodnienie, ze ortodoksyjna historia Nowej Zelandii jest jedynie zyczeniem ortodoksyjnych naukowcow, podczas gdy naprawde prawdziwa jest owa alternatywna historia. To przywrociloby znaczenie legendom Maorysow, ktorzy staraja sie nam przekazac owa alternatywna historie przez cale lata, tyle ze miejscowi naukowcy nie bardzo so gotowi udzielic jej naleznej uwagi.

#11. Chupacabra ("czarna pantera") z Ashburton - tj. makabryczna maskotka UFOnautów:

       UFOnauci jacy maja ten wstretny zwyczaj, ze bez przerwy ukrywaja sie przed ludzmi, maja takze wiele "mrocznych sekretow" do ukrycia. Jednym z takich "mrocznych sekretow" jest ich "maskotka", albo zwierzatko, jakie lubia trzymac na swoich wehikulach UFO. Owa maskotka jest ogromnie dziwnym produktem inzynierii genetycznej. Faktycznie jest to bowiem "poskladane zwierze", jakie stanowi genetyczna krzyzowke pomiedzy lwem i orlem. Moze ono miec wiele masci i kolorow, podobnie jak nasze psy domowe. Jednak najczesciej widywane jest jako calkowicie czarne. Wowczas wyglada troche jak czarna pantera lub muskularny czarny pies. Jednak kiedy poczuje sie zagrozone, wowczas rozposciera ogromne czarne skrzydla i ulatuje w powietrzu. Straszna czescia owego zwierza jest to, ze zywi sie on krwia. Z tego powodu UFOnauci czesto wypuszczaja go na ziemie w najrozniejszych bezludnych miejscach, aby sobie zapolowal na ziemskie zwierzeta i aby nasycil sie ich krwia. W obecnych czasach badacze UFO nazywaja tego potwora slowem chupacabra co doslownie oznacza "wysysacz koz ("goat sucker") - jako ze lubuje sie on w wysysaniu krwi z koz i z owiec. Jednak w dawnych czasach ten sam potwor znany byl pod odmienna nazwa gryfa. Kiedy taka chupacabra (gryf) zabije jakies zwierze, ludzie zwykle nie wiedza ze padlo ono ofiara owego potwora. Powodem jest, ze wcale nie rozrywa on na strzepy ani nie uszkadza w zaden sposob swojej ofiary. Jedyne co w niej czyni, to dwie niewielkie dziurki, jakie zwykle staja sie niewidoczne bowiem ukryte sa w siersci ofiary. Potem zas wysysa ze swojej ofiary cala krew przez owe dwa niewielkie otwory. W rezultacie kiedy potem ludzie znajduja zwloki ofiar tego potwora, zwykle sadza ze ofiary te zmarly w "naturalny" sposob. Nie ogladaja wiec ani badaja ich wystarczajaco wnikliwie aby odkryc owe dwa male otworki oraz zupelny brak krwi.
* * *
       Na przekor ze UFOnauci staraja sie ukrywac te potwory przed ludzmi, w roznych czesciach swiata sa one widywane od czasu do czasu. W takich przypadkach zwykle sa one mylone albo z "czarnymi panterami", albo tez z duzymi czarnymi psami. Oczywiscie, kiedy pozniej ludzie szukaja aby znalezc tego dzikiego zwierza, okazuje sie ze jest on nieuchwytny poniewaz w miedzyczasie wraca on do UFO i ulatuje w przestrzen. W ostatnich czasach ow potwor widziany byl w Nowej Zelandii niedaleko malego miasteczka nazywanego Ashburton. Kiedy mialem 17 lat ja sam bylem zaatakowany w Polsce i niemal zabity przez jednego z owych potworow. To wlasnie z tego powodu badam je obecnie. Gdyby ktos zechcial dowiedziec sie wiecej jak one atakuja, jak wygladaja, oraz jak sie zachowuja, proponowalbym poczytac podrozdzial R4.2 w monografii [1/4] jaka dostepna jest nieodplatnie z niniejszej strony internetowej. Ow podrozdzial R4.2 opisuje tez szczegoly jak zostalem zaatakowany przez jedna z tych potwornych maskotek UFOnautow.
Rys. 11a.

Rys. 11a: Tajemnicza i nieuchwytna czarna pantera z Ashburton. Nowa Zelandia nie ma dzikich drapieznikow, szczegolnie wielkosci pantery. Niemniej potwor taki co jakis czas jest widywany. Jednak nigdy potem nie znajduje sie sladow jego lap ani nadjedzonych ofiar. Powyzsza ilustracja zostala opublikowana bez wyjasnienia. Prawdopodobnie prezentuje wiec ona artystyczna wizje jak "czarna pantera" wygladalaby na tle nowozelandzkiego krajobrazu. Podobny potwor jest powtarzalnie widywany w najrozniejszych czesciach Nowej Zelandii oraz innych czesci swiata. Najslynniejsza jego obserwacja miala miejsce w piatek, 3 pazdziernika (October) 2003 roku, w Mayfield, 35 km na polnocny zachod od Ashburton. Obserwatorem byl Mr Chad Stewart, zawodowy kierowca ciezarowki. Powyzszy rysunek ilustrowal artykul "An unsolved mystery" (tj. "Nierozwiazana tajemnica") jaki pojawil sie w lokalnej gazecie nazywanej Ashburton Guardian (P.O. Box 77, Ashburton, New Zealand). Ja znalazlem ten rysunek dnia 14 pazdziernika 2003 roku, na doskonalej stronie internetowej owej gazety, jaka moze byc ogladana pod adresem Ashburton Guardian. Poniewaz obawiam sie ze Ashburton Guardian po jakims czasie usunie ow rysunek aby zrobic miejsce na nastepna porcje interesujacych nowin, a takze poniewaz chcialem uczynic ten rysunek i jego opis dostepny dla czytelnikow w jezykach innych niz angielski, przenioslem go tutaj dla wygody ogladajacych ta strone. Jednak wysoce zalecam aby najpierw go ogladac na na oryginalnej stronie gazety Ashburton Guardian, gdzie jest on dostepny wraz z wysoce informacyjnymi artykulami na temat owego tajemniczego potwora z Ashburton. (Odnotuj ze strona owej gazeta ma wlasna wyszukiwarke. Po wpisaniu w niej slowa "panther" ukazuje sie wykaz wszystkich artykulow na temat owego iluzyjnego stwora.)


Rys. 11b.

Rys. 11b: Powyzsze zdjecie pokazuje, miedzy innymi, dwa czarne psy jakie naleza do rasy zwanej "rottweiler". Czarna chupacabra ("czarna pantera") jaka zaatakowala mnie i niemal zabila kiedy mialem 17 lat, byla wlasnie budowy i wielkosci tej szczegolnej rasy psow - jakich ja nigdy nie widzialem w Polsce i jakie dopiero zobaczylem po wyemigrowaniu do Nowej Zelandii. Wiecej danych na temat wygladu dziwnego potwora jaki zaatakowal mnie kiedy bylem 17-letnim chlopcem, zawarte jest w podrozdziale R4.2 z monografii [1/4]).

Rys. 12a.

Rys. 12a: Czy jest to tunel UFO? Do czasu az dokladne badania zostana przeprowadzone trudno zawyrokowac. Naukowcy nazywaja go "jaskinia lawy" (tj. "lava cave"), jako ze przeplyw lawy wulkanicznej jest jedynym naturalnym zjawiskiem ktore byloby w stanie wyjasnic unikalne atrybuty tych podziemnych tuneli (poza ich odparowaniem technicznym przez wehikuly UFO, jakich jednak nauka ortodoksyjna nie chce uznac). Niemniej powyzsze zdjecie ujawnia, ze ten szczegolny tunel ujawnia obecnosc wszelkich atrybutow wystepujacych w tunelach UFO, a takze ze byloby dosyc trudno spowodowac aby lawa plynela poziomo, czy nawet nieco troche pod gore. Powyzsza fotografia niezwyklego tunelu pokazana jest na stronie 8 interesujacej ksiazki autorstwa (i copyrights) niejakiego Bruce W. Hayward, o tytule "Precious Land" (Geological Society Of New Zealand Guidebook Number Twelve, Bush Press Communications Ltd., P.O. Box 33-029, Takapuna 1309, Auckland, New Zealand, 1996, ISBN 0-908678-60-6). Opis jaki referuje do owego zdjecia stwierdza ze jest to "Wiri lava cave" zlokalizowana na gorze zwanej "Wiri Mountain", w Manukau District (kolo Auckland). Stwierdza on takze, cytuje w moim wolnym tlumaczeniu: "Przy kilku okazjach w latach 1980-tych czujnosc miejscowych grotolazow uratowaly owa jaskinie przed zniszczeniem przez skradajace sie kamieniolomy. ... Negocjacje pomiedzy najrozniejszymi ministerstwami aby nadac tej jaskini status rezerwatu zaczely sie w 1987 roku zas w 1996 roku wcale nie wygladaja one blizszymi osiagniecia tego celu". A wiec wyglada na to ze ktos ogromnie wplywowy zyczy sobie aby owa jaskinia zostala szybko zniszczona i nie byla dostapna do ogladania przez ludzi. Z moich zas poprzednich badan wynika, ze jest tak zawsze kiedy w gre whodzi jakis material dowodowy na istnienie UFO, szczegolnie tak obrazowy jak tunele UFO - jako przyklad takiego skrytego chociaz upartego niszczenia materialu dowodowego na temat UFO patrz traktat [4B] na ten temat.


Rys. 12b

Rys. 12b: Ta ilustracje pokazuje jak tunele UFO zostaja odparowane, oraz jakie sa najwazniejsze ich cechy wynikajace z tego sposobu ich odparowania. Szczegolowy opis atrybutow takich tuneli UFO zawarty jest w podrozdziale F10.1.1 z tomu 3 monografii [1/4] (jaki wyjasnia jak owe tunele UFO sa odparowywane przez wehikuly UFO), a takze w podrozdziale O5.3.1 z tomu 12 monografii [1/4] (jakie wyjasnia wlasnosci tunelu zwanego "Deer Cave" jaki istnieje na Borneo, a jaki pokazany jest ponizej).


Rys. 12c

Rys. 12c: Fotografia najbardziej spektakularnego tunelu UFO, jakim jest tzw. "Deer Cave" z polnocnego Borneo. Tunel ten opisany zostal szczegolowo w podrozdziale O5.3.1 z tomu 12 monografii [1/4].

#12. Tunele UFO:

       UFO maja ta niezwykla zdolnosc, ze kiedy wlacza swoj tryb wiru magnetycznego, wowczas formuja one wirujaca chmure plazmy wokolo swojej powloki. Plazma, jak wiemy, jest ogromnie niszczycielskim zjawiskiem. Faktycznie cokolwiek nie da sie pociaz z uzyciem normalnych narzedzi, wowczas jest to ciete wlasnie plazma. Dlatego taka wirujaca chmura jarzacej sie plazmy ktora otacza wehikul UFO jest rodzajem pily tarczowej o przeogromnej mocy. Pila ta jest w stanie wcinac sie w skaly i w budynki. Poprzez uzycie owych pil plazmowych, wehikuly UFO sa w satnie odparowywac dlugie, proste, podziemne tunele. W Nowej Zelandii kilka takich tuneli zostalo juz odkryte, niestety zaden z nich zostal otwary do badan. Dla przykladu gornicy ktorzy pracowali przy realizacji Zapory Wodnej "Clyde" raportowali mi ze caly szereg takich prostych, szklistych tuneli zostal otwarty podczas wiecen, jednak byly one natychmiast zacementowywane. Z tego powodu pierwszy tunel UFO jaki zdolalem zobaczyc i zbadac, znajduje sie na Borneo a nie w Nowej Zelandii. Jest to slynna "Deer Cave" pokazana na rysunku 12c.
       Ludzie sa ogromnie sceptyczni w sprawie istnienia UFO. Z tego powodu wyjasniaja oni wszelkie dowody pozostawiane przez UFO na najrozniejsze "naturalne" sposoby. To takze obejmuje tunele UFO. Typowe stwierdzenie jest, ze takie tunele to faktycznie jaskinie lawy ("lava caves"), znaczy ze wykonywane sa one przez przeplyw lawy z pobliskiego wulkanu. Na szczescie dla tuneli UFO, unikalny naped magnetyczny jakiego uzywaja wehikuly UFO, naklada na te tunele caly szereg atrybutow, jakie faktywnie w nich wystepuja jednak jakie nie moga byc obecne w "tunelach lawy". Dla przykladu, jedna grupa takich atrybutow wynika z faktu, ze UFO zawsze zmuszone sa latac tak zwrocone ze ich podloga jest niemal prostopadla do lokalnego przebiegu linii sil pola magnetycznego. Poniewaz wehikuly UFO maja ksztalt w przyblizeniu dysku, taki ich lot oznacza, ze musza one odparowywac tunele eliptyczne, jak ten pokazany na rysunku 12c, jesli leca one w kierunku magnetycznym polnoc-poludnie. Z kolei musza one odparowywac tunele jakie maja w przyblizeniu przekroj trojkatny, jak ten pokazany na rysunku 12a, kiedy leca one w kierunku magnetycznym wschod-zachod. Zaleznosc ksztaltu tunelu jaki UFO odparowuja, od kierunku ich lotu, zilustrowana zostala na rysunku 12b.
       Inna charakterystyczna cecha tuneli UFO jest istnienie w nich "podlogi pozornej". Faktycznie bowiem kompletne tunele UFO sa zawsze symetryczne wzgledem swej poziomej osi. Jednak poniewaz tuz po przelocie wehikulu UFO duza ilosc gruzu skalnego opada na podloge tych tuneli, a nastepnie gruz ten pokrywany jest szybko twardniejacymi oparami skaly, niezaleznie od faktycznej podlogi, tunele UFO posiadaja tez owa "podloge pozorna" jaka przebiega na okolo polowie ich wysokosci. Stad dolna polowa tych tuneli znajduje sie pod owa podloga pozorna, zawsze bedac zapelniona gruzem skalnym a czesto takze i woda. Owa podloga pozorna posiada takze odmienna konsystencje niz sciany samego tunelu. Faktycznie tez na ryzunku 12a widzimy klasyczny wyglad takiej podlogi pozornej. Z kolei rysunke 12b ilustruje jak jest ona formowana i jak zalega ona tunel UFO.
       Po dalsze szczegoly o tunelach UFO prosze przegladnac podrozdzialy z mojej monografii [1/4] wskazane pod rysunkami 12b i 12c.

#13. Legowiska Taniwha'ry:

      Nowozelandzcy Maorysi maja liczne legendy referujace do gignatycznych stworow jakie oni nazywaja "Taniwha" (slowo to wymawiaja w przyblizeniu "tanifar"). Jesli zas ktos przeanalizuje zachowanie owych stworow, owo zachowanie bardzo dokladnie odpowiada zachowaniu dzisiejszych wehikulow UFO. Stad jest wysoce prawdopodobne, ze Maorysi ktorzy nie znali maszyn, wzieli latajace wehikuly UFO za mistyczne zwierzeta nazywajac je "Taniwha". Taka mozliwosc jest dodatkowo potwierdzana faktem, ze identyczna nazwa "Taniwha" Maorysi zwykli rowniez nazywac szatanskie stworzenia ludzko-ksztaltne (tj. ludzko-ksztaltne "Taniwha" z folkloru Maoryskiego sa podobne do "diablow" z folkloru europejskiego). Wyglada wiec na to ze dawni Maorysi byli skolowani