Ciekawostki i zagadki miasta Milicz
z południowo-zachodniej Polski
(2-jezycznie, po angielsku
i polsku )
Uaktualizowano:
3 sierpnia 2010
Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłuj?przeszkodzi?w oglądnięciu tej strony.
(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesując?Ci?stron?manipulując suwakami, potem kliknij
na ni?aby j?uruchomi?)
(Ten sam wykaz daje si?te?wyświetli?
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycj?
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione s?językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego za?języka strony zestawione
s?przedmiotowo.
Wybierz interesując?Ci?stron?manipulując suwakami, potem kliknij
na ni?aby j?uruchomi?
(Ten sam wykaz daje si?te?wyświetli?
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycj?
"Menu 4".)
Witam na stronie internetowej o ciekawostkach, zagadkach
i tajemnicach dolnośląskiego miasta Milicza i jego okolicy!
Cz??#A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Cel niniejszej strony:
Niewielu ludzi na świecie kiedykolwiek słyszało
o mieście Miliczu. A szkoda. Aby więc naprawi?
owo ich niedopatrzenie, niniejszym dostarczam
kilka podstawowych wiadomości o ciekawostkach,
zagadkach i tajemnicach owego niezwykłego
miasta Milicza.
Cz??#B:
Prapoczątki Milicza:
#B1.
Milicz jako produkt uboczny "bursztynowego szlaku":
W starożytności, dwie najważniejsze drogi
naszej planety nazywane były "szlakiem jedwabnym" oraz "szlakiem bursztynowym".
Szlak jedwabny by?transkontynentaln?drog?która łączyła kraje śródziemnomorskie
z Chinami. Natomiast szlak bursztynowy by?transeuropejsk?drog?która łączyła
kraje śródziemnomorskie z wybrzeżem Bałtyku. Jedna z odnóg owej ogromnie ważnej
transeuropejskiej arterii komunikacyjnej prowadziła z Wrocławia do Milicza,
dalej za?przez Gniezno do Gdańska oraz do wybrzeży Bałtyku. Bursztyn okazuje
si?więc by?ow?dynamiczn?substancj?miasto-twórcz? której dzisiejszy Milicz
zawdzięcza swoje powstanie i ewolucj?do obecnej postaci. W dawnych czasach
bursztyn stanowi?wszakże ogromnie poszukiwany towar. Kupcy z południa Europy
i z Północnej Afryki wybierali si?w okolice obecnego Gdańska aby go naby?
Przy tym droga któr?wówczas podążali musiała by?bardzo starannie dobrana.
Mianowicie, musiała ona przebiega?przez tereny relatywnie wolne od łupieżców
i wojowniczych plemion. Musiała te?posiada?gościnn?osad?ludzk?co około
jeden dzie?podróży wolnym zaprzęgiem konnym, tak aby kupcy ci mogli
bezpiecznie zatrzyma?si?tam na noc. Ow?starannie dobran? relatywnie
bezpieczn?drog? po której przemieszczały si?wówczas karawany kupieckie
przewożące bursztyn, a także najróżniejsi długodystansowi podróżni, z czasem
nazwano bursztynowym szlakiem. Cho?z biegiem czasu bursztyn stopniowo
utraci?swoj?rol?stymulatora handlu, pojawiły si?wówczas nowe towary i nowe
polityczne powody, jakie zmuszały ludzi do podróżowania pomiędzy północ?i
południem Europy. Pomimo więc, że upływało wiele wieków, "bursztynowy szlak"
pozostawa?najważniejsz?lądow?arteri?komunikacyjn?Europy, przez któr?
przemieszczały si?całe masy ludzi i towarów. Ku ogromnemu szcz?ciu
mieszkańców Milicza, jedno z odgałęzie?tej ogromnie ważnej i uczęszczanej
arterii przebiegało właśnie przez ich miasto. (Jednym z bardziej przekonywujących
dowodów że "bursztynowy szlak" faktycznie przebiega?kiedy?przez Milicz, jest
relatywnie częste znajdowanie w czasach mojej młodości zwietrzałych wyrobów
bursztynowych wywodzących si?ze starożytności. Pamiętam że w drugiej klasie
szkoły podstawowej miałem koleg? który przynosi?do szkoły cały szereg starych
wyrobów ze zwietrzałego bursztynu, jakie prawdopodobnie liczyły ponad 1000 lat.
Bursztyn by?w nich ju?bowiem tak zwietrzały, że straci?kolor, popęka?
oraz sta?si?kruchy. Domyślam si? że kto?z jego rodziny zapewne odkry?
wówczas gdzie?w Miliczu jaki?starożytny "bursztynowy skarb" podobny do
tego znalezionego w dzielnicy Wrocław-Partynice, a omówionego na stronie
Wrocław
z "Menu 1".) Milicz w dawnych
czasach by?położony bardzo dogodnie na owym szlaku bursztynowym. Oddalony
by?bowiem od Wrocławia dokładnie o dwa dni wędrówki piechot?czy jazdy w
ciężkim wozie zaprzęgowym, lub o jeden dzie?jazdy wierzchem lub szybk?karet?
wielokonn? W Miliczu zatrzymywały si?więc na noc zarówno wolno-podróżujące,
bo obładowane towarami karawany kupieckie, jak i szybcy podróżni wierzchem
i w wielokonnych powozach. Stąd Milicz z czasem sta?si?rodzajem "miasta
hotelowego" na bursztynowym szlaku. Dostarcza?on podróżnym wszelkich usług
hotelowych. Kupcy i przejezdni zatrzymywali si?w nim na noc, odpoczywali,
jedli, pili, uprawiali hazard, odwiedzali miejscowe prostytutki, handlowali,
uzupełniali zapasy, naprawiali uszkodzone wyposażenie, grzebali swoich
zmarłych w drodze, za?w czasach kiedy chrześcijaństwo upowszechniło si?
w Europie - równie?modlili si?w milickich kościołach o szcz?liwy przebieg
ich dalszej podróży. (Po szczegóły owych milickich usług kościelnych i
duchowych - patrz strona internetowa z "Menu 1" o kościele
Św. Andrzeja Boboli.)
#B2.
Historia miasta Milicza:
Przytoczmy teraz kilka danych na temat Milicza.
Milicz jest małym miasteczkiem położonym
na Dolnym Śląsku, czyli w południowo-zachodnim
kącie Polski. Jak stwierdza informacja wystawiona
w Izbie Regionalnej Milicza, Milicz jest bardzo
starym miastem. Podobno na jego obecnym
obszarze ślady osadnictwa ludzkiego pojawiły
si?ju?7 000 lat p.n.e., czyli jeszcze w czasach
przedhistorycznych. Pozostałości byłego grodziska
piastowskiego z tamtego prehistorycznego okresu,
lokalnie zwanego "Chmielnik", zlokalizowane s?
na prawym brzegu rzeki Barycz, pomiędzy Miliczem
a dzisiejszymi wsiami Wszewilki-Stawczyk, czyli
niedaleko od obecnej ulicy Milicza nazywanej
"Krotoszyńska". Do rozmiarów sporego
średniowiecznego miasta Milicz urós?ju?
do 1136 roku, kiedy to po raz pierwszy
wymieniony zosta?na piśmie jako miasto,
w tzw. "bulli dla arcybiskupa gnieźnieńskiego".
Stanowi?on wówczas ważny ośrodek handlowy
i rzemielśniczy. By?te?siedzib?starej piastowskiej
kasztelanii na drodze z Wrocławia do Gniezna.
Począwszy od XII wieku a?do połowy XIV wieku
by?własności?kapituły wrocławskiej. Potem,
a?do roku 1492 Milicz znajdowa?si?we władaniu
książąt oleśnickich. Prawa miejskie Milicz otrzyma?
w 1323 roku. W XIV wieku zbudowany zosta?
w Miliczu duży zamek warowny, którego ruiny
do dzisiaj ostały si?w parku milickim. W 1339
roku Jan Luksemburski opanowa?ten zamek
podstępem. W 1432 roku miasto zdobyli husyci.
W XVIII wieku zamek warowny w Miliczu zosta?
spalony, aby nigdy nie by?ju?odbudowanym.
Do dnia dzisiejszego po zamku tym zostały tylko
ruiny które można ogląda?w milickim parku
miejskim, a także niezliczone podziemne tunele,
które dokładniej opisane zostan?w kilku odrębnych
punktach tekstu tej strony. W 1742 roku Milicz
zosta?włączony do państwa Prus. W 1875 roku
otrzyma?połączenie kolejowe ze światem. W
1945 roku zosta?ponownie przyłączony do Polski.
Obecnie jest kwitnącym miastem oraz celem
wizyt coraz liczniejszych wczasowiczów i turystów.
Satelitarn?fotografi?dzisiejszego Milicza można
zobaczy?na następującej stronie internetowej
http://maps.google.com/maps?ll=51.551406,17.286901&spn=0.026010,0.058545&t=k&hl=en.
(Na fotografii tej zwróć uwag?na przebieg linii
kolejowej biegnącej pionowo w pobliżu lewej
krawędzi fotografii, a także przebieg koryta
rzeki Barycz biegnącej poziomo w połowie
wysokości tej fotografii. Odnotuj, że podobne
zdjęcie satelitarne podmilickiej wsi Wszewilki
dostępne jest ze strony internetowej o
Wszewilkach.)
#B3.
Liczba mieszkańców Milicza:
Dzisiejsza liczba ludności Milicza jest trudna
do oszacowania. Wszakże obecne granice administracyjne Milicza nie
pokrywaj?si?z naturalnymi przerwami w osadnictwie ludzkim. W rezultacie, takie
przedmieścia Milicza jak Wszewilki, Sławoszewice, czy Karłów, administracyjnie
nie należą do Milicza, chocia?faktycznie dzisiaj stanowi?z Miliczem jeden scalony
system miejski. Oczywiście w dawnych czasach były one zupełnie odrębnymi osadami.
Stąd dawne podliczenia zaludnienia Milicza s?precyzyjniejsze. Zgodnie z książk?
"Na Ziemi Ojców - Rocznik Ziem Zachodnich i Północnych" wydany w 1962 roku przez
Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich, w 1761 roku Milicz mia?719 mieszkańców,
w 1825 roku - 2207 mieszkańców, w 1914 roku - 3 374 mieszkańców, w 1936 roku -
4 816 mieszkańców, w 1945 roku, czyli natychmiast po wojnie - tylko 450 mieszkańców,
za?w 1960 roku - 6 333 mieszkańców (w tym 3 450 do wieku 25 lat). W 1993 roku
Milicz liczy?ju?12 500 mieszkańców (dane z 6 tomowej "Nowej Encyklopedii
Powszechnej", PWN, 1998 rok). Niemniej s?to
dane dla samego miasta Milicza, czyli do milickiej "starówki". Z kolei
cały ów milicki kompleks miejski, obejmujący równie?scalone z Miliczem
przedmieścia, w 2004 roku liczy?zapewne około 30 000 mieszkańców.
Oczywiście w obecnej dobie komputerów, braku książek telefonicznych,
rozmywających si?naturalnych granic pomiędzy osiedlami, oraz raptownych
migracji ludności, jest ogromnie trudno utrzyma?dokładn?rachub?ilu właściwie
ludzi mieszka w kompleksie Milicza. Wszakże najpierw należałoby dokładnie
zdefiniowa? gdzie właściwie kończy si?strefa bezpośrednich wpływów
miasta Milicza, co wcale nie jest takie łatwe.
#B4.
Jak powstała niniejsza strona:
Niniejsza strona powstała kiedy zdałem sobie
spraw?że wartość opowieści i ciekawostek
folklorystycznych o Miliczu jest niemal taka
sama jak wartość faktów naukowych o owym
mieście. Praktycznie to oznacza, że to co
niniejsza strona prezentuje, stara si?tylko
wiernie odda?i zilustrowa?co różni ludzie
opowiadali o Miliczu, co twierdzili o owym
mieście, czy te?w co wierzyli na jego temat.
(Wszakże np. w dawnych czasach nie było
telewizorów, stąd w długie zimowe wieczory
ludzie zabawiali si?najróżniejszymi opowiadaniami.
Z powyższego warto zdawa?sobie spraw?
bowiem nawet kiedy strona ta powtarza to
co komu?było wiadome z całą pewności?
ciągle do owej informacji mogły wkraść si?
różne błędy spowodowane niedoskonałości?
ludzkiej pamięci.) Strona ta NIE stara si?te?
nawet docieka?czy udowadnia? na ile to
co w niej powtórzone jest prawd? ani jak?
wartość faktologiczn? historyczn? czy
naukow?to posiada. Ponadto, sama natura
prezentowanych tutaj informacji powoduje,
że nawet jeśli która?z owych opowieści
folklorystycznych zawiera wyłącznie historyczn?
prawd? w chwili obecnej prawdopodobnie
nie jest możliwe naukowe dowiedzenie
jej absolutnej poprawności. Spraw?oceny
poziomu prawdy w zaprezentowanych poniżej
opisach pozostawiam więc dyskresji czytelników.
#B5.
Strona ta jest tylko jedn?z całego szeregu stron o moich rodzinnych stronach:
Niniejsza strona jest jedn?z a?kilku kolejnych
stron które opracowałem na temat ciekawostek
i zagadek moich rodzinnych stron, czyli okolic wsi
Stawczyk
pod Miliczem. Opisz?więc poniżej najważniejsze
z owych stron (kliknij na ich
"zielone, podkreślone linki"
aby do nich si?przenieść).
Przykładowo, opracowałem te?specjaln?stron?o nazwie
wszewilki_jutra.htm
jaka zawiera propozycj?i plany kilku relatywnie tanich
przedsięwzięć, których efektywność sprawdzona
ju?została w działaniu na innych miastach świata,
a które w przypadku zrealizowania przez władze
Milicza, rozpędziłyby Milicz, Wszewilki, Stawczyk
i Sławoszewice w
kierunku przyszłej zamożności i rozkwitu.
Na owej stronie polecam te?punkt #J3 - w którym
opisałem wygląd wsi Stawczyk jaki oglądnąłem
sobie podczas podróży
"wehikułem czasu"
do Stawczyka z dalekiej przyszłości - prawdopodobnie
z 2222 roku.
Ponadto istnieje te?strona o nazwie
"wszewilki_milicz.htm",
która stawia sobie za cel internetowe koordynowanie
zwiedzania miasta Milicza i pobliskich wsi
Wszewilki i Stawczyk. Strona ta stara si?
informowa?czytelników w jaki sposób, jakimi
szlakami, oraz w jakich terminach najlepiej
zwiedza?historyczne miejsca i ciekawostki
miasta Milicza oraz pobliskich wsi Stawczyk,
Wszewilki, oraz Sławoszewice.
W Menu strona ta występuje pod nazw?
"Wszewilki-Milicz"
(kliknij na jej nazw?aby j?sobie otworzy?.
Moj?rodzinn?wie?podmilick?o nazwie
Stawczyk
opisałem dokładniej na odrębnej stronie
o fizycznej nazwie
stawczyk.htm.
Szczególnie w niej polecam uwadze punkty
#F2 i #F3. Opisałem w nich bowiem nadprzyrodzone
zdolności polskich węży (a także innych stworze?
o nadprzyrodzonych mocach) - jakie nadal NIE
s?znane oficjalnej nauce, za?o jakich istnieniu
przekonałem si?właśnie w Stawczyku. Stawczyk
warto te?pozna?dokładniej ze względów historycznych.
Prawdopodobnie jest on bowiem pozostałości?
po jednej z najstarszych wsi polskich.
Jedn?z wsi najbliższych do Stawczyka, z której
Stawczyk faktycznie zosta?wydzielony dopiero
w 1875 roku, jest wie?o nazwie
Wszewilki.
Wszewilki te?opisałem na odrębnej stronie
o fizycznej nazwie
wszewilki.htm.
Szczególnej uwadze na tamtej stronie polecam
punkt #E1 w którym opisałem tajemnicze
prześladowania jakim wie?ta była poddawana
przez całe wieki. Dopiero relatywnie niedawno
odkryłem i opisałem a?na kilku stronach
internetowych (np. patrz punkt #H1.6 na stronie
newzealand_visit_pl.htm
czy "cz??#G" na stronie
eco_cars_pl.htm),
że takim właśnie prześladowaniom poddawane
s?wszelkie "intelekty grupowe" które maj?w
przyszłości dołoży?co?ogromnie istotnego
do postępu i dorobku całej ludzkości.
Na prawym brzegu rzeki Barycz,
w miejscu w którym owa rzeka formowała kiedy?niemal pełn?pętl?
umiejscowiona jest siedziba prastarego grodziska z którego wyrós?
dzisiejszy Milicz. Grodzisko to dzisiaj popularnie nazywane
jest "Chmielnik". Najlepszy dojazd do niego jest drog?biegnąc?
równolegle do rzeki Barycz, a zaczynając?si?od dziejszej
ulicy Krotoszyńskiej. Grodzisko to znajduje si?pomiędzy
rzek?Barycz, wsi?
Wszewilki,
ulic?Milicza zwan?"Krotoszyńska", oraz torami kolejowymi
Milicz - Krotoszyn.
Informacja pisana jak?
widziałem w milickiej Izbie Regionalnej podaje, że ślady osadnictwa
znajdowane w obszarze dzisiejszego Milicza wykazuj? i?osadnictwo
to istniało tutaj ju?jakie?7000 lat p.n.e. Jeśli owa informacja
jest twardym faktem wywodzącym si?z bada?archeologicznych
i z datowania np. metod?węgla radioaktywnego, wówczas czyni
ona grodzisko Milickie faktycznie starsze od Biskupina, a
nawet od niektórych piramid egipskich.
W celu poznania więcej szczegółów
na temat prehistorii Milicza, warto jest odwiedzi?milick?Izb?Regionaln?/b>
(czyli co?w rodzaju małego muzeum milickiego). Jest ona zlokalizowana w
najbliższym do miasta skrzydle pałacu Maltzanów, w ktorym w 2004 roku
mieści?si?milicki "Zespół Szkół Przyrodniczych". Owa Izba Regionalna
opisana została w punkcie #9 poniżej.
Fot. #1: To zdjęcie zostało wykonane w lipcu 2004 roku
z wierzchołka wału przeciwpowodziowego dzisiejszej rzeki Barycz. Obiektyw fotografującego
aparatu skierowany by?na północ. Zdjęcie pokazuje dzisiejszy wygląd prastarego
grodziska "Chmielnik" z którego wywodzi si?dzisiejszy Milicz. Owo grodzisko, to
tamto koliste wyniesienie gruntu w samym środku zdjęcia, pod którym rosn?dwa spore
drzewa, za?na którym wida?pracujących archeologów (jeden z nich w białej koszuli).
Zabudowania wioski widocznej poza grodziskiem na horyzoncie, to podmilicka wie?
Wszewilki
(tj. ta wie? w której końcowej cz?ci o odmiennej nazwie
Stawczyk
ja si?urodziłem w 1946 roku).
* * *
(Zauwa?/b> że można zobaczy?powiekszenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na t?fotografie. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
s?w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej si?do woli przygląda? gdzie daje si?j?
zredukowa?lub powiększy? a także gdzie j?można wydrukowa?za pomoc?
posiadanego przez siebie software graficznego.)
#C2.
Przed-chrześcijańskie wierzenia na Ziemi Milickiej, czyli
bóg Piorun (Władca Milicza):
Zanim chrześcijaństwo przyszło do Milicza,
miejscowi Słowianie wierzyli w cały szereg bóstw pogańskich. Najważniejszym z
nich by?bóg Piorun ("Władca Milicza"), czyli wzbudzający strach lokalny bożek
któremu składano ofiary. (Prawdopodobnie prawzorem dla niego by?jaki?upadły
moralnie UFOnauta, który zasmakowa?w ukazywaniu si?prymitywnym ludziom
i w ich straszeniu.) Bożka tego, wyrzeźbionego w pojedyńczym kawałku dębu i
zachowanego do dzisiaj, zobaczy?można we wspomnianej wyżej milickiej Izbie
Regionalnej. Jego zdjęcie pokazano na Fot. #2. Fakt użycia drzewa dębowego
dla wykonania rzeźby tego bożka, sugeruje że ów "Władca Milicza" najprawdopodobniej
by?dawnym słowiańskim bogiem zwanym "Piorun" (ten od popularnego powiedzenia
ciągle używanego nawet obecnie na obszarze poznańskiego: "id?do Pieruna").
Fot. #2: Jest to fotografia bożka pogańskiego, który w milickiej
"Izbie Regionalnej" wystawiony jest pod nazw?"Władcy Milicza". Niewiele
obecnie wiadomo na jego temat, poza faktem że by?on kiedy?przedmiotem
pogańskiego kultu w pobliżu dzisiejszego Milicza.
Ja osobiście posądzam, że reprezentuje on słowiańskiego bożka zwanego
"Piorun", oraz że w czasach pogańskich oryginalnie umieszczony on by?
pod prastarym dębem zlokalizowanym w miejscu pogańskiego kultu kiedy?
uprawianego na obszarze byłego cmentarza z Wszewilek. Cmentarz ten oraz
uprawiany na nim kult bożka "Pioruna" (opisywanego równie?jako "Pierun")
omawiane s?w punktach #C2 i #L2 na stronie internetowej o wsi
Wszewilki.
Przesłanka do owego posądzenia, że prawdopodobnie jest to właśnie
bóg "Piorun" z obszaru kultowego we Wszewilkach, jest po pierwsze
fakt, że figura ta wyrzeźbiona została z jednego kawałka drzewa dębowego,
w skali 1:1 (czyli ma wielkość dorosłego człowieka). Dąb za?dla starożytnych
Słowian by?właśnie świętym drzewem "zarezerwowanym" dla kultu boga Pioruna.
Z kolei przesłanka, że bożek ten najprawdopodobniej pochodzi?z miejsca
kultowego we Wszewilkach, jest fakt że w bliskim zasięgu od Milicza, poza
Wszewilkami nie znajdowało si?żadne inne miejsce poświęcone temu bożkowi.
Warto tutaj doda? że w czasach sporządzania niniejszego opisu nie dokonano
jeszcze datowania tej rzeźby metod?węgla radioaktywnego. Niemniej po stopniu
jej zestarzenia si?można si?domyśli?że liczy ona ponad 2000 lat. To za?
zgadzałoby si?z przybliżonym datowaniem owego miejsca kultowego, dokonanym
w punkcie #C2 na stronie o
Wszewilkach.
W drugiej połowie 14-go wieku, książęta Oleśniccy
wznieśli w Miliczu zamek warowny. By?on budowany w stylu gotyckim. Otaczała go fosa i
gruby mur obronny. W jego środku znajdowa?si?owalny dziedziniec ze studni? Zamek ten
zosta?spalony w czasie wojen husyckich. W 16 wieku zosta?on odbudowany, jednak tym razem
z ornamentyk?renesansow? W 1797 roku zamek ten cz?ciowo spłonął ponownie. W następstwie
tego pożaru, jego ówcześni właściciele, rodzina Maltzanów, zniechęcona nieustannymi pożarami
i konieczności?odbudowy, zamiast go ponownie odbudowywa? zbudowała w jego pobliżu
odrębny pałac który istnieje do dzisiaj - patrz fotografia #8. Natomiast zamek stopniowo popad?
w ruin? Szczególnie szybko degenerowa?si?on po drugiej
wojnie światowej. Pamiętam bowiem z czasów swojego dzieciństwa (tj. z lat 1950-tych), że jego
ruiny były w nieporównanie lepszym stanie ni?znajduj?si?one dzisiaj.
Fot. #3: Ruiny milickiego zamku warownego. Można je zobaczy?
w dzisiejszym parku milickim, niedaleko od obecnego Zespołu Szkół Przyrodniczych.
W latach 1960 do 1964, kiedy to ja uczęszczałem
do Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu, powyższe ruiny warownego zamku milickiego ciągle znajdowały
si?w relatywnie dobrym stanie. Co więc odważniejsi z moich kolegów mogli buszowa?po
komnatach, ukrytych przejściach i podziemiach tego zamczyska. Szczególnie podniecający
by?wówczas fakt, że w ruinach owego zamku ciągle wtedy dostępne było wejście do
podziemnych tuneli i lochów, które prowadziły od owego zamku a?w kilku odmiennych
kierunkach. Z kolei w lochach tych, zgodnie z licznymi opowieściami, miały by?zamurowane
pradawne skarby. Lochy te dosy?dokładnie egzaminowa?Zbyszek - słynny tropiciel
tajemnic, oraz mój kolega licealny ze starszej klasy i sąsiad z tej samej wioski Wszewilki.
Jak by?może niektórzy starsi mieszkańcy Milicza ciągle pamiętaj? Zbyszek odkry?
w tych tunelach jaki?skład starych broni oraz zbroi rycerskich,
po których przybraniu straszy?spacerowiczów w parku. W końcu ubranego
w pełn?zbroj?rycersk?i dźwigającego ciężki miecz milicja zdołała pochwyci?i
przemaszerowała przez całe miasto zanim na posterunku zdołała go przekona?aby zaniecha?
dalszego straszenia ludzi. Z tego co o tunelach i lochach podmilickich mówiło si?w czasach
mojej nauki w liceum, to jeden taki tunel wiód?z milickiego zamku warownego do palacu
margrabiów Maltzan'ów, potem za?do grobowca margrabiego. Inny tunel wiód?do podziemi
ratusza milickiego oraz do kilku piwnic w starówce samego Milicza. Jeszcze inny wiód?
pod Barycz?a?do Stawca, gdzie wychodzi?na powierzchni?przy tamtejszych źródłach
wody pitnej dla pałacu margrabiego. Ów tunel do Stawca łączy?si?te?z tunelem od
zamku Sapiechów w Cieszkowie, za?wychodzi?na powierzchni?w lasach przycieszkowskich
(patrz fotografia #5a). Jego cz??z pobliża Cieszkowa została odgrodzona murem
od reszty i wykorzystywana była przed drug?wojn?światow?jako dojrzewalnia
gorzałek i wina. W chwili obecnej wylot z tego tunelu służy jako schronienie
dla nietoperzy (pokazany on jest na fotce #5a z niniejszej strony internetowej).
#C4.
Średniowieczne
studnie zamkowe ?sekretne drzwi do wolności:
Dawne zamki warowne miały to do siebie,
że w na wypadek oblężenia budowały one liczne podziemne tunele i lochy,
z których wyjścia znajdowały si?ukryte w lasach wiele kilometrów od danego
zamku. Warowny zamek milicki wcale nie by?wyjątkiem w tym względzie. W różnych
kierunkach świata prowadziły od niego liczne tunele podziemne. Sporo z tych
tuneli ciągle znajdowało si?w stanie używalności ju?po drugiej wojnie światowej.
Pamietam, że sporo moich kolegów szkolnych poszukiwało w nich skarbów.
W średniowiecznych czasach wejście
do tuneli podziemnych zwykle ukryte było w studni jaka standardowo znajdowała
si?na dziedzińcu zamkowym. Nawet do dzisiaj wiele studni zamkowych posiada
owe wejścia do podziemnych tuneli. Przykładowo, wejścia takie znajduj?si?w
studniach na: (1) zamku wysokim w Malborku (tej z rzeźb?pelikana), (2) zamku
w Otmuchowie na południe od Wrocławia (od owej studni zamku w Otmuchowie
tunele biegn?a?do twierdzy w Kłodzku), a także (3) zamku w Gniewie - patrz
fotka #4. Faktycznie te?ruiny zamku warownego w Miliczu także posiadały na
dziedzińcu tak?studni?z wejściem do lochów. Resztki tej studni ciągle
istniały w czasach kiedy ja uczęszczałem do szkoły podstawowej.
Jeden z bardziej znanych z tych
tuneli podziemnych wychodzących od zamku warownego w Miliczu mia?wylot w
lasach niedaleko Cieszkowa. Wylot ten pokazano na zdjęciu 5a poniżej.
Fot. #4: Studnia zamkowa z pokrzyżackiego zamku Gniew z Północnej Polski.
Fotografia wykonana w lipcu 2004 roku. Osoba sfotografowana to ja (dr Jan Pająk).
Patrząc do owej studni z miejsca z którego ja do niej zaglądam, wyraźnie wida?w
niej wejście do lochów i podziemi zamkowych. Z kolei owe lochy zawsze posiadały
conajmniej jedno wyjście położone w lasach daleko poza obrębem murów zamku.
Ciekawostk?lochów które zaczynaj?si?w
powyższej studni zamku w Gniewie, jest że w lochach tych zginęło całe mnóstwo
zamurowanych w nich lub więzionych skazańców. Jak stwierdza miejscowa fama,
duchy niektórych z tych wi?niów pokutuj?w owym zamku do dzisiaj.
Duchy te stanowi?nawet atrakcj?turystyczn?owego zamku. Właśnie jako taka
miejscowa atrakcja, owe gniewskie duchy zostały zaprezentowane w artykule [LOT-1]
"Castle holidays - wakacje z zamkami", opublikowanym na stronach 64 do 72
dwujęzycznego miesięcznika pokładowego Polskich Linii Lotniczych LOT SA,
"Kaleidoscope", vol. 69 nr 7, wydanie z lipca/July 2004 roku (adres redakcji:
Wydawnictwo Business Press, Al. Jerozolimskie 125 A, 02-017 Warszawa, Poland).
Dla zwykłego przechodnia z ulicy,
miasteczko Milicz niczym si?nie wyróżnia. Tymczasem gdyby ziemia stała
si?przeźroczysta, zapewne wszystkim zatkało by oddech. Pod Miliczem
kryje si?bowiem jeszcze jedno tajemnicze miasto, mające form?całego
labiryntu podziemnych tuneli. Jak każde średniowieczne miasto, Milicz
mia?cały system tuneli kryjących si?w jego podziemiach. Tunele te
były te?naprawiane i utrzymywane w stanie używalności a?do zakończenia
drugiej wojny światowej. Dopiero po drugiej wojnie światowej ludzie
stopniowo o tunelach tych niemal całkowicie zapomnieli. Dlatego do dzisiaj
zapewne popadły one w całkowit?ruin?
Labirynt podziemnych tuneli
pod Miliczem wywodzi si?a?z dwóch źróde? Pierwszym z nich były
potrzeby obronne średniowiecznego miasta Milicza, oraz jego warownego
zamku. Potrzeby te opisałem ju?powyżej. Istniej?jednak pod Miliczem
i inne tunele, jakie wcale nie wywodz?si?z okresu średniowiecza.
Do oryginalnych bowiem tuneli zbudowanych w średniowieczu przez
gospodarzy warownego zamku milickiego, w terminie p?niejszym dodane
zostały dodatkowe tunele podziemne zbudowane przez rodzin?margrabiów
- posiadaczy pałacu w Miliczu. Faktycznie to rodzina margrabiów Maltzanów
lubowała si?w budowaniu nowych i remontowaniu starych tuneli podziemnych
pod Miliczem. Budowali oni i remontowali tunele jakie wiodły od ich
pałacu w praktycznie wszystkich kierunkach. Ostatni z takich nowych
tuneli zbudowany zosta?ju?na początku 20 wieku. Wiód?on od grobowca
margrabiego do jego pałacu (tunel ten opisany jest w punkcie #7 poniżej).
Z co bardziej sławnych tuneli podziemnych budowanych przez rodzin?
Maltzanów, najpowszechniej znane były cztery. Ten zbudowany najp?niej
z nich, wiód?od ich pałacu do grobowca margrabiego (ruiny tego grobowca
pokazane s?na Fot. #7). Inny wiód?od ich pałacu do kościoła
ewangelickiego pokazanego na Fot. #29. Jeszcze inny wiód?
od pałacu do folwarku w Stawcu (wyjście z owego tunelu ciągle istniało
w latach 1958 i 1959, kiedy uczęszczałem do klasy szóstej i siódmej
szkoły podstawowej w Stawcu - znajdowało si?ono w pobliżu tamtejszego
ujęcia wody pitnej dla pałacu w Miliczu). Kolejny tunel wiód?od pałacu
do podziemi zamczyska milickiego, gdzie łączy?si?z systemem
średniowiecznych tuneli jakie od dawna istniały pod owym zamczyskiem.
Jeden z bardziej znanych
z średniowiecznych tuneli podziemnych wiodących z zamku warownego
w Miliczu mia?swój
wylot w lasach niedaleko Cieszkowa. Dzisiejszy wygląd tego wylotu
pokazałem na zdjęciu 5a obok. Inny taki tunel podziemny wiód?od
zamku warownego w Miliczu do milickiej starówki. Pod sam?starówk?
milick?tunel ten rozgałęzia?si?na cały szereg tuneli. Kilka z
tych tuneli zaraz po wojnie ciągle posiadało otwarte wyjścia
prowadzące do piwnic milickich kamieniczek. Potem jednak wyjścia
te zostały zamurowane. Jeden z owych tuneli wiód?do piwnic milickiego
ratusza i ciągle by?dostępny na początku lat 50-tych, zanim ruiny
owego ratusza zostały uprzątnięte za?wejścia do jego głębokich
piwnic zostały zawalone i przykryte ziemi? Tunele te łączyły te?
ze sob?podziemia wszystkich trzech kościołów milickich (patrz
opisy z punktu #29).
Fakt że pod
Miliczem istnieje cały labirynt podziemnych tuneli, kryje w sobie
niewykorzystany potencja?dla tego miasteczka. Tunele te wszakże
można otworzy? wzmocni? oświetli? oraz udostępni?dla turystów
jako miejscow?atrakcj?turystyczn? Wszakże w podobny sposób
swoje podziemne tunele udostępniło turystom miasteczko Kłodzko.
W roku 2004 tunele pod Kłodzkiem dostarczały w ten sposób
stałego zatrudnienia i źródła dochodu dla co najmniej 10 osób.
Milicz ciągle nie rozważy?możliwości otwarcia dla turystów
swoich tuneli. Jeśli jednak to uczyni, z całą pewności?te
średniowieczne tunele i ich szokujące tajemnice stan?si?
istotn?atrakcj?Milicza i dostarcz?stałego źródła utrzymania
dla co najmniej kilku osób.
Fot. #5(a): Wylot ze starego tunelu podziemnego, ukryty w lesie
niedaleko Cieszkowa. Dla oddania jego wielkości, przy wyjściu z niego stoj?ja (dr Jan
Pająk) oraz moja żona. Dawni ludzie opowiadali, że tunel ten oryginalnie łączy?si?z
warownym zamkiem w Miliczu. Jednak przed druga wojn?światow?jego końcow?cz??oddzielono
murem od reszty, wykorzystując j?jako dojrzewalni?alkoholi dla miejscowej gorzelni
z Cieszkowa. W chwili obecnej tunel ten ustanowiony zosta?jako rezerwat nietoperzy.
Wejście do niego pozostaje trwale zamknięte i niedostępne dla publiczności.
* * *
Fot. #5(b): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik
.)
Ilustracja "Fot. #5(b)" pokazuje wygląd typowego podziemnego tunelu z okresu średniowiecza.
Powyższy tunel dostępny jest dla zwiedzająych w Kłodzku. Wejścia do niego znajduj?si?
przy kłodzkim ratuszu oraz pod twierdz?kłodzk? Jest on dobrze oświetlony, zabezpieczony
przed zabłądzeniem, oraz pełen średniowiecznych eksponatów, warty więc zobaczenia -
gorąco zachęcam. Cały labirynt średniowiecznych tuneli bardzo podobnych do powyższego
znajduje si?równie?pod Miliczem. Tyle że mało kto wie o ich istnieniu. By?może warto
rozważy?udostępnienie ich dla zwiedzających, podobnie jak to uczyniło Kłodzko.
Wszakże dostarczyłoby to Miliczowi
dodatkowej atrakcji, nie wspominając
ju?o źródle zarobku i utrzymania dla
całego szeregu ludzi.
* * *
Fot. #5(c): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik "instrukcja użycia" podan?pod "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Ilustracja "Fot. #5(c)" pokazuje wygląd resztek
szkieletu skazańca uwięzionego w celi tunelu
w Kłodzku. Podziemne tunele z okresu
średniowiecza często służyły równie?
jako więzienia w których zakuwano
skazańców na zawsze. Do skazańców
tych nikt potem ju?nie zagląda? tak że
po prostu umierali tam z głodu, braku
wody i światła. Podobne średniowieczne
podziemne cele więzienne znajduj?si?
w tunelach pod Miliczem.
W średniowieczu
jedna z popularniejszych metod uśmiercania polegała na
zamurowywaniu żywcem lub wrzucaniu żywych ludzi do
bezokiennej wieży w której jedyny istniejący otwór znajdowa?
si?w suficie. Najlepszym przykładem takiej wieży w której
zginęło dosłownie setki ludzi, jest słynna "wieża głodowa"
w Paczkowie - patrz "Fot. #6b". (Paczków jest małym
\miasteczkiem w południowej Polsce, położonym kilkadziesiąt
kilometrów na południe od Wrocławia.) Owa średniowieczna
wieża z Paczkowa pozostawała zamurowana do około lat
1950-tych, kiedy to miejscowe władze miejskie postanowiły
przebi?j?aby poprowadzic przez ni?chodnik. (Chodnik
ten, oraz wmurowan?w ow?wieżę jakby bram?przez któr?
chodnik ten poprowadzono, widoczne s?na "Fot. #6b". Po przebiciu
okazało si? że całą objętość tej wieży zajmowała bezokienna
komora z maleńkim włazem w suficie. Komor?t?za?
zapełniały dosłownie setki ludzkich szkieletów zalegających
j?na wysokość kilku metrów. Okazało si? że średniowieczne
władze Paczkowa wrzucały do tej wieży przez owo jedyne
okienko w suficie każdego kto im jako?podpad? Po wrzuceniu
za?do wieży ludzie ci po prostu umierali z głodu, pragnienia
i braku światła. Oczywiście, inne średniowieczne miasta wcale
nie były lepsze. Przykładowo, w podziemiach miasta Kłodzka
wyeksponowana jest zwiedzającym cela więzienna z
kościotrupem. W celi tej uwięziono kogo? poczym
"zapomniano" go karmi?czy uwolni?
Cele podobne
do tej z katedry w Kwidzyniu, "wieży głodowej" w Paczkowie,
czy z podziemi w Klodzku, czyli cele przeznaczone dla
grzebania czy zamurowywania ludzi żywcem, istniały
równie?w podziemiach warownego zamku w Miliczu,
oraz w podziemiach średniowiecznego Milicza. Tyle tylko,
że ludzie którzy w nich umierali nie zwrócili niczym na
siebie uwagi społeczeństwa. Dlatego obecnie nikt nie wie
o ich losie.
* * *
Fot. #6(a): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik "instrukcja użycia" podan?pod "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Fotografia z ilustracji "Fot. #6(a)" pokazuje cel?
w której zamurowana została żywcem Błogosławiona
Dorota z Mątowów (1347-1394). Sfotografowana w
czerwcu 2004 roku. (Oczywiście, obecne sprzęty zawarte w tej celi
nie istniały tam w czasach zamurowania. W celach używanych do
zamurowywania żywcem, zwykle nic nie było poza uwiezion?w nich
osob? oraz poza żelaznymi uchwytami w ścianach do przykuwania
kajdanów.) Pokazana powyżej cela znajduje si?w Katedrze w
Kwidzyniu. Jedynym przewinieniem Błogosławionej Doroty było, że
pokazywali si?jej UFOnauci, za?ona raportowala władzom te swoje
spotkania z nieziemskimi istotami. W dzisiejszych czasach zamiast
by?zamurowan?żywcem, raczej pisałaby ona książki o spotkaniach
z UFOnautami i o wizytach na planetach UFOnautów.
Fot. #6(b): Tzw. "wieża głodowa" z Paczkowa na południu
Polski. To właśnie do tej wieży średniowieczne władze Paczkowa
wrzucały ludzi którzy jako?im podpadli. Wieża ta nie miała wogóle
okien, poza małym wrzutem o rozmiarach człowieka umieczonym
w środku jej sufitu. Stąd każdy skazaniec wrzucony do niej szybko
umiera?z braku wody, jedzenia i światła. Kiedy w latach 1950-tych
przebito si?do tej wieży aby poprowadzi?przez ni?chodnik widniejący
na powyższym zdjęciu, zalegały j?setki szkieletów ludzi wrzuconych
kiedy?do niej aby w niej umarli. W tym miejscu warto sobie uświadomi?
że ludzie zapewne nie popełnialiby tego typu zbrodni, gdyby Ziemia
nie znajdowała si?w mocy szatańskich UFOnautów, którzy bez
ustanku napuszczaj?jednych ludzi na drugich.
Moja matka często
opowiadała mi o pogrzebie margrabiego milickiego, który to
pogrzeb mia?miejsce w czasach jej młodości. (Jak sobie
oszacowałem, zapewne gdzie?około roku 1920.) Pogrzeb
odby?si?z ogromn?pomp? Uczestniczyły w nim delegacje
z praktycznie wszystkich folwarków margrabiego, w tym moja
matka i jej rodzice. Margrabia by?bowiem właścicielem dokładnie
99 folwarków rozsianych naokoło Milicza i Żmigrodu. Liczba ta
posiadała swoje uzasadnienie nie w jego zamożności, a w polityce.
Zgodnie bowiem z ówczesnym prawem pruskim, ten kto posiada?
100 folwarków, lub więcej, zobowiązany by?do wystawienia i
utrzymania na własny koszt całego pułku wojska na służb?
władcy Prus. Posiadanie więc "tylko" 99 folwarków stanowiło
ówczesny sposób unikania dodatkowych podatków na rzecz
władcy.
Margrabia
milicki pochowany zosta?w grobowcu który sobie
sam z góry przygotowa? Ciekawostk?tego grobowca
było, że wiód?od niego podziemny tunel wprost do
pałacu margrabiego. Jak mówiono, margrabia nawet
po śmierci chcia?nadzorowa?własny pałac. Od
pałacu do grobowca prowadziła aleja wysadzona
dębami, wiodąca przez park pałacowy. Jednak
sam grobowiec nie znajdowa?si?w obrębie parku,
a poza szos?wiodąc?z Milicza do Sułowa. Dęby
rosły przy owej alei jeszcze w czasach kiedy
uczęszczałem do liceum - za?sam grobowiec
ciągle znajdowa?si?wówczas w relatywnie dobrym
stanie, aczkolwiek by?ju?pusty. Jednak kiedy
w 2004 roku ponownie odwiedziłem ten grobowiec
aby wykona?zdjęcie 7, dęby ju?były powycinane,
za?po samym grobowcu zostały ju?tylko ruiny.
Fot. #7: Resztki grobowca margrabiego Maltzan'a
które zachowały si?pod Miliczem. Zdjęcie wykonane w lipcu
2004 roku. To właśnie z tego grobowca wiodło kiedy?połączenie
podziemnymi tunelami z pałacem margrabiów w Miliczu. Tunel
ów zapewne istnieje do dzisiaj, chocia?wejście do niego jest ju?
zawalone.
Począwszy od XIII wieku, zarządcy i właściciele Milicza
zamieszkiwali w warownym zamku milickim opisanym powyżej. Jednak zamek ten zlokalizowany by?
w miejscu o złym feng shui (patrz jeden z punktów poniżej). Bez przerwy więc płonął
lub by?burzony. Dlatego po kolejnym pożarze w 1797 roku, kiedy zamek ten ponownie cz?ciowo
spłonął, ówcześni właściciele zamku postanowili ju?go nie odbudowywa? a raczej przenieść
swoj?siedzib?do pobliskiego miejsca o znacznie lepszym "feng shui". Wybudowali więc sobie
pałac zaledwie kilkaset metrów od zamku. Pałac ten mia?dobre "feng shui" i opiera?si?z
powodzeniem historycznym burzom. Istnieje on do dzisiaj w swoim oryginalnym miejscu,
Jego zdjęcie pokazane jest obok - patrz fotka #8.
Milicki pałac margrabiów zbudowany jest w stylu
klasycystycznym. Położony on jest w środku ogromnego parku o powierzchni 48 hektarów,
przed drug?wojn?światow?słynącego na całą Europ?ze wspaniałych rododendronów i azalii.
Park ten kiedy?cały otoczony by?wysokim murem i płotem. Od miasteczka Milicz do pałacu
wjeżdżało si?przez dwie bramy.
Pierwsza z tych bram stała tu?za ostatnimi budynkami miasta, czyli na miejscu w którym
kiedy?znajdowała si?zachodnia brama wejściowa przez mury obronne Milicza.
Druga z bram do pałacu była ozdobn?bram?wzjazdow? zbudowan?w 1844 roku
według projektu Leonarda Schatzela. Jako budulca dla owej bramy użyto materiału
(tj. tzw. "rudy darniowej") pozyskanego z ostatniego fragmentu średniowiecznych
murów obronnych jaki zachowa?si?w Miliczu a?do owego czasu. Faktycznie więc
owa brama symbolizowała sob?rozebrane wówczas mury Milicza. Co ciekawsze,
wierzchołek tej bramy wieńczyła ogromna rzeźba lwa, której orygina?znajdowa?
si?kiedy?na wierzchołku ufortfikowanej bramy wrocławskiej w murach milicza
(tj. bramy z towarzysząc?jej wieżą, która znajdowała si?przy dzisiejszym mostku
przez "Młynówk? - na południowym wylocie ulicy ze starówki Milicza. Jednak
około lat 1980-tych nawet ta brama została rozebrana. Pozosta?po niej do dzisiaj
jedynie niewielki cokół, na jakim ciągle stoi owa stara rzeźba lwa. Cokół ten to
wszystko co do dzisiaj pozostało po oryginalnych murach obronnych Milicza
(patrz te?fotografia #27b). Jego fotografi?wykonan?w lipcu 2004 roku zobaczy?
można na rysunku "Fot. #4" ze strony internetowej o podmilickiej wsi
Wszewilki.
Milicki pałac margrabiów gości?
w sobie wiele znakomitości. Przykładowo wiadomo, że w 1813 roku w pałacu tym
przebywa?car Aleksander I.
Fot. #8: Pałac margabiów w Miliczu. Zdjęcie z lipca 2004 roku.
Obecnie ma w nim siedzib?Zespół Szkół Przyrodniczych. W jego prawym
skrzydle, kiedy?przeznaczonym dla służby pałacowej (niewidocznym na
tym zdjęciu), znajduje si?milicka Izba Regionalna, czyli miniaturowe
muzeum Milicza opisane w punkcie #C9 poniżej. To właśnie do tego pałacu
wiód?podziemny tunel z grobowca margrabiego pokazanego na zdjęciu #7.
Milicz posiada zaczątki własnego muzeum.
Jest ono maleńkie, narazie posiada raczej niewiele eksponatów, otwarte jest
w ograniczonych godzinach, jednak stanowi ju?zaczątek tego, co miejmy nadziej?
w przyszłości przekształci si?w tak potrzebne Miliczowi prawdziwe muzeum.
Aby uniknąć klopotów spowodowanych ograniczeniami biurokratycznymi nakładanymi
na prawdziwe muzeum, swoje miniaturowe muzeum Milicz nazywa Izb?Regionaln?/b>.
Moje brawa dla Milicza za t?ogromnie potrzebn?inicjatyw?
W tym miejscu
powinienem przypomnie? że w latach 1953-1958, Milicz ciągle
posiada?dosy?wspaniałe niby-muzeum, którego eksponaty
znacznie przewyższały sob?jakość tego, co póżniej oglądałem
w wielu muzeach z prawdziwego zdarzenia, oraz tego co dzisiaj
oferuje milicka Izba Regionalna. Nie jest mi jednak wiadomo,
czy co?z niego przetrwało do dzisiaj. To stare niby-muzeum
milickie nie posiadało własnego lokalu, a mieściło si?w gablotach
którymi obstawione były ściany w każdym korytarzu ówczesnej
Szkoły Podtawowej Nr 1. (Sporo eksponatów, szczególnie stare
mapy, plansze, globusy, oraz przyrządy astronomiczne, trzymane
były te?wówczas w przystrychowym pokoiku składowym owej szkoły,
który mieści?si?na końcu schodów po zachodniej stronie szkoły.
Niestety, w 1957 roku pokoik ów zamieniono na klas? w której
między innymi uczyłem si?i ja. Nasze ławki otoczone wówczas
były bezcennymi, bo historycznymi globusami, mapami, planszami,
przyrządami astronomicznymi, które obecnie stanowiłyby perły
każdego muzeum. Szczególnie utkwiła mi w pamięci do dzisiaj
stara plansza przedstawiająca atak jakiego?plemienia pigmejów,
na inne plemi?którego "długi dom" znajdowa?si?w konarach
ogromnego drzewa tropikalnego.) W owych gablotach Szkoły
Podstawowej Nr 1 mieściły si?setki najróżniejszych muzealnych
eksponatów, które w czasach międzywojennych oraz w 19 wieku
zapewne używane były jako pomoce dla nauki, jednak które po
drugiej wojnie światowej posiadały ju?tylko wartość muzealn?
Najwięcej wśród nich było najróżniejszego starego sprzętu optycznego,
starych astronomicznych przyrządów obserwacyjnych, a także
najróżniejszych maszyn elektrycznych i mechanicznych. Doskonale
wyposażone te?były gabloty mineralogiczne i przyrodnicze.
Przykładowo z okazów mineralogicznych pamiętam fragmenty
lawy wulkanicznej, której w Polsce si?nie uświadczy i któr?w
naturze widziałem dopiero w Nowej Zelandii. Doskonała te?była
kolekcja mineralogiczna z naturalnymi kryształami o różnym
pochodzeniu geologicznym i odmiennych kolorach. Było te?
sporo skamienielin - np. pamiętam że widziałem tam sporo
skamieniałych żyjątek wyglądających jak duże ślimaki z
kamienia (zapewne znajdowane one były lokalnie gdzie?
w okolicach Milicza). Z kolei w gablotach przyrodniczych
znajdowały si?najróżniejsze ciekawe okazy skorupek i
owocników, szkieleciki, zakonserwowane i wypchane
stworzenia (np. węże) i fragmenty ich organów, fragmenty
rafy koralowej, dziwne muszle, kolekcje motyli i ciem, itp.
Doskonale
do dzisiaj pamiętam, że w czasach szkolnych oglądanie
owych eksponatów stanowiło dla mnie ulubion?rozrywk?
podczas przerw szkolnych przy deszczowej pogodzie. Nie
tylko ono uczyło i ilustrowało, ale te?doskonale pobudzało
wyobraźni?i nakłaniało do marze? Przykładowo to właśnie
tam widziałem po raz pierwszy w życiu skorupk?z orzecha
kokosowego. (W czasach gdy ja chodziłem do szkoły
podstawowej, kokosa w Polsce to nikt nawet na lekarstwo
nie uświadczy? Opowiadania więc że gdzie?w dalekim
świecie istnieje orzech wyglądający jak laskowy, jednak
mający wielkość głowy ludzkiej, potrafiły naprawd?pobudzi?
wyobraźni?) Skorupka ta zainspirowała u mnie marzenia
o czasach kiedy będ?podróżowa?po dalekich tropikalnych
wyspach, gdzie takie kokosy rosn? objadając si?nimi do
woli. (Wyobrażałem sobie wówczas, że orzechy kokosowe
s?jedynie większ?wersj?dobrze mi znanych orzechów
laskowych, oraz że utrzymuj?one doskonały smak rodzimej
leszczyny.) Marzenie to potem cz?ciowo si?wypełniło,
bowiem faktycznie często podróżuj?po tropikalnych wyspach
gdzie rosn?kokosy. Często te?zapijam si?wod?z młodych
orzechów kokosowych, któr?bardzo lubi? Jednak nie
jem miąszu kokosowego, bo jako?mi nie smakuje. (Wol?
objada?si?naszymi orzeszkami laskowymi, lub owocem
malezyjskiego "Duriana", który to Durian jest oficjalnie
uważany za najsmaczniejszy owoc świata - po szczegóły
patrz moja strona internetowa
fruit_pl.htm - o owocach tropiku.)
* * *
Fot. #9: (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji - kliknij na
guzik "instrukcja użycia" podan?przy "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Ilustracja "Fot. #9" wyjaśnia histori?początków
Kasztelanii Milickiej, opisan?na bannerze z Izby
Regionalnej w Miliczu. Zdjęcie z lipca 2004 roku.
Milicka Izba Regionalna
zlokalizowana jest w prawym skrzydle byłego pałacu Maltzanów, w którym
w 2004 roku siedzib?mia?Zespól Szkół Przyrodniczych.
W lipcu 2004 roku, owa Izba
Regionalna w Miliczu otwarta była w każd?środ? czwartek i piątek, w godzinach
od 8 rano do 12:30. Wstęp by?bezpłatny.
* * *
Milicz desperacko potrzebuje własnego
muzeum (takiego z prawdziwego zdarzenia) oraz własnej informacji turystycznej.
(Jest przy tym istotne aby obie te instytucje umiejscowione były w jednym
i tym samym budunku zlokalizowanym w pobliżu centrum miasta.)
Wszakże muzeum zaopatrywałoby mieszkanców Milicza w poczucie
przynależności i indywidualności. Z moich obserwacji w podróżach
po świecie wynika, że mieszkańcy miejscowości jakie posiadaj?
własne i dobrze zaopatrzone muzea, zawsze s?bardziej samoświadomi,
bardziej związani uczuciowo, oraz bardziej dumni ze swojego miasta,
ni?mieszkańcy miejscowości bez muzeów. Pozatym przybyszom takie
muzeum oferowałoby szybkie i ilustratywne poznanie historycznych korzeni
tego miasta. Z kolei informacja turystyczna powiadamiałaby przybyszy
co interesującego można zobaczy?w Miliczu i okolicy, organizowalaby
im noclegi, wyżywienie i wycieczki, wskazywalaby środki transportu, itp.
Z pośród wielu modeli na
jakich takie milickie muzeum z prawdziwego zdarzenia mogłoby by?
oparte, moim zdaniem najlepszy byłby model nowozelandzki. W modelu
tym muzeum oferuje wszystkim wstęp wolny od opłat (tj. nie stosuje
biletów), a ponadto oferuje liczne aktywne atrakcje jakie bawi?i
ucz?(np. przeżycie jak si?czuje podczas trzęsienia ziemi, w
kopalni, we wnętrzu lodowca, czy we wnętrzu ziemi, historyczne
lub naukowe pokazy, próbki pod mikroskopami i urządzenia testowe
dostepne dla zwiedzających, itp.).
Oferuje te?nieodplatne usługi, w rodzaju informacji historycznej
i turystycznej, pokazów, odczytów, wykładów, biblioteki, itp. Pieniądze
za?na utrzymanie muzeum zarabiane s?NIE poprzez bilety,
a otrzymywane z dotacji lokalnych władz, a także uzyskiwane poprzez
zlokalizowan?w muzeum restauracj? sklep z pamiątkami, oraz
odpłatne imprezy rozrywkowe jakie organizowane s?w wydzielonych
pomieszczeniach muzeum (tj. restauracja, sklep, oraz owe imprezy
płac?muzeum za wynajęcie pomieszczenia i za prawo do otwarcia
w obrębie muzeum). Stąd muzea w Nowej Zelandii s?
zawsze pełne, bowiem zarówno mieszkańcy miasta, jak i przybysze
wiedz? że mog?tam si?wybra?aby miło i tanio spędzi?wolne
chwile. Każdy więc idzie do muzeum kiedy tylko ma chwil?wolnego
czasu. Z kolei sklepiki i restauracje w tych muzeach zawsze
maj?doskonały business, generując więcej funduszy ni?generowałyby
ich bilety wstępu. Z kolei miejscowe władze nigdy nie żałuj?tam pieniędzy
na dotacje dla swoich muzeów, bowiem wiedz? że muzea te przyciągaj?
turystów do ich miejscowości. Wszakże jeśli w danej miejscowości
jest dobrze zaopatrzone i warte oglądnięcia muzeum, wówczas przejezdni
zatrzymaj?si?w tym mieście na noc, dostarczając klientów miejscowym
hotelom, sklepom, restauracjom, oraz przedsiębiorstwom usług turystycznych.
Tam za?gdzie brak jest muzeów, nikt z przejezdnych nawet si?nie
zatrzymuje, bo i po co.
Powszechne małżeństwa
z miłości to wynalazek końca 20-wieku. W dawnych czasach ludzie
nie pobierali si?z miłości - w większości przypadków małżeństwa
były dla nich aranżowane. Ciągle zreszt?pozostaj?one aranżowane
w wielu krajach dzisiejszego świata, przykładowo w Indiach, a także
w krajach otaczających Indie takich jak Pakistan, Bangla Desh, czy
Sri Lanka. W danych czasach szczególnie zakorzenione było
aranżowanie małżeństw wśród ludzi bogatych. Wszakże chodziło
o to, aby ich partnerzy w małżeństwie posiadali podobnie wysoki majątek.
Oczywiście, fakt że
owe aranżowane małżeństwa pozbawione były miłości, w połączeniu
z faktem że zamieszkiwały one w pałacach lub zamkach w których
mężczyzna by?zwykle władc?absolutnym, prowadziły do
najróżniejszych psychoz, anomalii, wypacze?i zwyrodnie?
To właśnie z niego bierze si?przykładowo "studnia niewiernych żon"
z zamku Czocha na południu Polski, opisana na stronie 70 w artykule
[LOT-1] referowanym w punkcie #4 powyżej. W studni tej
właściciele zamku zwykli byli topi?swoje żony, jeśli padło na nie
posądzenie, że s?one niewierne. Ostatni?żon?utopiono tam w
1792 roku. To z tej właśnie tradycji wywodzi si?król angielski,
Henryk VIII, którego najważniejszym wkładem do histori było
zamordowanie całego szeregu swoich żon. Echa owego barbarzyńskiego
traktowania żon zawarte s?takze w klasycznej literaturze polskiej.
Przykładowo, każdy zapewne zna klasyczny wierszyk Adama
Mickiewicza "Golono, Strzyżono", który w żartobliwy sposób opisuje
jak małoznacząca sprzeczka małżeńska usiłująca ustali?czy
ich psa strzyżono czy golono, doprowadziła do tego,
że mąż w końcu utopi?swoj?żon?w stawie (a owa uparta żona
nawet wówczas "Wytknęła tylko dwa palce, I na odpowied?palcami,
Jakby dwiema nożycami, Mężowi pod nosem strzyże."). To właśnie
stąd si?bierze popularny obecnie w Polsce idiom "strzyżone - golone"
dla oznaczenia wszelkich bezsensownych sporów. Niektórzy ludzie
wierz? że to także z owego poematu bierze si?słynny międzynarodowy
znak "zwycięstwa za wszelk?cen? pokazywany poprzez podniesienie
do góry dwóch palców otwartych jak nożyczki imitowane przez ow?
topion?(upart? polsk?żon? Tego typu postępowanie było "normalk?
w dawnych czasach. Oczywiście, niekochane żony owych czasów
odpłacały "pięknym za nadobne". Kiedy tylko wyczuwały, że ich
mężowie zaczynaj?przemyśliwa?o jakiej?wymówce aby je zgładzi?
starały si?uprzedzi?tych mężów i zgładzały ich pierwsze. Najcz?ciej
używały w tym celu trucizny. Tajemnice umiejętnego trucia były w
owych czasach przekazywane z matki na córk?i cenione jako
najważniejsza wiedza życiowa. To właśnie stąd bierze si?makabryczna
tradycja królowych trucicielek, z których najbardziej sławna prawdopodobnie
jest Włoszka, Lucrezia Borgia. Także polska królowa Bona Sforza (1494 - 1557),
żona Zygmunta Starego, znana była z kultywowania tych trucicielskich
tradycji. Oczywiście, jeśli owe żony odnosiły sukces w wytruciu swoich
mężów, wówczas to one stawały si?absolutne władczynie swoich zamków.
Pałac milicki także
posiada szczególny trybut dla owych "niekochanych żon". Jest nim
pokazana na zdjęciu 10 obok rzeźba "milczącego wielbiciela", który
od dziesięcioleci wpatruje si?w okna sypialni "pani" tego pałacu.
Ów spiżowy wielbiciel, który by?"tylko" dziełem sztuki, stąd za
posiadanie którego małżonki nie były topione ani rzucane lwom
na pożarcie, by?namiastk?i substytutem prawdziwego wielbiciela,
prawa do posiadania którego owe nieszczęsne bogaczki były całkowicie
pozbawione.
Fot. #10: Rzeźba "milczącego wielbiciela" wpatrującego
si?w okna sypialni "pani" pałacu margrabiów w Miliczu. Małżeństwa
dla tak wysoko urodzonych były wówczas aranżowane przez rodziców.
Pozbawione miłości bogate "panie" domu zadowalały si?więc choćby
znieruchomiałymi posągami wpatrującymi si?w okna ich sypialni.
* * *
Chocia?właściciele pałacu
w Miliczu starali si?utrzymywa?w tajemnicy swoje problemy rodzinne,
wcale to nie oznacza, że problemy te tam nie istniały. Wszakże problemy
te wynikały z epoki w której ci ludzie żyli oraz z warunków w jakich oni
mieszkali. (Przykładowo, wynikały one m.in. z faktu że ówcześni męscy
mieszkańcy pałaców mieli do wyboru wszystkie te urodziwe dziewki
służebne oraz młode chłopki z podległych im folwarków do których
czasami mieli nawet tzw. "prawo pierwszej nocy". Nie bardzo więc
ciągle im starczało energii i cierpliwości, aby zadba?o dobre
samopoczucie i szcz?cie swoich własnych sfrustrowanych żon.)
Podobnie więc jak w każdym innym pałacu z tamtej epoki,
równie?i za oknami tego pałacu (szczególnie za?za oknem w które
wpatruje si?ów "milczący wielbiciel") miało miejsce sporo niekochania,
samotności, nienawiści, cierpie? intryg, otru? śmierci, pokuty, itp.
Podobnie te?jak każdy inny stary pałac, równie?i ten pałac jest pełen
duchów niekochanych lub odtrąconych żon, otrutych mężów,
zamordowanych kochanków, itp.
* * *
Odnotuj ducha,
widocznego w oknie sypialni w które wpatruje si?ów "milczący
wielbiciel". Powyższe zdjęcie utrwaliło w owym oknie jak? białą
posta?wyglądając?na zewnątrz z wyraźnym zainteresowaniem.
Posta?t?dosy?dobrze wida? jeśli zdjęcie to si?powiększy
poprzez kliknięcie na nim mysz? (Warto tutaj wspomnie? że
w chwili fotografowania tego pałacu w wakacyjn?niedziel?4 lipca
2004 roku, nie było w nim nikogo. Ponadto, gdyby tlumaczy?t?
posta?jako "odbicie", wówczas na przekór ujęcia na tym samym
zdjęciu równie?i kilku dalszych okien, w żadnym z nich nie jest
widoczne jakiekolwiek "odbicie".) Czyżby więc by?to słynny duch
margrabiego, o którym si?mówi że "nadzoruje on pałac" wraz z
cennościami ciągle ukrytymi w jego podziemiach. A może to
duch której?z nieszcz?liwych "pa? tego pałacu, które podczas
życia sypiały właśnie poza oknami tej właśnie komnaty.
Okolice Milicza były miejscami
kilku znaczących bitew w historii Polski i tych ziem. Największe z tych bitew
miały miejsce w "Szwedzkiej Górce" pod Sułowem, a także w lasku "Konfederacji
Barskiej" pod Cieszkowem. Ciekawostk?owych podmilickich pól bitewnych
jest, że faktycznie to nie były one jeszcze dokładnie przebadane przez
archeologów. Stąd zapewne do dzisiaj kryj?one w sobie resztki starych
broni oraz pozostałości bitewnego hardware.
* * *
Istotna ciekawostka jaka rzuca
si?w oczy w polach bitewnych okolic Milicza, to że z jakich?obecnie ciągle
jeszcze nie znanych nam dokładnie powodów, na ziemi istniej?obszary
które zdaj?si?"przyciąga? do siebie "złe" zdarzenia. W okolicach Milicza
jeden z takich obszarów leży koło Sułowa. W niewielkiej odległości od
siebie miały tam bowiem miejsce a?dwie duże bitwy (tj. w/w bitwa ze
Szwedami, oraz nieco dawniej bitwa z Mongołami). Niedaleko te?od
nich znajdowa?si?Hitlerowski obóz koncentracyjny.
Istnienie owych "złych" miejsc
zaobserwowa?można nie tylko na przykładzie Sułowa. Kiedy?oglądałem angielski
program telewizyjny o Aleksandrze Wielkim. W programie tym historycy także
ilustrowali szokujące odkrycie, że niektóre obszary na Bliskim Wschodzie
były polami a?wielu bitew w różnych okresach czasu, podczas gdy niemal
identyczne do nich obszary leżące w ich pobliżu nigdy nie były polem bitewnym.
Podobnie w Nowej Zelandii istniej?miejsca na prostych jak strzała i
doskonale utrzymanych drogach, w których występuj?zgrupowania białych
krzyży. (Krzyże te oznaczaj?miejsca gdzie kto?umar?w wypadku drogowym.)
Jeśli za?istnieje gdzie?takie złe miejsce na prostej i dobrej drodze,
wówczas co jaki?czas zdarza si?na nim śmiertelny wypadek. Ja osobiście
położenia takich "złych" miejsc wyjaśniam fluktuacjami pola grawitacyjnego,
co dokładniej opisałem w podrozdziale I4.4 z tomu 5 monografii
[1/4].
Z kolei Chińska wiedza o "feng shui" po prostu twierdzi o nich, że
miejsca te maj?"złe feng shui". Przykładowo takim "złym feng shui"
cechuje si?te?miejsce na którym zbudowany by?warowny zamek milicki
opisany w punkcie #C3 powyżej. Zamek ten bowiem bez przerwy albo si?
pali?albo by?burzony.
Fot. #11: Tzw. "Szwedzka Górka" pod Sułowem.
W jej pobliżu miała miejsce duża bitwa pomiędzy wojskami
szweckimi i polskimi. Obecnie niedaleko ówczesnego pola
bitwy, na poboczu przebiegającej w pobliżu szosy z Sułowa
do Milicza, postawiony jest krzy?i wymurowana tablica
pamiątkowa - patrz powyższe zdjęcie.
Oczywiście, jak każde
miejsce byłego państwa hitlerowskiego, także okolice Milicza posiadały
swoje obozy dla wi?niów i filie obozów koncentracyjnych. Najbardziej
znany z tych obozów zlokalizowany by?w lasach przy Sułowie. Nawet
do dzisiaj można tam znaleźć pozostałości obozowych budynków.
Niestety, nie jest mi wiadomo ilu dokładnie wi?niów hitlerowcy
uśmiercili w owym obozie, jakich byli oni narodowości,
ani gdzie chowane były zwłoki tych co padli podczas
pracy, a stąd których hitlerowcom nie chciało si?
ju?dowozi?do obozowego krematorium.
Fot. #12: Kluczowe składniki każdego obozu
koncentracyjnego, tj.: bocznica kolejowa któr?dowożono
wi?niów, komora gazowa, oraz kilkumetrowa ścieżka jaka
wiodła od komory gazowej do krematorium. Stały one na
końcu drogi życiowej dla milionów wi?niów hitlerowkich
obozów koncentracyjnych. Powyższa komora gazowa
sfotografowana została w czerwcu 2004 roku w obozie
koncentracyjnym "Stutthof" położonym w północnej Polsce.
Na przekór jej rozmiarów mniejszych od łazienek w
niektórych dzisiejszych domach, pracowała ona niemal
bez przerwy, uśmiercając setki tysięcy wi?niów tego
obozu masowej zagłady. Ruiny podobnej komory gazowej,
jak równie?podobnego obozu koncentracyjnego,
do dzisiaj przetrwały w lasach koło Sułowa (ok. 8 km
na zachód od Milicza). Ogarniając ocean tragedii ludzkiej
jak?obozy te zaserwowały naszej cywilizacji chce si?
krzycze? nigdy więcej! Niestety, pamięć ludzka
jest taka krótka.
Z kilku różnych
powodów, cia?niektórych wi?niów hitlerowskich obozów
koncentracyjnych nie spalono w krematoriach, a je pochowano.
W ten sposób na terenie Polski istnieje do dzisiaj sporo
cmentarzy żołnierzy Commonwealthu. Mieszkając obecnie
w Nowej Zelandii było dla mnie szokiem stwierdzi? że na
cmentarzach tych leży pochowanych sporo Nowozelandczyków.
Zwykle zginęli oni podczas pilotowania samolotów które
bombardowały tereny zarządzane przez hitlerowców.
* * *
Czy i gdzie w Miliczu
lub jego okolicach znajduj?si?groby lotników Commonwealthu,
tego mi nie wiadomo. Wiem jedynie że gdzie?w Miliczu pochowanych
jest kilku Rosjan, którzy upieczeni zostali żywcem w pierwszym
czołgu radzieckim jaki wjecha?na milicki rynek w końcowych
dniach drugiej wojny światowej. Kiedy?nawet kto?mi pokazywa?
ich grób, jednak do dzisiaj zapomniałem w jakim on leża?miejscu.
Pamiętam jedynie że miejsce to nieco mnie wówczas zdziwiło - nie
pasowało mi ono jako?na miejsce wiecznego spoczynku żołnierzy
radzieckich. (Więcej informacji o okolicznościach upieczenia
żywcem owych radzieckich wyzwolicieli Milicza, podanych zostało
w punkcie #C1 odrębnej strony o nazwie
bitwa_o_milicz.htm.)
Fot. #13: Cmentarz żołnierzy Commonweathu w
Malborku
(po niemiecku zwanym "Marienburg"), w północnej
Polsce. Wymown? aczkolwiek niewielk?cz??wi?niów
hitlerowskich obozów koncentracyjnych stanowili żołnierze
walczący z hitlerowcami, np. lotnicy zestrzeleni nad Niemcami.
Koło Malborka, ci z owych lotników więzionych w słynnym
stalag XXB (tj. podobnym do uwiecznionego w słynnym
filmie "Wielka Ucieczka" - "The Great Escape"), których udało
si?zidentyfikowac, maj?specjalny cmentarz. Natomiast
miejsca wiecznego spoczynku wi?niów obozów z okolic
Milicza nie s?obecnie nawet znane. (Krótka wzmianka o
potraktowaniu wi?niów wojennych w okupowanym Miliczu
zawarta jest na innej stronie o nazwie
bitwa_o_milicz.htm.)
Jak podaje to niemiecki folklor ludowy,
Hitler mia?jakoby by?pupilkiem UFOnautów. Jasnowłosy UFOnauci z tzw.
"Rasy Nordyckiej" ukazywali si?mu regularnie, dzieląc si?z nim pomysłami
w rodzaju jak ma organizowa?obozy masowej zagłady, co ma uczyni?z żydami,
czy że rasa jasnowłosych blondynów jest ras?nadrzędn? Jednocześnie swoimi
skrytymi metodami działania starali si?mu dopomaga?jak tylko mogli. Podobno
jednym z ich posunięć było sprowadzanie na Niemcy doskonałej pogody w każdym
dniu który Hitler oglosi?świętem. To właśnie z owego udoskonalania przez
UFOnautów pogody dla Hitlera miało podobno si?wzi??powiedzenie "pogoda
Hitlera" dla opisania niezwykle pięknych dni które zawsze panowały w Niemczech
w dniach hitlerowskich świąt. Podobno Hitler ba?si?tych UFOnautów jak diabli,
jednak ze strachu przed ich mocami dokładnie wykonywa?każde ich polecenie.
Jednocześnie nakazywa?swoim służbom specjalnym aby poszukiwali podziemnego
Królestwa Agharti, które - jak kłamliwie UFOnauci go poinformowali,
zamieszkiwane jest przez UFOnautów. Osobiście Hitler te?nadzorowa?rozwój
latających dysków, czyli dyskoidalnych urządze?latających które imitowały
wehikuły UFOnautów.
Ze stwierdze?owego folkloru zdaje
si?wynika? że faktycznie wszelkie okropności które hitlerowcy popełniali
na innych narodach, swój prapoczątek mog?bra?w szatańskich radach
i podszeptach UFOnautów. Nie powinno nas więc dziwi? że ojcując postępowaniu
Hitlerowców, UFOnauci do dzisiaj ogromnie si?interesuj?dalszymi losami
wszystkiego co Hitlerowcy stworzyli. To by tłumaczyło dlaczego wehikuły UFO
często można obserwowa?jak ląduj?na terenach byłych obozów zagłady. To
te?by wyjaśniało dlaczego na indywidualnych UFOnautów można si?natknąć
we wszelkich hitlerowskich pozostałościach. Więcej informacji na temat
powodów dla których UFOnauci tak s?zainteresowani w niszczeniu ludzkości
zawartych zostało na stronie internetowej
ufo_pl.htm.
Fot. #14: Jedno z licznych lądowisk UFO
jakie pokrywaj?obszar obozu koncentracyjnego
"Stutthof". Lądowiskiem tym jest niemal pełny
okrąg telekinetycznie poczerniałej trawy,
w obrębie której widoczne s?kapelusze
małych grzybków. Okrąg ten widoczny
jest w dolnej połowie powyższego zdjęcia.
Widząc to lądowisko UFO, warto zada?
sobie pytania co UFOnautów tak tam interesuje.
Otóż, zgodnie z niemieckim folklorem, UFOnauci byli osobistymi
doradcami Hitlera. Z tego powodu UFOnauci do dzisiaj ogromnie
si?interesuj?wszystkim co Hitlerowcy czynili, włączając w to
hitlerowskie obozy koncentracyjne. Powyższe zdjęcie pokazuje
jedno z wielu kolistych lądowisk UFO, które w dniu 29 lipca 2004
roku odkryłem i sfotografowałem na trawie hitlerowskiego obozu
koncentracyjnego Stutthof z północnej Polski. Inne zdjęcie lądowiska
UFO z owego obozu pokazane jest poniżej na Fot. #16.
Najwyraźniej UFOnauci badali długoterminowe konsekwencje
tego obozu. Na powyższym zdjęciu na pierwszym planie wyraznie
widoczny jest fragment okręgu trawy o zmienionym kolorze. Owa
trawa wyznacza obszar wypalony przez pole magnetyczne wehikułu
UFO który zawisa?w powietrzu właśnie nad tym miejscem. Poniewa?
wehikuły UFO wisz?w powietrzu zwykle tak ustawione, że ich podloga
jest prostopadła do lokalnego przebiegu linii si?ziemskiego pola
magnetycznego, podłoga tego wehikułu jest nachylona w stosunku
do płaskiej ziemi. Dlatego owa trawa odkolorowana przez pole UFO
ma kształt półkola, a nie pełnego okręgu. Powyżej okręgu owej
odkolorowanej przez pole UFO trawy, na powyższym zdjęciu
widoczne s?fundamenty baraku dla wi?niów w ostatnim stadium
wyniszczenia. Samego baraku ju?nie ma, bowiem jego deski
zbutwiały przez wszystkie owe lata które minęły od czasów
drugiej wojny światowej. Z kolei za fundamentami baraku widoczny
jest szereg cementowych słupków ogrodzenia obozu (w czasach
wojny pod napięciem), oraz najniższy fragment wieży wartowniczej
obozu ustawionej ju?poza owym ogrodzeniem.
* * *
Formowanie takich lądowisk
UFO jest dosy?złożonym procesem. Wynika on z używania silnego
pola magnetycznego dla napędu UFO. Skrótowy opis jak działa
magnetyczny napęd UFO zaprezentowany jest na stronie o
magnokrafcie,
a także w podrozdziale A2 z tomu 1 monografii [1/4]. Z kolei opisy
jak pole magnetyczne UFO formuje lądowiska typu pokazanego na
powyższej fotografii, zaprezentowane s?w podrozdziale O5.1 z tomu
12 monografii [1/4]. W końcu cały szereg innych przykładów podobnych
lądowisk UFO pokazany jest na rysunkach O1 do O3 z 2-giej porcji ilustracji do
monografii [1/4],
jak?można oglądnąć na stronach internetowych tej monografii, np. na stronie:
tekst_1_4_2.htm
* * *
Szokująca jest liczba
lądowisk UFO widocznych na trawie byłych obozow koncentracyjnych.
Najwyraźniej szatańscy UFOnauci lubuj?si?w podziwianiu efektów
swojego diabelskiego działania na Ziemi, oraz w sprawdzaniu na ile
ludzie ju?zdołali si?do nich upodobni? Więcej danych o diabelskiej
naturze i filozofii UFOnautów zaprezentowanych zostało na stronie
ufo_pl.htm,
a także w podrozdziale O8.1 monografii [1/4].
Kiedy byłem
w ostatniej klasie Liceum Ogólnokształcącego, podczas
jednej z wypraw w okolice Guzowic przy Cieszkowie,
zaatakowa?mnie gryf. Tamten atak gryfa, jak równie?
wygląd tego potwora, opisałem dokładnie w podrozdziale
R4.2 z tomu 14 monografii [1/4], której nieodpłatne egzemplarze
dostępne s?za pośrednictwem ston internetowych wylistowanych
w Menu 2. Zanim w środku nocy zmuszony byłem
przejecha?przez miejsce w którym ów gryf grasowa?
byłem wcześniej uprzedzany przez miejscowych, że
potwór ten może tam na mnie czeka? To za?oznacza,
że ja wcale nie byłem jedynym człowiekiem który
owego gryfa widzia? Widzie?go w tamtej okolicy
musiały te?i inne osoby, aby ich opowiadania mogły
sta?si?początkiem lokalnego folkloru na jego temat.
Niezależnie
od powyższej mojej osobistej obserwacji milickiego gryfa,
w czasach młodości słyszałem te?kilka opowiada?
o podobnym, a by?może nawet tym samym, uskrzydlonym
potworze spotykanym w okolicach tzw. "drugiej tamy" na
Baryczy. Owa druga tama położona była na wschód od
Nowego Zamku. Gryf widywany by?przez spor?liczb?
ludzi na bezludnych łąkach jakie kiedy?znajdowały si?
w pobliżu owej tamy (w dół rzeki) na prawym brzegu
Baryczy.
Ciekawostk?
gryfów jest, że aczkolwiek uważane one s?za legendarne
potwory które podobno nie istniej? faktycznie od czasu do
czasu s?one widywane w najróżniejszych cz?ciach świata.
Przykładowo na fotce #15 pokazana jest rekonstrukcja wyglądu
gryfa, który w 2003 roku zaobserwowany by?w Nowej Zelandii.
Dokładny opis owego nowozelandzkiego gryfa zawarty jest na
stronach internetowych o Nowej Zelandii wyszczególnionych
w Menu 2, np. na stronie o nazwie
newzealand_pl.htm.
W dzisiejszych czasach gryfy nacz?ciej widywane s?w Puerto
Rico, gdzie nazywaj?je chupacabras.
Faktycznie
gryfy to krwiopijne maskotki UFOnautów, przywożone na
Ziemi?w statkach UFOnautów i wypuszczane od czasu do
czasu w bezludnych obszarach aby sobie zapolowały.
W sensie swego pochodzenia s?one zapewne produktami
"inżynierii genetycznej". Ich anatomia wygląda bowiem jakby
zostały one "poskładane" z genów kilku innych zwierząt,
w tym z genów orła, oraz lwa lub pantery. Maj?one bowiem
wygląd małego lwa, jednak posiadaj?skrzydła i skacz?na
tylnich nogach jak orze?- tj. oboma nogami równocześnie.
Gryf którego ja napotkałem w okolicach Guzowic pod
Cieszkowem, wygląda?właśnie jak taki mały lew ze skrzydłami.
By?on koloru czarnego, za?jego ciało posiadało wielkość
i budow?psa rasy "rottweiler" (owa rasa psów w owym
czasie wcale nie była znana w Polsce). Potwór ten zaatakowa?
mnie, pozostawiając mi na prawej ręce trzy spore rany,
po których blizny istniej?do dzisiaj.
Fot. #15: Tak oto w Nowej Zeladii opisywano
grasującego tam gryfa. By?on opisywany jako czarna
pantera - po szczegóły patrz strona internetowa
newzealand_pl.htm.
Jako rodzaj "kreatury podobnej do dużego czarnego kota"
opisywany by?równie?gryf widywany w angielskiej miejscowości
Bodmin Moor
w latach 1994 do 1996, oraz szeroko potem rozpropagowany
po świecie w słynej reklamie telewizyjnej dla kart kredytowych "Visa".
Faktycznie jednak ja go pamiętam jako wyglądającego jak
mały czarny lew. Taki właśnie potwór - maskotka UFOnautów
zaatakowała mnie na drodze z Guzowic do Nowego Dworu
(tj. na zachód od Cieszkowa, ok. 10 km na północ od Milicza).
Opis owego ataku gryfa zawarty jest w podrozdziale R4.2
z tomu 14 monografii [1/4] udostępnianej nieodpłatnie za
pośrednictwem stron internetowych wyszczególnionych w
Menu 2.
Poniewa?
gryfy widywano w towarzystwie UFOnautów, w dawnych
czasach czczono je niemal religijnie. Dlatego gryfy występuj?
na wielu herbach gdzie s?symbolami władzy. Przykładowo
herb Gdańska zawiera wizerunki dwóch gryfów, których
niestety obecnie ludzie bior?za lwy. W dawnej symbolice
heralgicznej (herbowej) gryfy zawsze przedstawiane były
jako małe lwy stojące na tylnich łapach (często te?z
rozdwojonym językiem wystającym z ich jakby ptasiego
pyska). Natomiast lwy przestawiane były jako stojące na
wszystkich czterech łapach.
W okolicach
Milicza dokonywane były, oraz ciągle s? liczne obserwacje
UFO. Obserwacje te najcz?ciej następowały w okolicach
miejsc gdzie znajdowały si?tzw. "diabelskie kamienie",
np. w okolicach Zemanowa, lub w okolicach kościółka Św.
Anny pod Karłowem.
Ciekawostk?
owych obserwacji UFO jest, że zwykle ich fale pojawiaj?si?
w czasach które poprzedzaj?nadejście do Milicza określonej
tragedii, np. huraganu, czy powodzi. Wygląda to tak, jakby to
właśnie UFOnauci sprowadzali na ludzi ow?tragedi?swoj?
działalności? Owa reguła obowiązywała zreszt?równie?w
historii. Przykładowo w średniowieczu tu?przed pojawieniem
si?zarazy, widywano UFOnautów - często jak ci co?rozsiewali
nocami ponad zabudowaniami ludzkimi (dzisiaj byśmy powiedzieli,
że UFOnauci rozsiewali zarazki danej choroby zakaźnej).
Jak to zreszt?wyjaśnione jest na stronie internetowej
ludobójcy
wszystko wskazuje na to, że to UFOnauci przygotowali ludzkości
obecn?zaraz?tzw. "ptasiej grypy", a także zaraz?"hiszpańskiej
grypy" od której w 1918 roku umarło co najmniej 40 tysięcy ludzi
(tj. więcej ni?cała ludność Polski, a także więcej ni?zginęło w
pierwszej wojnie światowej). UFOnauci pasjonuj?si?także ludzk?
krzywd? Uwielbiaj?więc przykładowo parkowa?swoje wehikuły
UFO na obszarach byłych obozów koncentracyjnych - co przy
tym czyni?w owych byłych obozach, tego nie jest nam wiadomo.
W monografii [1/4] pokazany jest te?dowód, że UFOnauci
nadzorowali ukrzyżowanie Jezusa (patrz rysunek O7 w
monografii [1/4].
Ponad krzyżem Jezusa zawisały bowiem a?dwa wehikuły UFO,
jakich wizerunki do dzisiaj symbolicznie przypinane s?do krzyży
kościoła ortodoksyjnego. Ponownie wygląda więc na to, że to
właśnie UFOnauci swoimi intrygami i hipnotycznymi nakazami
napuścili starożytnych Izraelitów aby ci ukrzyżowali Jezusa,
a potem UFOnauci nadzorowali z pokładu swoich statków czy
ukrzyżowanie to faktycznie zostało zrealizowane. (Odnotuj, że
ów rysunek O7 z monografii [1/4] pokazany jest równie?na stronach
internetowych
prawa moralne oraz
prawda.)
Fot. #16: Bardzo wyrażne koliste lądowisko
UFO widoczne na trawie przed barakami dla nowoprzybyłych
wi?niów w obozie koncentracyjnym Stutthof z północnej
Polski. Porównaj powyższe lądowisko UFO, z innym lądowiskiem
UFO także pochodzącym z obozu koncentracyjnego Stutthof,
a pokazanym na Fot. #14 powyżej. Lądowisko takie
powstaje, kiedy wirujące pole magnetyczne produkowane
w celach napędowych przez pędniki umieszczone naokoło
obrzeża dyskoidalnego UFO, wypala traw?powodując
zmiany jej koloru. Powodem dla którego widoczny jest
tylko fragment okręgu odkolorowanej trawy, a nie pełny
okrąg, jest że UFO z reguły lataj?z ich podlog?prostopadłą
do linii si?lokalnego pola magnetycznego Ziemi. Stąd
dyskoidalne UFO zwykle leci nachylone względem
płaskiej ziemi, za?pole magnetyczne tylko z cz?ci
jego pędników umieszczonych na obrzeżu wehikułu
dosięga ziemi i powoduje widoczne na zdjęciu wypalenie.
* * *
Odnotuj, że
podobne lądowiska UFO często można spotka?na łąkach
i trawnikach w okolicach Milicza. Milicz jest bowiem miejscem
podwyższonej aktywności wehikułów UFO.
Jak to wykazuj?
badania UFO, elementy składowe niemal każdego starego
kościoła na Ziemi zamodelowane s?na kształt wnętrza UFO.
Szczególnie dobrze jest to widoczne w starych kościołach,
takich jak np. kościoły istniejące w Miliczu. Jedynie nowoczesne
kościoły budowane w dzisiejszych czasach, stopniowo
odchodz?od tej zasady imitowania wnętrza UFO. Każdy
te?szczegół konstrukcji i wyposażenia starych kościołów,
modelowany jest na wzór wyglądu i wyposażenia wehikułów
UFO. Oto wykaz najważniejszych składowych każdego starego
kościoła, jakich wygląd imituje odpowiednie składowe UFO:
1. Ołtarze. Te
imituj?urządzenia sterownicze używane do kierowania lotem UFO.
2. Konfesje
(patrz "Fot. #17"). Te imituj?pędnik główny UFO.
3. Kolumnady.
Te imituj?słupy pola magnetycznego wydzielanego przez pędniki UFO.
4. Chrzcielnice.
Te imituj?komory oscylacyjne UFO.
Najwyższe
jednak podobieństwo do UFO wykazuje ogólny kształt
starych kościołów, oraz zagospodarowanie i wygląd ich
wnętrza. I tak większość starych kościołów ma przynajmniej
jedn?kopułę, jaka imituje kopułę centraln?w konstrukcji UFO.
Wokół obrzeży tych starych kościołów zawsze obiega
te?jaka?kolumnada, jaka imituje pierście?kolumn z
pędnikami bocznymi które rzucaj?si?w oczy każdemu
przebywającemu we wnętrzu UFO. Nawet zarysy owych
kulumn zawsze imituj?słupy pola magnetycznego
przenikającego przez pędniki boczne UFO. Każdy stary
kosciół mia?te?wieżę z bulwiastymi wierzchołkami (np.
patrz "Fot. #29"). Te imituj?cygara UFO mniejszego
typu doczepione do pędników UFO większego typu.
Więcej informacji na temat podobieństwa starych
kościołów do UFO, znaleźć można w podrozdziale
P6.1 z tomu 13 monografii [1/4].
W
podobny sposób jak czyni?to świątynie chrześcijańskie,
UFO jest równie?imitowane przez meczety muzułmańskie.
Szczególnie to wida?w Istambule, gdzie każdy z tamtejszych
meczetów przypomina latający system sprzęgnięty z szeregu
wehikułów UFO.
Fot. #17: W centrum najniższej cz?ci tego
zdjęcia ujęta została (niestety, niezbyt dobrze tu widoczna)
tzw. "konfesja" z katedry w Gnieźnie. Sfotografowana w lipcu
2004 roku. W bardzo ważnych kościołach chrześcijańskich
taka "konfesja" imituje pędnik centralny UFO. W Polsce
posiada j?katedra w Gnieźnie (pokazana na powyższym
zdjęciu), oraz katedra w Krakowie. Jest ona także obecna
w Bazylice Św. Piotra w Rzymie. W najbardziej centralnej
cz?ci co ważniejszych budowli kościelnych, najcz?ciej
pod ich kopułą centraln? znaleźć można owe tajemnicze
struktury. Na struktury te zwykle składaj?si?prostokątne
obiekty z białego marmuru, otoczone czterema poskręcanymi
kolumnami które podpieraj?iskrzący si?złotem baldachim.
W nomenklaturze kościelnej owe struktury nazywane s?
konfesja. Z dzisiejszych bada?UFO wiemy jednak,
że całe te struktury faktycznie imituj?budow?i wygląd
pędnika głównego UFO. Z kolei ów prostokątny obiekt
wykonywany z białego marmuru i umieszczany w centrum
tych struktur, imituje urządzenie zwane
"komora oscylacyjna",
które stanowi źródło potężnego pola magnetycznego w
każdym pędniku UFO. W pobliżu owych "konfesji" w kościołach
ziemskich zwykle umieszczane s?ciała świętych. To za?
imituje "składownie" albo "przechowalnie" zwłok ludzkich,
które zawsze znajduj?si?w cylindrach centralnych UFO
dużego typu, tu?obok komory oscylacyjnej ich pędnika
głównego (po szczegóły patrz podrozdzial P6.1 w monografii [1/4]).
Powodem takiego składowania cia?ludzkich w UFO jest,
że pole magnetyczne z pędnika głównego UFO zapobiega
psuciu si?tych zwłok.
Zależnie od tzw. "generacji UFO",
jaka z kolei zależy od poziomu zaawansowania technicznego cywilizacji która
zbudowała dany wehiku?UFO, ich tzw. komory oscylacyjne przyjmuj?
tylko jeden z trzech możliwych kształtów. (Odnotuj, że zgodnie z opisami
z rozdziału C w tomie 2 monografii [1/4], owe "komory oscylacyjne" UFO,
to po prostu najważniejsze urządzenia napędowe owych wehikułów latających.
Dla UFO owe komory oscylacyjne s?tym samym co "silniki" s?dla dzisiejszych
samochodów.) Wszystkie trzy możliwe kształty komór oscylacyjnych UFO
zilustrowane s?na rysunku C3 z
monografii [1/4].
Kształty te to rodzaj słupa równoległościennego o przekroju albo: (1) kwadratowym,
(2) ośmiobocznym, lub (3) szesnastobocznym. W UFO słup ten zawsze te?stoi
ze swoj?osi?centraln?umieszczon?pionowo. Stąd owe trzy kształty zawsze
występuj?w jego przekroju poziomym.
Co najbardziej szokuje w wyposażeniu
wnętrz starych kościołów (w tym kościołów z Milicza), to że wszystko co w nich
zawarte równie?posiada kształty
które dokładnie odzwierciedlaj?owe trzy możliwe kształty komór oscylacyjnych UFO.
Stąd w starych kościołach najcz?ciej wszystko jest równoległościanem o przekroju
ośmiobocznym - jako przykład patrz obiekt pokazany na zdjęciu "Fot. #18" obok.
We wszystkim te?ze starych kościołów, ów przekrój zarysowuje si?w przekroju
poziomym - czyli w dokładnie tym samym przekroju, co w komorach oscylacyjnych
UFO. Jeśli za?co?nie jest ośmioboczne, wówczas w poziomie ma to albo przekrój
kwadratowy, albo te?szesnastoboczny (lub okrągły - który jest przybliżeniem
szesnastoboku). Natomiast niemal niemożliwe jest znalezienie w starych kościołach
czegokolwiek, co miałoby przekrój np. trójkątny, czy sześcioboczny, na przekór
że właśnie te przekroje s?nieporównanie bardziej
łatwe do wykonania narzędziami dawnych mistrzów, ni?przekroje ośmioboczne czy
kwadratowe. Ów najbardziej szokujący atrybut starych kościołów jest, że w ich
wnętrzach niemal wszystko imituje generalne kształty komór oscylacyjnych UFO.
Fot. #18: Gigantyczne, tajemnicze, ośmioboczne
urządzenie z kościoła mariackiego w Gdańsku. (Urządzenie
to opisane jest także na kilku innych stronach internetowych, np. na
artefact_pl.htm.
Sfotografowane w lipcu 2004 roku. Jest ono tak ogromne, że osiem
rzeźb kobiet stojących naokoło jego ośmiobocznej podstawy
posiada wymiary dorosłych ludzi (po kliknięciu na to zdjęcie
czytelnik może porówna?wymiary owych ośmiu rzeźb do
wysokości dwóch turystów widocznych na powyższej fotografii
poza rzeźbami). Faktyczne przeznaczenie owego urządzenia
pozostaje prawdziw?tajemnic? Wszakże jest ono zbyt ogromne
aby wypełnia?jak? praktyczn?funkcj? poza pozostaniem
pojemnikiem na święte substancje. Jednak jest ono szokujaco
podobne do tzw. "sejsmografu Zhang Henga" (po angielsku
"Zhang Heng seismograph") - co czytelnik może sobie
uświadomi?po porównaniu powyższego zdjęcia "Fot. #18" z
licznymi zdjęciami "sejsmografu Zhang Henga" pokazanymi
na stronie internetowej
seismograph_pl.htm.
(Odnotuj że ów niezwykły sejsmograf umożliwia?wykrywanie
trzęsie?ziemi na długo zanim miały one miejsce, za?jego
tajemnicze działanie do dzisiaj nie zostało odtworzone w
pracującym urządzeniu). Dla przykładu, powyższe tajemnicze
urządzenie ukazuje nie tylko ośmioboczny kształt swego
głównego korpusu, ale także i ośmioboczn?podstaw?-
podobnie jak ów sejsmograf Zhang Henga opisywany na
powyższych stronach internetowych. Ponadto, jego wygląd
ogólny oraz kształt jest dziwnie podobne do kształtu oraz
do wyglądu owego sejsmografu Zhang Henga. Jednak
zamiast mylnie doszukiwa?si?źródla owych podobieństw
w między-kulturowych oraz między-religijnych wpływach,
bardziej racjonalne jest uświadomienie sobie, że oba te
urządzenia mimikuj?sob?kształt pędników głównych z
wehikułów UFO. Dzieje si?tak poniewa?w cetrum takich
pędników UFO drugiej generacji, zawarta jest ośmioboczna
komora oscylacyjna, ogromnie podobna do kształtów
zaprezentowanych na powyższym zdjęciu. Nasze kościoły,
w tym milickie, pełne s?dziwnych obiektów, jakich wygląd
imituje właśnie wygląd urządze?zaobserwowanych na
pokładach UFO przez ludzi uprowadzanych do owych
wehikułów. Po opisy budowy i działania komór oscylacyjnych
UFO, patrz strona na temat tych
komór,
a także patrz tomy 2 i 12 monografii [1/4] (w tym równie?
rysunek C08 (2s) z monografii [1/4]). Powyższe uświadamia,
że ogromna liczba najróżniejszych ośmiobocznych obiektów
pojawiających si?w ludzkiej kulturze, faktycznie to wynika
z imitacji przez dawnych mistrzów kształtów ośmiobocznych
komór oscylacyjnych z UFO.
Ciekawe
czy kto?si?kiedykolwiek zastanawia? dlaczego w wyposażeniu
chrześcijańskich kościołów, muzułmańskich meczetów,
oraz świąty?innych religii, niemal wszystko imituje kształt
i działanie ośmiobocznych pędników UFO, lub ośmiobocznych
wylotów z pędników UFO, na przekór że faktycznie wszystkie
obiekty z kościoła możnaby zbudowa?w niezliczonej liczbie
innych kształtów. Odpowied?na to brzmi, że ludzie uprowadzani
s?do UFO od samego początku zasiedlenia Ziemi, za?
po powrocie na Ziemi?mimikuj?oni w swoich twórczych
produktach fascynujące ich urządzenia jakie widzieli podczas
owych uprowadze?do UFO. (Czytelnik może znaleźć więcej
na temat UFO na stronach internetowych wyszczególnionych
w "Menu 4", np. na stronie
ufo_pl.htm).
Ze wszystkich trzech istniejących
kształtów komór oscylacyjnych UFO, ludzie najcz?ciej uprowadzani s?
na pokłady UFO o napędzie telekinetycznym lub na
wehikuły czasu.
Wszakże tylko te dwie najbardziej zaawansowane generacje UFO
mog?stawa?si?niewidzialne dla wzroku ludzi, a stąd mog?operowa?
na Ziemi zupełnie niedostrzegalne przez ludzi. Z kolei komory
oscylacyjne tych dwóch generacji UFO posiadaj?przekrój ośmioboczny
lub porzekrój szesnastoboczny. Nic więc dziwnego, że większość
starych kościołów posiada kolumnad? jaka właśnie imituje ośmioboczne
lub szesnastoboczne słupy pola magnetycznego, które odprowadzane
jest z takich komór oscylacyjnych. Praktycznie te?według moich
obserwacji, niemal każdy kościół zbudowany przed 15 wiekiem
posiada kolumny o przekroju ośmiobocznym. Jako przykład
patrz kolumny z kościoła pokazanego na Fot. #19.
Fot. #19: Ośmioboczne kolumny podpierające
sufit katedry we Fromborku (tej gdzie pracowa?Mikołaj
Kopernik). Podobne kolumny s?te?obecne w innych
starych kościołach zbudowanych przed 15 wiekiem.
Ich ciekawostk?jest, że swoim wyglądem imituj?one
ośmioboczne kolumny pola magnetycznego odprowadzanego
do otoczenia z pędników UFO drugiej generacji, czyli
UFO używających ośmioboczne komory oscylacyjne
do swego napędu. Warto tutaj odnotowa? że w okolicach
np. Malborka, kolumny w niemal wszystkich starych
kościołach maj?właśnie przekrój ośmioboczny.
Szokującym
w kształcie kolumn starych kościołów jest, że kulumny te w
przekroju poziomym posiadaj?jedynie 4 kształty, wszystkie
cztery za?s?imitacjami kształtów kolumn pola magnetycznego
odprowadzanego z pędników UFO. I tak kolumny te mog?
mie?jedynie przekrój kwadratowy, ośmioboczny, szesnastoboczny,
lub okrągły (odnotuj że przekrój okrągły jest po prostu
przybliżeniem przekroju szesnastobocznego). Jak
dotychczas w żadnym kościele na świecie nie spotkałem
kolumn o kształcie przekroju poziomego np. trójkatnym
czy sześciobocznym, na przekór że takie kolumny byłoby
najłatwiej zbudowa?dawnym mistrzom. (Z punktu
widzenia konstukcji, jest przecie?nieporównanie trudniej
wymierzy?i zbudowa?kolumn?o przekroju ośmiobocznym,
ni?np. kolumn?o przekroju sześciobocznym. Wszakże
aby wymierzy?idealny sześciobok, wystarczy na okręgu
odłoży?sześć promieni koła. Natomiast wymierzenie
idealnego ośmioboku wymaga złożonych zabiegów
pomiarowych i zaawansowanej wiedzy geometrycznej.
Musia?więc istnie?bardzo istotny powód dla którego
dawni mistrzowie budowali w kościołach kolumny
ośmioboczne zamiast sześciobocznych. Powodem tym
niemal z całą pewności?były wnętrza wehikułów UFO,
w których uprowadzani do nich ludzie nie mogli zobaczy?
kolumn sześciobocznych, jednak widywali mnóstwo
kolumn ośmiobocznych.)
Niewielki kościółek Św. Anny
pod Miliczem słynął kiedy?z wielu cudów. Przykładowo folklor ludowy
stwierdza? że powtarzalnie ukazuj?si?przy nim święte istoty.
Ponadto obiekty zlokalizowane przy tym kościółku, szczególnie
stary, święty dąb (jaki obecnie ju?nie istnieje) a także tamtejszy
"anielski kamien" (jaki także zaginął gdzie?w okresie czasu
pomiędzy 1981 a 2004 rokiem), słynne były w okolicy ze swoich
mocy uzdrowicielskich, oraz ze zdolności przywracania płodności.
Jeśli jednak cuda te si?dokładniej przeanalizuje, okazuje
si?że przynajmniej jaka?ich cz??może by?racjonalnie
wytłumaczona. Duża bowiem proporcja tych cudów to obserwacje UFOnautów
którzy w regularnych odstępach czasu odwiedzali "anielski kamie?
(po niemiecku "Teufelstein") zlokalizowany tu?przy owym kościółku.
Z kolei cudowne uzdrowienia które p?niej miały tam miejsce daj?
si?wytłumaczy?działaniem energii moralnej jaka zgromadzona
została zarówno przez ów prastary dąb jak i przez ów "anielski
kamie? do których modlili si?wierni.
(Działanie tej energii moralnej wytłumaczone jest dokładniej na stronie
internetowej o mieście
Malbork
dostępnej za pośrednictwem "Menu 1".) Natomiast przywracanie płodności
może posiada?związek albo z witalności?i mikroelementami zawartymi
w powietrzu Milicza, albo tez z systematycznym natelekinetyzowywaniem
przez UFO okolicy "anielskiego kamienia". (Wpływ natelekinetyzowania
otoczenia na płodność wyjaśniony jest w podrozdziale NB4 z tomu 11 monografii
[1/4]. Przykładowo w Malezji istnieje naturalnie natelekinetyzowane
miejsce nazywane "Lake of the Pregnant Maiden" - t.j. "Jezioro Ciężarnej
Piękności" , jakie słynie z przywracania płodności - jest ono właśnie
w tym celu odwiedzane przez tłumy turystów.)
Fot. #20: Kościółek Św. Anny w Karłowie pod Miliczem.
W pokazanej powyżej formie zosta?on zbudowany w latach 1807 do 1808 zastępując
ostatni?z szeregu małych drewnianych kapliczek które cyklicznie wznoszone były
w jego miejscu ju?od czasow średniowiecza. Przy owych kaplicach od najdawniejszych
czasów w ostatni?niedziel?lipca odbywały si?doroczne odpusty ku intencji
cudownego objawienia si?Św. Anny z Matk?Bosk?i małym Dzieciątkim Jezusem,
widzianych jak siedzieli na gałęziach starego dębu który rós?w owym miejscu.
Powyższa fotografia wykonana została w lipcu 2004 roku. To właśnie w okolicy
tego kościoła w przeszłości miały miejsce liczne cuda, cudowne uzdrowienia,
oraz przywrócenia płodności. Pokazane s?drzwi wejściowe do kościółka.
Za kościółkiem rós?kiedy?bardzo stary dąb, na którego konarach zaobserwowane
były owe trzy niezwykłe istoty, jakie dzisiaj byśmy wzięli za trzech UFOnautów,
jednak jakim w średniowieczu nadawano "nadprzyrodzony" charakter.
Dąb ten by?p?niej źródłem wielu cudownych uzdrowie? Na prawo od tego kościółka
znajdowa?si?kiedy?"anielski kamie? z dziwnymi wytopieniami jakby technologicznego
pochodzenia. On równie?z czasam sta?si?obiektem kultu. Twierdzono o nim kiedy?
że te?jest źródłem uzdrowie? oraz że przywraca płodność. Niestety, pomiędzy 1981
a 2004 rokiem, kamie?ten tajemniczo zniknął ze swego poprzedniego miejsca.
By?może, że to ten sam kamie? który obecnie zakopany jest pod krzyżem widocznym
po lewej stronie powyższego zdjęcia, oraz pokazanym w powiększeniu na
zdjęciu "Fot. #22". (Jednak ja osobiście nie byłem w stanie ani go rozpozna?
po wyglądzie zewnętrznym, ani te?wykopa?z ziemi i sprawdzi?czy posiada
on znane mi technologiczne wytopienia. Nie odnotowałem te?w jego pobliżu
żadnych lądowisk UFO jakie potwierdzałyby że UFOnauci nadal si?nim interesuj?)
W okresie
średniowiecza UFOnauci rozlokowali na Ziemi ogromn?
siatk?złożon?ze szczególnych kamieni. Kamienie te
zawierały w środku jakie?urządzenia nadawcze podobne
do dzisiejszych radiolatarni. Z kolei na ich powierzchni
znajdowały si?technologicznie wyglądające wytopienia.
Po nałożeniu na map?miejsc ich oryginalnego rozlokowania,
okazywało si?że formuj?one na powierzchni planety
regularn?siatk? Jedynym wyjaśnieniem jakie dotychczas
uzasadniało powody ich regulanego poosadzania na Ziemi
oraz wydzielanie przez nie promieniowania, to że UFOnauci
wykorzystywali promieniowanie wydzielane przez te kamienie
jako swoist?siatk?jakby radiolatarni. Służyły więc im one
do nawigacji po naszej planecie i do precyzyjnego określania
położenia innych obiektów na Ziemi. Dla UFOnautów
kamienie te były więc jakby stacjonarnym odpowiednikiem
tego co dzisiaj znamy pod nazw?satelitarnego systemu
GPS (tj. "Global Positioning System").
Z uwagi
na technologicznie wyglądające znaki typu odciski dłoni
i stóp, jakie zawsze znajdowały si?wytopione na owych
kamieniach UFO, przez wieki fascynowały one ludzi.
Przed drug?wojn?światow?w Polsce sporządzono nawet
ewidencj?tych kamieni (popularnie znanych pod nazwami
"diabelskie kamienie", "anielskie kamienie", lub "boże stopki").
Ogłoszone one wówczas zostały pomnikami natury i chronione
były przez prawo. Ciekawe czy i dzisiejsze prawo rozciąga
nad nimi swoj?opiek?
Koło każdego
"diabelskiego kamienia" obserwowana jest zawsze wzmożona
aktywność UFOnautów. Indywidualni UFOnauci często s?
widywani jak manipuluj?co?przy tych kamieniach. Z kolei
wehikuły UFO lubuj?si?w zawisaniu nad nimi, oraz w lądowaniu
niedaleko od nich. Dlatego łączki w okolicach tych kamieni
zwykle upstrzone s?kolistymi lądowiskami UFO podobnymi
do lądowiska ze zdjęcia 16.
Kiedy po
szeregu artykułów na temat bada?"diabelskich kamieni"
wydanych po 1981 roku w polskiej prasie UFOlogicznej,
UFOnauci zorientowali si?że ludzie zaczynaj?badania
ich systemu nawigacyjnego, w typowy dla siebie sposób
zaczęli usuwa?te kamienie które stały si?przedmiotem
bada? Usuwanie to zawsze przy tym UFOnauci organizowali
w taki sposób, że wina za zniknięcie danego kamienia
zawsze spadała na ludzi, a nie na UFOnautów. Przykładowo
najsłynniejszy z "diabelskich kamieni", czyli kamie?z
Emilcina koło Opola Lubelskiego (pokazany na zdjęciu
"Fot. #21(b)"), UFOnauci prawdopodobnie usunęli poprzez
rozkazanie jednemu ze swoich
"podmieńców",
a także nakazanie pod hipnoz?kilku wybranym przez siebie
ludziom, aby w 1982 roku kamie?ten wykradli z Emilcina
i przewieźli go do Warszawy. W Warszawie za?kamie?ten
UFOnauci nakazali starannie ukry?przed badaczami UFO
pod jakim?opuszczonym wiaduktem. Za sprawk?UFOnautów,
po pewnym czasie kamie?ten zniknął także i spod owego
wiaduktu. Jest wysoce prawdopodobne że dzisiaj nie będzie
ju?możliwe jego odnalezienie. Oczywiście, po zniknięciu
kamienia tego nie można ju?poddawa?dalszym badaniom
naukowym, aby stopniowo poodkrywa?tajemnice UFOnautów
- co z całą pewności?było faktycznym celem jego wykradnięcia
z Emilcina. Jest możliwe że w podobny sposób za sprawk?
UFOnautów zniknął te?i kamie?z Karłowa pod Miliczem,
który w latach 1980-tych także zaczął by?szczegółowo
badany przez UFOlogów.
* * *
Ju?po obublikowaniu
niniejszej strony internetowej, w dniu 25 września 2004 roku
napisal do mnie jeden z czytelników. Twierdzi on, że wie gdzie
w chwili obecnej znajduje si?"diabelski kamie? z Emilcina.
Według niego, gdzie?po 1986 roku kamie?ten zosta?utopiony
w stawie znajdującym si?wówczas w obrębie farmy hodowlanej
w Oborach koło Konstancina pod Warszaw? Farma ta należała
wtedy do Akademii Rolniczej z Warszawy. Wygląda mi więc na
to, że jego ukrycie pod wiaduktem nie gwarantowało UFOnautom
pewności że nikt go nie odnajdzie. Spowodowali więc że dodatkowo
zostal on utopiony. Wszakże spod wiaduktu móg?on by?zabrany
zwykłą ciężarówk? Natomiast po utopieniu w stawie, aby si?do
niego dosta?konieczne jest całe przedsięwzięcie. Podobno ów
kamie?o wadze około 350 kg, ciągle leży na dnie tamtego stawu
a?do dzisiaj. Z kolei miejsce w jakim si?on ukrywa, stało si?od
owego czasu punktem do którego zlatuj?si?wehikuły UFO.
W tym miejscu
więc apeluj?do "dobrego samarytanina" który zapewne
czyta niniejsz?stron?internetow? Jeśli posiada on ku temu
środki i możliwości, a także zna jakie?dobre miejsce publiczne,
które zagwarantuje bezpieczeństwo tego kamienia przed dalszymi
podobnymi zapędami aby go ukry?lub zniszczy? niniejszym
mu proponuj?aby wydoby?ów kamie?z tamtego stawu (gdzie
przecie?nikt go nie chce i gdzie on zwyczajnie niszczeje) i aby
umieści?go w owym publicznym miejscu, opatrując odpowiedni?
tablic?informując?dlaczego kamie?ten jest tak niezwykły.
Najlepiej aby miejsce to znajdowało si?gdzie?na środku trawnika
w centrum jakiego?ruchliwego chocia?niezbyt dużego miasteczka,
np. takiego jak Milicz (np. na środku trawnika jaki obecnie
znajduje si?niemal w centrum Milicza, w pobliżu byłej południowej
bramy wylotowej z tego średniowiecznego miasteczka).
Wcale przy tym miejsce to nie musi by?w Emilcinie - wszakże
mieszkańcy Emilcina nigdy nie upominali si?o swój kamie?
ani nigdy nie usiłowali go odnaleźć i sciągnąć z powrotem.
Po umieszczeniu w takim publicznym miejscu kamie?ten
bez ustanku będzie ju?na oku wielu ludzi. Poniewa?za?w
małym miasteczku, takim jak Milicz, niemal wszyscy si?znaj?
i wszystko dokładnie wiedz? wszyscy będ?więc zwracali ju?
uwag?co z kamieniem tym si?dzieje.
Warto tu doda?
że w przypadku wydobycia tego kamienia ze stawu gdzie tylko
niszczeje, oraz umieszczenia go w publicznym miejcu gdzie
ludzie bez przerwy będ?mieli na niego oko, osiągnięte zostan?a?trzy
totaliztyczne dobre uczynki
za jednym zamachem. Mianowicie kamie?ten jest przedwojennym
"pomnikiem natury", co oznacza że wydobywająca osoba przysłuży
si?ochronie polskich skarbów natury. Kamie?ten chc?bada?
liczni UFOlodzy - jego więc ustawienie w publicznym miejscu
do jakiego każdy będzie mia?dostęp, umożliwi jego badanie.
W końcu kamie?ten jest bardzo sławny. Miejce w jakim zostanie
on udostępniony do publicznego oglądania te?stanie si?więc
sławne - wszakże będzie on przedmiotem turystycznych wycieczek
i publicznego zainteresowania. Nie wspomn?tu ju? że miejsce
gdzie ten kamie?si?znajdzie, nocami będzie te?często odwiedzane
przez UFOnautów i wehikuły UFO.
Fot. #21 (a): Zbliżenie tzw. "diabelskiego kamienia"
z Emilcina koło Opola Lubelskiego. Sfotografowany w 1982 roku. Odnotuj
liczne odbicia błoniastych dłoni UFOnautów oraz ich maleńkich stóp powytapiane
na powierzchni owego kamienia (dawniej odbicia te nazywano śladami "diabelskich
kopyt"). Odnotuj, że także "anielski kamie? spod kościółka Św. Anny w Karłowie
pod Miliczem by?podobnej wielkości i kształtu oraz posiada?podobne odbicia.
Powyższy kamie?posiada ogromnie niezwykłą histori? To właśnie przy tym
kamieniu rolnik, ?p. Jan Wolski, w dniu 10 maja 1978 roku przyłapa?dwóch
maleńkich, wyglądających jak diabły UFOnautów, jak co?przy nim manipulowali.
(Rysy twarzy owych diabelsko wyglądających UFOnautów, jak równie?wygląd
ich wehikułu UFO, pokazane s?na rysunku Q1 z monografii [1/4]. Z kolei
raport z przebiegu owego pozaziemskiego spotkania zaprezentowany jest
w podrozdziale Q1 z tomu 14 monografii [1/4].) Owo przyłapanie przy
nim UFOnautów spowodowało, że kamie?ten sta?si?ogromnie sławny, za?
badacze UFO zaczęli sprawdza?czy nie zawiera on jakich?ukrytych w
środku urządze?nawigacyjnych UFO. Po faktycznym wykryciu i?kamie?
wydziela regularne impulsy jakiego?promieniowania, które daj?si?nawet
zarejestrowa?na zwykłej kliszy fotograficznej, kamie?nagle zniknął.
Wśród badaczy świadomych jego nagłego zniknięcia zaczęły si?więc
szerzy?pogłoski, że kamie?ten zosta?skrycie zabrany z Ziemi przez
UFOnautów, poniewa?UFOnauci nie chcieli aby zosta?on poddawany
badaniom przez ludzi. Aby uciszy?te pogłoski, kto?anonimowo wysła?
mi zdjęcie pokazane w cz?ci 21 (b) poniżej. Ukrytym celem wykonania
i wysłania mi owego zdjęcia z cz?ci 21 (b) poniżej, było wyraźne
zasugerowanie, że kamie?ten wcale nie zosta?zabrany w kosmos
przez UFO aby uniemożliwi?ludziom jego badanie, a jedynie
"wykradziony" z Emilcina przez grup?jakich?fanatyków z Warszawy,
którzy po jego kradzieży ukryli go pod bliżej nieznanym wiaduktem
w Warszawie. Czy jednak tak było naprawd?- sprawd?rozważania
przytoczone pod zdjęciem "Fot. #21 (b)".
Wszystkie "diabelskie kamienie",
włączając ten z powyższego zdjęcia, cechuj?si?technologicznymi znakami
które na nich s?wytopione. Na powyższym kamieniu z Emilcina znaki te
przyjmuj?form?wytopie?stóp podobnych do dziecięcych oraz błoniastych
dłoni/rękawic UFOnautów. Badania tych kamieni wykazuj? że emituj?one dziwne
promieniowanie, które pozostawia plamy na położonej na nich kliszy fotograficznej.
(Plamy te zilustrowane s?na Fig. K3(c) z monografii
[1e].)
Ponadto geograficze rozlokowanie tych kamieni układa si?na mapie
jako regularna siatka.
Przy kościółku
Św. Anny w Karłowie pod Miliczem zlokalizowany by?właśnie
jeden z takich kamieni. By?może że to właśnie on jest pokazany
na fotografii "Fot. #22". Ów kamie?by?źródłem licznych obserwacji
"nadprzyrodzonych istot" (czyli UFOnautów), które często miały
miejsce przy owym kościółku.
* * *
Fot. #21(b): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik "instrukcja użycia" podan?pod "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Fotografia z ilustracji "Fot. #21(b)" jest ogromnie
niezwykła. Jej atrybuty i okoliczności wykonania
sugeruj?bowiem, że najprawdopodobniej wykonana
została przez samych UFOnautów, z pokładu wehikułu
UFO wiszącego w powietrzu i pozostającego niewidzialnym
dla fotografowanych na dole osób. (Ciekawe, że jedyna osoba
która na powyższym zdjęciu zachowuje si?jakby zdawała
sobie spraw?z faktu że jest fotografowana, wykazuje
posiadanie wszelkich szczegółów anatomicznych
które s?charakterystyczne dla typowego
UFOnauty.)
Zdjęcie to zostało mi przysłane
anonimowo zaraz po tym, jak po tajemniczym zniknięciu
tego kamienia z Emilcina, wśród badaczy UFO w Polsce
zaczęły si?rozprzestrzenia?pogłoski że ów kamie?zosta?
celowo zabrany z Emilcina przez UFO, aby uniemożliwi?
ludziom badanie ukrytych w jego wnętrzu urządze?
nawigacyjnych UFOnautów. Można si?domyśla? że w zamiarze
wysyłającego mi owo zdjęcie wraz z notatk?wyjaśniając?co
on pokazuje, było wyraźne udokumentowanie, że kamie?z Emilcina
zniknął NIE dlatego i?usunęło go UFO aby uniemożliwi?ludziom
jego badanie, a dlatego że grupa jakich?fanatyków z Warszawy
zwyczajnie go stamtąd wykradła. Niemniej nawet jeśli zaakceptowa?
ow?sugesti? że kamie?ten faktycznie zosta?wykradziony z
Emilcina przez jakich?fanatyków a nie przez UFOnautów, ciągle nie wyjaśnia to
motywacji dlaczego zosta?on przez nich usunięty z miejsca
gdzie by?dostępny dla każdego badacza i móg?tam by?
łatwo poddany eksperymentom, a następnie ukryty w jakim?
nieznanym nikomu miejscu gdzie nikt nie jest w stanie
dokona?na nim żadnych bada? Ponadto trzeba te?pamięta?
że UFOnauci s?w stanie hipnotyzowa?ludzi i nakazywa?im
pod hipnoz?wykonanie określonych zada? Nawet więc gdyby ów
kamie?wykradziony zosta?z Emilcina przez ludzi, wcale to nie
eliminuje możliwości, że jego wykradzenie zostało hipnotycznie
nakazane tym ludziom przez UFOnautów. (Z dotychczasowych bada?
wiadomo bowiem równie? że kiedy UFOnauci niszcz?jakie?dowody
swojej działalności na Ziemi, wówczas zawsze czyni?to w taki
sposób, aby wina za owo niszczenie spadała na ludzi - po szczegóły
patrz podrozdzia?VB4.1.3 z tomu 17 monografii [1/4].)
Wiadomo że ów "diabelski kamie? z Emilcina by?przedwojennym
pomnikiem natury (ujętym w przedwojennym rejestrze
"diabelskich kamieni", "anielskich kamieni", oraz "bożych stopek"
z terenu Polski). Jego ewentualne wykradnięcie z Emilcina i
ukrycie przed ludźmi pod wiaduktem w Warszawie nie tylko
więc przysługuje si?UFOnautom poprzez uniemożliwienie
jego dalszego badania, ale dodatkowo jest jawnym wandalizmem
sławnego pomnika przyrody. Gdyby to leżało w mojej mocy,
ja odszukałbym osoby winne jego zniknięcia z Emilcina,
oraz nakazałbym im wydoby?ten kamie?z ukrycia i zwróci?
go do Emilcina na poprzednie miejsce, tak aby móg?
on tam by?łatwo odnaleziony przez zainteresowane osoby
i poddawany dalszym naukowym badaniom.
Kiedy około 1980 roku
odkryte zostały tejemnice "diabelskich kamieni" i "anielskich
kamieni", jednym z kamieni który poddany zosta?systematycznym
badaniom i obserwacji przez badaczy UFO z Wrocławia odległego
jedynie o około 60 kilometrów, by?właśnie ów kamie?spod
kościółka Św. Anny przy Miliczu. (Na prawdopodobnie ju?nie
istniejącej stronie internetowej o byłym adresie
www.dwarf.webd.pl /Milicz/kamien.html
nazywany by?on "kamieniem Jadwigi".) Niestety, UFOnauci w
jaki?sposób odkryli, że badacze UFO interesuj?si?tym właśnie
kamieniem. UFOnauci spowodowali więc "zniknięcie" tego kamienia
w typowy dla siebie sposób, tj. taki który win?za jego zniknięcie
zrzuca na ludzi. Obecnie nie jest ju?wiadomo, gdzie kamie?
ten si?znajduje. To za?oznacza, że nie można poddawa?go
ju?dalszym badaniom.
Kamie?spod
kościółka Św. Anny pod Miliczem znany by?od wieków jako
"kamie?który czyni cuda". Ludzie kiedy?o nim twierdzili, że
posiadal on moc uzdrawiania i przywracania płodności. By?
on także często badany przez UFOlogów z Wroclawia. Wydziela?
jakies promieniowanie które dawało si?zarejestrowa?na kliszy
fotograficznej położonej na jego powierzchni. Do dzisiaj jednak
tajemniczo zniknął i nie jest mi wiadomo, co naprawd?z nim si?
stało. Jedyny kamie?jaki ciągle istnieje przy kościółku Św. Anny,
to ten zakopany pod krzyżem na lewo od drzwi do kościółka,
którego zdjęcie pokazane jest na fotografii "Fot. #21". Wątpi?
jednak aby by?on tym dawnym "anielskim kamieniem". Czy
faktycznie jest on nim, tego nie daje si?ustalic bez jego wykopania
go z ziemi i bez sprawdzenia czy rzeczywiście posiada on na
sobie owe charakterystyczne, technologicznie wyglądające
wytopienia, ani bez sprawdzenia czy faktycznie wydziela on
jakie?promieniowanie. (Ślady na kliszy jakie promieniowanie
to pozostawia pokazane s?na rysunku K3(c) z angielskojęzycznej
monografii
[1e].)
Z kolei ani takie jego wykopanie z ziemi, ani
sprawdzenie na wydzielane promieniowanie, nie stało w moich
możliwościach podczas turystycznego pobytu w Miliczu w lipcu
2004 roku.
* * *
Fot. #22: (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji - kliknij na
guzik "instrukcja użycia" podan?przy "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Ilustracja "Fot. #22" pokazuje kamie?jaki w 2004
roku dawa?si?zobaczy?jak zakopany by?pod
krzyżem przed owym kościółkiem Św. Anny w
Karłowie koło Milicza, Czy ten sam kamie? jest
owym słynnym anielskim kamieniem, jaki
od niepamiętnych czasów leża?jakie?50 metrów
na zachód od owego kościółka? Dobrze byłoby aby kto?
t?spraw?klarownie wyjaśni? Jeśli za?faktycznie jest to były
"anielski" kamie?z Karłowa, dobrze te?byłoby aby fakt ten
zosta?opisany na jakiej?umieszczonej przy nim tablicy. Po
raz ostatni "anielski" kamie?z Karłowa oglądałem w 1981 roku.
Jak pamiętam, na jego powierzchni wytopionych było kilka
technologicznie wyglądających, dosy?charakterystycznych
wgłębie? Niektóre z nich wyglądały jak nakłucia okrągłą lask?
Ponadto tamten kamie?by?bardziej podstarzały ni?ten
pokazany na powyższym zdjęciu, za?jego powierzchnia była
wygładzona, aerodynamiczna, zużyta przez czas i szara.
Z wyglądu powyższy kamie?zupełnie go więc NIE przypomina
(chocia?jest podobnej wielkości). Wszakże powierzchnia
kamienia powyżej jest ostra i kolorowa, tak jakby właśnie
zosta?on wyłamany z kamieniołomów. Kamie?z Karłowa
nazywany kiedy?by?"anielskim", bowiem folklor ludowy
często obserwowa?UFOnautów, jak ci co?przy nim manipulowali.
Z kolei w dawnych czasach, zależnie od tego czy wyglądali
oni przystojnie czy szkaradnie, dzisiejsi UFOnauci brani byli
albo za "aniołów" albo te?za "diabłów". (Faktycznie jednak to
UFOnauci o wyglądzie "aniołów" te?maj?filozofi?oraz intencje
"diabłów". Stąd w dawnym zrozumieniu tego słowa, wszyscy
UFOnauci s?"diabłami", za?wszystkie kamienie w jakich znajduj?
si?ich urządzenia nawigacyjne s?"diabelskimi kamieniami".
Po więcej danych na temat szatańskich UFOnautów okupujących
i rabujących nasz?"matk?Ziemi?, patrz strona internetowa
ufo_pl.htm.)
Stara legenda
opublikowana w przedwojennej gazecie milickiej
"Heimat Blätter für ben Kreis Militsch Trachenberg",
nr 2/1925, strona 12, stwierdza co następuje:
"Diabe?dosta?szału poniewa?mieszkańcy wsi
Trzebicko zaplanowali zbudowanie nowego kościoła.
Zdecydowa?więc zniszczy?budowl?której stawianie
właśnie rozpoczęto. Pewnej czarnej jak smoła nocy
złapa?on ogromny kamie?w swoje łapy i polecia?z
nim w kierunku Trzebicka aby zgnieść nim ów kościół.
Jednak silny wiatr zachodni powstrzymywa?jego lot.
Zdoła?jedynie osiągnąć miejsce w którym wie?
Zemanów obecnie si?znajduje, kiedy pojawiły si?
pierwsze promienie słońca, za?kogut zaczął pia?
Diabe?zmuszony by?upuści?swój kamie?i polecie?
z powrotem do piekła. Na powierzchni kamienia
pozostało po nim wypalenie w formie dużej szponiastej
łapy."
(W języku angielskim: "The devil was furious because
citizens of Trzebicko village were planning to build a
church. He decided to destroy the construction which
had just been started. One pitch black night he picked
up a huge stone in his hand and flew in the direction
of Trzebicko in order to smash the church. However
the strong westerly wind impeded his flight. He had
only just reached a place where the village of Zemanów
now stands, when the first rays of the rising sun appeared
and a rooster began to crow. The devil had to drop
the stone and then flew back to where he came from.
On the surface of the stone was left the impression of
a large clawed paw.")
Wraz
z powyższ?legend? owa stara gazeta milicka publikowała
także zdjęcie "diabelskiego kamienia" z Zemanowa.
Zdjęcie to zostało zreprodukowane jako Fig. K1 z
angielskojęzycznej monografii
[1e].
Fot. #23: Drewniany kościółek w Trzebicku koło
Milicza. Fotografie t?wykonałem w 1980 roku, tj. przed
opuszczeniem Polski. W chwili obecnej kościółek ten wygląda
inaczej, poniewa?niedawno poddany zosta?gruntownej
przebudowie. To właśnie ten kościółek chcieli zniszczy?
UFOnauci (dawniej nazywani "diabłami") opisywani w starej
legendzie o "diabelskim kamieniu" z pobliskiego Zemanowa.
(Zdjecie owego "diabelskiego kamienia" z Zemanowa
pokazane jest na rysunku K1 z angielskojęzycznej monografii
[1e].)
Pierwsza historycznie udokumentowana wzmianka
o tym kościele jest datowana w 1571 roku. Podobno jednak
budow?tego kościoła rozpoczęto jeszcze w 15 wieku bez
użycia nawet jednego gwoździa. W czasach mojej młodości
wokół tego kościółka ciągle istniały groby z płytami nagrobkowymi
datowanymi w 16 wieku (w 2004 roku płyt tych ju?tam nie było).
Szczególnie ich dużo było z czasów pomoru jaki uderzy?
Trzebicko w drugiej połowie 16 wieku. Równie?podziemia
tego kościółka, które zwiedzałem w czasach mojej młodości,
pełne były trumien i zwłok z czasów tamtego pomoru.
Na przekór
że Milicz nie jest znany w świecie jako cudowne miejsce,
faktycznie jest mi wiadomo a?o kilku zjawiskach
zaobserwowanych w jego okolicach, które daj?si?
zaliczy?do kategorii cudów. Najbardziej szokujące
z owych zjawisk, którego przebieg oglądałem osobiście
i na własne oczy, by?deszcz z małych rybek w
podmilickiej wsi
Wszewilki,
jaki dokładniej opisuj?w podpisie pod fotografi?"Fot. #24".
Deszcz ten pada?na Wszewilkach co najmniej dwukrotnie,
w odstępach około 9 lat od siebie. Jednak ja osobiście
widziałem jego opad tylko raz. Za drugim razem odkryłem
jedynie ślady opadłych rybek, czyli rozkładające si?ciałka
rybek porozrzucanych po polach w promieniu kilku kilometrów
od mojego domu. O innych cudach z okolic Milicza opowiadała
mi moja matka i babcia. Były to obserwacje istot wziętych
za Św. Ann? za Matk?Bosk? oraz za małego Jezusa,
które widywane były często w okolicach obecnego kościółka
Św. Anny w Karłowie pod Miliczem. W dzisiejszych czasach
jednak obserwacje te byłyby interpretowane jako obserwacje
UFOnautów i bliskie spotkania z tymi pozaziemskimi istotami.
Odmienny rodzaj dziwnych istot relatywnie często obserwowano
równie?w dawnych czasach w okolicach Zemanowa (niedaleko
Trzebicka). Tych jednak interpretowano jako diabły. W miejscu
byłego zlokalizowania owego "diabelskiego kamienia" z
Zemanowa opisywanego w punkcie #23 tej strony, często
miały te?miejsca lądowania wehikułów UFO. Kiedy około
roku 1980 często wizytowałęm tamte okolice w celach badawczych,
miejscowi rolnicy skarżyli mi si? że owe częste lądowania
wehikułów UFO niszcz?tam ich plony uprawne. W końcu
rónie?obserwacje gryfa opisanego w punkcie #15 tej strony
także można zaliczy?do raczej niezwykłych, jeśli ju?nie do
cudownych.
Fot. #24: Wszewilki pod Miliczem - zdjęcie z
lipca 2004 roku. Wie?ta ujęta jest od miejscowej szkoły
w kierunku na Stawczyk. To właśnie tutaj, we wsi
Wszewilki,
w czasach mojej młodości zaobserwowałem opad deszczu
z żywych rybek (płotek). Chocia?deszcz taki posiada wiele
naukowych wytłumacze? faktycznie na podstawie tego co
o nim pamiętam uważam, że posiada on cudowne pochodzenie.
Deszcz ten opisałem dokładnie w podrozdziale I3.5 z tomu
5 monografii [1/4], ktorej darmowe egzemplarze s?do
ściągnięcia za pośrednictwem stron internetowych o monografii
[1/4].
#C25.
Zdarzenie o którym kiedy?wierzyłem że było "cudownym
uzdrowieniem"
(obecnie sądze że było ono zdalnym zadaniem i wyeliminowaniem choroby):
"Jeśli chcesz zaoszczędzi?sobie kłopotów życiowych,
unikaj jak możesz lekarzy, prawników, oraz dziennikarzy".
To była często powtarzana rada udzielana każdemu
przez mojego dziadka. Ja osobiście do rady tej
staram si?stosowa? W rezultacie jeśli np. jestem
chory, wówczas zamiast wizyty u lekarza raczej
preferuj?albo stosowa?środki naszych praojców
(np. zioła, czy wypocenie si?, albo te?prosi?
Boga o uzdrowienie. To moje "proszenie o uzdrowienie"
przysporzyło mi doświadcze?które kiedy?uważałem
za "cudowne uzdrowienia" (obecnie jedno
z nich uważam jednak za co?zupełnie
odwrotnego ni?"uzdrowienie").
Pierwsze z owych niby "uzdrowie? było bardzo
spektakularne. Gdy miało ono miejsce, moja
pier?została oświetlona promieniem skoncentrowanego
białego światła, jakby z lasera. Natomiast ja sam
doznałem rodzaju jakby szoku. Z kolei w moich
chorych oskrzelach pojawi?si?skostniały z zimna
kształt w jakim zapanowało te?odczucie bardzo
charakterystycznego, leczącego swędzenia
wibrującego. Tego "niby uzdrowienia" dokona?
nieistniejący w obecnych czasach złowrogi posąg
krzyżackiej Matki Boskiej słynący z rzekomych
uzdrowie?oraz z wrogiej dla Polaków przepowiedni
która wymagała a?drugiej wojny światowej aby
si?wypełni?(przepowiedni?t?oraz owo niby
uzdrowienie opisuj?w punktach #C4 i #C5 strony o nazwie
malbork.htm).
Do czasów drugiej wojny światowej posąg ten sta?
w Malborku we wnęce kościoła na zamku wysokim.
Wnęk?t?pokazałem poniżej na zdjęciu "Fot. #25".
To "niby uzdrowienie" od owego posągu było a?
tak spektakularne, że sugerowałbym każdemu aby
zapozna?si?z jego pełnym opisem. Opis ten znajduje
si?na stronie internetowej o ciekawostkach miasta
Malborka.
Fot. #25: Zdjęcie z czerwca 2004 roku.
Przedstawia ono mnie (dr Jan Pająk) oraz
nisz?kościoła zamkowego w Malborku,
gdzie a?do czasów drugiej wojny światowej
sta?złowrogi posąg krzyżackiej Matki Boskiej
słynący z rzekomych uzdrowie?oraz z wrogiej
dla Polaków przepowiedni która wymagała a?
drugiej wojny światowej aby si?wypełni?
(przepowiedni?t?opisuj?w punktach #C4
i #C5 strony o nazwie
malbork.htm).
Nisza ta widoczna jest ponad moj?głow?(ta
otynkowana wewnątrz na biało).
Na swoje urodziny w 1995 roku, posąg ten
potraktowa?mnie wysoce spektakularnym
widowiskiem, które a?do 7 kwietnia 2010 roku
uważałem za rodzaj "cudownego uzdrowienia".
(Jak to jednak wyjaśniam w cz?ciach #E i #F
strony o nazwie
malbork.htm,
najprawdopodobniej było to tylko "pozorem
uzdrowienia".) To niby "uzdrowienie" opisałem
potem dokładnie na całym szeregu swoich stron
internetowych i publikacji, włączając w to równie?
i stron?o tajemnicach i ciekawostkach zamku z
Malborka.
W czasach przedwojennych podobne "cudowne
udrowienia" miały miejsce w kościółku Św. Anny
w Karłowie pod Miliczem, który słynął z nich na
całą okolic? Dawniej twierdzono, że źródłem
tych uzdrowie?by?zarówno stary dąb, obecnie
ju?tam nie istniejący, jaki kiedy?znajdowa?si?
oddalony tylko o kilka metrów na południe od
obecnego położenia ołtarza tego kościółka, jak
i "anielski kamie? (który mia?leczy?bezpłodność),
jaki w latach pomiędzy 1981 a 2004 zniknął ze
swego typowego miejsca w którym leża?przez wieki.
W życiu nic nie dzieje si?bez powodów. Osobiście
uważam, że owo spektakularne "niby uzdrowienie"
w Malborku, którego doświadczylem, miało na
celu zainspirowanie mnie do bada?mechanizmu
takich uzdrowie? W wyniku tych bada?doszedłem
do wniosku, że takie "uzdrowienia" mog?by?
dokonywane przez praktycznie każdy obiekt, jaki
zgromadzi w sobie wymaganie duży ładunek tzw.
energii moralnej.
Przykładowo, w dzisiejszej Malezji ludzie bardzo
powszechnie zwracaj?si?o dokonywanie uzdrowie?
do specjalnych rodzajów drzewa, które nazywane
s?tam datuk. Wygląd jednego takiego
drzewa "datuk" pokazałem na stronach internetowych
ufo_pl.htm oraz
malbork.htm.
Natomiast na tropikalnej wspie Borneo uzdrowie?
dokonuj?specjalnie rzeźbione totemy drewniane.
Z kolei aby obiekty te zgromadzily w sobie wymagan?
energi?moraln? ludzie musz?si?do nich modli?
Czyli praktycznie każdy obiekt do którego modli
si?wymagana liczba ludzi, po jakim?czasie nabywa
potencja?do dokonywania cudownych uzdrowie?
W Miliczu kiedy?istniało sporo takich obiektów.
#C26.
Chińskie
"Feng Shui"
w średniowiecznych zamkach ?żaba z Malborka:
Chińczycy uznaj?rodzaj
tajemnej wiedzy, jak?oni nazywaja "feng shui". Wiedza ta to
zbiór zasad które określaj?warunki konieczne do wypełnienia
aby kto? lub co? osiągnęło powodzenie w swoim życiu oraz
uchroniło si?przed katastrofami. Przykładowo, owo feng shui
stwierdza, że każda ludzka konstrukcja powinna posiada?dwa
symbole które polaryzuj?przepływ energii przez t?budowl?/b>.
Bardzo często jednym z tych symboli dla Chińczyków jest żaba,
innym za?jaki?ichni Bóg. Jak te?si?okazuje, średniowieczne
miasta i zamki w Polsce budowane były także według dokładnie
tej samej zasady. Przykładowo zamek w Malborku, na głównej
bramie wjazdowej z mostu na Nogacie (czyli na tzw. "Bramie
Wodnej"), dokładnie na osi centralnej zamku, do dzisiaj posiada
rzeźb?żaby, jaka jest niemal identyczna do żab używanych
przez Chińskie feng shui - patrz fotografia "Fot. #26". Z kolei
na drugim końcu tej samej osi centralnej zamku w Malborku
kiedy?znajdowa?si?posąg Matki Boskiej (posąg ten umieszczony
by?we wnęce pokazanej na zdjeciu "Fot. #25", podczas gdy
pisz?o nim na stronie internetowej o ciekawostkach miasta
Malborka
dostępnej poprzez "Menu 1").
Owa rzeźba żaby i posąg Matki Boskiej definiowały skierowan?
ku wschodowi, ekspansywn?polaryzacj?energii zamku w Malborku,
a więc także i polaryzacj?ekspansji Malborka.
Ciekawostk?Milicza
jest, że w przeszłosci także posiada?on podobne symbole definiujące
polaryzacj?przepływu energii tego miasta. Na swojej północnej bramie
(tzw. gnieźnieńskiej) posiada?on rzeźb?ryby. (Ryba wnosi podobny
symbolizm energetyczny jak żaba. Jest ona symbolem wchłaniania
i przyciągania.) Natomiast na południowej bramie (tzw. wrocławskiej)
posiada?on rzeźb?lwa. Kopia owej rzeźby lwa przetrwała do dzisiaj,
po tym jak została odtworzona i przemieszczona na wierzcholek
bramy do milickiego pałacu. Jej dzisiejszy wygląd można sobie
oglądnąć na zdjęciu "Fot. #4" ze strony internetowej o podmilickiej wsi
Wszewilki.
(Symbolika energetyczna lwa jest ekspansja i ruch. To właśnie
z jego powodu miasto Milicz dokonywało swojej ekspansji w
kierunku południowym.) Stad przepływ energii Milicza,
a stąd także kierunek ekspansji Milicza, by?kierowany od
północy ku południu. Symbole te zdaj?si?kontynuowa?swoje
działanie w Miliczu a?do dzisiaj.
Fot. #26: "Żaba na piramido-kształtnym
piedestale" z "Bramy Wodnej" po zachodniej stronie
Zamku w Malborku. Powyższa fotografia wykonana
została od strony tylniej, czyli z obrębu zamku.
Jednak ta sama żaba oraz jej piramido-kształtny
piedesta?uwidocznione te?zostały w tym drugim,
frontowym ujęciu na zdjęciu "Fot. #11" ze strony
internetowej o mieście
Wrocławiu.
Żaby maj?specjaln?symbolik?w chińskim
"feng shui", jako symbol wpływu i dobrobytu.
Ich posągi często więc s?jednym z dwóch
symboli które wyznaczaj?polaryzacj?danego
siedliska ludzkiego. Przepływy energii przez
średniowieczny Milicz te?oparte zostały na
symbolach takiej właśnie polaryzacji. Tyle że
w Miliczu symbolem "wpływu" była rzeźba
niemal pionowo ustawionej dynamicznie
sprężonej ryby (wyglądająca jak karp
wyskakujący z wody) przyozdabiająca
bram?gnieźniejsk? za?symbolem ekspansji
była rzeźba lwa, przyozdabiający bram?wrocławsk?
tego miasteczka. Dokładne położenia obu tych
bram z symbolami polaryzacji Milicza omówione
s?w punkcie #8 strony internetowej o zwiedzaniu
Milicza i Wszewilek.
Dzisiejsze źródła historyczne nie
s?jednoznaczne na temat murów obronnych Milicza. Wszakże jako miasto
średniowieczne posądza si?że musiało ono posiada?takie mury.
Jednocześnie jednak posiadanie murów obronnych przez Milicz nie jest
stwierdzane jako pewnik. Tymczasem jeśli uważnie przyglądnie si?
zabudowie starówki Milicza, wówczas staje si?jasne, że Milicz z całą
pewności?mia?swoje mury obronne. Przebieg tych murow jest bowiem
wyraźnie ujawniany rozlokowaniem poszczególnych budynków oraz
przebiegiem ulic. Przykładowo zachodnia linia tych murów przebiegała
po wewnętrznej stronie tego, co po wojnie było znane jako "młynówka".
Faktycznie owa "młynówka" była pozostałości?starej fosy miejskiej
omywającej mury Milicza od zachodu i południa. W murach obronnych
Milicz posiada?te?co najmniej cztery bramy. Ozdobna imitacja jednej
z owych bram (tj. zachodniej) przetrwała do dzisiaj w swoim niemal
pierwotnym ustawieniu.
Oczywiście czytelnika zapewne
także zainteresuje, jak owe mury wyglądały. Otóż wcale nie były one z
cegły. Wszakże pierwsza cegielnia koło Milicza zaczęła działa?dopiero
w 14 wieku. Tymczasem Milicz posiada?mury od samego początku swojego
istnienia, tj. prawdopodobnie ju?od 11 wieku. Pierwsze więc budynki i mury
Milicza były układane z miejscowej "rudy darniowej", jakiej kiedy?istniało
sporo na terenie obecnego Milicza oraz na przylegającym do niego
obszarze. Jej bryły do dzisiaj zreszt?można odnaleźć w co dzikszych
miejscach z okolic Milicza. Ruda ta doskonale nadawała si?jako budulec.
Jak mury z owej rudy wyglądały, ciągle można to zobaczy?do dzisiaj.
Kiedy bowiem w 1844 roku rozebrano ostatnie istniejące fragmenty murów
obronnych Milicza, z pozyskanej w ten sposób rudy darniowej zbudowano
ogromn?bram?wjazdow?do pałacu Maltzanów. Bram?t?wprawdzie
niedawno także rozebrano, jednak jej fragment ciągle istnieje
na swym oryginalnym miejscu, jako piedesta?dla pozostawionego
na jej byłym miejscu posągu lwa (lew ten kiedy?zdobi?wierzchołek
owej bramy). Jak dokładnie on wyglada, można to zobaczy?na
zdjęciu "Fot. #F1" ze strony internetowej o wsi
Wszewilki
dostępnej za pośrednictwem Menu 1. Otóż piedesta?ten do dzisiaj
zawiera kawałki rudy darniowej, jaka poprzednio składała si?na
mury obronne średniowiecznego miasta Milicza. Stąd można o nim
powiedzie? że stanowi on ostatni?pozostałość murów obronnych
Milicza, oraz dostarcza ilustracji jak kiedy?owe mury wyglądały.
(Przybliżony wygląd dawnych murow obronnych Milicza ilustruje
te?fotografia "Fot. #27(b)".)
* * *
Fot. #27(a): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik "instrukcja użycia" podan?pod "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Ilustracja "Fot. #27(a)" pokazuje milick?starówk?
na ilustracji z lat 1930-tych. Poprzez zwykłe przeanalizowanie
ułożenia budynków oraz przebiegu ulic staje si?oczywiste,
że Milicz posiada?w średniowieczu swoje mury obronne.
Mury te formowały kształt owalu, jaki by?typowy dla
średniowiecznych miast wznoszonych na płaskim terenie.
W murach tych zwykle istniały cztery bramy, skierowane w
czterech kierunkach świata. Ułożenie ulic Milicza, widoczne
w milickiej starówce do dzisiaj, ujawnia ich faktyczne zbieganie
si?u owych czterech bram wylotowych z miasta.
Fot. #27 (b): Oto jak zapewne wyglądaly mury
obronne Milicza. Ułożone one były z miejscowej "rudy
darniowej", oraz najprawdopodobniej sięgały około 10
metrów wysokości. Musiały wszakże chroni?pobliskie
budynki a?do dachów. Co jaki?te?czas posiadały
wbudowane w siebie baszty obronne, podobne do baszty
z fotografii "Fot. #6 (b)". Powyższe zdjęcie ukazuje przykład
średniowiecznych murów miejskich jakie do dzisiaj istniej?
w Paczkowie. Niemniej mury Milicza zapewne były do nich
bardzo podobne (podobnie zreszt?jak generalny plan
zabudowy Milicza jest podobny do planu zabudowy Paczkowa).
Wszakże mury Milicza ułożone były z rudy, jaka wyglądem
nieco przypominała kamienie użyte do budowy murów
obronnych Paczkowa.
Przed drug?wojn?
światow?centrum rynku milickiego zajmowa?interesujący ratusz.
Jego wygląd pokazany jest na fotografii "Fot. #28". Niestety ratusz
ten zosta?zniszczony w ostatniej fazie drugiej wojny światowej, podczas
bitwy o Milicz
pomiędzy wojskami radzieckimi, a miniaturowym garnizonem
niemieckim jaki przeciwstawi?si?nacierającym Rosjanom.
Niedoświadczony dowódca owego garnizonu zabarykadowa?
go w najgorszym możliwym miejscu, czyli właśnie w ratuszu.
Z punktu widzenia strategii obronnej była to bardzo głupia
decyzja, bowiem nie stwarzała Niemcom żadnej możliwości
wycofania si?i w rezultacie prowadziła do szybkiej zagłady
całego tego garnizonu. Wszakże kolumna czołgów radzieckich
majora Lagina która zajęła Milicz, nie miała żadnych trudności
w całkowitym otoczeniu ratusza, ani nie miała te?żadnego innego
wyjścia ni?ostrzela?i zburzy?ten ratusz, szybko i całkowicie
likwidując w ten sposób ów punkt niezdarnego oporu Niemców.
Ratusz milicki
zniszczony podczas drugiej wojny światowej by?relatywnie now?
budowl? Wszakże zosta?zbudowany w 1851 roku. Przed jego
zbudowaniem Milicz posiada?inny ratusz, stojący w tym samym
miejscu od początku istnienia Milicza. Niestety by?on ju?bardzo
stary i niewygodny. Zbudowany by?z rudy darniowej a nie z cegły,
stąd by?trudny do remontowania. Musia?by?więc zastąpiony nowszym.
Swój pierwszy kosciół
Milicz posiada?począwszy od 12 wieku. Zlokalizowany on by?w obrębie
jego murów obronnych. Otoczony by?miniaturowym cmentarzykiem.
Obecnie ani kosciół, ani ten cmentarzyk, ju?nie istniej? Na ich miejscu
stoj?budynki mieszkalne. Ów pierwszy milicki kościół by?zlokalizowany
na małym placyku jaki przylega?bezpośrednio do rynku w jego
północno-wschodnim narożniku. Zlokalizowanie i wygląd tego kościoła
nieco przypominały układ rynku we Wrocławiu, gdzie w połnocno-zachodnim
narożniku te?znajduje si?kościół Św. Elżbiety Węgierskiej położony
na małym placyku który oryginalnie by?przykościelnym cmentarzem.
Jednak kościół milicki, podobnie jak pozostałość oryginalnego Milicza,
by?sklecony z bry?rudy darniowej. Z czasem przesta?si?więc on
podoba?mieszkańcom Milicza. Stąd wybudowali oni dla siebie inny
kościół, przenieśli do niego kościół milicki, za?mury starego kościoła
z czasem rozebrali. Jedyna widoczna do dzisiaj po nim pozostałość,
to owo jakby "nielogiczne" poszerzenie ulicy wylotowej w północno-wschodnim
kącie milickiego rynku. Więcej danych na temat losu poszczególnych
kościołów Milicza zawarte jest na stronie
Św. Andrzej Bobola
dostępnej z "Menu 1".
Fot. #28: Wygląd ratusza milickiego
wzniesionego w 1851 roku. Ratusz ten spalony
zosta?w trakcie
bitwy o Milicz
w końcowych dniach drugiej wojny światowej.
Milicz zdobywały wówczas wojska radzieckie
majora Lagina, za?w ratuszu zabarykadowali
si?hitlerowcy. W czasach mojej młodości ruiny
tego ratusza ciągle były najbardziej prominentnym
składnikiem rynku milickiego. Z kolei tunele
podziemne które wiodły do tego ratusza od
warownego zamku milickiego, były ciągle
przechodne jeszcze w czasach mojego liceum,
tj. w latach 1960 do 1964. To właśnie w okolicach
owego ratusza z tuneli podziemnych prowadziły
wejścia do licznych lochów w których w czasach
średniowiecza więzieni byli lub zamurowywani
żywcem ludzie niewygodni dla władz miasta.
Zdjęcia milickiego ratusza zrobione w 1936 roku,
a także opisy bitwy o milicz - podczas której ratusz
ten zosta?spalony, zaprezentowane zostały na stronie
bitwa_o_milicz.htm.
Klikaj na guziki poniżej aby ogląda?owe stare zdjęcia:
Omówieniu tego kościoła poświęcona jest cała
odrębna strona o nazwie
sw_andrzej_bobola.htm.
Tutaj więc jedynie przytocz?jego zdjęcie. Oto
ono:
Fot. #29: Stary kosciół ewangelicki z
Milicza. Obecnie pod wezwaniem
Świętego Andrzeja Boboli
(dawniej Świętego Krzyża). Powyższa fotografia
pochodzi z 2003 roku. Zosta?on zbudowany w
latach od 1709 do 1712. Stanął na miejscu
prastarej drewnianej kaplicy cmentarnej, jaka jednak stała
w ruinach ju?na długo przed podjęciem budowy tego kościoła.
(W obszarze przylegającym do tego kościoła, oraz istniejącego
kiedy?przy nim parku, w średniowiecznych czasach znajdowa?
si?prastary cmentarz milicki.) Powsta?on jako jeden z siedmiu
kościołów "Łaski", wybudowanych dla śląskich ewangelików na
mocy układu altransztadzkiego z cesarzem Austrii. Przed drug?
wojn?światow?kościół ten by?słynny z bardzo pięknej
p?no-barokowej ambony oraz chrzcielnicy. Jak jednak wyjaśniono
to w informacji wiszącej przy owym kościele, obecnie owa ambona i
chrzcielnica znajduj?si?w katedrze w Poznaniu (co jest raczej
korzystne dla Milicza, bowiem w Poznaniu może j?podziwia?znacznie
więcej zwiedzających ni?w Miliczu, przy okazji dowiadując si?że
takie co?jak miasto Milicz wogóle istnieje). Margrabia Henryk
Maltzan, który ufundowa?ów kościół, nakaza?także zbudowa?
tajny tunel podziemny wiodący z jego pałacu do piwnic tego
kościoła. Tunel ten by?ciągle przechodni w czasach zaraz
po drugiej wojnie światowej. Jednak potem zosta?zamurowany.
Mia?on połączenie z całą sieci?średniowiecznych lochów i
tuneli podmilickich. Z kolei w owych lochach i tunelach ma
si?znajdowa?zamurowany skarb zamku milickiego z
czasów wojen husyckich. Także lasy z okolic Milicza
kiedy?dosłownie przepełnione były "skarbami". Skarby te to
co cenniejszy dobytek niemieckich rolników, jacy w ostatnich
dniach drugiej wojny światowej salwowali si?ucieczk?w głąb
Niemiec, jednak jacy z powodu braku transportu oraz pośpiechu
nie byli w stanie zabra?ze sob?swego cenniejszego dobytku.
Aczkolwiek spora cz??owych "skarbów" została znaleziona
zaraz po wojnie, ciągle jaka?ich proporcja zapewne zalega
ziemi?podmilickich lasów do dzisiaj, starannie ukryta przed
poszukującymi ich ludźmi.
* * *
Natychmiast po drugiej
wojnie światowej w Miliczu istniały trzy kościoły - nie wliczając w to
kościółka Św. Anny w Karłowie pod Miliczem. Dwa z nich przetrwały
do dzisiaj. (Ten drugi "mały" neorenesansowy kościółek pod wezwaniem
Św. Michała Archanioła stoi nieopodal Rynku przy wschodnim obrzeżu
miasta. Zbudowany on zosta?w 1821 roku, na miejscu poprzedniego
gotyckiego kościoła z XV wieku z którego do dzisiaj zachowało si?
prezbiterium. Posiada wewnątrz podziemn?krypt?i chrzcielnic?z
1561 roku. ) Trzeci kościółek nie by?używany od czasu wojny, w
latach tu?po wyzwoleniu służąc jako magazyny wojskowe, za?w
latach 1960-tych będąc przebudowanym w dom towarowy (nazywany WDT).
* * *
W wyniku szcz?liwego zbiegu okoliczności,
jeden z czytelników moich stron internetowych
odnalaz?i dosła?mi oryginalny projekt architektoniczny
dla milickiego kościoła obecnie pod wezwaniem
Św. Andrzeja Boboli (dawniej pod wezwaniem
Świętego Krzyża). Projekt ten pochodzi z 1709
roku. Oryginalnie opublikowałem go jako
"Fot. #C3" na odrębnej stronie o nazwie
sw_andrzej_bobola.htm.
Jednak poniżej postanowiłem równie?udostępni?
czytelnikowi ów plan do oglądnięcia, a także udostępni?
do poczytania podpis jaki umieściłem pod owym
planem na stronie o nazwie
sw_andrzej_bobola.htm.
Oto one:
* * *
Fot. #29(b): (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik "instrukcja użycia" podan?pod "Fot. 5(b)" i "Fot. #31".)
Ilustracja "Fot. #29(b)" pokazuje prawdziwy skarb
historyczny. Pokazany jest bowiem na niej skan
z oryginału projektu architektonicznego z 1709
roku (data jego sporządzenia umieszczona jest
ponad wieżą). Kurtuazji
"Miliczanina-1931".
Projekt ten pokazuje przewidywany wygląd przyszłego
"ufortyfikowanego" kościoła ewangelickiego w Miliczu
pod wezwaniem Świętego Krzyża. Obecnie kościół ten
znany jest w Miliczu jako kościół katolicki pod wezwaniem
Św. Andrzeja Boboli.
Odnotuj że kościół ten zosta?zbudowany w 1714 roku -
patrz podpis pod "Fot. #29" powyżej na tej stronie.
Powyższy projekt z 1709 roku pokazuje więc
jak architekt zaprojektowa?wygląd tego kościoła
przedtem zanim podjęto jego budow?
Na powyższym projekcie zwraca nasz?uwag?
a?cały szereg spraw. Przykładowo data jego
wykonania (1709 rok). Nie tylko oznacza ona
że ów projekt liczy obecnie ponad 300 lat, ale
także że jest to najstarszy dokument architektoniczny
Milicza jaki dostępny jest do publicznego wglądu.
Każdego powinno te?zastanowi?w tym rysunku
owo solidne i wysokie ogrodzenie które broniło
wówczas dostępu do ewangelickiego kościoła.
Miało ono jednak swoje uzasadnienie. W owym
bowiem czasie Milicz by?zamieszkany przeważająco
przez Katolików polskiego pochodzenia, którym
powyższy kościół ewangelicki narzucany by?
odgórnie przez pruskie władze. Władze te
poważnie więc si?obawiały, że nowy kościół
i narzucana odgórnie obca wiara jak?on reprezentowa?
mog?by?przyjęte wrogo oraz wandalizowane przez miejscowych.
Kościół ten zaprojektowany więc zosta?jako rodzaj
niemal małej twierdzy krzyżackiej - co wyraźnie
wida?po otaczającym go ogrodzeniu. Jak bowiem
zapewne pamiętamy, władze pruskie wywodziły
swe tradycje narzucania wiary od rządów Albrechta
von Hohenzollern-Ansbach (pokazanego i omówionego
na "Fot. #M3c" z totaliztycznej strony
day26_pl.htm),
a jeszcze wcześniej od Krzyżaków którzy praktykowali
upowszechnianie nowej wiary z pomoc?mieczy
na słowiańskich Prusakach oraz na mieszkańcach
Ziemi Świętej. Historia za?Albrechta von
Hohenzollern-Ansbach dokładnie nam
ilustruje jakie to były tradycje. Wszakże to
on sprytnie zlikwidowa?Zakon Krzyżacki i to
on w 1525 roku zamieni?Zakon Krzyżacki w
Księstwo Pruskie - z którego z czasem wyrosły
Hitlerowskie Niemcy. Także to on podważy?
swym księstwem wpływy kościoła katolickiego
poprzez oficjalne przejście na luteranizm oraz
przez spowodowanie przejścia na luteranizm
równie?wszystkich swoich poddanych. Kolejna
sprawa rzucająca si?w oczy na powyższym
rysunku, to pradawny strój milickich mieszczan
z tego planu. Patrząc na ich ubiory możnaby
mie?wrażenie że ogląda si?scenk?z dawnego
Rzymu lub Paryża, nie za?z Milicza. Jeszcze
jedn?ciekawostk?powyższego projektu jest owo
drzewo o poskręcanych korzeniach z prawego-dolnego
rogu. Patrząc na nie przypominam sobie, że
drzewo to jest autentyczne (tj. wcale nie jest
jedynie wymyslem architekta). Ciągle ono
bowiem tam rosło ju?po drugiej wojnie światowej
(tj. w czasach mojego dzieciństwa). Znajdowało
si?ono po przeciwstawnej do kościoła stronie
ówczesnej wylotowej ulicy z Milicza do Sułowa.
Jego za?faktyczne istnienie oznacza, że powyższy
projekt wcale NIE jest jedynie artystyczn?wizj?
ale także documentem historycznym sporządzonym
na podstawie dokładnych bada?terenowych.
Gdyby kto?stara?si?znaleźć najbardziej
zasłużon?instytucj?Milicza, która faktycznie akumuluje
w sobie całą esencj?tego miasteczka, byłoby nim miejscowe Liceum
Ogólnokształcące (to oryginalne, znaczy Nr 1). To właśnie z pierwszych
klas tego liceum wywodzili si?młodociani "żołnierze" w mundurach
niemieckich, którzy przeciwstawiali si?w milickim ratuszu nacierającym
wojskom radzieckim. To także z owego liceum wywodzi si?czołówka
intelektualna Milicza, oraz wszyscy najsławniejsi obywatele tego
miasteczka. Nie potrafi?sobie wyobrazi?odwiedzenia Milicza bez
złożenia wizyty w tym historycznym liceum.
Fot. #30. Liceum Ogólnokształcące w Miliczu. Fotografia z lipca 2004 roku.
Jego ciekawostk?jest, że przed wojn?zostało ono zbudowane "na wyrost", aby nadawa?
Miliczowi splendoru. Dzisiaj okazuje si?ju?zbyt małe dla szybko pęczniejącej ludności
tego miasta. Więcej danych o tym liceum zawarte jest na stronie
Liceum w Miliczu
oraz na innych stronach od niej pochodnych.
Motto:
"Ludzie przemijaj? tylko ich kosztowności pozostaj?"
Jak wszyscy wiemy, praktycznie każde miasto
posiada swoje opowieści i legendy o ukrytych
skarbach. Milicz nie jest w tym względzie
wyjątkiem. Co ciekawsze, w Miliczu i okolicach
znalezione ju?zostało a?kilka skarbów. Jeden
z nich, tj. "skarb bursztynowy", opisałem ju?
w punkcie #B1 tej strony. Kolejny skarb ju?
znaleziony w dziupli starego dęba z cmentarza
we Wszewilkach opisałem w podpisie pod
"Fot. #C2a" z odrębnej strony o nazwie
wszewilki.htm
(punkt #D3 tamtej strony o Wszewilkach zawiera
te?opisy dalszych starych skarbów z okolic
Wszewilek i Milicza - nie opisywanych ju?poniżej).
W czasach swojej młodości nasłuchałem si?sporo
opowieści o milickich skarbach wartych odszukania.
Na ile opowieści te s?prawd? tego mi nie wiadomo.
Niemniej powtórz?tutaj niektóre z nich. Wszakże
stanowi?one kolejn?ciekawostk?i zagadk?
miasteczka Milicza.
1. Skarb z milickiego zamku. Stare opowieści
stwierdzaj? że kiedy husyci jak niszczycielska fala
zaczęli zmiata?kolejne miasta Dolnego Śląska,
ówcześni właściciele zamku w Miliczu postanowili
ukry?posiadane kosztowności. Kosztowności te
nakazali zaufanym sługom zamurowa?w jednej
z bocznych komór do ktorej wejście prowadziło
z podziemnych lochów rozprzestrzeniających si?
z milickiego zamku w najróżniejszych kierunkach.
Niestety, kiedy husyci zdobyli i spalili zamek milicki,
ich ofiarami padły także osoby które wiedziały gdzie
znajdowało si?wejście do owej zamurowanej komory.
Od owego czasu ów skarb z zamku milickiego
by?poszukiwany przez wielu, jednak nigdy nie
odkryty.
2. Skarb margrabiego. Kiedy w ostatnich
dniach drugiej wojny światowej wojska radzieckie
zbliżały si?ju?do Milicza, milicki pałac margrabiego
ciągle by?pełen wartościowych obiektów. Obejmowały
one drogie zastawy, meble, obrazy, oraz inne cenne
sprzęty. Jednak brak ju?było transportu oraz siły roboczej, aby te
cenności wywieźć z Milicza. Zdecydowano si?więc aby je ukry? Pod pałacem
margrabiego znajduj?si?duże piwnice. Jedn?komor?z tych piwnic użyto
więc dla złożenia w niej co wartościowszych obiektów, za?komor?t?potem
zamurowano i zamaskowano dla niepoznaki. Kosztowności te podobno pozostaj?
tam ukryte do dzisiaj (nie słyszałem aby kto?w międzyczasie zdoła?je odnaleźć).
3. Skarby z podmilickich wsi. W czasach
mojej młodości istnia?rodzaj powszechnego
obowiązku "chodzenia za stonk?. (Zgodnie
z oficjaln?propagand?rozsiewan?w owych
dawnych czasach, podobno Amerykanie mieli
jakoby bombardowa?stonk?ziemniaczan?pola
w komunistycznych krajach - aby zesła?klęsk?
głodow?na te kraje. Odnotuj że angielska nazwa
dla "stonki ziemniaczanej" brzmi "Colorado beetles".
Więcej informacji na temat "chodzenia za stonk?
w tamtych dawnych czasach zawarte zostało
w punkcie #J2 strony o nazwie
wszewilki.htm.)
Owo "chodzenie za stonk? polegało na tym,
że z każdego domu mojej wsi
Stawczyk -
w której mieszkali moi rodzice, jedna osoba
była typowana aby w imieniu tego domu, wraz
z reszt?wioski, poszukiwa?stonki ziemniaczanej
w kartofliskach tej wioski. Oczywiście nie sam?
prac?człowiek żyje. Stąd podczas poszukiwania
owej stonki, poszukująca grupa robiła sobie przerwy.
Podczas owych przerw co młodsi uczestnicy
poszukiwa? włączając w to mnie, mieli okazj?
delektowania si?najróżniejszymi opowiadaniami
przekazywanymi nam przez starszych uczestników.
W taki oto sposób m.in. poznałem wiele opowieści
o skarbach odkrywanych koło wsi Wszewilki. Jak
te?okazywało si? koło wsi Wszewilki "skarbów"
owych odkrytych było dosłownie dziesiątki.
Wszystkie one wywodziły si?z ostatnich dni
drugiej wojny światowej. Kiedy wojska radzieckie
zbliżały si?do okolic Milicza, miejscowi rolnicy
niemieccy wpadali w panik? Nie byli bowiem
w stanie ucieka?z całym cennym dobytkiem,
bowiem drogi były zapakowane, a ponadto
brakowało im transportu - tak jak to opisuje
obrazowo punkt #C1 na stronie
bitwa_o_milicz.htm.
Wszystko więc co mieli cennego, a czego nie
byli w stanie zabra?ze sob?podczas ucieczki,
zakopywali w okolicznych lasach. Owe więc
zakopane dobra niemieckich rolników z okolic
Milicza były właśnie "skarbami", jakich dosłownie
dziesiątki odkryto zaraz po wojnie. Ja sam
pamiętam liczne doły po owych skarbach,
które jeszcze w czasach mojej młodości istniały
porozsiewane w okolicznych lasach. Można
si?te?domyśla? że nie wszystkie z tych
skarbów zostały odkryte, za?spora ich cz??
istnieje zapewne zakopana do dzisiaj w
miejscowych lasach.
* * *
Oczywiście, jak imponujące by NIE były
skarby ciągle kryjące si?w podziemiach
i okolicach Milicza, skarby te nie mog?si?równa?z
wartości?np. "dzwonu całego ulanego ze złota"
jaki - zgodnie z legendami, do dzisiaj ma
leże?zatopiony w ruinach niemoralnego
miasta Wineta (Vineta lub Veneta) z okolicy
północnych wybrzeży Polski. O tamtym
dzwonie z litego złota pisz?więcej w punkcie
#H2 odrębnej strony internetowej o nazwie
tapanui_pl.htm.
Milicz słynie ze stawów rybnych. Faktycznie
te? jeśli przeglądnie si?jakikolwiek przewodnik
o Miliczu, stawy s?w nim uwypuklone jako
najważniejsza atrakcja Milicza. Poniewa?
na ich temat, a także na temat rezerwatów
istniejących na obszarze niektórych z nich,
publikowanych jest relatywnie dużo informacji,
nie będ?więc tutaj ju?o nich si?rozpisywa?
* * *
Fot. #31: (Kliknij na pokazany tu zielony guzik linku do
aby wywoła? powiększy?i oglądnąć niniejsz?ilustracj?
Po instrukcj?powiększania i przemieszczania ilustracji -
kliknij na guzik
.)
Ilustracja "Fot. #31" pokazuje jak ogromne mog?
by?niektóre stawy milickie, tak że ich zarośnięty
lasami przeciwległy brzeg niemal znika z widoku.
Stawy te s?zarybione słynnym karpiem milickim
jakim na wigili?zajada si?praktycznie cała Polska.
Milicz ma szczególnie
wspaniały mikroklimat. Faktycznie to jest w nim ciepło kiedy w
innych cz?ciach Polski ludzie trzęs?si?z zimna. By?może że
te korzystne dla ludzi anomalie klimatyczne maj?swe pochodzenie
w ogromnej liczbie stawów, jakich wody akumuluj?w sobie sporo
ciepła. Faktem jednak jest, że natura i lasy milickie s?szczególnie
bujne. Z kolei stawy milickie s?siedliskiem dla licznego ptactwa
wodnego którego ogromna liczebność i wysoka unikalność rozsławia
Milicz po całej Polsce. Milicz jest warty odwiedzenia choćby po to
aby zobaczy?jego bujn?natur?i ptactwo wodne.
Fot. #32: Przyroda wokół Milicza jest szczególnie bujna.
Przykładowo lasy koło Milicza rosn?jak tropikalne dżungle.
Co roku, w drugim tygodniu lipca,
w Miliczu rozpoczyna si?nieoficjalny festiwal kwitnących drzew lipowych.
Jest to taki milicki odpowiednik dla słynnych japońskich "festiwali kwitnącej
wiśni" (po angielsku "Cherry Blosom Festivals"), oraz do podobnie słynnych
"festiwali kwiatowych" ogranizowanych w mieście Alexandria z Nowej Zelandii.
Jest on nieoficjalny, poniewa?nie zosta?wpisany (jeszcze) do żadnego
kalendarza oficjalnych imprez milickich. Jednak ju?od dawna ściąga
on do Milicza całe rzesze wczasowiczów i turystów, którzy wiedz?o jego
istnieniu. Przykładowo, w lipcu 2004 roku ja sam przybyłem do Milicza
a?z Nowej Zelandii, tak planując swoje przybycie i pobyt, aby właśnie
przebywa?w Miliczu w owym szczególnym czasie. W owym bowiem
unikalnym okresie lipca, w Miliczu i jego okolicach zakwitaj?drzewa
lipowe. A w Miliczu jest tych drzew istne zatrzęsienie. Powietrze nabiera
wówczas podniecającego zapachu miodu i rozprzestrzeniania nowego
życia. Ci co je wdychaj?uczestnicz?w istnej uczcie zapachowej. Wcale
przy tym nie zdając sobie z tego sprawy poprawiaja oni swoje zdrowie
za pośrednictwem ogromnie modnej ostatnio na Zachodzie, naturalnej
tzw. "Aroma Therapy" (tj. "terapii zapachowej"). W dzisiejszych czasach
zanieczyszczenia powietrza i szalejącej motoryzacji, taka uczta zapachów
lipy to co?niezwykłego.
Milicz ju?zdoła?utrwali?swoj?
renom?jako siedziba zespołu szkół przyrodniczych. Warto by więc było,
aby dodatkowo wspar?t?swoj?pozycj?poprzez oficjalne powołanie
w Miliczu festiwalu kwitnącej lipy. Festiwal ten obejmowałby sob?
cały wahlarz imprez związanych z celebrowaniem okresu kwitnienia
lipy i wszystkiego co z kwitnieniem tym si?wiąże, czyli lata,
robaczków swiętojańskich, spacerow przy księżycu, wigoru,
natury, miłości, inicjacji życia, itp. Wszakże to zapewne właśnie
z powodu owych unikalnych warunków jakie w lipcu panuj?w
Miliczu, pobliski kościółek Św. Anny w Karłowie słynny by?w
dawnych czasach z przywracania płodności. A okres czasu
kiedy takie przywracanie płodności miało tam miejsce, pokrywa?
si?w czasie z okresem kwitnienia lipy - następowa?bowiem w
ostatni?niedziel?lipca - patrz podpis pod rysunkiem "Fot. #20".
Fot. #33: W drugim tygodniu lipca każdego roku,
Milicz tonie w zapachu kwiatów lipowych, jakich jest w nim istne zatrzęsienie.
Ich słodki, miodowy zapach wprowadza do miasta atmosfer?życia, radości
i prokreacji. Wielu ludzi, włączając w to mnie samego, przybywa wówczas
do tego miasta z różnych zakątków świata tylko po to, aby zapachem tym
si?upaja? Powyższy rząd drzew lipowych obsypanych dorodnym kwiatostanem
sfotografowałem wzdłu?północnego obrzeża ośrodka wczasowego "Karłów"
(ok. 2 km na południe od Milicza, przy drodze z Milicza do Wrocławia), gdzie
w lipcu 2004 roku mieszkałem w sporym i wygodnym domku kampingowym
wynajętym za jedyne 50 złotych na dob?
Warto tutaj podkreśli? że lipy (w tym
równie?milickie) zawsze były i pozostaj?kwiatami festiwalowymi dla Polaków.
Można wręcz o nich stwierdzi? że stanowi?one rodzaj narodowego kwiatu dla
Polski i Polaków. Wszakże od najdawniejszych czasów polscy poeci pisali o
nich wiersze, np. "Gościu, siąd?pod mym liściem, a odpocznij sobie!
Nie dojdzie ci?tu słońce, przyrzekam ja tobie ..." (Jan Kochanowski "Na lip?).
W polskich aptekach do dzisiaj można naby?herbat?z kwiatu lipowego,
jaka praktycznie leczy wszystkie choroby bazujące na alergii.
Miód lipowy jest słynny w Polsce z aromatu i własności leczniczych.
Drewno lipowe od zamierzchłych czasów używane było przez polskich rzeźbiarzy.
Ponadto zakwitanie lip jest punktualne jak szwajcarskie zegarki. Każdego roku
lipy kwitn?dokładnie o tej samej porze. Można więc na nie liczy?"jak na
Zawisz? w długofalowym planowaniu takich przedsięwzięć jak np. oficjalne
festiwale - czego niestety nie daje si?powiedzie?o wielu zamorskich kwiatach.
(Np. rododendron, po polsku zwany "różanecznik", z licznych odmian
którego park margrabiego milickiego przed wojn?te?by?słynny na całą
Europ? niestety nie posiada ściśle ustalonego okresu kwitnienia.)
Cz??#D:
Dlaczego Milicz jest a?tak unikalnym i tajemniczym miastem:
#D1.
Milicz tylko wygląda niepozornie, jednak kryje wiele niezwykłości i niezbadanych tajemnic:
Niniejsza strona ujawnia, że na przekór i?
Milicz wygląda niepozornie i tuzinkowo,
faktycznie ukrywa on wiele tajemnic i zagadek.
Szkoda i?spora liczba jego mieszkanców
woli si?upija?z rozpaczy i?w nim musi
mieszka? zamiast zająć si?wydobyciem
na światło, przebadaniem i rozpropagowaniem
tych tajemnic i zagadek. Szkoda te?że jego
władze ogarnęła jaka?letargia i niemoc,
tak że zamiast budowa?lepsz?przyszłość
dla Milicza, wol?raczej spędza?czas
na jałowym przelewaniu pustego w próżne
oraz na uniemożliwianiu działania tym ludziom
którzy faktycznie pragn?czego?dokona?
i co?usprawni? Wszakże kim w życiu si?
stajemy, oraz jakim poważaniem inni nas otaczaj?
zależy to od wewnętrznego spokoju, poważania
samego siebie, pewności, oraz harmonii,
jakie w sobie wykształtujemy. Wszystkie
za?te nasze jakości osobiste wyrastaj?
właśnie z fundamentów naszego pochodzenia,
czyli z rodzinnego miasta lub wsi w jakich
si?urodziliśmy i wyrośliśmy. Aby więc w
dorosłym życiu uzyska?szacunek i poważanie
innych, my sami musimy wyrobi?w sobie
szacunek i poważanie korzeni z jakich
wyrośliśmy - czyli naszych rodzinnych stron.
Poniewa?czytelnik by?może NIE zwróci?jeszcze
uwagi w uprzednich opisach z tej strony jak wiele
niezwykłych i godnych poznania cech kryje
w sobie Milicz i jego okolice, podlicz?tutaj
w punktach chcia?najważniejsze z nich. Oto one:
1. Tajemnicza moc emanująca z milickiego
"czakramu ziemi". Jedn?z niezwykłości Milicza
jest, że w jego pobliżu położony jest energetyczny
tzw. "czakram ziemi". Czakram ten znajduje si?
koło przymilickiej "pierwszej tamy" na rzece
Barycz. Jego najlepszy opis przytaczaj?punkty
#D1, #E1, #F2 i #H4 ze strony
wszewilki.htm.
Powoduje on m.in. że wszelkie realistyczne życzenia
i zamierzenia jakie si?podejmuje koło owego czakramu,
z czasem zawsze si?wypełniaj?
2. Niezwykłości natury. Milicz i jego
okolice maj?niezwykłą faun?i flor? Ich przykładem
mog?by?węże o nadprzyrodzonych zdolnościach
(patrz referencje do ich opisów podane w punkcie
#B5 z tej strony), czy te?niezwykły stwór znany
pod nazw?"gryf", jaki w czasach mojej młodości
by?widywany w okolicach Stawczyka i Guzowic -
po szczegóły patrz punkt #C15 tej strony, a także
punkt #H1 na stronie
wszewilki.htm.
3. Długa i chwalebna historia. Milicz i
jego okolice należą do najstarszych miejscowości
Polski. Jak to wyjaśnia punkt #B2 niniejszej strony,
osady ludzkie istniały w nim ju?około roku 7000
p.n.e. W nim samym i w jego okolicach staczane
te?było wiele bitew jakie potem zadecydowały o
losach Polski.
4. Przyszły wkład do ludzkości. Milicz
i jego okolice najwyraźniej maj?dostarczy?
ludzkości czego?wysoce szczególnego i to
ju?w niedalekiej przyszłości. Wskazuje na to
wiele przesłanek. Pierwszym przykładem tych
przesłanek s?owe niezwykłe prześladowania
jakie Stawczyk i Milicz doświadczaj?ju?od
wielu wieków (po opisy i referencje do owych
prześladowa?patrz punkt #B5 z tej strony).
Wszakże z działania
praw moralnych
jest nam ju?wiadomym, że jeśli jaki?"intelekt
grupowy" (do którego to kategorii należy m.in.
i cały Milicz), ma uczyni?w przyszlości co?
szczególnie istotnego dla dobra całej naszej
cywilizacji, wówczas zawsze uprzednio intelekt
ten jest poddawany działaniu tzw. "przekleństwa
wynalazców" - opisywanego m.in. w punkcie
#F1 strony o nazwie
morals_pl.htm.
Innym przykładem przesłanek potwierdzających
że miasto Milicz i wie?Stawczyk maj?w przyszłości
uczyni?cos ogromnie istotnego dla całej ludzkości,
jest obraz jaki ujrzałem w Stawczyku kiedy zostałem
tam zabrany w odległej przyszłości z pomoc?
tajemniczego
wehikułu czasu -
tak jak tamt?swoj?podróż do Stawczyka z dalekiej
przyszłości opisałem i referencjowałem w punkcie
#B5 tej strony.
5. Cieszenie si?szczególnymi względami u
Boga.
Z różnych powodów Milicz i jego okolice ciesz?
si?szczególnymi względami u Boga. Względy te
manifestuj?si?na wiele sposobów. Przykładowo,
koło Milicza często zdarzaj?si?cuda. (Jako
przykład tych cudów patrz opisy zdarze?z otoczenia
kościółka Św. Anny w Karłowie - punkt #C20 tej strony,
czy przypadki "deszczy żywych rybek" jakie ja sam
oglądałem w czasach swej młodości - patrz podpis
pod "Fot. #24" na tej stronie.) Okolice Milicza maj?
te?niezwykle przyjazny ludziom tzw. "mikroklimat" -
jaki opisałem w punkcie #C32 tej strony, jednak jakiego
znaczenie jako manifestacji "szczególnych względów u
Boga"
wyjaśniam dokładniej w punktach #I4 i #I5 odmiennej
strony o nazwie
day26_pl.htm.
Cz??#E:
Zakończenie i podsumowanie tej strony:
#E1.
Podsumowanie tej strony:
Filozofia totalizmu
naucza, że dusza ludzka została celowo tak
skonstruowana, aby każdy z nas mia?nierozerwalny
związek duchowy z miejscem swego urodzenia.
(Podstawowe informacje o owej duszy czytelnik
znajdzie na stronie
soul_proof_pl.htm.)
To właśnie dzięki owemu związkowi duchowemu,
ciało i dusza każdego z nas, oraz miejsce naszego
urodzenia, s?podobnie do drzewa i do jego korzeni
oraz do gleby z której drzewo to wyrasta. Owymi
duchowymi korzeniami każdy z nas czerpie bowiem
ze swoich rodzinnych stron wszelkie wartości i cechy
z których kształtuje si?jego samoświadomość, wiedza,
moralność, cechy charakteru, cele życiowe, itp.
Faktycznie, to zależnie od tego jakie cechy
nasze duchowe korzenie zaczerpnęły z rodzinnych
stron, dokładnie takimi potem w życiu si?stajemy.
Dla więc użytku tych młodych ludzi, którzy sami
wywodz?si?z miasta Milicza lub z jego okolic,
niniejszym zaprezentowałem na tej stronie
najważniejsze informacje które im ilustruj?z jak
niezwykłego miejsca si?wywodz? Z kolei dla
wszystkich innych czytelników, strona ta dostarcza
informacji dlaczego powinni odwiedzi?kiedy?miasto
Milicz i co w owym mieście powinno ich najbardziej
zainteresowa?
W przyszłości niniejsza strona będzie dalej poszerzana
i udoskonalana - zapraszam więc aby stron?t?
odwiedzi?ponownie za jaki?czas.
Cz??#F:
Informacje końcowe tej strony:
#F1.
Inne strony na temat Milicza i jego okolic:
Tych z czytelników, których zainteresowały zaprezentowane tutaj ciekawostki miasta
Milicza,
zapewne zainteresuje równie?strona o podmilickich wsiach
Wszewilki oraz
Stawczyk.
Opisuj?one bowiem fascynując?histori? tradycje, oraz dorobek kulturalny owych
podmilickich wsi, których losy zawsze nierozerwalnie związane były z losami Milicza.
W ten sposób strona o nazwie
wszewilki.htm
oraz strona o nazwie
stawczyk.htm
doskonale uzupełniaj?niniejsz?stron?o mieście Miliczu. (Przez ostatnie 1000 lat
Wszewilki zawsze pozostawały wsi?należąc?do miasta Milicza. Przykładowo, przez
wiele wieków posiadały oraz obsługiwały one jedyny młyn wodny Milicza.) Faktycznie
owa wie?Wszewilki jest nawet starsza od dzisiejszego (tj. murowanego) miasta
Milicza. Jako bowiem przygrodowa kolonia rolniczo-rzemieśnicza Wszewilki
istniały ju?w czasach poprzedzających podjęcie budowy obecnego murowanego
miasta Milicza, tj. istniały ju?w czasach kiedy Milicz zlokalizowany by?w drewnianym
grodzisku położonym po przeciwnej ni?obecnie stronie rzeki Barycz. Z treści?strony o
Wszewilkach
związana jest także strona o
przyszłości Wszewilek i Milicza.
Ponadto chciałbym poinformowa? że istnieje także podobna strona poświęcona
opisowi miasta
Malborka
z północnej cz?ci Polski. Stron?t?także można oglądnąć za pośrednictwem
"Menu 1". Sporo tematów omawianych na niniejszej stronie jest tam równie?
naświetlone i zilustrowane z punktu widzenia odmiennego prastarego miasta
i zamku.
Na dodatek do powyższego, udostępniona jest ju?także strona
poświęcona opisowi ciekawostek miasta
Wrocławia.
(Przez długi okres historii Milicz administracyjnie podlega?biskupowi Wrocławia.)
Na stonie owej Wrocław jest naświetlany z podobnych punktów widzenia jak wie?
Wszewilki
oraz miasto
Milicz.
Serdecznie zapraszam do przeglądnięcia wszystkich tych stron.
Warto także okresowo sprawdza?"blog totalizmu"
który działa ju?od kwietnia 2005 roku, ostatnio
nadal dostepny pod adresami
totalizm.wordpress.com oraz
totalizm.blox.pl/html,
(Odnotuj że oba te blogi s?lustrzanymi
kopiami o takiej samej treści wpisów.)
Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw
omawianych na tej stronie naświetlane jest
na bieżąco dodatkowymi komentarzami i
informacjami spisywanymi w miar?jak nowe
zdarzenia stopniowo rozwijaj?si?przed
naszymi oczami.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra in? Jana Pająka)
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra in? Jana Pająka),
pod jakie można wysyła?ewentualne
uwagi lub zapytania, podane s?na stronie:
o mnie (dr in? Jan Pająk).
Tam równie?dostępne s?adres pocztowy
i numery telefonu autora.
#F4.
Copyrights ?2010 by Dr Jan Pająk:
Copyrights ?2010 by Dr Jan Pająk.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona
stanowi raport z wyników bada?jej autora -
tyle że napisany jest on popularnym językiem
(aby móg?by?zrozumiany równie?przez
czytelników o nienaukowej orientacji). Idee
zaprezentowane na tej stronie s?unikalne dla
bada?autora i dlatego w tym samym ujęciu co
na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach
autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze
publikowane przez żadnego innego badacza.
Jako taka, strona ta prezentuje idee które
stanowi?intelektualn?własność jej autora.
Dlatego jej treść podlega tym samym prawom
intelektualnej własności jak każde inne
opracowanie naukowe. Szczególnie jej
autor zastrzega dla siebie intelektualn?
własność odkry?naukowych i wynalazków
opisanych na tej stronie. Dlatego zastrzega
sobie, aby podczas powtarzania w innych
opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej
na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady,
dedukcji, intepretacji, urządzenia, dowodu, itp.),
powtarzająca osoba oddała pełny kredyt autorowi tej strony, poprzez wyraźne
wyjaśnienie i?autorem danej idei jest Dr Jan Pająk,
poprzez wskazanie internetowego adresu niniejszej
strony pod którym idea ta i strona oryginalnie były
opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego
aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag
(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższ?flag?
Data założenia niniejszej strony: 5 czerwca 2004 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 3 sierpnia 2010 roku.
(Sprawd?pod adresami z "Menu 3" czy ju?istnieje nawet nowsza aktualizacja!)