Porada: użyj swojej
myszy aby tak zmienić rozmiar,
kształt i położenie niniejszej strony i okienka, że
zapewni ono jej najlepszą widzialność oraz najlepiej spełni
twoje preferencje przy jej czytaniu. Aby zmienić rozmiar i/lub
kształt tego okienka, "złap" je myszą za dowolną sciankę,
lub za prawy dolny róg, poczym rozciągnij je w wybranym
kierunku. Aby zaś zmienić jego położenie, złap je za
niebieski górny pasek i przenieś w nowe miejsce. Użyj
SCROLLBAR (suwak) na prawym boku aby przesuwać
nim czytany tekst.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jaki jest cel tej strony:
Celem tej strony jest wyjaśnienie najmniej
ludziom znanych metod postępowania Boga,
np. wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje cierpienie",
"dlaczego niektórzy ludzie umierają już w
młodym wieku" - tj. kiedy NIE mieli jeszcze
okazji aby uczynić coś niewłaściwego, itd., itp.
Część #B:
Wprowadzenie do kluczowych pytań ludzi:
#B1.
Dlaczego warto jednak szukać odpowiedzi na pytania o zasadach postępowania Boga:
Motto tej strony:
"Jeśli naprawdę kocha się swego Boga i stwórcę,
wówczas chce się wiedzieć całą prawdę na Jego temat."
Najpopularniejszy
argument ateistów przeciwko
Bogu stwierdza, że Bóg NIE istnieje, ponieważ
gdyby istniał na świecie NIE mogłoby być bólu
i cierpienia. Jednak wystarczy w myślach postawić
siebie samego w miejsce Boga i zastanowić się
jak zareagowalibyśmy wówczas na postępowanie
niektórych ze znanych nam ludzi, aby natychmiast
zrozumieć, że argument ten jest pusty. Dlatego
w punktach poniżej, oznaczonych #C1, #C2 i #D1
wyjaśnię na cały szereg sposobów, dlaczego
istnienie bólu i cierpienia faktycznie bardziej
potwierdza istnienie Boga, niż zaprzecza temu
istnieniu. Wszakże ból, cierpienie, śmierć,
itp., są w rękach absolutnie sprawiedliwego
Boga narzędziami pozwalającymi wymierzać
sprawiedliwość. Pierwszy z poniższych
punktów (oznaczony #C1) powtarza historyjkę
z uczuciowym wyjaśnieniem anonimowego
autora, którą ktoś mi przysłał w jednym z owych
"łańcuchowych emailów", jakie w dzisiejszych
czasach krążą po całym świecie. Natomiast
pozostałe punkty #C2 i #D1 wynikają z ustaleń
filozofii totalizmu oraz z
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Oto więc najpierw pierwszy punkt #C1 zawierający
jedno z najlepszych popularnych wyjaśnień dlaczego
Bóg toleruje istnienie cierpienia, na jakie dotychczas
się natknąłem:
Część #C:
Wyjaśnienia "Dlaczego więc Bóg toleruje ból i cierpienie?":
#C1.
Historyjka która emocjonalnie wyjaśnia dlaczego
Bóg istnieje, na przekór istnienia również bólu i cierpienia -
cyrkulowana w jednym z owych "łańcuchowych emailów":
Mężczyzna poszedł do fryzjera aby obciąć sobie włosy i przystrzyc brodę.
Kiedy fryzjer rozpoczął pracę, ucięli sobie pogawędkę.
Rozmawiali o wielu sprawach na różne tematy. Kiedy w końcu
przeszli do tematu Boga, fryzjer powiedział: "Ja nie wierzę że Bóg istnieje."
"Dlaczego tak twierdzisz?" zapytał klient.
"Ano, wystarczy aby wyjść na ulicę aby
uświadomić sobie że Bóg nie istnieje. Powiedz mi,
gdyby Bóg istniał, to czy byłoby tyle chorych ludzi?
Czy byłoby tyle niechcianych dzieci? Gdyby Bóg
naprawdę istniał, nie byłoby ani cierpienia ani bólu.
Ja nie mogę sobie wyobrazić kochającego Boga
który by pozwolił na wszystkie takie rzeczy."
Klient myślał przez chwilkę, jednak nie
odpowiedział ponieważ nie chciał rozpocząć sprzeczki.
Fryzjer skończył swoją pracę i klient opuścił jego gabinet.
Kiedy wyszedł od fryzjera, zobaczył żebraka na ulicy
z długimi, pozlepianymi, brudnymi włosami i rozmierzchwioną
brodą. Żebrak wyglądał brudno i niezadbanie. Klient zawrócił
z powrotem do gabinetu fryzjera i powiedział: "Wiesz co?
Fryzjerzy nie istnieją." "Jak ty możesz tak twierdzić? zapytał
zaskoczony fryzjer. "Ja istnieję tutaj i ja jestem fryzjerem. A
na dodatek ja właśnie przystrzygłem ci włosy i brodę." "Nie!"
wyrecytował klient. "Fryzjerzy nie istnieją ponieważ gdyby
istnieli wówczas nie byłoby ludzi z brudnymi długimi włosami
i z rozwichrzonymi brodami - takich jak ten żebrak na chodniku."
"Aaa, niemniej fryzjerzy ciągle istnieją! Tak się dzieje
ponieważ owi brudni ludzie nie przychodzą do nas się ostrzyc."
"No właśnie" potwierdził klient. "O to chodzi. Bóg również istnieje!
Cierpienie i ból się zdarzają kiedy ludzie nie zwracają się do Niego
i nie proszą Go o pomoc. To dlatego istnieje tak dużo cierpienia
i bólu na świecie."
(anonimowy autor)
#C2.
Naukowe wyjaśnienie "dlaczego Bóg
stworzył ból i cierpienia" wynikające z ustaleń
filozofii totalizmu:
Wyjaśnienie uczuciowe zaprezentowane powyżej
w punkcie #C1 uzmysławia w illustratywny (chociaż
wysoce uproszczony) sposób jeden z powodów dla
których Bóg zesyła na ludzi nie tylko ból i cierpienie,
ale także kataklizmy, nieszczęścia, choroby, itp. Z
kolei bardziej naukowe wyjaśnienie dla tych powodów,
bazujące na badaniach i podparte już sporym materiałem
dowodowym, stwierdza że
wszystkie owe nieprzyjemne
dla ludzi zdarzenia, są serwowane wyłącznie osobom
i społecznościom które praktykują wysoce niemoralną
filozofię pasożytnictwa.
Pełne naukowe wyjaśnienie tych powodów wynika z
ustaleń
teorii wszystkiego zwanej
Koncept Dipolarnej Grawitacji
oraz z
filozofii totalizmu.
To pełne wyjaśnienie zostało już zaprezentowane i podparte
szerokim materiałem dowodowym aż na kilku odrębnych
totaliztycznych stronach, np. patrz strony o nazwach
day26_pl.htm i
seismograph_pl.htm.
Odnotuj że powyższa historyjka z #C1, dla uproszczenia
sugeruje iż aby unikać w swoim życiu cierpienia
i bólu trzeba zwracać się do Boga. Tymczasem
badania udokumentowane na w/w stronach
day26_pl.htm i
seismograph_pl.htm
ujawniają, że w rzeczywistości dla uniknięcia
cierpień i bólu nie wystarczy np. być religijnym
i modlić się do
Boga,
a trzeba swoje życie prowadzić dokładnie w
zgodzie z wymaganiami Boga. (Znaczy, trzeba
żyć pedantycznie moralnie - tak jak starożytnym
językiem nam to nakazuje
Biblia,
zaś nowoczesnymi uzasadnieniami nam to wyjaśnia
filozofia totalizmu.)
Jak bowiem jednoznacznie ujawniają to badania
opisane na w/w stronach, Bóg bezwzględnie
karze każdą osobę i każdą społeczność która
ulega pokusom niemoralnej
filozofii pasożytnictwa -
nawet jeśli jest ona wysoce religijna i nieustannie
modli się do Boga. Jednocześnie - jak udokumentowano
to w punkcie #I3 totaliztycznej strony
seismograph_pl.htm,
nawet ateiści są nagradzani przez Boga - jeśli tylko
swoje życie prowadzą oni moralnie, czyli zgodnie ze wskazaniami
Biblii lub
filozofii totalizmu.
Z kolei już udokumentowane w owym punkcie #I3 strony
seismograph_pl.htm
sprawdzenia moralnego życia dowodzą, że zgrupowania
liczące co najmniej 10 ludzi (tj. tzw. "10 sprawiedliwych")
żyjących wysoce moralnie w zgodzie ze stwierdzeniami albo
Biblii
albo też
filozofii totalizmu,
powstrzymują nadejście dowolnego kataklizmu,
a nawet nadejście tylko złej pogody, na obszar
na którym owych "10 sprawiedliwych" mieszka.
Część #D:
Najmniej zrozumiałe przez ludzi zasady postępowania Boga wynikają z faktu że
"Bóg zna przyszłość" a stąd wie co każdy z nas uczyni zanim faktycznie to uczyni:
#D1.
W przeciwieństwie do ludzi, "Bóg zna przyszłość",
a stąd to co Bóg czyni dzisiaj zawsze m.in. wynika
tez z tego co będzie miało miejsce w dalekiej przyszłości:
Chociaż poprzednie rozważania wyjaśniają dlaczego
dorosłych ludzi dotyka ból, cierpienia, choroby, śmierć,
itp., wcale NIE wyjaśniają one dlaczego to samo przytrafia
się czasami bardzo młodym dzieciom, które niekiedy
cierpią a nawet wręcz umierają ciągle w wieku niemowlęcym.
Takie bardzo młode osoby NIE wiedzą przecież jeszcze
o istnieniu Boga, nie umieją się modlić, nie uczyniły jeszcze
nic za co Bóg mógłby je ukarać ponieważ uniemożliwia to
realizcję boskich planów, ani NIE potrafią nawet odróżnić
niemoralnego od moralnego. Wyjaśnijmy więc sobie teraz
dlaczego nawet takie małe dzieci dotyka ból, cierpienie,
choroby, śmierć, itp.
W drodze ludzi przez życie wszystkie zdarzenia mają
wyłącznie chronologiczny przebieg. Ponadto ludzie nie
mają wglądu do przyszłości. Z tego powodu kiedy np.
ktoś się rodzi, lub kiedy ciągle jest dzieckiem, wówczas
ludziom wogóle NIE jest wiadomym czym ten ktoś się
stanie i co uczyni gdy zostanie już dorosłym człowiekiem.
Tymczasem
Bóg
jest w zupełnie innej sytuacji. Bóg stworzył
bowiem świat w taki sposób że
czas ma softwarowy
charakter - co najlepiej wyjaśnia strona o nazwie
immortality_pl.htm.
Mianowicie czas jest faktycznie tzw. "kontrolą wykonawczą"
w ludzkich tzw. "programach życia i losu". Sami zaś ludzie,
podobnie jak programy komputerowe które właśnie się
realizują, nigdy NIE wiedzą co się zdarzy w czasie
przyszłym. Jednak Bóg jest w sytuacji "programisty"
mającego przed sobą cały taki program, a stąd dokładnie
widzącego co się zdarzy zarówno teraz jak i w dalekiej
przyszłości. Jeśli więc Bóg widzi że któryś z ludzi uczyni
w przyszłości coś co drastycznie będzie przeszkadzało
Bogu w zrealizowaniu jego boskich planów, wówczas
Bóg zakańcza życie danej osoby na długo przed tym
zanim osoba ta zrealizuje swoją torpedującą boskie
plany przyszłość, albo też czyni tą osobę kaleką - tak
aby osoba ta NIE była w stanie zrealizować tego co miało
nastąpić w dalszej części jej życia. (Oczywiście, z powodu
konieczności przestrzegania tzw. "kanonu niejednoznaczności"
opisanego na stronie o nazwie
will_pl.htm,
Bóg zmuszony jest tak zakamuflować swoje wszelkie
działania aby wyglądały one na przypadek, wypadek,
działanie sił natury, itp.) To właśnie z tego
powodu niektórzy ludzie umierają młodo, lub
zostają kalekami jeszcze w młodym wieku.
Jak wiemy, na wszystko co jest faktem istnieje odpowiedni
materiał dowodowy jaki to potwierdza. Przykładowo, bardzo
proste doświadczenie opisane w punktach #D1 i #D2 oddzielnej
strony o nazwie
immortality_pl.htm
jest w stanie udowodnić każdemu o wystarczająco otwartym
umyśle, że czas faktycznie jest programem realizowanym
skokowo (tak jak dzisiejsze programy komputerowe) a nie
rodzajem ciągłej rzeki która przepływa wokół nas - za jaką to
rzekę uznają czas dzisiejsi płatni naukowcy. Na podobnej
zasadzie daje się również znaleźć najróżniejszy materiał
dowodowy który dokumentuje, że Bóg traktuje ludzi już w
młodości najróżniejszymi zdarzeniami które faktycznie
są wysoce sprawiedliwym odzwierciedleniem tego co owi
ludzie uczynią dopiero w dorosłym wieku. Jednym z
przykładów tego materiału dowodowego jest doświadczana
przez wielu reguła życiowa, że
to co spotyka ludzi w młodości
jest faktycznie kształtowane tym co czynią oni dopiero w wieku
dorosłym. Oczywiście, nie każda osoba ma intelekt
zdolny do zrozumienia iż to co czynią już jako dorośli,
faktycznie zadecyduje o tym co spotkało ich jako dzieci
lub jako nastolatkowie. Wszakże ludzie myślą w kategoriach
chronologicznych. Wszystko więc co jest czasowo wcześniejsze
uważają oni za
przyczynę, zaś wszystko co następuje
potem uważają oni za
skutek. Tymczasem Bóg widzi
wszystkie czasy naraz, stąd
wszystko co ludzie
czynią w dowolnym czasie i co wnosi istotne konsekwencje
dla innych ludzi, dla Boga staje się to przyczyną,
zaś skutek reprezentujący reakcję Boga na tą przyczynę
Bóg realizuje w momencie czasowym który z boskiej perspektywy
jest najodpowiedniejszym - często na długo wcześniej zanim
upływ ludzkiego czasu dotrze do przyczyny owej reakcji Boga.
#D2.
Wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje śmierć i kalectwo młodzieży",
które wynika z ustalenia że "Bóg zna przyszłość" osiągniętego przez
teorię wszystkiego zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji:
Fakt iż
"Bóg nie tylko zna przyszłość,
ale także iż w każdym działaniu jakie podejmuje
Bóg uwzględnia to co ma nastąpić dopiero
w dalekiej przyszłości" dla wielu osób
wcale NIE jest ani wiadomy, ani też oczywisty.
To z tego powodu owe osoby NIE są w stanie
zrozumieć owej możliwości Boga, że "
skutki"
czyichś działań serwowane mogą być w czasie
wcześniejszym od "
przyczyn" - np. choroba
czy kalectwo mogą być zaserwowane komuś
już w młodości, za to co ów ktoś popełni dopiero
w swoim wieku dorosłym. Niemniej, nawet
tacy ludzie NIE znający lub NIE akceptujący
znajomości przyszłości przez Boga, też odczuwają
w swoim życiu rodzaj jakby "nadzoru" czy czyjejś
"opieki". Znaczy, odnotowują oni, że np. ich życie
w młodym wieku było jakby tak celowo przez
kogoś sterowane, że w ich dorosłym wieku
mogło dla nich nastąpić to co nastąpiło.
Tymczasem w rzeczywistości sytuacja jest
zupełnie odwrotna. W rzeczywistości Bóg
najpierw sprawdza co dana osoba uczyni
w przeciągu całego swojego życia, a dopiero
potem tak kieruje jej życiem, aby owo czynienie
zgadzało się możliwie najlepiej z intencjami
i z planami Boga. To jest przyczyną dla której
my wszyscy powinniśmy bardzo zważać,
czy to co czynimy jako ludzie dorośli, jest
faktycznie zgodne z zaleceniami Boga, bowiem
to co czynimy w dorosłym wieku zadecyduje
o tym co nas spotkało w młodości. Innymi
słowy, jeśli już w młodym wieku spotyka kogoś
kalectwo, choroba, cierpienie, lub nawet śmierć,
faktycznie to oznacza, że w wieku dorosłym ów
ktoś zdecydował się uczynić coś co drastycznie
przeszkadzałoby w zrealizowaniu planów i intencji
Boga.
Wysoce wymownym materiałem dowodowym
który potwierdza wyjaśniane tutaj powody dla
których dzieci i młodzież też są dotykane bólem,
cierpieniami, chorobami, śmiercią, itp., są
środowiska w których owe nieszczęścia
dzieci i młodzieży się przydarzają. Jeśli bowiem
przeanalizować owe środowiska, wówczas się odkrywa,
że
najwięcej nieszczęść spotyka młodzież która rodzi się w
środowiku o jakim doskonale jest już wiadomym że generuje ono
wysoce niemoralnych ludzi prowadzących życie zaprzeczające
nakazom Boga. Przykładowo, najwięcej cierpiących dzieci
znajduje się w Afryce oraz w krajach które są
znane z praktykowania wysoce niemoralnej
filozofii pasożytnictwa
(np. w Pakistanie, Indonezji, Filipinach, Nowej Gwinei, Samoa, itp.).
Jednocześnie jest nam też wiadomym, że w tej samej Afryce
i krajach praktykujących ową niemoralną filozofię, najwięcej
dzieci wyrasta później na politycznych tyranów, terrorystów,
piratów, gwałcicieli, gnębicieli, itp. Podobnie sprawa ma się
z dziećmi rodzącymi się w rodzinach pijaków, nałogowców,
zboczeńców, itd., a także w rodzinach ludzi wysoce bogatych -
którzy NIE stosują w życiu zalecanej w Biblii zasady, że
"dzieci trzeba wychowywać tak jak hartuje się stal" - po więcej
szczegółów patrz wyjaśnienia z punktu #B5.1 strony o nazwie
will_pl.htm
oraz z punktu #A3 strony o nazwie
god_proof_pl.htm.
Istnieją też przykłady innego materiału dowodowego,
które zdają się potwierdzać tezę że to co spotyka
młodych ludzi faktycznie jest podyktowane tym co
ludzie ci uczynią (lub uczyniliby - gdyby dożyli) w
swoim wieku dorosłym. Losy niektórych znanych
mi ludzi kalekich zdają się implikować że są one
właśnie przykładami podpierającymi tą tezę.
Wszakże
jeśli pozna się dokładnie całe losy
jakiejś osoby z kalectwem i przeanalizuje te losy
pod opisywanym tutaj kątem, wówczas zwykle
się okazuje że odkrywamy w tych losach coś, co
albo nieświadomie, albo też z pełną premedytacją,
popełnili oni w wieku dorosłym, a co drastycznie
wybiega przeciwko nakazom Boga
(tj. co wybiega przeciwko nakazom które dawnym
językiem opisywane były w
Biblii,
zaś w nowoczesny sposób opisuje
filozofia totalizmu).
Ponieważ jednak typowo NIE znamy całych losów wszystkich
ludzi kalekich, nie jesteśmy w stanie zadecydować czy losy
tych których znamy są wyjątkiem czy też powtarzalną regułą.
Ja przykładowo natknąłem się w życiu na kaleki które popełniły
samobójstwo, dawały jakiś wysoce niemoralny przykład innym
ludziom (np. zostały nałogowymi pijakami), publicznie bluźniły
przeciwko Bogu, itp. Oczywiście, jeśli chronologicznie
rozpatrywać losy takich ludzi, wówczas można twierdzić, że
to co oni popełnili wyniknęło z tego że są kalekami. Faktycznie
jednak jeśli spojrzy się na nich bezczasowo, tak jak na ludzi
patrzy Bóg, wówczas to że zostali kalekami w młodym wieku
może też być następstwem czy
skutkiem tego co popełnili
w wieku dorosłym. Ciekawe, czy gdyby czytelnik rozważył np.
treść i wymowę książki opisywanej w artykule "Hawking: discoveries
leave no place for God" (tj. "Hawking: odkrycia nie pozostawiają
już miesca na Boga"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety o nazwie
The Dominion Post,
wydanie z piątku (Friday), September 3, 2010, to czy uznałby treść
tej książki za przykład podpierający powyżej wyjaśnianą tezę?
Zupełnie innym rodzajem dowodu na fakt, że Bóg
widzi wszystkie czasy naraz, a stąd że moment
kiedy Bóg zaserwuje komuś
skutek jest
czasowo niezależny od momentu kiedy pojawi się
przyczyna, jest boska reguła, że
tym
którzy wierzą w coś aż tak silnie że są gotowi działać
na tym wierzeniu, Bóg zawsze dostarcza materiał
dowodowy na poparcie tegoż wierzenia. (Reguła
ta jest skrótowo wyjaśniona w punkcie #E1 poniżej,
zaś została opisana i wyjaśniona szerzej w punkcie
#F1 odmiennej strony o nazwie
rok.htm,
a także w podrozdziale A16 z tomu 1 najnowszej
monografii [1/5].)
Jak bowiem się okazuje, ów materiał dowodowy często jest im
dostarczany już po tym kiedy zaczęli oni w coś silnie wierzyć
i po tym kiedy aktywnie zadziałali bazując na swoim wierzeniu.
(Np. wielu ludzi najpierw zaczyna silnie wierzyć w demony,
duchy, UFO, Yeti, potwory, itp., a dopiero potem Bóg czyni
że osoby te natykają się na to w co juz od dawna silnie wierzą.)
Tymczasem ludzka zasada przyczyny i skutku bazująca na
chronologii upływu czasu, musiałaby powodować, że najpierw
oni zobaczą dowody na coś, a dopiero potem zaczynają silnie
w to wierzyć.
Część #E:
Dalsze istotne metody postępowania Boga wobec ludzi:
#E1.
Zasada postępowania Boga stwierdzająca, że "bez względu jak dalekie od
prawdy by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy mu
materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność tych jego wierzeń":
Kolejną zasadą którą mądry Bóg się kieruje
w swoim postępowaniu z ludźmi, to że
"jeśli
ktoś wierzy w coś na tyle silnie, że jest gotów
podejmować działania bazujące na owym
wierzeniu, wówczas należy mu dostarczyć
dowodów iż wierzenie to jest poprawne, nawet
jeśli faktycznie całkowicie mija się ono z
rzeczywistością". Zasada ta ma na celu
zainspirowanie ludzi do poszukiwań twórczych,
do wymiany i ścierania poglądów, do poszukiwania
prawdy, a w sumie do spełniania głównego celu
w jakim Bóg stworzył człowieka a jakim jest
"powiększanie wiedzy". To dzięki konsekwentnemu
wdrażaniu w życie owej zasady, osoby które np.
silnie wierzą w duchy, faktycznie widują duchy,
osoby które wierzą w UFO, demony, czy
potwory, faktycznie widzą UFO, demony
czy potwory, osoby które wierzą we wskazania
wahadełek lub róźdżek radiestezyjnych,
faktycznie otrzymują poprawną informację
z owych wskazań wahadełek lub róźdżek
radiestezyjnych, dla osób które silnie wierzą
w sny lub w jakieś przesądy, ich sny lub przesądy
faktycznie się sprawdzają, cała nauka ludzka
która silnie wierzy w byłe istnienie dinozaurów
na Ziemi, bez przerwy dokopuje się "kości takich
dinozaurów", itd., itp. Z powodu istnienia
i działania opisywanej tu zasady Boga,
można śmiało stwierdzić, że
metody
postępowania Boga wobec ludzi są takie,
że to w co ludzie silnie wierzą ukształtowuje
rzeczywistość w której ludzie ci żyją.
Opisywana tu zasada postępowania Boga wobec
ludzi jest dyskutowana dosyć szeroko na szeregu
stron internetowych i publikacji autora. Dlatego
jeśli ktoś zechce ją przestudiować szerzej,
powinien także zaglądnąć i do punktu #A2.2 strony
totalizm_pl.htm,
do punktu #F1 strony o nazwie
rok.htm,
czy do podrozdziału A16 z tomu 1
monografii [1/5].
Z kolei owo błędne wierzenie całej dzisiejszej
"ateistycznej nauki ortodoksyjnej", że "kości
dinozaurów są dowodem iż na Ziemi kiedyś
faktycznie żyły dinozaury", omawiane jest
również w treści m.in. punktu #F2 poniżej
na tej stronie, punktu #D3 ze strony
stawczyk.htm,
punktów #C1 do #C4 strony
prawda.htm,
oraz niemal całej strony
evolution_pl.htm.
#E2.
Skoro Bóg realizuję zasadę aby "bez względu jak dalekie od prawdy
by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy mu
materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność tych jego wierzeń",
to jak możemy odróżnić faktyczne istnienia od inspirujących "fabrykacji Boga":
Opisywana powyżej zasada Boga, aby zawsze
"fabrykować" materiał dowodowy który potwierdza
silne wierzenia każdego człowieka, powoduje
że rzeczywistość jaka nas otacza jest zapełniona
sporą liczbą manifestacji, które wcale NIE istnieją
trwale i fizycznie - tak jak trwale i fyzycznie istniejemy
np. my ludzie. Problem więc naukowy i filozoficzny
jaki wyłania się z istnienia owych "fabrykacji Boga",
to "
jak odróżnić czy coś istnieje trwale i fizycznie,
czy też jest to tylko jedną z owych tymczasowych
'fabrykacji Boga' ". Jak się okazuje,
filozofia totalizmu
wskazuje nam metodę takiego odróżniania. Metoda
ta stwierdza, że
to co istnieje trwale i fizycznie
daje się wykryć i potwierdzić obiektywnie z każdego
możliwego podejścia do badań. Innymi słowy,
tak jak istnienie nas ludzi, a także istnienie planety
Ziemia, Słońca. Księżyca, pierwiastków chemicznych,
wody, drzew, zbóż, itp., daje się potwierdzić na wszelkie
możliwe sposoby, oraz przy każdym podejściu do badań
(szczególnie zaś przy podejściu "a priori" i równocześnie
przy podejściu "a posteriori"), wszystko co jest możliwe
do wykrycia i potwierdzenia wszelkimi takimi sposobami,
także "istnieje trwale i fizycznie". Natomiast to co daje
się wykryć i potwierdzić jedynie subiektywnie na jeden
z kilku możliwych sposobów, natomiast pozostaje
"niewykrywalne" przy innych podejściach do badań,
jest tylko "tymczasową fabrykacją (symulacją) Boga".
Zgodnie z powyższą definicją, fabrykacjami Boga
są np. wehikuly UFO i UFOnauci, a także Yeti,
Nessie, duchy, demony, fata morgana, oraz
cały szereg innych tymczasowych manifestacji.
Daje się je bowiem potwierdzić tylko przy "a priori"
podejściu do badań. Na podobnej zasadzie
"fabrykacjami Boga" okazują się też być przykładowo
"dinozaury", "wielki bang", "czarne dziury", oraz
caly szreg innych form i obiektów potwierdzalnych
jedynie subiektywnie przez dotychczasową
"ateistyczną naukę ziemską" i jedynie przy
"a posteriori" podejściu do badań.
Część #F:
W jaki sposób oficjalne powołanie "totaliztycznej nauki"
dostarczy ludzkości dalsze, podobne do powyższych,
odpowiedzi na dotychczas nieodpowiadalne pytania o Bogu:
#F1.
Dlaczego ludzkość będzie karana błędami i szkodliwością
dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" aż do czasu uznania,
oficjalnego ustanowienia i publicznego sfinansowania noworodzącej się "nauki totaliztycznej":
Motto:
"Zwyrodniałość owoców jest dowodem zwyrodniałości drzewa które je zrodziło,
zwyrodniałość ludzkości jest dowodem zwyrodniałości jej nauki i edukacji."
Począwszy od 1985 roku, czyli od daty opracowania
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofii totalizmu,
na Ziemi istnieją praktycznie aż dwie zupełnie przeciwstawne
i konkurencyjne rodzaje nauki. Starsza z nich istnieje niemal od zarania
dziejów. Do dzisiejszych czasów stała się ona "oficjalną nauką
ludzkości" oraz dorobiła się już absolutnego "monopolu na
wiedzę i na edukację". Niektórzy nazywają ją
"ateistyczną
nauką ortodoksyjną". W losach ludzkości spełnia ona
rolę "głowy węża". Wszakże podobnie jak w przypadku węża -
tam gdzie wejdzie jego głowa podąża także cała reszta ciała,
również i w przypadku ludzkości, tam gdzie owa oficjalna nauka
się skieruje, tam wkrótce znajduje siebie również i cała ludzkość.
Stąd owa "zwyrodniałość ludzkości" którą obecnie widzimy wokoło
siebie na każdym kroku, jest właśnie zasługą "zwyrodnień"
jakimi w międzyczasie obrosła owa pozbawiona "konkurencji"
oficjalna nauka ziemska.
Całkowicie odmienna nauka zrodziła się z owej opracowanej w
1985 roku teorii zwanej "Konceptem Dipolarnej Grawitacji", oraz
z "filozofii totalizmu". Ta jest nazywana
"nauką totaliztyczną".
Powodem jednak dla którego mało kto o niej słyszał, jest że przez ostatnie ponad
ćwierć wieku, owa stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" nieustannie
"zamyka usta" owej noworodzącej się "nauce totaliztycznej".
Zamykając zaś usta "totaliztycznej nauce", stara oficjalna nauka
zamyka też usta prawdzie, oraz pozbawia ludzkość dostępu
do drugiej połowy poprawnej wiedzy, jakiej z powodu zakazów,
ograniczeń, oraz narosłych wypaczeń, tamta stara nauka NIE jest w
stanie dostrzec. Dopiero w ostatnich czasach stworzenie internetu
pozwoliło tej nowej "nauce totalistycznej" zacząć omijać bariery
publikacyjne jakie stara nauka na nią nałożyła, a stąd zacząć
ujawniać niektóre ze swych "otwierających oczy" osiągnięć.
Czas więc najwyższy abyśmy je poznali.
#F1.1.
Dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów,
zamykające usta prawdzie, oraz czerpiące zyski ze swego "monopolu na wiedzę" i kłamstw które upowszechnia:
Dotychczasowa oficjalna nauka ziemska dokonuje wszelkich
badań wychodząc z podejścia które w filozofii nazywane jest
"a posteriori", czyli
"od skutku do przyczyny" -
co wyjaśnione jest dokładniej w punkcie #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
w punkcie #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm
oraz w punkcie #B1 strony o nazwie
tornado_pl.htm.
Na dodatek, nauka ta dotychczas dzierżyła absolutny
monopol
na wiedzę, jako że NIE miała żadnej oficjalnie uznawanej
"konkurencji" w formie odmiennej instytucji badawczej i edukacyjnej
która podobnie jak ona finansowana byłaby z podatków obywateli,
jednak badałaby rzeczywistość z odwrotnego filozoficznego podejścia
zwanego
"a priori", czyli
"od przyczyny do skutku" -
zaś wiadomo że tylko taka "konkurencja" by zmusiła oficjalną naukę
do "zarabiania na swe przeżycie poprzez generowanie faktycznych
wyników". Tak zaś się składa, że przy "a posteriori" podejściu
do badań bardzo trudno jest wykryć i udowodnić istnienie Boga.
Na dodatek, dzierżenie "absolutnego monopolu na wiedzę" razem
z osobistymi ambicjami i stanem psychologicznym niektórych co
bardziej wpływowych naukowców, uniemożliwiały nawet choćby
tylko rozważenie możliwości, iż we wszechświecie istnieje jednak
nadrzędna istota, taka jak Bóg, która "wie więcej na każdy
możliwy temat" niż wiedzą dzisiejsi naukowcy. W rezultacie,
owa dotychczasowa nauka ziemska z upływem czasu zupełnie
utraciła zainteresowanie w respektowaniu możliwości iż jednak
"
Bóg istnieje".
Oficjalnie zaadoptowała ona też tzw.
"brzytwę
Occam'a" (znaną również pod inną pisownią jako "brzytwa Ockham'a")
jako swoje najbardziej istotne "założenie fundujące". Brzytwa ta
wprowadzona została do oficjalnej filozofii ludzkiej nauki jeszcze
przez niejakiego Williama Occam'a (ur. w 1285 roku, zm. w
1349 roku) - czyli w czasach kiedy kościół katolicki "mnożył
diabły siedzące na główce szpilki", zaś aby utrzymać racjonalność,
nauka zmuszona była wprowadzić w użycie "test na absolutną
konieczność uwzględniania danego istnienia". To dlatego owa
"brzytwa Occam'a" nakazuje, że
"bytów nie wolno mnożyć
ponad absolutną konieczność" (w oryginale angielskojęzycznym
"entities are not to be multiplied beyond necessity"). Niestety,
z upływem czasu owa "brzytwa Occama" spowodowała "wylanie
dziecka razem z kąpielą", bowiem razem z "diabłami", "aniołami",
"lichami", itp., "wycięła" ona również Boga z nauki. Stąd tamto
oficjalne oparcie dotychczasowej nauki ziemskiej na "brzytwie
Occam'a" przetransformowało naukę w wyłącznie "ateistyczną instytucję".
Wszakże z powodu dania ludziom tzw. "wolnej woli", z samej
definicji owej "wolnej woli", Boga tylko "można" uwzględniać w życiu
i w badaniach, jednak wcale NIE istnieje "absolutna konieczność"
Jego uwzględniania i brania pod uwagę. W rezultacie, owa "brzytwa Occam'a"
zmusza dotychczasową naukę do włączania do wszystkiego co
tylko naukowcy czynią
niepisanego i sprzecznego z "wolna wolą"
oraz z dowodami twierdzenia, że "Boga wcale NIE ma". W ten sposób nauka ta w
pełni zasłużyła sobie na nazwę
"ateistyczna nauka ortodoksyjna"
jaką nadali jej niektórzy badacze spoza jej oficjalnego nurtu. Chociaż
więc z upływem czasu niektórzy naukowcy zaczęli się dosłownie
"potykać" o coraz liczniejszy materiał dowodowy potwierdzający
że na przekór zapewnień nauki
"Bóg jednak istnieje" -
tj. taki materiał dowodowy jak ów opisywany na stronie o nazwie
god_proof_pl.htm,
oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna" zaczęła otwarcie materiał ten
albo ignorować, albo też ukrywać, oraz udawać że go wogóle NIE ma.
Niestety, życiem wszelkich tzw. "intelektów"
(czyli wszystkiego co prowadzi "rozumne życie",
a więc ludzi, rodzin, całej nauki, rządów, polityków,
całych państw, itp.) rządzi prawo, że
"intelekty jakie NIE mają opozycji
ani konkurencji która zmuszałaby je
do nieustannej walki o przetrwanie, z upływem
czasu obrastają wypaczeniami transformując
się w tzw.
pasożytnicze intelekty,
poczym zaczynają działalność dokładnie odwrotną
do tej dla realizacji której zostały one powołane".
(Owo prawo wyjaśnione jest także w punkcie #M1.3 strony
telekinetyka.htm
oraz w punkcie #A4 strony o nazwie
god_proof_pl.htm.)
To właśnie z powodu działania owego prawa,
przykładowo niezamężne kobiety z biegiem
czasu nabierają "staropanieńskich zagrań".
To też owo prawo czyni że niemal każdy rząd
i niemal każdy polityk pozbawiony "opozycji"
i "konkurencji", z upływem czasu przemienia
się w "skorumpowanego despotę i tyrana
własnego narodu". Działanie owego prawa
spowodowało, że do dzisiaj owa "dzierżąca
absolutny
monopol na wiedzę"
i pozbawiona jakiejkolwiek konkurencji
"ateistyczna nauka ortodoksyjna" nabrała
coraz bardziej wypaczonych zachowań
"religii bez Boga". Stąd zamiast "wnosić
postęp", od jakiegoś już czasu nauka ta działa
wyłącznie jako "hamulec postępu".
Do
chwili obecnej funkcja "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej" jako "hamulca postępu" tak
się zintensyfikowała, że nauka ta zaczęła już
wyraźnie działać na szkodę całej ludzkości -
czego najlepszym dowodem stały się wydarzenia
związane z eksplozją reaktorów atomowych
z Fukushima w Japonii, opisane dokładniej
w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie
seismograph_pl.htm
oraz w punktach #M1 do #M1.3 strony o nazwie
telekinetyka.htm.
#F1.2.
Noworodząca się "nauka totaliztyczna" jest jak "więzień polityczny" wyrosły z wiedzy i prawdy, poświęcający życie dla
postępu, jednak zakuty w kajdany, pozbawiony głosu i zapomniany przez społeczeństwo dla którego dobra się poświęcił:
Na szczęście dla ludzkości, niemal równocześnie ze
"zejściem na psy" owej starej "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej", Bóg pozwolił aby na Ziemi narodziła
się nowa "nauka totaliztyczna" która prowadzi badania
z owego dotychczas zaniedbywanego podejścia
"a posteriori", czyli "od przyczyny do skutku".
Szersze opisy owej noworodzącej się "nauki totaliztycznej"
zawarte zostały w punkcie #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm
oraz w punkcie #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm.
Z kolei publikacją fundującą ową nową "naukę
totaliztyczną" jest najnowsza naukowa
monografia [1/5].
"Przyczyną" w badaniach owej nowo-rodzącej
się "nauki totaliztycznej" jest Bóg, zaś "skutkiem"
jest "rzeczywistość która nas otacza". Dlatego
owa nowa "nauka totaliztyczna" jest pierwszą
nauką na Ziemi, która używając nowoczesne
narzędzia i metody naukowe, bada Boga, oraz
bada rzeczywistość z punktu widzenia Boga.
Jako taka, jest ona też tak potrzebną "konkurencją"
dla "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" - stąd
począwszy od chwili kiedy się narodziła, zaczęła
ona "patrzeć oficjalnej nauce na ręce" i zmuszać
ją aby zaczęła ona walczyć o swoje przeżycie - podobnie
jak poprzednio to tamta "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
zmuszała do walki o przetrwanie zarówno ową noworodzącą
się "naukę totaliztyczną", jak i teorię naukową oraz filozofię
na której "nauka totaliztyczna" została oparta (czyli tzw.
Koncept Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofię totalizmu).
"Nauka totaliztyczna" już istnieje i już działa
praktycznie od 1985 roku. Przykładowo,
zarówno niniejsza strona internetowa, jak i
wszystkie strony i monografie wskazywane w
"
skorowidzu"
z punktu #I2 poniżej, są manifestacją jej oficjalnego
dorobku naukowego. Oczywiście, ponieważ narodziła
się ona relatywnie niedawno, ciągle musi wywalczyć
swoje miejsce w społeczeństwie, a także wywalczyć
otrzymanie oficjalnego dostępu do publicznego
finansowania i do publicznej edukacji - jakim dotychczas
cieszyła się jedynie monopolistyczna "nauka
ortodoksyjna". Wszakże aż do czasu kiedy
będzie otrzymywała swój udział publicznego
finansowania na badania i będzie mogła otwierać
własne szkoły i uczelnie wyższe, "nauka totaliztyczna"
będzie zmuszona nadal działać w "konspiracji"
oraz walczyć o przetrwanie z wyniszczającą ją
i niedopuszczającą do głosu "ateistyczną nauką
ortodoksyjną". Dlatego "totaliztyczna nauka" liczy
teraz, że i Ty czytelniku dołożysz swój własny wkład
i wysiłek w jej oficjalne ustanowienie i publiczne
sfinansowanie - jako nowej oficjalnej nauki i jako
tak potrzebnej ludzkości oficjalnej "konkurencji"
dla starej nauki ortodoksyjnej.
#F2.
Podczas gdy dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów,
noworodząca się "totaliztyczna nauka" ma solidne, szerokie
i poprawnie fundamenty naukowe i filozoficzne:
Jeśli przeanalizować uważnie sprawę fundamentów
naukowych i filozoficznych nauki, wówczas się okazuje
że jedynym takim fundamentem na jakim opiera się całe
ogromne gmaszysko dotychczasowej "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej", jest owo "założenie fundujące" zwane "brzytwą
Occam'a" (tj. to które stwierdza, że
"bytów nie wolno mnożyć
ponad absolutną konieczność"). Co jeszcze ciekawsze,
owa
"brzytwa Occam'a" stoi w jawnej sprzeczności
z naszą "wolną wolą", czyli i w sprzeczności z
rzeczywistością. Wszakże zasada "wolnej woli" stwierdza,
że "we wszystkim co ludzie czynią, mają oni
prawo wyboru tej alternatywy, którą uważają za słuszną".
Tymczasem "brzytwa Occam'a" zabrania naukowcom prowadzić
badania przebiegające według jednego z dwóch istniejących
i doskonale poznanych przez ludzi podejść, tj. zabrania badać
rzeczywistość z podejścia "a priori" ("od Boga do otaczającej
nas rzeczywistości") - pozwalając badać rzeczywistość jedynie
z podejścia "a posteriori" (tj. "od skutku do przyczyny").
Wszystkie zaś pozostałe teorie i ustalenia dotychczasowej
"ateistycznej nauki ortodoksyjnej" (poza ową "brzytwą
Occam'a") są "wynikami" działań zgodnych z owa "brzytwą" -
czyli NIE mogą być uważane za "fundamenty" tejże nauki.
I tak przykładowo, tzw. "
naturalna ewolucja" jest
jedynie "wynikiem" zgodnego z tą "brzytwą" odrzucenia
przez naukę możliwości iż wszystko zostało stworzone
przez Boga. Z kolei tzw. "
teoria wielkiego bangu"
jest też tylko wynikiem odrzucenia przez ową naukę "procesu
tworzenia świata fizycznego" przez Boga. Nic dziwnego,
że owe "wynikowe" teorie naukowe ciągle zawierają w
sobie aż tak dużo dziur i nieścisłości, takich jak przykładowo
twierdzenie owej "teorii wielkiego bangu" że "cała materia
powstała z niczego" (twierdzenie to wyjaśnione jest szerzej
w punkcie #C12 totaliztycznej strony o nazwie
biblia.htm
oraz w punkcie #E1 totaliztycznej strony o nazwie
will_pl.htm),
czy też omówione w punktach #E1 i #E2 powyżej
twierdzenie "naturalnej ewolucji" że istnienie skamieniałych
"kości dinozaurów" jest dowodem iż dinozaury
faktycznie żyły kiedyś na ziemi, a nie jedynie
omówionym w w/w punkcie #E1 świadectwem, że dla
zainspirowania ludzi do "poszukiwań wiedzy" Bóg
jedynie "sfabrykował kości dinozaurów" ponieważ
wielu ludzi silnie wierzy w ich istnienie. (Ciekawe
że wysuwając owe twierdzenia że "dinozaury istniały
obiektywnie ponieważ ludzie natykają się na skamieniałe
kości dinozaurów", jednocześnie ta sama dotychczasowa
oficjalna nauka "dwulicowo" odmawia uznania, że istnienie
"fotografii UFO", oraz "osób uprowadzanych do UFO"
dowodzi iż wehikuły UFO i UFOnauci też istnieją równie
obiektywnie jak podobno istniały owe dinozaury.)
Jeśli jednak przeanalizuje się fundamenty naukowe
i filozoficzne noworodzącej się "nauki totaliztycznej"
wówczas się okazuje że fundamenty te są nieporównanie
solidniejsze, szersze i poprawniejsze od fundamentów
naukowych i filozoficznych dotychczasowej "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej". Przykładowo, fundamentami
naukowymi "nauki totaliztycznej" jest
teoria wszystkiego zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji -
na której poprawność wskazuje aż cały ocean już zidentyfikowanego
i potwierdzionego materiału dowodowego. Z kolei fundamentami
filozoficznymi "nauki totaliztycznej" jest cała ogromna
filozofia totalizmu
która coraz większej liczbie ludzi udowadnia w praktyce
swoją absolutna poprawność.
W sumie więc porównanie
jakości i poprawności fundamentów obu tych nauk okazuje
się wysoce niekorzystne dla dotychczasowej "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej" - która okazuje się być "
nauką bez
fundamentów" (tj. nauką "zawieszoną w powietrzu",
albo "zamczyskiem zbudowanym na lodzie"). Nic dziwnego
że nauka ta aż tak się boi "konkurencji" w formie noworodzącej
się "nauki totaliztycznej", że używa całej swej mocy i całego
swego autorytetu, aby "zamykać usta" i powstrzymać nadejście
"nauki totaliztycznej" bazującej na prawdzie i na faktycznie
solidnych fundamentach.
#F3.
Wypaczenia dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", jakie
powyrastały z braku dla niej oficjalnej "konkurencji", a jakie powodują,
że zamiast "wprowadzać postęp", stała się ona już "hamulcem postępu":
W punkcie #F1.1 powyżej, opisane zostało
prawo odkryte dopiero przez
filozofię totalizmu,
którego działanie dotyka wszelke tzw. "intelekty"
jakie w swoim życiu i postępowaniu NIE muszą
zwalczać "konkurencji" ani "opozycji". Prawo to
można opisać słowami, że
brak "konkurencji"
i napełnienie się "samozachwytem", rozwija w intelektach
"wypaczenia" które z upływem czasu zamieniają
działania tych intelektów w odwrotności funkcji
do których wypełniania intelekty te oryginalnie
zostały powołanie. Doskonałym potwierdzeniem
działania owego prawa są wyniki badań opisane w
artykule "Diaries suggest illness affected Stalin's
actions" (tj. "Pamiętniki sugerują że choroba
zmieniała działania Stalina") ze strony B9 nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23,
2011. Badania owe wykazały, że w miarę jak
wydłużał się czas dzierżenia absolutnej władzy
przez Stalina, ten tyran coraz bardziej tracił zdolność
do odróżniania dobra od zła, tego co dozwolone
a co zakazane, przyjaciół od wrogów, itp. Właśnie
też "wypaczenia" jakimi dzisiejsza "oficjalna nauka
ortodoksyjna" obrosła w wyniku działania owego prawa,
spowodowały że zamiast "wprowadzać postęp" nauka
ta już obecnie funkcjonuje jako zdecydowany "hamulec
postępu". Faktycznie to gdybyśmy poziom szkodliwości
owych wypaczeń dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej
przyrównali do jakiegoś historycznego wzorca,
wówczas moglibyśmy stwierdzić, że w chwili
obecnej "oficjalna nauka ortodoksyjna" osiągnęła
już poziom zwyrodnienia, który historycznie
osiągnięty został przez religię katolicką w
czasach średniowiecznej inkwizycji - po szersze
wyjaśnienia patrz punkt #K7 na stronie o nazwie
tapanui_pl.htm.
Takie porównanie obecnej sytuacji oficjalnej nauki,
do sytuacji religii katolickiej w okresie średniowiecznej
inknowizycji, ma też tą zaletę, że wskazuje nam
historyczny przykład rozwiązania dla problemu
wypaczeń i zwyrodnienia tejże nauki. Rozwiązaniem
tym okazuje się
"oficjalne stworzenie konkurencji"
dla owej nauki. Jak bowiem nauczają nas lekcje historii,
kiedy powstała "konkurencja" dla religii katolickiej
w formie najróżniejszych "kościołów reformacyjnych"
(np. "kościoła luterańskiego"),
wówczas wstecznicza rola religii katolickiej z jej
inkwizycją i paleniem na stosie wszystkich ludzi
postępu bardzo szybko została zakończona.
Konieczność bowiem "walki z konkurencją o
przeżycie" bardzo szybko "sprowadziła na
ziemię" i wyeliminowała uprzednio szalejące
zwyrodnienia owego kościoła. Tak samo więc
stanie się z obecnymi zwyrodnieniami oficjalnej
nauki ziemskiej, jeśli jej również stworzona
zostanie faktyczna "konkurencja" w formie
noworodzącej się "nauki totaliztycznej".
Omówmy więc teraz chociaż najważniejsze z
owych wypaczeń jakimi obrosła już dotychczasowa
oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", a jakie
powodują, że nauka ta działa obecnie już tylko jako
ogromnie silny i wpływowy "hamulec postępu". Oto one:
1. Zarzucenie poszukiwań prawdy - czyli ściganie
tylko tego co dochodowe, popularne, modne, oraz
"bezpieczne" dla prezentującego i badającego, zaś
unikanie badania "prawd" uznanych przez naukę za
"tabu". Istnieją już niezliczone przykłady, że naukowcy
zaprzestali zważać na to co faktycznie jest prawdą,
a badają wyłącznie to co przynosi dochód, cieszy
się popularnością, czego badanie jest właśnie
"modne", oraz czego publiczne ujawnienie NIE
wnosi żadnego niebezpieczeństwa dla badającego
i dla publikującego. To dlatego np. oficjalna nauka
całkowicie unika już badania dowodów na
istnienie Boga,
istnienie duszy, czy
istnienie UFO -
na przekór że dowodów takich wyłania się z
życia całe zatrzęsienie. To dlatego też nauka
nawet NIE próbuje zbudować tzw. "Sejsmografu
Zhang Henga" opisywanego na stronie
seismograph_pl.htm.
Wszakże sejsmograf ten działa na zasadzie "telepatii"
i "chi energii" - które dla dzisiejszej oficjalnej nauki
są tematami "tabu". Naukowcy uciekają się więc
już nawet do "chowania po piwnicach" modelu tego
urządzenia - tak jak wyjaśnia to podpis pod "Fot. #D1"
na w/w stronie "seismograph_pl.htm", aby tylko
NIE musieć odpowiadać na pytania społeczności
"dlaczego model ten nadal NIE jest badany i budowany?"!
2. Procedury działania, w rodzaju "recenzji" ("peer
reviews"), które wyniszczają nowe idee. Nauka
wyrobija już sobie całą masę najróżniejszych procedur
postępowania, których efektem jest zgniatanie i niszczenie
każdej nowej idei. Przykładowo, taka procedura jak
wymóg aby każda naukowa publikacja mogła się ukazać
w druku tylko jeśli uprzednio uzyska przychylną tzw.
"recenzję" od kilku innych naukowców. Tymczasem owi
"recenzenci" typowo albo obawiają się, albo też nie chcą,
wydać przychylną recenzję zupełnie nowej idei - co
ja osobiście doświadczyłem niezliczoną liczbę razy
kiedy bezskutecznie powtarzałem niekończące się
próby opublikowania w najróżniejszych naukowych
wydawnictwach cały szereg moich nowych idei, w rodzaju
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
Magnokraftu,
Komory Oscylacyjnej,
wehikułu czasu
i całego szeregu innych idei. Inną podobnie blokującą
postęp procedurą jest instytucja "promotorów" dla
doktoratów. Promotorzy ci są bowiem w stanie
nadzorować tylko te tematy na jakich się już znają.
Czyli z definicji NIE mogą nadzorować prac doktorskich
nad zupełnie nowymi ideami. Oczywiście, podobnych
procedur "blokujących postęp" nauka wygenerowała
już sobie ogromną liczbę. W rezultacie ich działania,
praktycznie żadna nowa idea NIE ma już szansy
aby przebić się na światło dzienne.
3. Manipulowanie wynikami aby najlepiej służyły
interesom tych co je finansują lub co są przy władzy
oraz wynikające z tego nieustanne zmienianie
oficjalnego stanowiska nauki w niemal każdej sprawie.
Niemal przedmiotem powszechnych żartów stały się
niezliczone zmiany wyników "naukowych badań"
dotyczących najróżniejszych produktów codziennego
użytku. Wyniki tych badań typowo są bowiem zależnie
od tego kto finansuje owe badania. I tak, przykładowo,
badania finansowane przez producentów masła będą
dowodziły że masło jest korzystniejsze dla zdrowia od
margaryny i od innych tłuszczy, a stąd że należy je
zjadać kiedy ma się ku temu okazję. Jednak badania
prowadzone przez np. producentów margaryny będą
dowodziły, że masło nalezy zastępować margaryną -
bo margaryna jest zdrowsza i korzystniejsza dla ludzi.
Podobnie sprzeczne ze sobą "wyniki badań" co jakiś
czas ukazują się na temat każdego produktu. Co jednak
najbardziej przerażające, jeśli leży to w interesie jakichś
wpływowych polityków, wówczas nawet to co najstraszniejsze,
owe "wyniki badań" ogłaszają za "nieszkodliwe". Przykładowo,
po katastrofie nuklearnej z Fukushima w Japonii której mordercze
następstwa opisywane są m.in. w punktach #M1 do #M1.3 strony
telekinetyka.htm,
nagle w prasie Nowej Zelandii ukazało się aż kilka
artykułów jakie popularyzowały "wyniki badań naukowych"
zgodnie z którymi wypadki w reaktorach jądrowych
okazują się "nieszkodliwe" dla życia i zdrowia. Przykład
jednego z tych artykułów to "Evacuation scare
worse than nuclear fallouts" (tj. "Strach ewakuacji
gorszy od następstw nuklearnego skażenia")
ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011.
Stara się on przekonać czytelników że katastrofy
nuklearne są już
bezpieczne bowiem najnowsze
"badania naukowe" wykazały iż
tylko 60
ludzi zmarło w wyniku nuklearnej katastrofy w
Czernobylu - jakoby też wszyscy oni pochodzili
z samego Czernobyla. Mnie osobiście najbardziej
szokuje, że ktoś wysoce nieodpowiedzialnie ogłasza
takie wyniki jakoby "badań naukowych", podczas
gdy inne artykuły alarmują np. o "Radioactivity
in breast milk" (tj. "Radioaktywności znalezionej
w mleku z piersi kobiecych") - patrz strona B9
nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011.
Jeśli więc w przyszłości ci sami naukowcy dokonają
badań eksplozji reaktorów z Fukushima, to czy mutacje,
zwyrodnienia genetyczne i choroby u dzieci ssących
takie "radioaktywne mleko" z piersi swoich matek
również naukowcy ci uznają za bezpieczne i niegroźne?
Ciekawe także jak owi naukowcy kwalifikują np. tych
licznych Polaków, którzy wyszli na ulicę w chwili kiedy
właśnie padał deszcz, o jakim ówczesne wladze "zapomniały
poinfortmować" ludność że jest on radioaktywny, w szereg
zaś lat później Polacy ci zmarli w wyniku chorób zaindukowanych
owymi radioaktywnymi opadami z Czernobyla - czyż naprawdę
NIE należy ich też zaliczać do ofiar tamtej eksplozji nuklearnej?
4. Odrzucanie wszystkiego co NIE wywodzi się z
własnego grona naukowców. Nauka odrzuca
obecnie niemal wszystko co NIE zostało wygenerowane
przez jakiegoś naukowca zatrudnionego w danej
dyscyplinie. Jeśli ktoś NIE wierzy w ten fakt,
wówczas powinien sprawdzić np. losy prób
opublikowania czegokolwiek w jakimś naukowym
czasopiśmie przez osobę spoza grona naukowców
(np. z przemysłu).
5. Wznoszenie międzydyscyplinarnych barier.
Faktyczny postęp wymaga użycia wiedzy z aż kilku
dyscyplin naraz. Tymczasem dzisiejsza nauka tak
działa, że każda dyscyplina jest hermetycznie zamknięta
dla osób jakie z niej się NIE wywodzą. Przykładowo,
w latach 2008 do 2011 pragnąłem udoskonalić wówczas
już szeroko znaną w świecie
filozofię totalizmu
mojego autorstwa,
poprzez uzyskanie jednego z owych niezliczonych
stypendiów na rozwój badań i publikacji filozoficznych.
Stypendia takie są nieustannie oferowane przez
najróżniejsze instytuty, wydziały i organizacje
filozoficzne. W owym czasie moja "filozofia totalizmu"
była już szeroko upowszechniona po świecie, zaś
np. kilkaset tysięcy jej referencji widniejących w
Google dokumentowało że jest ona już znana nowet
szerzej niż wiele tzw. "klasycznych" filozofii. Na przekór
jednak złożenia setek podań o takie stypendia
filozoficzne oferowane przez najróżniejsze instytucje
i organizacje, moja specjalizacja w "naukach komputerowych"
i w "inżynierii mechanicznej", powodowała że nigdy stypendium
takiego NIE zdołałem uzyskać - z oczywistą szkodą
dla całej dyscypliny filozofii. Podobnie też się dzieje
w praktycznie każdej innej dyscyplinie. Dla przykładu,
jedna z uczelni w Polsce zaoferowała mi zatrudnienie
na pozycji "profesora nadzwyczajnego w naukach
komputerowych" - wszakże ja wykładałem "nauki
komputerowe" już od wielu lat na szeregu uniwersytetów
świata, miałem znaczący dorobek publikacyjny z
obszaru informatyki, oraz poza granicami Polski
zajmowałem uniwersyteckie stanowiska "Associate
Professor" i "Full Professor" w naukach komputerowych.
Jednak tamto moje zatrudnienie na uczelni w Polsce
najpierw musiało być zatwierdzona przez ministerstwo.
Niestety, jakiś biurokrata w ministerstwie zakazał mojego
zatrudnienia na owym stanowisku, uzasadniając ten
zakaz, że ja NIE mam wykształcenia informatycznego.
Co najtragiczniejsze, takie uzasadnienie owego
ministerskiego zakazu mojego zatrudnienia na
stanowisku profesora informatyki, ujawniło że
podejmujący ową decyzję NIE miał wystarczającej
wiedzy aby być świadomym, że w czasach kiedy
ja studiowałem, na żadnej uczelni z całej Polski
NIE istniał wówczas
jeszcze nawet jeden Wydział Informatyki. Nawet
też słowo "informatyka" w czasach moich studiów
NIE było jeszcze w użyciu. Jakże więc oficjalna
nauka ma generować "postęp ludzkości", jeśli
losami dyscyplin na dzisiejszych uczelniach rządzą
gryzipiórki o aż tak ograniczonych umysłach i wiedzy.
6. Zanik krytycyzmu opartego na merycie. W
nauce upowszechniło się ostatnio stwierdzanie tylko
tego co inni chcą uslyszeć. Stąd od jakiegoś już czasu
z ust naukowców wydobywają się albo pochlebstwa,
albo też milczenie. Problemy bowiem których zło
jest aż tak oczywiste, że NIE daje się ich chwalić,
naukowcy zwyczajnie ignorują i NIE wypowiadają
się wogóle na ich temat. Od jakiegoś bowiem czasu
wypowiedziami naukowców rządzi zasada "dla
prawdy NIE warto się narażać". Najwyraźniej i
najlepiej owe "zmowy milczenia" widać w problemach
które obecnie wyniszczają ludzkość - np. tych omówionych
na stronach
seismograph_pl.htm,
day26_pl.htm, czy
telekinetyka.htm.
7. Zatrudnianie absolwentów po edukacji która
promuje bezmyślność a zabija twórczość.
Jeśli się zbada, kto w dzisiejszych czasach zostaje
naukowcem, wówczas się okazuje że są to studenci
którzy w czasach moich studiów nazywani byli "kujony" -
czyli osoby które "wkuwają" wiedzę niemal na pamięć,
jednak pozbawione są zdolności twórczych i
umiejętności logicznego myślenia.
Najlepszym moim zdaniem wskaźnikiem rodzaju
ludzi zostających naukowcami są obserwacje
studentów w "naukach komputerowych". Pomiędzy
bowiem umysłem twórczego studenta-programisty,
a umysłem przeciętnego "kujona", może pojawić się
różnica aż tak wielka jak 50:1 (różnice te są badane
ilościowo przez tzw. "inżynierię softwarową" - po
angielsku zwaną "Software Engineering"). Innymi
słowy, to co umysł twórczego studenta-programisty
potrafi zaprogramować w ciągu jednej godziny,
albo z pomocą programu zajmującego tylko jedną
stronę, przeciętnemu "kujonowi" potrafi zająć 50
godzin, lub wymagać programu długiego na 50
stron. Otóż ja wykładałem m.in. owo "Software
Engineering" i zawsze z ciekawością analizowałem
style i efekty programowania swoich studentów.
Odnotowałem również, że po skończeniu studiów,
na uczelni zatrudniali się NIE ci studenci o
twórczych umysłach, a właśnie ci studenci, których
styl i wyniki programowanie dawało się opisać przydomkiem
"przeciętne kujony". Podobny wniosek, że "dzisiejsza
edukacja nagradza bezmyślność a zabija twórczość",
potwierdzany jest zresztą również przez wskaźniki empiryczne.
Przykładowo, praktycznie niemal wszyscy najbogatsi
ludzie na Ziemi poodpadali z uczelni podczas studiów.
I tak przykładowo właściciel "Microsoft", Bill Gates,
odpadł ze studiów już po pierwszym semestrze.
Odpadli również Steve Jobs - dyrektor "Apple", oraz
Mark Zuckerberg - założyciel "Facebook". Efekty
studiowania są aż tak złe dla twórczego umysłu,
że niejaki Peter Thiel oferuje nagrody w wysokości
100000 $US dla tych odpadniętych ze studiów którzy
mają jakąś doskonałą ideę do zrealizowania. Artykuł
o pogłębiającej się dziś degeneracji edukacji uczelnianej,
o tytule "It can pay to be a university drop-out" (tj.
"Może się opłacać odpadnięcie z uczelni") opublikowany
został na stronie B3 gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011.
Wszystkie te źródła starają się nam ujawnić, że
takie pozbawione zdolności twórczej "kujony" jakie
produkowane są przez dzisiejsze uczelnie, nigdy
NIE bedą w stanie "generować postępu" dla ludzkości.
8. Wyniszczanie konkurencji oraz brzydki zwyczaj
"atakowania osób" zamiast "krytykowania idei".
Wyniszczanie to najlepiej widać po losach moich
własnych teorii, odkryć i wynalazków. Przykładowo,
Koncept Dipolarnej Grawitacji czy
filozofię totalizmu
ja upowszechniam po świecie począwszy od 1985 roku.
Jednak do dzisiaj na ich temat NIE udało mi się opublikwać
nawet jednego artykułu w naukowych czasopisamch -
na przekór że kiedyś miałem cały gruby notatnik
zapisany danymi na temat moich niezliczonych
prób opublikowania czegoś na ich temat w jakimś
naukowym czasopiśmie. Przykłady losu jaki typowo
spotykał wszystkie te moje próby publikowania, opisany
jest w podrozdziałach LA4, LA2.4.3, i LA2.3.1 z tomu 10
monografii [1/5].
9. Pościg za funduszami i za zyskiem. W całym
szeregu dzisiejszych krajów (na szczęście z tego co
mi wiadomo, ani jednak NIE w Polsce, ani NIE
w Nowej Zelandii) pojawił się trend, że jeśli ktoś
szuka tam zatrudnienia na jakimś stanowisku
naukowym, wówczas jednym z najważniejszych stawianych
mu wymagań jest udokumentowanie zdolności do
uzyskiwania zewnętrznego "finansowania na badania".
Uczelniom i nauce z owych krajów NIE wystarcza już
bowiem iż są one obficie finansowane z podatków
obywateli, ani że niektóre instytucje naukowe owych
krajów dodatkowo pobierają słone opłaty od studentów,
a ich łakomstwo zmusza naukowców do dodatkowego
pozyskiwania dalszych "funduszy na badania".
Fundusze te w owych krajach podnoszą zawód
zwykłych naukowców do rangi jednego z najlepiej
płatnych i finansowo najmniej kontrolowanych
pozadyrektorskich zawodów dzisiejszego świata. Oczywiście,
typowo niemal nikt NIE sprawdza na co wydawane są owe
dodatkowe fundusze uzyskiwane jakoby "na badania".
Tymczasem, jeśli przyglądnąć się im "od wewnątrz", wówczas
się okazuje, że faktyczne "badania" są ostatnimi na liście
celów ich wydawania. Rzeczywiste użycie owych dodatkowych
"funduszy na badania" najlepiej zilustrował jeden z odcinków
doskonałej amerykańskiej komedii o tytule "The Big Bang Theory" -
w jakim któryś z naukowych decydentów obiecuje dobrze
zapowiadającemu się naukowcowi importowanemu z zagranicy:
"wygodnie przymkniemy też oczy kiedy fundusze na badania
wydasz na sprowadzenie tutaj swojej rodziny". (Ja osobiście
uważam ową komedię za najlepszą ze wszystkich komedii
dotychczas stworzonych w 21 wielu - gorąco rekomenduję
każdemu jej oglądanie.)
* * *
Oczywiście, powyżej wcale NIE ujawnione
zostały wszystkie wypaczenia dotychczasowej
oficjalnej nauki, a jedynie kilka przykładów
tych najbardziej oczywistych i najszerzej
znanych. Wszakże całkowita liczba zwyrodnień,
wypaczeń, oraz niedoskonałości "intelektu
grupowego" jakim jest "ateistyczna nauka
ortodoksyjna", jest już znacznie wyższa niż
całkowita liczba podobnych cech u indywidualnych
ludzi. A jak wiemy szkodliwe następstwa niezliczonych
zwyrodnień u indywidualnych ludzi wystarczają aby
niemal całkowicie zapełniać wszystkie dzisiejsze gazety
i wiadomości telewizyjne. Na dodatek bowiem, że
w "intelekcie grupowym" dzisiejszej nauki reprezentowane
już jest i wyraźnie widoczne każde zwyrodnienie,
wypaczenie i niedoskonałość formujących go
indywidualnych ludzi, najróżniesze kombinacje
tych cech formują dodatkowe, unikalne dla
oficjalnej nauki, rodzaje szkodliwych działań i zachowań.
Jednak nawet już tylko powyżej ujawnione wypaczenia
wystarczają, aby żadna nowa i postępowa idea
NIE zdołała się ostatnio przebić przez bariery jakie
na postęp nakłada obecna oficjalna nauka ziemska.
Z tego powodu, podobnie jak po średniowieczu
konieczne okazało się stworzenie "konkurencji"
dla zionącego wstecznictwem i zniszczeniem
kościoła katolickiego (tj. stworzenie "religijnej
reformacji" w formie np. kościoła luterańskiego)
aby "katolicyzm sprowadzić z powrotem na
ziemię", obecnie staje się absolutnie konieczne
oficjalne powołanie "nauki totaliztycznej" aby
odebrać "monopol na wiedzę i na edukację"
od dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej",
oraz aby ponownie otworzyć drzwi dla naukowego
postępu i wzrostu całej ludzkości - tak jak
to wyjaśnia punkt #C1 na stronie o nazwie
telekinetyka.htm,
oraz punkt #A2.6 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm.
W punkcie #F1 strony o nazwie
totalizm_pl.htm
ujawnione zostało ogromnie istotne ustalenie
filozofii totalizmu, które faktycznie reprezentuje
jedną z najważniejszych manifestacji tej filozofii.
Stwierdza ono że
"bez
poznania prawdy NIE ma postępu".
Wszakże aby coś mogło zostać udoskonalone,
najpierw trzeba poznać całą prawdę na temat sytuacji
w jakiej to coś się właśnie znalazło. Prawdziwą więc
miłość i szacunek do kogoś lub czegoś, zgodnie
z totalizmem wykazujemy właśnie ujawniając
wyłącznie prawdę na tegoż temat. Tymczasem
na temat dwóch najistotniejszych filarów naszej
cywilizacji, tj. (1) wiedzy o Bogu, oraz (2) naszej
nauki i edukacji, ludzie ciągle krępują się wyjawiać
całą prawdę, błędnie wierząc że swój szacunek
i dobrą wolę najlepiej zamanifestują poprzez
ukrywanie prawdy zamiast jej ujawnianie (tj.
poprzez ciche promowanie kłamstwa). Nic więc
dziwnego że owe najważniejsze filary naszej
cywilizacji z upływem czasu zaczęły się kruszyć
i osiągnęły stany w jakich widzimy je obecnie.
Wszakże w świecie w którym każdy wypowiada
wyłącznie "słodkie kłamstwa", nie ma jak poznać
który kierunk jest właściwy i co naprawdę powinno
się czynić. Najwyższy więc czas, abyśmy wszyscy
zrozumieli, że jeśli uważamy coś lub kogoś za
ogromnie istotne dla nas lub dla całej cywilizacji
ludzkiej, jeśli naprawdę mamy dobro tegoż
na sercu, oraz jeśli chcemy temu zademonstrować
nasz najwyższy szacunek i naszą troskę o jego
przyszłość, wówczas zgodnie z totalizmem mamy
bezwzględny obowiązek aby ujawniać całą
prawdę, nawet jeśli prawda ta wcale NIE jest
przyjemną - tak jak w swoich publikacjach
ja ujawniam to co uważam za całą prawdę na
temat ogromnie istotnego filara naszej cywilizacji
zwanego "nauka", oraz na temat innego równie
istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "wiedza
o Bogu". Tylko bowiem poprzez otwarte wypowiadanie
prawdy, oraz poprzez podejmowanie działań
bazujących na prawdzie, nasza cywilizacja
będzie stawała się coraz doskonalszą i coraz
bardziej zaawansowaną.
Część #G:
Nowa "nauka totaliztyczna" dostarcza odpowiedzi na praktycznie wszystkie istotne pytania:
#G1.
Szukajmy odpowiedzi "nauki totaliztycznej" na podstawowe pytania:
Na przekór że nowa "nauka totaliztyczna"
ciągle NIE otrzymuje oficjalnego uznania,
że wszystkie swoje badania prowadzi ona
bez żadnego oficjalnego finansowania,
oraz że jest brutalnie prześladowana i
wyciszana przez starą monopolistyczną
"ateistyczną naukę ortodoksyjną", jej
dorobek naukowy jest już ogromny. Już
do dzisiaj udzieliła ona nam odpowiedzi
na tysiące ogromnie istotnych pytań. Jeśli
więc czytelnik życzy sobie poznać owe
odpowiedzi, wówczas wystarcza aby zaglądnął
do totaliztycznych stron o interesującej
go tematyce, wyszczególnionych w
Menu.
Szczególnie zaś warto poznać odpowiedzi tej
nauki zawarte na stronach o takich nazwach jak:
god_proof_pl.htm,
soul_proof_pl.htm,
ufo_proof_pl.htm,
seismograph_pl.htm, czy
immortality_pl.htm.
#G2.
Monografia [1/5]
jako naukowy raport z wynikami dotychczasowych
badań Boga przez noworodzącą się "naukę totaliztyczną":
Do czasu powstania "nauki totaliztycznej" NIE
istniały wyniki obiektywnych badań, w których
ktoś starałby się naprawdę poznać Boga naukowo.
Z drugiej strony, jeśli ktoś kocha swego Boga i
stwórcę, wówczas taki ktoś powinien pragnąć
poznać Go lepiej. Na szczęście, rozwój
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofia totalizmu
pozwolił autorowi tej strony badać Boga z użyciem
nowoczesnych narzędzi dzisiejszej nauki oraz z
poprzednio zaniedbanego przez ową "ateistyczną
naukę ortodoksyjną" punktu widzenia "a priori"
akceptującego, że mimo wszystko "Bóg jednak
istnieje". Wyniki dotychczasowych "pro-boskich"
badań nad Bogiem, zostały zestawione w mojej
najnowszej
monografii [1/5] -
którą każdy może sobie załadować z internetu całkowicie za
darmo. Stąd jeśli czytelniku życzysz sobie poznać to co na
obecnym stadium badań zostało już naukowo ustalone na temat
twego Boga i stwórcy, wówczas zaglądnij do owej
monografii [1/5] -
zaczynając od jej tomu 1.
Część #H:
Nie bójmy się kierować pytań do naszych profesorów - wszakże ich pensje pochodzą z naszych podatków!
#H1.
Czy się godzi, że mamy aż tylu doskonale płatnych profesorów finansowanych z naszych
podatków, jednak najważniejsze z naszych pytań ciągle pozostają bez odpowiedzi?
Każdy z nas nieustannie boryka się z tysiącami
zapytań, znajomość odpowiedzi na które potencjalnie
zmieniłaby nasze życie. Przykładowo: "czy
nauka ma jakiś dowód na potwierdzenie swojego
oficjalnego stanowiska że 'Boga NIE ma'?",
"czy prowadzone są jakieś oficjalne badania
naukowe w celu wyjaśnienia czym faktycznie
są manifestacje duchów?", "czy faktycznie
istnieje związek pomiędzy moralnością ofiar
kataklizmów a nieszczęściami które ich dotykają?",
"czy pozostawianie przez kataklizmy nietkniętych
kościołów i świątyń w środku kompletnie zrujnowanych
dzielnic ma uzasadnienie w prawach statystyki?",
"czy 'grupowa moralność'
miasta Wrocławia
(lub miasta w którym my właśnie mieszkamy)
już obecnie wykazuje podobieństwo do 'grupowej
moralności' dzisiejszego miasta
Christchurch w Nowej Zelandii
lub starożytnych miast
Salamis, Pompea i Wineta,
oraz czy Wrocławiowi (lub naszemu miastu) zagraża
podobnie niszczycielski kataklizm?", "czy 'teoria
wielkiego bangu' oznacza że nauka oficjalnie twierdzi
iż wszechświat powstał z niczego?', "czy jedynym
wyjaśnieniem dla istnienia 'kości dinozaurów'
jest że dinozaury faktycznie żyły kiedyś na
Ziemi?", itd., itp.
Niestety, z jakichś powodów obywatele typowo boją
się zadawać owe pytania profesorom uczelnianym,
na przekór że wysokie pensje tych profesorów
są przecież opłacane z podatków.
Jeśli jednak rozważy się jaki jest zakres obowiązków
wszystkich pracowników państwowych których pensje
opłacane są z podatków, wówczas się okazuje że
niezależnie od ich podstawowej roli, ich obowiązki
zawodowe obejmują m.in. szeroko rozumiane "usługi
dla społeczeństwa". Wszakże wszystkie te zawody należą
do grupy tzw. "usług społecznych". Niezależnie od
profesorów uczelnianych, do tej samej zawodowej kategorii
należą m.in. strażacy, policjanci, wojsko, służba zdrowia,
politycy, itd., itp. Każdy też z owych zawodów NIE
ma prawa odmówić udzielenia nam jednorazowej
NIEODPŁATNEJ pomocy, jeśli pomoc taka jest nam
nagle potrzebna. Przykładowo, oprócz gaszenia
pożarów - co jest głównym obowiązkiem strażaków,
mają oni także obowiązek np. bezpłatnie wypompować
wodę z naszej piwnicy jeśli zaleje ją powódź, czy
zdjąć z czubka wysokiego drzewa naszego kotka albo
nasze dziecko, jeśli nierozważnie się tam wdrapały i same
NIE potrafią zejść na ziemię. Podobnie policja, oprócz
zwalczania przestępców i wypisywania nam mandatów,
ma też obowiązek aby bezpłatnie np. przeprowadzić
niewidomego przez ruchliwą ulicę, zapilotować rodzącą
kobietę do najbliższego szpitala, czy wyjaśnić przyjezdnemu
jak dostać się pod wymagany adres. Itd., itp. Ta sama
zasada obowiązuje też profesorów uczelnianych. Jeśli
mamy jakieś nękające nas i psujące nam życie krókie
pytanie, wówczas mamy prawo aby zadać je jakiemuś
aktualnie urzędującemu profesorowi nadzorującemu
badania w obszarze którego pytanie to dotyczy - np. wysyłając
do niego email z owym pytaniem, zaś ów profesor ma
obowiązek aby nieodpłatnie nam na nie odpowiedzieć.
Gdyby zaś jakiś profesor zignorował owo pytanie i nam
NIE odpowiedział, wówczas mamy prawo aby powtórzyć
je za pośrednictwem gazety, radia czy telewizji, poddając
jednocześnie pod publiczną dyskusję kwestię czy ów
profesor zasługuje na swoją pensję opłacaną z naszych
podatków.
Jedyna sprawa jaka narazie NIE jest jednoznaczna
w kwestii takich zapytań, to gdzie kończy się
obowiązek profesorów aby udzielać nieodpłatnej
odpowiedzi na zadane im pytania, a zaczyna
się prawo owych profesorów do uprzedniego
negocjowania wielkości dodatkowej zapłaty
zanim odpowiedzi owej udzielą.
(Warto tu odnotować, że zgodnie z zasadami
"fair trading", zapłaty owej musieliby wówczas
zażądać zanim udzielą odpowiedzi, zaś ewentualnego
rachunku NIE mają prawa wystawiać jeśli zapytujący
najpierw się NIE zgodzi na odpłatność za otrzymanie
odpowiedzi.) Wszakże w odniesieniu do pytań które
wymagają długich badań w celu udzielenia na nie
odpowiedzi, takich jak np. specjalistyczne
pytania o komersyjnej wartości zadawane przez
przemysł, przed udzieleniem na nie odpowiedzi
uczelnie mogą postawić warunek że przygotują
odpowiedź tylko jeśli uprzednio otrzymają za to
określone wynagrodzenie. Na szczęście, do tej
sprawy odnosi się "zasada rozsądku". Mianowicie,
jeśli zadane jest tylko jedno krótkie pytanie z generalnego
obszaru wiedzy w której dany profesor się specjalizuje,
na które to pytanie odpowiedź może przyjmować
np. formę jednego słowa TAK lub słowa NIE,
wówczas żaden profesor NIE będzie miał prawa
do upierania się że udzieli odpowiedzi tylko jeśli
otrzyma dodatkową zapłatę za swoją odpowiedź.
Dlatego formułując owo jedno pytanie do profesorów
uczelni, należy starać się tak je zredagować, aby
odpowiedź na nie dawała się wyrazić jednym słowem
TAK lub słowem NIE. Oczywiście, faktyczna odpowiedź
na owo pytanie NIE będzie mogła przyjmować formy
takiego jednego słowa, bowiem w takim przypadku
owa odpowiedź, po jej np. opublikowaniu w gazecie
lub w internecie, wzbudziłaby zgorszenie publiczne
i naraziłaby owego profesora na szyderstwa. Jednak
sam fakt że pytanie jest tak sformułowane iż daje
się odpowiedzieć na nie tylko jednym słowem,
spowoduje że byłoby wysoce niemoralne zarówno
odmówienie na nie odpowiedzi jak i zażądanie dodatkowej
zapłaty przez danego profesora za przygotowanie
odpowiedźi.
Powyższe informacje warto też uzupełnić wyjaśnieniem,
że temat zadawania pytań aktualnie urzędującym
profesorom uczelnianym omawiany jest równie
szeroko w (3) z punktu #L3 strony o nazwie
pajak_jan.htm.
Wyjaśnione tam m.in. zostało jak prakrycznie
należy się zabrać do zadawania profesorom takich
nurtujących nas pytań za pośrednictwem emaila.
Być więc może iż czytelnik powinien skorzystać
z zawartych tam wskazań.
Część #I:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#I1.
Podsumowanie tej strony:
Niniejsza strona dostarczyła przykładów
odpowiedzi na pytania dotyczące najmniej
ludziom znanych metod postępowania Boga.
Ujawniła nam także niektóre korzyści płynące
z szukania o znajdowania odpowiedzi na takie
właśnie pytania.
#I2.
Jak dzięki stronie
"skorowidz.htm"
daje się znaleźć totaliztyczne
opisy interesujących nas tematów:
Cały szereg tematów równie interesujących
jak te z niniejszej strony, też omówionych
zostało pod kątem unikalnym dla filozofii
totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy
można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem
skorowidza
specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich
odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza
wykaz, zwykle podawany na końcu książek,
który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego
nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe
też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że
dodatkowo zaopatrzony w zielone
linki
które po kliknięciu na nie myszą natychmiast
otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje.
Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie
skorowidz.htm.
Można go też wywołać z "organizującej" części
"Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę
aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego
systematycznie korzystać - wszakże przybliża
on setki totaliztycznych tematów które mogą
zainteresować każdego.
#I3.
Dane kontaktowe
autora
tej strony:
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
#I4.
Copyrights © 2011 by Dr Jan Pająk:
Copyrights © 2011 by Dr Jan Pająk.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona
stanowi raport z wyników badań jej autora -
tyle że napisany jest on popularnym językiem
(aby mógł być zrozumiany również przez
czytelników o nienaukowej orientacji). Idee
zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla
badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co
na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach
autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze
publikowane przez żadnego innego badacza.
Jako taka, strona ta prezentuje idee które
stanowią intelektualną własność jej autora.
Dlatego jej treść podlega tym samym prawom
intelektualnej własności jak każde inne
opracowanie naukowe. Szczególnie jej
autor zastrzega dla siebie intelektualną
własność odkryć naukowych i wynalazków
opisanych na tej stronie. Zastrzega więc
sobie, aby podczas powtarzania w innych
opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej
na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady,
dedukcji, intepretacji, urządzenia, dowodu, itp.),
powtarzająca osoba oddała pełny kredyt autorowi
tej strony, poprzez wyraźne wyjaśnienie iż autorem
danej idei i/lub badań jest Dr Jan Pająk, poprzez
wskazanie internetowego adresu niniejszej strony
pod którym idea ta i strona oryginalnie były
opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego
aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
Data zapoczątkowania tej strony internetowej: 5 października 2010 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 17 maja 2011 roku.
Po polsku: Jeśli preferujesz czytanie w odmiennym języku, kliknij na wybraną flagę lub
zielony link poniżej
English: If you prefer to read in a different language, click on the selected flag or
green link below