Video slots dollar 728x90

Porada: użyj swojej myszy aby tak zmienić rozmiar, kształt i położenie niniejszej strony i okienka, że zapewni ono jej najlepszą widzialność oraz najlepiej spełni twoje preferencje przy jej czytaniu. Aby zmienić rozmiar i/lub kształt tego okienka, "złap" je myszą za dowolną sciankę, lub za prawy dolny róg, poczym rozciągnij je w wybranym kierunku. Aby zaś zmienić jego położenie, złap je za niebieski górny pasek i przenieś w nowe miejsce. Użyj SCROLLBAR (suwak) na prawym boku aby przesuwać nim czytany tekst.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jaki jest cel tej strony:

       Celem tej strony jest wyjaśnienie najmniej ludziom znanych metod postępowania Boga, np. wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje cierpienie", "dlaczego niektórzy ludzie umierają już w młodym wieku" - tj. kiedy NIE mieli jeszcze okazji aby uczynić coś niewłaściwego, itd., itp.


Część #B: Wprowadzenie do kluczowych pytań ludzi:

      

#B1. Dlaczego warto jednak szukać odpowiedzi na pytania o zasadach postępowania Boga:

Motto tej strony: "Jeśli naprawdę kocha się swego Boga i stwórcę, wówczas chce się wiedzieć całą prawdę na Jego temat."

       Najpopularniejszy argument ateistów przeciwko Bogu stwierdza, że Bóg NIE istnieje, ponieważ gdyby istniał na świecie NIE mogłoby być bólu i cierpienia. Jednak wystarczy w myślach postawić siebie samego w miejsce Boga i zastanowić się jak zareagowalibyśmy wówczas na postępowanie niektórych ze znanych nam ludzi, aby natychmiast zrozumieć, że argument ten jest pusty. Dlatego w punktach poniżej, oznaczonych #C1, #C2 i #D1 wyjaśnię na cały szereg sposobów, dlaczego istnienie bólu i cierpienia faktycznie bardziej potwierdza istnienie Boga, niż zaprzecza temu istnieniu. Wszakże ból, cierpienie, śmierć, itp., są w rękach absolutnie sprawiedliwego Boga narzędziami pozwalającymi wymierzać sprawiedliwość. Pierwszy z poniższych punktów (oznaczony #C1) powtarza historyjkę z uczuciowym wyjaśnieniem anonimowego autora, którą ktoś mi przysłał w jednym z owych "łańcuchowych emailów", jakie w dzisiejszych czasach krążą po całym świecie. Natomiast pozostałe punkty #C2 i #D1 wynikają z ustaleń filozofii totalizmu oraz z teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
       Oto więc najpierw pierwszy punkt #C1 zawierający jedno z najlepszych popularnych wyjaśnień dlaczego Bóg toleruje istnienie cierpienia, na jakie dotychczas się natknąłem:


Część #C: Wyjaśnienia "Dlaczego więc Bóg toleruje ból i cierpienie?":

      

#C1. Historyjka która emocjonalnie wyjaśnia dlaczego Bóg istnieje, na przekór istnienia również bólu i cierpienia - cyrkulowana w jednym z owych "łańcuchowych emailów":

Mężczyzna poszedł do fryzjera aby obciąć sobie włosy i przystrzyc brodę.

Kiedy fryzjer rozpoczął pracę, ucięli sobie pogawędkę. Rozmawiali o wielu sprawach na różne tematy. Kiedy w końcu przeszli do tematu Boga, fryzjer powiedział: "Ja nie wierzę że Bóg istnieje."

"Dlaczego tak twierdzisz?" zapytał klient.

"Ano, wystarczy aby wyjść na ulicę aby uświadomić sobie że Bóg nie istnieje. Powiedz mi, gdyby Bóg istniał, to czy byłoby tyle chorych ludzi? Czy byłoby tyle niechcianych dzieci? Gdyby Bóg naprawdę istniał, nie byłoby ani cierpienia ani bólu. Ja nie mogę sobie wyobrazić kochającego Boga który by pozwolił na wszystkie takie rzeczy."

Klient myślał przez chwilkę, jednak nie odpowiedział ponieważ nie chciał rozpocząć sprzeczki. Fryzjer skończył swoją pracę i klient opuścił jego gabinet.

Kiedy wyszedł od fryzjera, zobaczył żebraka na ulicy z długimi, pozlepianymi, brudnymi włosami i rozmierzchwioną brodą. Żebrak wyglądał brudno i niezadbanie. Klient zawrócił z powrotem do gabinetu fryzjera i powiedział: "Wiesz co? Fryzjerzy nie istnieją." "Jak ty możesz tak twierdzić? zapytał zaskoczony fryzjer. "Ja istnieję tutaj i ja jestem fryzjerem. A na dodatek ja właśnie przystrzygłem ci włosy i brodę." "Nie!" wyrecytował klient. "Fryzjerzy nie istnieją ponieważ gdyby istnieli wówczas nie byłoby ludzi z brudnymi długimi włosami i z rozwichrzonymi brodami - takich jak ten żebrak na chodniku."

"Aaa, niemniej fryzjerzy ciągle istnieją! Tak się dzieje ponieważ owi brudni ludzie nie przychodzą do nas się ostrzyc."

"No właśnie" potwierdził klient. "O to chodzi. Bóg również istnieje! Cierpienie i ból się zdarzają kiedy ludzie nie zwracają się do Niego i nie proszą Go o pomoc. To dlatego istnieje tak dużo cierpienia i bólu na świecie."

(anonimowy autor)


#C2. Naukowe wyjaśnienie "dlaczego Bóg stworzył ból i cierpienia" wynikające z ustaleń filozofii totalizmu:

       Wyjaśnienie uczuciowe zaprezentowane powyżej w punkcie #C1 uzmysławia w illustratywny (chociaż wysoce uproszczony) sposób jeden z powodów dla których Bóg zesyła na ludzi nie tylko ból i cierpienie, ale także kataklizmy, nieszczęścia, choroby, itp. Z kolei bardziej naukowe wyjaśnienie dla tych powodów, bazujące na badaniach i podparte już sporym materiałem dowodowym, stwierdza że wszystkie owe nieprzyjemne dla ludzi zdarzenia, są serwowane wyłącznie osobom i społecznościom które praktykują wysoce niemoralną filozofię pasożytnictwa. Pełne naukowe wyjaśnienie tych powodów wynika z ustaleń teorii wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz z filozofii totalizmu. To pełne wyjaśnienie zostało już zaprezentowane i podparte szerokim materiałem dowodowym aż na kilku odrębnych totaliztycznych stronach, np. patrz strony o nazwach day26_pl.htm i seismograph_pl.htm. Odnotuj że powyższa historyjka z #C1, dla uproszczenia sugeruje iż aby unikać w swoim życiu cierpienia i bólu trzeba zwracać się do Boga. Tymczasem badania udokumentowane na w/w stronach day26_pl.htm i seismograph_pl.htm ujawniają, że w rzeczywistości dla uniknięcia cierpień i bólu nie wystarczy np. być religijnym i modlić się do Boga, a trzeba swoje życie prowadzić dokładnie w zgodzie z wymaganiami Boga. (Znaczy, trzeba żyć pedantycznie moralnie - tak jak starożytnym językiem nam to nakazuje Biblia, zaś nowoczesnymi uzasadnieniami nam to wyjaśnia filozofia totalizmu.) Jak bowiem jednoznacznie ujawniają to badania opisane na w/w stronach, Bóg bezwzględnie karze każdą osobę i każdą społeczność która ulega pokusom niemoralnej filozofii pasożytnictwa - nawet jeśli jest ona wysoce religijna i nieustannie modli się do Boga. Jednocześnie - jak udokumentowano to w punkcie #I3 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm, nawet ateiści są nagradzani przez Boga - jeśli tylko swoje życie prowadzą oni moralnie, czyli zgodnie ze wskazaniami Biblii lub filozofii totalizmu. Z kolei już udokumentowane w owym punkcie #I3 strony seismograph_pl.htm sprawdzenia moralnego życia dowodzą, że zgrupowania liczące co najmniej 10 ludzi (tj. tzw. "10 sprawiedliwych") żyjących wysoce moralnie w zgodzie ze stwierdzeniami albo Biblii albo też filozofii totalizmu, powstrzymują nadejście dowolnego kataklizmu, a nawet nadejście tylko złej pogody, na obszar na którym owych "10 sprawiedliwych" mieszka.


Część #D: Najmniej zrozumiałe przez ludzi zasady postępowania Boga wynikają z faktu że "Bóg zna przyszłość" a stąd wie co każdy z nas uczyni zanim faktycznie to uczyni:

      

#D1. W przeciwieństwie do ludzi, "Bóg zna przyszłość", a stąd to co Bóg czyni dzisiaj zawsze m.in. wynika tez z tego co będzie miało miejsce w dalekiej przyszłości:

       Chociaż poprzednie rozważania wyjaśniają dlaczego dorosłych ludzi dotyka ból, cierpienia, choroby, śmierć, itp., wcale NIE wyjaśniają one dlaczego to samo przytrafia się czasami bardzo młodym dzieciom, które niekiedy cierpią a nawet wręcz umierają ciągle w wieku niemowlęcym. Takie bardzo młode osoby NIE wiedzą przecież jeszcze o istnieniu Boga, nie umieją się modlić, nie uczyniły jeszcze nic za co Bóg mógłby je ukarać ponieważ uniemożliwia to realizcję boskich planów, ani NIE potrafią nawet odróżnić niemoralnego od moralnego. Wyjaśnijmy więc sobie teraz dlaczego nawet takie małe dzieci dotyka ból, cierpienie, choroby, śmierć, itp.
       W drodze ludzi przez życie wszystkie zdarzenia mają wyłącznie chronologiczny przebieg. Ponadto ludzie nie mają wglądu do przyszłości. Z tego powodu kiedy np. ktoś się rodzi, lub kiedy ciągle jest dzieckiem, wówczas ludziom wogóle NIE jest wiadomym czym ten ktoś się stanie i co uczyni gdy zostanie już dorosłym człowiekiem. Tymczasem Bóg jest w zupełnie innej sytuacji. Bóg stworzył bowiem świat w taki sposób że czas ma softwarowy charakter - co najlepiej wyjaśnia strona o nazwie immortality_pl.htm. Mianowicie czas jest faktycznie tzw. "kontrolą wykonawczą" w ludzkich tzw. "programach życia i losu". Sami zaś ludzie, podobnie jak programy komputerowe które właśnie się realizują, nigdy NIE wiedzą co się zdarzy w czasie przyszłym. Jednak Bóg jest w sytuacji "programisty" mającego przed sobą cały taki program, a stąd dokładnie widzącego co się zdarzy zarówno teraz jak i w dalekiej przyszłości. Jeśli więc Bóg widzi że któryś z ludzi uczyni w przyszłości coś co drastycznie będzie przeszkadzało Bogu w zrealizowaniu jego boskich planów, wówczas Bóg zakańcza życie danej osoby na długo przed tym zanim osoba ta zrealizuje swoją torpedującą boskie plany przyszłość, albo też czyni tą osobę kaleką - tak aby osoba ta NIE była w stanie zrealizować tego co miało nastąpić w dalszej części jej życia. (Oczywiście, z powodu konieczności przestrzegania tzw. "kanonu niejednoznaczności" opisanego na stronie o nazwie will_pl.htm, Bóg zmuszony jest tak zakamuflować swoje wszelkie działania aby wyglądały one na przypadek, wypadek, działanie sił natury, itp.) To właśnie z tego powodu niektórzy ludzie umierają młodo, lub zostają kalekami jeszcze w młodym wieku.
       Jak wiemy, na wszystko co jest faktem istnieje odpowiedni materiał dowodowy jaki to potwierdza. Przykładowo, bardzo proste doświadczenie opisane w punktach #D1 i #D2 oddzielnej strony o nazwie immortality_pl.htm jest w stanie udowodnić każdemu o wystarczająco otwartym umyśle, że czas faktycznie jest programem realizowanym skokowo (tak jak dzisiejsze programy komputerowe) a nie rodzajem ciągłej rzeki która przepływa wokół nas - za jaką to rzekę uznają czas dzisiejsi płatni naukowcy. Na podobnej zasadzie daje się również znaleźć najróżniejszy materiał dowodowy który dokumentuje, że Bóg traktuje ludzi już w młodości najróżniejszymi zdarzeniami które faktycznie są wysoce sprawiedliwym odzwierciedleniem tego co owi ludzie uczynią dopiero w dorosłym wieku. Jednym z przykładów tego materiału dowodowego jest doświadczana przez wielu reguła życiowa, że to co spotyka ludzi w młodości jest faktycznie kształtowane tym co czynią oni dopiero w wieku dorosłym. Oczywiście, nie każda osoba ma intelekt zdolny do zrozumienia iż to co czynią już jako dorośli, faktycznie zadecyduje o tym co spotkało ich jako dzieci lub jako nastolatkowie. Wszakże ludzie myślą w kategoriach chronologicznych. Wszystko więc co jest czasowo wcześniejsze uważają oni za przyczynę, zaś wszystko co następuje potem uważają oni za skutek. Tymczasem Bóg widzi wszystkie czasy naraz, stąd wszystko co ludzie czynią w dowolnym czasie i co wnosi istotne konsekwencje dla innych ludzi, dla Boga staje się to przyczyną, zaś skutek reprezentujący reakcję Boga na tą przyczynę Bóg realizuje w momencie czasowym który z boskiej perspektywy jest najodpowiedniejszym - często na długo wcześniej zanim upływ ludzkiego czasu dotrze do przyczyny owej reakcji Boga.


#D2. Wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje śmierć i kalectwo młodzieży", które wynika z ustalenia że "Bóg zna przyszłość" osiągniętego przez teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

       Fakt iż "Bóg nie tylko zna przyszłość, ale także iż w każdym działaniu jakie podejmuje Bóg uwzględnia to co ma nastąpić dopiero w dalekiej przyszłości" dla wielu osób wcale NIE jest ani wiadomy, ani też oczywisty. To z tego powodu owe osoby NIE są w stanie zrozumieć owej możliwości Boga, że "skutki" czyichś działań serwowane mogą być w czasie wcześniejszym od "przyczyn" - np. choroba czy kalectwo mogą być zaserwowane komuś już w młodości, za to co ów ktoś popełni dopiero w swoim wieku dorosłym. Niemniej, nawet tacy ludzie NIE znający lub NIE akceptujący znajomości przyszłości przez Boga, też odczuwają w swoim życiu rodzaj jakby "nadzoru" czy czyjejś "opieki". Znaczy, odnotowują oni, że np. ich życie w młodym wieku było jakby tak celowo przez kogoś sterowane, że w ich dorosłym wieku mogło dla nich nastąpić to co nastąpiło. Tymczasem w rzeczywistości sytuacja jest zupełnie odwrotna. W rzeczywistości Bóg najpierw sprawdza co dana osoba uczyni w przeciągu całego swojego życia, a dopiero potem tak kieruje jej życiem, aby owo czynienie zgadzało się możliwie najlepiej z intencjami i z planami Boga. To jest przyczyną dla której my wszyscy powinniśmy bardzo zważać, czy to co czynimy jako ludzie dorośli, jest faktycznie zgodne z zaleceniami Boga, bowiem to co czynimy w dorosłym wieku zadecyduje o tym co nas spotkało w młodości. Innymi słowy, jeśli już w młodym wieku spotyka kogoś kalectwo, choroba, cierpienie, lub nawet śmierć, faktycznie to oznacza, że w wieku dorosłym ów ktoś zdecydował się uczynić coś co drastycznie przeszkadzałoby w zrealizowaniu planów i intencji Boga.
       Wysoce wymownym materiałem dowodowym który potwierdza wyjaśniane tutaj powody dla których dzieci i młodzież też są dotykane bólem, cierpieniami, chorobami, śmiercią, itp., są środowiska w których owe nieszczęścia dzieci i młodzieży się przydarzają. Jeśli bowiem przeanalizować owe środowiska, wówczas się odkrywa, że najwięcej nieszczęść spotyka młodzież która rodzi się w środowiku o jakim doskonale jest już wiadomym że generuje ono wysoce niemoralnych ludzi prowadzących życie zaprzeczające nakazom Boga. Przykładowo, najwięcej cierpiących dzieci znajduje się w Afryce oraz w krajach które są znane z praktykowania wysoce niemoralnej filozofii pasożytnictwa (np. w Pakistanie, Indonezji, Filipinach, Nowej Gwinei, Samoa, itp.). Jednocześnie jest nam też wiadomym, że w tej samej Afryce i krajach praktykujących ową niemoralną filozofię, najwięcej dzieci wyrasta później na politycznych tyranów, terrorystów, piratów, gwałcicieli, gnębicieli, itp. Podobnie sprawa ma się z dziećmi rodzącymi się w rodzinach pijaków, nałogowców, zboczeńców, itd., a także w rodzinach ludzi wysoce bogatych - którzy NIE stosują w życiu zalecanej w Biblii zasady, że "dzieci trzeba wychowywać tak jak hartuje się stal" - po więcej szczegółów patrz wyjaśnienia z punktu #B5.1 strony o nazwie will_pl.htm oraz z punktu #A3 strony o nazwie god_proof_pl.htm.
       Istnieją też przykłady innego materiału dowodowego, które zdają się potwierdzać tezę że to co spotyka młodych ludzi faktycznie jest podyktowane tym co ludzie ci uczynią (lub uczyniliby - gdyby dożyli) w swoim wieku dorosłym. Losy niektórych znanych mi ludzi kalekich zdają się implikować że są one właśnie przykładami podpierającymi tą tezę. Wszakże jeśli pozna się dokładnie całe losy jakiejś osoby z kalectwem i przeanalizuje te losy pod opisywanym tutaj kątem, wówczas zwykle się okazuje że odkrywamy w tych losach coś, co albo nieświadomie, albo też z pełną premedytacją, popełnili oni w wieku dorosłym, a co drastycznie wybiega przeciwko nakazom Boga (tj. co wybiega przeciwko nakazom które dawnym językiem opisywane były w Biblii, zaś w nowoczesny sposób opisuje filozofia totalizmu). Ponieważ jednak typowo NIE znamy całych losów wszystkich ludzi kalekich, nie jesteśmy w stanie zadecydować czy losy tych których znamy są wyjątkiem czy też powtarzalną regułą. Ja przykładowo natknąłem się w życiu na kaleki które popełniły samobójstwo, dawały jakiś wysoce niemoralny przykład innym ludziom (np. zostały nałogowymi pijakami), publicznie bluźniły przeciwko Bogu, itp. Oczywiście, jeśli chronologicznie rozpatrywać losy takich ludzi, wówczas można twierdzić, że to co oni popełnili wyniknęło z tego że są kalekami. Faktycznie jednak jeśli spojrzy się na nich bezczasowo, tak jak na ludzi patrzy Bóg, wówczas to że zostali kalekami w młodym wieku może też być następstwem czy skutkiem tego co popełnili w wieku dorosłym. Ciekawe, czy gdyby czytelnik rozważył np. treść i wymowę książki opisywanej w artykule "Hawking: discoveries leave no place for God" (tj. "Hawking: odkrycia nie pozostawiają już miesca na Boga"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety o nazwie The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), September 3, 2010, to czy uznałby treść tej książki za przykład podpierający powyżej wyjaśnianą tezę?
       Zupełnie innym rodzajem dowodu na fakt, że Bóg widzi wszystkie czasy naraz, a stąd że moment kiedy Bóg zaserwuje komuś skutek jest czasowo niezależny od momentu kiedy pojawi się przyczyna, jest boska reguła, że tym którzy wierzą w coś aż tak silnie że są gotowi działać na tym wierzeniu, Bóg zawsze dostarcza materiał dowodowy na poparcie tegoż wierzenia. (Reguła ta jest skrótowo wyjaśniona w punkcie #E1 poniżej, zaś została opisana i wyjaśniona szerzej w punkcie #F1 odmiennej strony o nazwie rok.htm, a także w podrozdziale A16 z tomu 1 najnowszej monografii [1/5].) Jak bowiem się okazuje, ów materiał dowodowy często jest im dostarczany już po tym kiedy zaczęli oni w coś silnie wierzyć i po tym kiedy aktywnie zadziałali bazując na swoim wierzeniu. (Np. wielu ludzi najpierw zaczyna silnie wierzyć w demony, duchy, UFO, Yeti, potwory, itp., a dopiero potem Bóg czyni że osoby te natykają się na to w co juz od dawna silnie wierzą.) Tymczasem ludzka zasada przyczyny i skutku bazująca na chronologii upływu czasu, musiałaby powodować, że najpierw oni zobaczą dowody na coś, a dopiero potem zaczynają silnie w to wierzyć.


Część #E: Dalsze istotne metody postępowania Boga wobec ludzi:

      

#E1. Zasada postępowania Boga stwierdzająca, że "bez względu jak dalekie od prawdy by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy mu materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność tych jego wierzeń":

       Kolejną zasadą którą mądry Bóg się kieruje w swoim postępowaniu z ludźmi, to że "jeśli ktoś wierzy w coś na tyle silnie, że jest gotów podejmować działania bazujące na owym wierzeniu, wówczas należy mu dostarczyć dowodów iż wierzenie to jest poprawne, nawet jeśli faktycznie całkowicie mija się ono z rzeczywistością". Zasada ta ma na celu zainspirowanie ludzi do poszukiwań twórczych, do wymiany i ścierania poglądów, do poszukiwania prawdy, a w sumie do spełniania głównego celu w jakim Bóg stworzył człowieka a jakim jest "powiększanie wiedzy". To dzięki konsekwentnemu wdrażaniu w życie owej zasady, osoby które np. silnie wierzą w duchy, faktycznie widują duchy, osoby które wierzą w UFO, demony, czy potwory, faktycznie widzą UFO, demony czy potwory, osoby które wierzą we wskazania wahadełek lub róźdżek radiestezyjnych, faktycznie otrzymują poprawną informację z owych wskazań wahadełek lub róźdżek radiestezyjnych, dla osób które silnie wierzą w sny lub w jakieś przesądy, ich sny lub przesądy faktycznie się sprawdzają, cała nauka ludzka która silnie wierzy w byłe istnienie dinozaurów na Ziemi, bez przerwy dokopuje się "kości takich dinozaurów", itd., itp. Z powodu istnienia i działania opisywanej tu zasady Boga, można śmiało stwierdzić, że metody postępowania Boga wobec ludzi są takie, że to w co ludzie silnie wierzą ukształtowuje rzeczywistość w której ludzie ci żyją.
       Opisywana tu zasada postępowania Boga wobec ludzi jest dyskutowana dosyć szeroko na szeregu stron internetowych i publikacji autora. Dlatego jeśli ktoś zechce ją przestudiować szerzej, powinien także zaglądnąć i do punktu #A2.2 strony totalizm_pl.htm, do punktu #F1 strony o nazwie rok.htm, czy do podrozdziału A16 z tomu 1 monografii [1/5]. Z kolei owo błędne wierzenie całej dzisiejszej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", że "kości dinozaurów są dowodem iż na Ziemi kiedyś faktycznie żyły dinozaury", omawiane jest również w treści m.in. punktu #F2 poniżej na tej stronie, punktu #D3 ze strony stawczyk.htm, punktów #C1 do #C4 strony prawda.htm, oraz niemal całej strony evolution_pl.htm.


#E2. Skoro Bóg realizuję zasadę aby "bez względu jak dalekie od prawdy by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy mu materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność tych jego wierzeń", to jak możemy odróżnić faktyczne istnienia od inspirujących "fabrykacji Boga":

       Opisywana powyżej zasada Boga, aby zawsze "fabrykować" materiał dowodowy który potwierdza silne wierzenia każdego człowieka, powoduje że rzeczywistość jaka nas otacza jest zapełniona sporą liczbą manifestacji, które wcale NIE istnieją trwale i fizycznie - tak jak trwale i fyzycznie istniejemy np. my ludzie. Problem więc naukowy i filozoficzny jaki wyłania się z istnienia owych "fabrykacji Boga", to "jak odróżnić czy coś istnieje trwale i fizycznie, czy też jest to tylko jedną z owych tymczasowych 'fabrykacji Boga' ". Jak się okazuje, filozofia totalizmu wskazuje nam metodę takiego odróżniania. Metoda ta stwierdza, że to co istnieje trwale i fizycznie daje się wykryć i potwierdzić obiektywnie z każdego możliwego podejścia do badań. Innymi słowy, tak jak istnienie nas ludzi, a także istnienie planety Ziemia, Słońca. Księżyca, pierwiastków chemicznych, wody, drzew, zbóż, itp., daje się potwierdzić na wszelkie możliwe sposoby, oraz przy każdym podejściu do badań (szczególnie zaś przy podejściu "a priori" i równocześnie przy podejściu "a posteriori"), wszystko co jest możliwe do wykrycia i potwierdzenia wszelkimi takimi sposobami, także "istnieje trwale i fizycznie". Natomiast to co daje się wykryć i potwierdzić jedynie subiektywnie na jeden z kilku możliwych sposobów, natomiast pozostaje "niewykrywalne" przy innych podejściach do badań, jest tylko "tymczasową fabrykacją (symulacją) Boga".
       Zgodnie z powyższą definicją, fabrykacjami Boga są np. wehikuly UFO i UFOnauci, a także Yeti, Nessie, duchy, demony, fata morgana, oraz cały szereg innych tymczasowych manifestacji. Daje się je bowiem potwierdzić tylko przy "a priori" podejściu do badań. Na podobnej zasadzie "fabrykacjami Boga" okazują się też być przykładowo "dinozaury", "wielki bang", "czarne dziury", oraz caly szreg innych form i obiektów potwierdzalnych jedynie subiektywnie przez dotychczasową "ateistyczną naukę ziemską" i jedynie przy "a posteriori" podejściu do badań.


Część #F: W jaki sposób oficjalne powołanie "totaliztycznej nauki" dostarczy ludzkości dalsze, podobne do powyższych, odpowiedzi na dotychczas nieodpowiadalne pytania o Bogu:

      

#F1. Dlaczego ludzkość będzie karana błędami i szkodliwością dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" aż do czasu uznania, oficjalnego ustanowienia i publicznego sfinansowania noworodzącej się "nauki totaliztycznej":

Motto: "Zwyrodniałość owoców jest dowodem zwyrodniałości drzewa które je zrodziło, zwyrodniałość ludzkości jest dowodem zwyrodniałości jej nauki i edukacji."

       Począwszy od 1985 roku, czyli od daty opracowania teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu, na Ziemi istnieją praktycznie aż dwie zupełnie przeciwstawne i konkurencyjne rodzaje nauki. Starsza z nich istnieje niemal od zarania dziejów. Do dzisiejszych czasów stała się ona "oficjalną nauką ludzkości" oraz dorobiła się już absolutnego "monopolu na wiedzę i na edukację". Niektórzy nazywają ją "ateistyczną nauką ortodoksyjną". W losach ludzkości spełnia ona rolę "głowy węża". Wszakże podobnie jak w przypadku węża - tam gdzie wejdzie jego głowa podąża także cała reszta ciała, również i w przypadku ludzkości, tam gdzie owa oficjalna nauka się skieruje, tam wkrótce znajduje siebie również i cała ludzkość. Stąd owa "zwyrodniałość ludzkości" którą obecnie widzimy wokoło siebie na każdym kroku, jest właśnie zasługą "zwyrodnień" jakimi w międzyczasie obrosła owa pozbawiona "konkurencji" oficjalna nauka ziemska.
       Całkowicie odmienna nauka zrodziła się z owej opracowanej w 1985 roku teorii zwanej "Konceptem Dipolarnej Grawitacji", oraz z "filozofii totalizmu". Ta jest nazywana "nauką totaliztyczną". Powodem jednak dla którego mało kto o niej słyszał, jest że przez ostatnie ponad ćwierć wieku, owa stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" nieustannie "zamyka usta" owej noworodzącej się "nauce totaliztycznej". Zamykając zaś usta "totaliztycznej nauce", stara oficjalna nauka zamyka też usta prawdzie, oraz pozbawia ludzkość dostępu do drugiej połowy poprawnej wiedzy, jakiej z powodu zakazów, ograniczeń, oraz narosłych wypaczeń, tamta stara nauka NIE jest w stanie dostrzec. Dopiero w ostatnich czasach stworzenie internetu pozwoliło tej nowej "nauce totalistycznej" zacząć omijać bariery publikacyjne jakie stara nauka na nią nałożyła, a stąd zacząć ujawniać niektóre ze swych "otwierających oczy" osiągnięć. Czas więc najwyższy abyśmy je poznali.


#F1.1. Dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów, zamykające usta prawdzie, oraz czerpiące zyski ze swego "monopolu na wiedzę" i kłamstw które upowszechnia:

       Dotychczasowa oficjalna nauka ziemska dokonuje wszelkich badań wychodząc z podejścia które w filozofii nazywane jest "a posteriori", czyli "od skutku do przyczyny" - co wyjaśnione jest dokładniej w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm, w punkcie #C1 strony o nazwie telekinetyka.htm oraz w punkcie #B1 strony o nazwie tornado_pl.htm. Na dodatek, nauka ta dotychczas dzierżyła absolutny monopol na wiedzę, jako że NIE miała żadnej oficjalnie uznawanej "konkurencji" w formie odmiennej instytucji badawczej i edukacyjnej która podobnie jak ona finansowana byłaby z podatków obywateli, jednak badałaby rzeczywistość z odwrotnego filozoficznego podejścia zwanego "a priori", czyli "od przyczyny do skutku" - zaś wiadomo że tylko taka "konkurencja" by zmusiła oficjalną naukę do "zarabiania na swe przeżycie poprzez generowanie faktycznych wyników". Tak zaś się składa, że przy "a posteriori" podejściu do badań bardzo trudno jest wykryć i udowodnić istnienie Boga. Na dodatek, dzierżenie "absolutnego monopolu na wiedzę" razem z osobistymi ambicjami i stanem psychologicznym niektórych co bardziej wpływowych naukowców, uniemożliwiały nawet choćby tylko rozważenie możliwości, iż we wszechświecie istnieje jednak nadrzędna istota, taka jak Bóg, która "wie więcej na każdy możliwy temat" niż wiedzą dzisiejsi naukowcy. W rezultacie, owa dotychczasowa nauka ziemska z upływem czasu zupełnie utraciła zainteresowanie w respektowaniu możliwości iż jednak "Bóg istnieje". Oficjalnie zaadoptowała ona też tzw. "brzytwę Occam'a" (znaną również pod inną pisownią jako "brzytwa Ockham'a") jako swoje najbardziej istotne "założenie fundujące". Brzytwa ta wprowadzona została do oficjalnej filozofii ludzkiej nauki jeszcze przez niejakiego Williama Occam'a (ur. w 1285 roku, zm. w 1349 roku) - czyli w czasach kiedy kościół katolicki "mnożył diabły siedzące na główce szpilki", zaś aby utrzymać racjonalność, nauka zmuszona była wprowadzić w użycie "test na absolutną konieczność uwzględniania danego istnienia". To dlatego owa "brzytwa Occam'a" nakazuje, że "bytów nie wolno mnożyć ponad absolutną konieczność" (w oryginale angielskojęzycznym "entities are not to be multiplied beyond necessity"). Niestety, z upływem czasu owa "brzytwa Occama" spowodowała "wylanie dziecka razem z kąpielą", bowiem razem z "diabłami", "aniołami", "lichami", itp., "wycięła" ona również Boga z nauki. Stąd tamto oficjalne oparcie dotychczasowej nauki ziemskiej na "brzytwie Occam'a" przetransformowało naukę w wyłącznie "ateistyczną instytucję". Wszakże z powodu dania ludziom tzw. "wolnej woli", z samej definicji owej "wolnej woli", Boga tylko "można" uwzględniać w życiu i w badaniach, jednak wcale NIE istnieje "absolutna konieczność" Jego uwzględniania i brania pod uwagę. W rezultacie, owa "brzytwa Occam'a" zmusza dotychczasową naukę do włączania do wszystkiego co tylko naukowcy czynią niepisanego i sprzecznego z "wolna wolą" oraz z dowodami twierdzenia, że "Boga wcale NIE ma". W ten sposób nauka ta w pełni zasłużyła sobie na nazwę "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jaką nadali jej niektórzy badacze spoza jej oficjalnego nurtu. Chociaż więc z upływem czasu niektórzy naukowcy zaczęli się dosłownie "potykać" o coraz liczniejszy materiał dowodowy potwierdzający że na przekór zapewnień nauki "Bóg jednak istnieje" - tj. taki materiał dowodowy jak ów opisywany na stronie o nazwie god_proof_pl.htm, oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna" zaczęła otwarcie materiał ten albo ignorować, albo też ukrywać, oraz udawać że go wogóle NIE ma.
       Niestety, życiem wszelkich tzw. "intelektów" (czyli wszystkiego co prowadzi "rozumne życie", a więc ludzi, rodzin, całej nauki, rządów, polityków, całych państw, itp.) rządzi prawo, że "intelekty jakie NIE mają opozycji ani konkurencji która zmuszałaby je do nieustannej walki o przetrwanie, z upływem czasu obrastają wypaczeniami transformując się w tzw. pasożytnicze intelekty, poczym zaczynają działalność dokładnie odwrotną do tej dla realizacji której zostały one powołane". (Owo prawo wyjaśnione jest także w punkcie #M1.3 strony telekinetyka.htm oraz w punkcie #A4 strony o nazwie god_proof_pl.htm.) To właśnie z powodu działania owego prawa, przykładowo niezamężne kobiety z biegiem czasu nabierają "staropanieńskich zagrań". To też owo prawo czyni że niemal każdy rząd i niemal każdy polityk pozbawiony "opozycji" i "konkurencji", z upływem czasu przemienia się w "skorumpowanego despotę i tyrana własnego narodu". Działanie owego prawa spowodowało, że do dzisiaj owa "dzierżąca absolutny monopol na wiedzę" i pozbawiona jakiejkolwiek konkurencji "ateistyczna nauka ortodoksyjna" nabrała coraz bardziej wypaczonych zachowań "religii bez Boga". Stąd zamiast "wnosić postęp", od jakiegoś już czasu nauka ta działa wyłącznie jako "hamulec postępu". Do chwili obecnej funkcja "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" jako "hamulca postępu" tak się zintensyfikowała, że nauka ta zaczęła już wyraźnie działać na szkodę całej ludzkości - czego najlepszym dowodem stały się wydarzenia związane z eksplozją reaktorów atomowych z Fukushima w Japonii, opisane dokładniej w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie seismograph_pl.htm oraz w punktach #M1 do #M1.3 strony o nazwie telekinetyka.htm.


#F1.2. Noworodząca się "nauka totaliztyczna" jest jak "więzień polityczny" wyrosły z wiedzy i prawdy, poświęcający życie dla postępu, jednak zakuty w kajdany, pozbawiony głosu i zapomniany przez społeczeństwo dla którego dobra się poświęcił:

       Na szczęście dla ludzkości, niemal równocześnie ze "zejściem na psy" owej starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", Bóg pozwolił aby na Ziemi narodziła się nowa "nauka totaliztyczna" która prowadzi badania z owego dotychczas zaniedbywanego podejścia "a posteriori", czyli "od przyczyny do skutku". Szersze opisy owej noworodzącej się "nauki totaliztycznej" zawarte zostały w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm oraz w punkcie #C1 strony o nazwie telekinetyka.htm. Z kolei publikacją fundującą ową nową "naukę totaliztyczną" jest najnowsza naukowa monografia [1/5]. "Przyczyną" w badaniach owej nowo-rodzącej się "nauki totaliztycznej" jest Bóg, zaś "skutkiem" jest "rzeczywistość która nas otacza". Dlatego owa nowa "nauka totaliztyczna" jest pierwszą nauką na Ziemi, która używając nowoczesne narzędzia i metody naukowe, bada Boga, oraz bada rzeczywistość z punktu widzenia Boga. Jako taka, jest ona też tak potrzebną "konkurencją" dla "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" - stąd począwszy od chwili kiedy się narodziła, zaczęła ona "patrzeć oficjalnej nauce na ręce" i zmuszać ją aby zaczęła ona walczyć o swoje przeżycie - podobnie jak poprzednio to tamta "ateistyczna nauka ortodoksyjna" zmuszała do walki o przetrwanie zarówno ową noworodzącą się "naukę totaliztyczną", jak i teorię naukową oraz filozofię na której "nauka totaliztyczna" została oparta (czyli tzw. Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz filozofię totalizmu).
       "Nauka totaliztyczna" już istnieje i już działa praktycznie od 1985 roku. Przykładowo, zarówno niniejsza strona internetowa, jak i wszystkie strony i monografie wskazywane w "skorowidzu" z punktu #I2 poniżej, są manifestacją jej oficjalnego dorobku naukowego. Oczywiście, ponieważ narodziła się ona relatywnie niedawno, ciągle musi wywalczyć swoje miejsce w społeczeństwie, a także wywalczyć otrzymanie oficjalnego dostępu do publicznego finansowania i do publicznej edukacji - jakim dotychczas cieszyła się jedynie monopolistyczna "nauka ortodoksyjna". Wszakże aż do czasu kiedy będzie otrzymywała swój udział publicznego finansowania na badania i będzie mogła otwierać własne szkoły i uczelnie wyższe, "nauka totaliztyczna" będzie zmuszona nadal działać w "konspiracji" oraz walczyć o przetrwanie z wyniszczającą ją i niedopuszczającą do głosu "ateistyczną nauką ortodoksyjną". Dlatego "totaliztyczna nauka" liczy teraz, że i Ty czytelniku dołożysz swój własny wkład i wysiłek w jej oficjalne ustanowienie i publiczne sfinansowanie - jako nowej oficjalnej nauki i jako tak potrzebnej ludzkości oficjalnej "konkurencji" dla starej nauki ortodoksyjnej.


#F2. Podczas gdy dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów, noworodząca się "totaliztyczna nauka" ma solidne, szerokie i poprawnie fundamenty naukowe i filozoficzne:

       Jeśli przeanalizować uważnie sprawę fundamentów naukowych i filozoficznych nauki, wówczas się okazuje że jedynym takim fundamentem na jakim opiera się całe ogromne gmaszysko dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", jest owo "założenie fundujące" zwane "brzytwą Occam'a" (tj. to które stwierdza, że "bytów nie wolno mnożyć ponad absolutną konieczność"). Co jeszcze ciekawsze, owa "brzytwa Occam'a" stoi w jawnej sprzeczności z naszą "wolną wolą", czyli i w sprzeczności z rzeczywistością. Wszakże zasada "wolnej woli" stwierdza, że "we wszystkim co ludzie czynią, mają oni prawo wyboru tej alternatywy, którą uważają za słuszną". Tymczasem "brzytwa Occam'a" zabrania naukowcom prowadzić badania przebiegające według jednego z dwóch istniejących i doskonale poznanych przez ludzi podejść, tj. zabrania badać rzeczywistość z podejścia "a priori" ("od Boga do otaczającej nas rzeczywistości") - pozwalając badać rzeczywistość jedynie z podejścia "a posteriori" (tj. "od skutku do przyczyny"). Wszystkie zaś pozostałe teorie i ustalenia dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" (poza ową "brzytwą Occam'a") są "wynikami" działań zgodnych z owa "brzytwą" - czyli NIE mogą być uważane za "fundamenty" tejże nauki. I tak przykładowo, tzw. "naturalna ewolucja" jest jedynie "wynikiem" zgodnego z tą "brzytwą" odrzucenia przez naukę możliwości iż wszystko zostało stworzone przez Boga. Z kolei tzw. "teoria wielkiego bangu" jest też tylko wynikiem odrzucenia przez ową naukę "procesu tworzenia świata fizycznego" przez Boga. Nic dziwnego, że owe "wynikowe" teorie naukowe ciągle zawierają w sobie aż tak dużo dziur i nieścisłości, takich jak przykładowo twierdzenie owej "teorii wielkiego bangu" że "cała materia powstała z niczego" (twierdzenie to wyjaśnione jest szerzej w punkcie #C12 totaliztycznej strony o nazwie biblia.htm oraz w punkcie #E1 totaliztycznej strony o nazwie will_pl.htm), czy też omówione w punktach #E1 i #E2 powyżej twierdzenie "naturalnej ewolucji" że istnienie skamieniałych "kości dinozaurów" jest dowodem iż dinozaury faktycznie żyły kiedyś na ziemi, a nie jedynie omówionym w w/w punkcie #E1 świadectwem, że dla zainspirowania ludzi do "poszukiwań wiedzy" Bóg jedynie "sfabrykował kości dinozaurów" ponieważ wielu ludzi silnie wierzy w ich istnienie. (Ciekawe że wysuwając owe twierdzenia że "dinozaury istniały obiektywnie ponieważ ludzie natykają się na skamieniałe kości dinozaurów", jednocześnie ta sama dotychczasowa oficjalna nauka "dwulicowo" odmawia uznania, że istnienie "fotografii UFO", oraz "osób uprowadzanych do UFO" dowodzi iż wehikuły UFO i UFOnauci też istnieją równie obiektywnie jak podobno istniały owe dinozaury.)
       Jeśli jednak przeanalizuje się fundamenty naukowe i filozoficzne noworodzącej się "nauki totaliztycznej" wówczas się okazuje że fundamenty te są nieporównanie solidniejsze, szersze i poprawniejsze od fundamentów naukowych i filozoficznych dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej". Przykładowo, fundamentami naukowymi "nauki totaliztycznej" jest teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji - na której poprawność wskazuje aż cały ocean już zidentyfikowanego i potwierdzionego materiału dowodowego. Z kolei fundamentami filozoficznymi "nauki totaliztycznej" jest cała ogromna filozofia totalizmu która coraz większej liczbie ludzi udowadnia w praktyce swoją absolutna poprawność.
       W sumie więc porównanie jakości i poprawności fundamentów obu tych nauk okazuje się wysoce niekorzystne dla dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" - która okazuje się być "nauką bez fundamentów" (tj. nauką "zawieszoną w powietrzu", albo "zamczyskiem zbudowanym na lodzie"). Nic dziwnego że nauka ta aż tak się boi "konkurencji" w formie noworodzącej się "nauki totaliztycznej", że używa całej swej mocy i całego swego autorytetu, aby "zamykać usta" i powstrzymać nadejście "nauki totaliztycznej" bazującej na prawdzie i na faktycznie solidnych fundamentach.


#F3. Wypaczenia dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", jakie powyrastały z braku dla niej oficjalnej "konkurencji", a jakie powodują, że zamiast "wprowadzać postęp", stała się ona już "hamulcem postępu":

       W punkcie #F1.1 powyżej, opisane zostało prawo odkryte dopiero przez filozofię totalizmu, którego działanie dotyka wszelke tzw. "intelekty" jakie w swoim życiu i postępowaniu NIE muszą zwalczać "konkurencji" ani "opozycji". Prawo to można opisać słowami, że brak "konkurencji" i napełnienie się "samozachwytem", rozwija w intelektach "wypaczenia" które z upływem czasu zamieniają działania tych intelektów w odwrotności funkcji do których wypełniania intelekty te oryginalnie zostały powołanie. Doskonałym potwierdzeniem działania owego prawa są wyniki badań opisane w artykule "Diaries suggest illness affected Stalin's actions" (tj. "Pamiętniki sugerują że choroba zmieniała działania Stalina") ze strony B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011. Badania owe wykazały, że w miarę jak wydłużał się czas dzierżenia absolutnej władzy przez Stalina, ten tyran coraz bardziej tracił zdolność do odróżniania dobra od zła, tego co dozwolone a co zakazane, przyjaciół od wrogów, itp. Właśnie też "wypaczenia" jakimi dzisiejsza "oficjalna nauka ortodoksyjna" obrosła w wyniku działania owego prawa, spowodowały że zamiast "wprowadzać postęp" nauka ta już obecnie funkcjonuje jako zdecydowany "hamulec postępu". Faktycznie to gdybyśmy poziom szkodliwości owych wypaczeń dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej przyrównali do jakiegoś historycznego wzorca, wówczas moglibyśmy stwierdzić, że w chwili obecnej "oficjalna nauka ortodoksyjna" osiągnęła już poziom zwyrodnienia, który historycznie osiągnięty został przez religię katolicką w czasach średniowiecznej inkwizycji - po szersze wyjaśnienia patrz punkt #K7 na stronie o nazwie tapanui_pl.htm. Takie porównanie obecnej sytuacji oficjalnej nauki, do sytuacji religii katolickiej w okresie średniowiecznej inknowizycji, ma też tą zaletę, że wskazuje nam historyczny przykład rozwiązania dla problemu wypaczeń i zwyrodnienia tejże nauki. Rozwiązaniem tym okazuje się "oficjalne stworzenie konkurencji" dla owej nauki. Jak bowiem nauczają nas lekcje historii, kiedy powstała "konkurencja" dla religii katolickiej w formie najróżniejszych "kościołów reformacyjnych" (np. "kościoła luterańskiego"), wówczas wstecznicza rola religii katolickiej z jej inkwizycją i paleniem na stosie wszystkich ludzi postępu bardzo szybko została zakończona. Konieczność bowiem "walki z konkurencją o przeżycie" bardzo szybko "sprowadziła na ziemię" i wyeliminowała uprzednio szalejące zwyrodnienia owego kościoła. Tak samo więc stanie się z obecnymi zwyrodnieniami oficjalnej nauki ziemskiej, jeśli jej również stworzona zostanie faktyczna "konkurencja" w formie noworodzącej się "nauki totaliztycznej".
       Omówmy więc teraz chociaż najważniejsze z owych wypaczeń jakimi obrosła już dotychczasowa oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", a jakie powodują, że nauka ta działa obecnie już tylko jako ogromnie silny i wpływowy "hamulec postępu". Oto one:
       1. Zarzucenie poszukiwań prawdy - czyli ściganie tylko tego co dochodowe, popularne, modne, oraz "bezpieczne" dla prezentującego i badającego, zaś unikanie badania "prawd" uznanych przez naukę za "tabu". Istnieją już niezliczone przykłady, że naukowcy zaprzestali zważać na to co faktycznie jest prawdą, a badają wyłącznie to co przynosi dochód, cieszy się popularnością, czego badanie jest właśnie "modne", oraz czego publiczne ujawnienie NIE wnosi żadnego niebezpieczeństwa dla badającego i dla publikującego. To dlatego np. oficjalna nauka całkowicie unika już badania dowodów na istnienie Boga, istnienie duszy, czy istnienie UFO - na przekór że dowodów takich wyłania się z życia całe zatrzęsienie. To dlatego też nauka nawet NIE próbuje zbudować tzw. "Sejsmografu Zhang Henga" opisywanego na stronie seismograph_pl.htm. Wszakże sejsmograf ten działa na zasadzie "telepatii" i "chi energii" - które dla dzisiejszej oficjalnej nauki są tematami "tabu". Naukowcy uciekają się więc już nawet do "chowania po piwnicach" modelu tego urządzenia - tak jak wyjaśnia to podpis pod "Fot. #D1" na w/w stronie "seismograph_pl.htm", aby tylko NIE musieć odpowiadać na pytania społeczności "dlaczego model ten nadal NIE jest badany i budowany?"!
       2. Procedury działania, w rodzaju "recenzji" ("peer reviews"), które wyniszczają nowe idee. Nauka wyrobija już sobie całą masę najróżniejszych procedur postępowania, których efektem jest zgniatanie i niszczenie każdej nowej idei. Przykładowo, taka procedura jak wymóg aby każda naukowa publikacja mogła się ukazać w druku tylko jeśli uprzednio uzyska przychylną tzw. "recenzję" od kilku innych naukowców. Tymczasem owi "recenzenci" typowo albo obawiają się, albo też nie chcą, wydać przychylną recenzję zupełnie nowej idei - co ja osobiście doświadczyłem niezliczoną liczbę razy kiedy bezskutecznie powtarzałem niekończące się próby opublikowania w najróżniejszych naukowych wydawnictwach cały szereg moich nowych idei, w rodzaju Konceptu Dipolarnej Grawitacji, Magnokraftu, Komory Oscylacyjnej, wehikułu czasu i całego szeregu innych idei. Inną podobnie blokującą postęp procedurą jest instytucja "promotorów" dla doktoratów. Promotorzy ci są bowiem w stanie nadzorować tylko te tematy na jakich się już znają. Czyli z definicji NIE mogą nadzorować prac doktorskich nad zupełnie nowymi ideami. Oczywiście, podobnych procedur "blokujących postęp" nauka wygenerowała już sobie ogromną liczbę. W rezultacie ich działania, praktycznie żadna nowa idea NIE ma już szansy aby przebić się na światło dzienne.
       3. Manipulowanie wynikami aby najlepiej służyły interesom tych co je finansują lub co są przy władzy oraz wynikające z tego nieustanne zmienianie oficjalnego stanowiska nauki w niemal każdej sprawie. Niemal przedmiotem powszechnych żartów stały się niezliczone zmiany wyników "naukowych badań" dotyczących najróżniejszych produktów codziennego użytku. Wyniki tych badań typowo są bowiem zależnie od tego kto finansuje owe badania. I tak, przykładowo, badania finansowane przez producentów masła będą dowodziły że masło jest korzystniejsze dla zdrowia od margaryny i od innych tłuszczy, a stąd że należy je zjadać kiedy ma się ku temu okazję. Jednak badania prowadzone przez np. producentów margaryny będą dowodziły, że masło nalezy zastępować margaryną - bo margaryna jest zdrowsza i korzystniejsza dla ludzi. Podobnie sprzeczne ze sobą "wyniki badań" co jakiś czas ukazują się na temat każdego produktu. Co jednak najbardziej przerażające, jeśli leży to w interesie jakichś wpływowych polityków, wówczas nawet to co najstraszniejsze, owe "wyniki badań" ogłaszają za "nieszkodliwe". Przykładowo, po katastrofie nuklearnej z Fukushima w Japonii której mordercze następstwa opisywane są m.in. w punktach #M1 do #M1.3 strony telekinetyka.htm, nagle w prasie Nowej Zelandii ukazało się aż kilka artykułów jakie popularyzowały "wyniki badań naukowych" zgodnie z którymi wypadki w reaktorach jądrowych okazują się "nieszkodliwe" dla życia i zdrowia. Przykład jednego z tych artykułów to "Evacuation scare worse than nuclear fallouts" (tj. "Strach ewakuacji gorszy od następstw nuklearnego skażenia") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011. Stara się on przekonać czytelników że katastrofy nuklearne są już bezpieczne bowiem najnowsze "badania naukowe" wykazały iż tylko 60 ludzi zmarło w wyniku nuklearnej katastrofy w Czernobylu - jakoby też wszyscy oni pochodzili z samego Czernobyla. Mnie osobiście najbardziej szokuje, że ktoś wysoce nieodpowiedzialnie ogłasza takie wyniki jakoby "badań naukowych", podczas gdy inne artykuły alarmują np. o "Radioactivity in breast milk" (tj. "Radioaktywności znalezionej w mleku z piersi kobiecych") - patrz strona B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011. Jeśli więc w przyszłości ci sami naukowcy dokonają badań eksplozji reaktorów z Fukushima, to czy mutacje, zwyrodnienia genetyczne i choroby u dzieci ssących takie "radioaktywne mleko" z piersi swoich matek również naukowcy ci uznają za bezpieczne i niegroźne? Ciekawe także jak owi naukowcy kwalifikują np. tych licznych Polaków, którzy wyszli na ulicę w chwili kiedy właśnie padał deszcz, o jakim ówczesne wladze "zapomniały poinfortmować" ludność że jest on radioaktywny, w szereg zaś lat później Polacy ci zmarli w wyniku chorób zaindukowanych owymi radioaktywnymi opadami z Czernobyla - czyż naprawdę NIE należy ich też zaliczać do ofiar tamtej eksplozji nuklearnej?
       4. Odrzucanie wszystkiego co NIE wywodzi się z własnego grona naukowców. Nauka odrzuca obecnie niemal wszystko co NIE zostało wygenerowane przez jakiegoś naukowca zatrudnionego w danej dyscyplinie. Jeśli ktoś NIE wierzy w ten fakt, wówczas powinien sprawdzić np. losy prób opublikowania czegokolwiek w jakimś naukowym czasopiśmie przez osobę spoza grona naukowców (np. z przemysłu).
       5. Wznoszenie międzydyscyplinarnych barier. Faktyczny postęp wymaga użycia wiedzy z aż kilku dyscyplin naraz. Tymczasem dzisiejsza nauka tak działa, że każda dyscyplina jest hermetycznie zamknięta dla osób jakie z niej się NIE wywodzą. Przykładowo, w latach 2008 do 2011 pragnąłem udoskonalić wówczas już szeroko znaną w świecie filozofię totalizmu mojego autorstwa, poprzez uzyskanie jednego z owych niezliczonych stypendiów na rozwój badań i publikacji filozoficznych. Stypendia takie są nieustannie oferowane przez najróżniejsze instytuty, wydziały i organizacje filozoficzne. W owym czasie moja "filozofia totalizmu" była już szeroko upowszechniona po świecie, zaś np. kilkaset tysięcy jej referencji widniejących w Google dokumentowało że jest ona już znana nowet szerzej niż wiele tzw. "klasycznych" filozofii. Na przekór jednak złożenia setek podań o takie stypendia filozoficzne oferowane przez najróżniejsze instytucje i organizacje, moja specjalizacja w "naukach komputerowych" i w "inżynierii mechanicznej", powodowała że nigdy stypendium takiego NIE zdołałem uzyskać - z oczywistą szkodą dla całej dyscypliny filozofii. Podobnie też się dzieje w praktycznie każdej innej dyscyplinie. Dla przykładu, jedna z uczelni w Polsce zaoferowała mi zatrudnienie na pozycji "profesora nadzwyczajnego w naukach komputerowych" - wszakże ja wykładałem "nauki komputerowe" już od wielu lat na szeregu uniwersytetów świata, miałem znaczący dorobek publikacyjny z obszaru informatyki, oraz poza granicami Polski zajmowałem uniwersyteckie stanowiska "Associate Professor" i "Full Professor" w naukach komputerowych. Jednak tamto moje zatrudnienie na uczelni w Polsce najpierw musiało być zatwierdzona przez ministerstwo. Niestety, jakiś biurokrata w ministerstwie zakazał mojego zatrudnienia na owym stanowisku, uzasadniając ten zakaz, że ja NIE mam wykształcenia informatycznego. Co najtragiczniejsze, takie uzasadnienie owego ministerskiego zakazu mojego zatrudnienia na stanowisku profesora informatyki, ujawniło że podejmujący ową decyzję NIE miał wystarczającej wiedzy aby być świadomym, że w czasach kiedy ja studiowałem, na żadnej uczelni z całej Polski NIE istniał wówczas jeszcze nawet jeden Wydział Informatyki. Nawet też słowo "informatyka" w czasach moich studiów NIE było jeszcze w użyciu. Jakże więc oficjalna nauka ma generować "postęp ludzkości", jeśli losami dyscyplin na dzisiejszych uczelniach rządzą gryzipiórki o aż tak ograniczonych umysłach i wiedzy.
       6. Zanik krytycyzmu opartego na merycie. W nauce upowszechniło się ostatnio stwierdzanie tylko tego co inni chcą uslyszeć. Stąd od jakiegoś już czasu z ust naukowców wydobywają się albo pochlebstwa, albo też milczenie. Problemy bowiem których zło jest aż tak oczywiste, że NIE daje się ich chwalić, naukowcy zwyczajnie ignorują i NIE wypowiadają się wogóle na ich temat. Od jakiegoś bowiem czasu wypowiedziami naukowców rządzi zasada "dla prawdy NIE warto się narażać". Najwyraźniej i najlepiej owe "zmowy milczenia" widać w problemach które obecnie wyniszczają ludzkość - np. tych omówionych na stronach seismograph_pl.htm, day26_pl.htm, czy telekinetyka.htm.
       7. Zatrudnianie absolwentów po edukacji która promuje bezmyślność a zabija twórczość. Jeśli się zbada, kto w dzisiejszych czasach zostaje naukowcem, wówczas się okazuje że są to studenci którzy w czasach moich studiów nazywani byli "kujony" - czyli osoby które "wkuwają" wiedzę niemal na pamięć, jednak pozbawione są zdolności twórczych i umiejętności logicznego myślenia. Najlepszym moim zdaniem wskaźnikiem rodzaju ludzi zostających naukowcami są obserwacje studentów w "naukach komputerowych". Pomiędzy bowiem umysłem twórczego studenta-programisty, a umysłem przeciętnego "kujona", może pojawić się różnica aż tak wielka jak 50:1 (różnice te są badane ilościowo przez tzw. "inżynierię softwarową" - po angielsku zwaną "Software Engineering"). Innymi słowy, to co umysł twórczego studenta-programisty potrafi zaprogramować w ciągu jednej godziny, albo z pomocą programu zajmującego tylko jedną stronę, przeciętnemu "kujonowi" potrafi zająć 50 godzin, lub wymagać programu długiego na 50 stron. Otóż ja wykładałem m.in. owo "Software Engineering" i zawsze z ciekawością analizowałem style i efekty programowania swoich studentów. Odnotowałem również, że po skończeniu studiów, na uczelni zatrudniali się NIE ci studenci o twórczych umysłach, a właśnie ci studenci, których styl i wyniki programowanie dawało się opisać przydomkiem "przeciętne kujony". Podobny wniosek, że "dzisiejsza edukacja nagradza bezmyślność a zabija twórczość", potwierdzany jest zresztą również przez wskaźniki empiryczne. Przykładowo, praktycznie niemal wszyscy najbogatsi ludzie na Ziemi poodpadali z uczelni podczas studiów. I tak przykładowo właściciel "Microsoft", Bill Gates, odpadł ze studiów już po pierwszym semestrze. Odpadli również Steve Jobs - dyrektor "Apple", oraz Mark Zuckerberg - założyciel "Facebook". Efekty studiowania są aż tak złe dla twórczego umysłu, że niejaki Peter Thiel oferuje nagrody w wysokości 100000 $US dla tych odpadniętych ze studiów którzy mają jakąś doskonałą ideę do zrealizowania. Artykuł o pogłębiającej się dziś degeneracji edukacji uczelnianej, o tytule "It can pay to be a university drop-out" (tj. "Może się opłacać odpadnięcie z uczelni") opublikowany został na stronie B3 gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011. Wszystkie te źródła starają się nam ujawnić, że takie pozbawione zdolności twórczej "kujony" jakie produkowane są przez dzisiejsze uczelnie, nigdy NIE bedą w stanie "generować postępu" dla ludzkości.
       8. Wyniszczanie konkurencji oraz brzydki zwyczaj "atakowania osób" zamiast "krytykowania idei". Wyniszczanie to najlepiej widać po losach moich własnych teorii, odkryć i wynalazków. Przykładowo, Koncept Dipolarnej Grawitacji czy filozofię totalizmu ja upowszechniam po świecie począwszy od 1985 roku. Jednak do dzisiaj na ich temat NIE udało mi się opublikwać nawet jednego artykułu w naukowych czasopisamch - na przekór że kiedyś miałem cały gruby notatnik zapisany danymi na temat moich niezliczonych prób opublikowania czegoś na ich temat w jakimś naukowym czasopiśmie. Przykłady losu jaki typowo spotykał wszystkie te moje próby publikowania, opisany jest w podrozdziałach LA4, LA2.4.3, i LA2.3.1 z tomu 10 monografii [1/5].
       9. Pościg za funduszami i za zyskiem. W całym szeregu dzisiejszych krajów (na szczęście z tego co mi wiadomo, ani jednak NIE w Polsce, ani NIE w Nowej Zelandii) pojawił się trend, że jeśli ktoś szuka tam zatrudnienia na jakimś stanowisku naukowym, wówczas jednym z najważniejszych stawianych mu wymagań jest udokumentowanie zdolności do uzyskiwania zewnętrznego "finansowania na badania". Uczelniom i nauce z owych krajów NIE wystarcza już bowiem iż są one obficie finansowane z podatków obywateli, ani że niektóre instytucje naukowe owych krajów dodatkowo pobierają słone opłaty od studentów, a ich łakomstwo zmusza naukowców do dodatkowego pozyskiwania dalszych "funduszy na badania". Fundusze te w owych krajach podnoszą zawód zwykłych naukowców do rangi jednego z najlepiej płatnych i finansowo najmniej kontrolowanych pozadyrektorskich zawodów dzisiejszego świata. Oczywiście, typowo niemal nikt NIE sprawdza na co wydawane są owe dodatkowe fundusze uzyskiwane jakoby "na badania". Tymczasem, jeśli przyglądnąć się im "od wewnątrz", wówczas się okazuje, że faktyczne "badania" są ostatnimi na liście celów ich wydawania. Rzeczywiste użycie owych dodatkowych "funduszy na badania" najlepiej zilustrował jeden z odcinków doskonałej amerykańskiej komedii o tytule "The Big Bang Theory" - w jakim któryś z naukowych decydentów obiecuje dobrze zapowiadającemu się naukowcowi importowanemu z zagranicy: "wygodnie przymkniemy też oczy kiedy fundusze na badania wydasz na sprowadzenie tutaj swojej rodziny". (Ja osobiście uważam ową komedię za najlepszą ze wszystkich komedii dotychczas stworzonych w 21 wielu - gorąco rekomenduję każdemu jej oglądanie.)
* * *
       Oczywiście, powyżej wcale NIE ujawnione zostały wszystkie wypaczenia dotychczasowej oficjalnej nauki, a jedynie kilka przykładów tych najbardziej oczywistych i najszerzej znanych. Wszakże całkowita liczba zwyrodnień, wypaczeń, oraz niedoskonałości "intelektu grupowego" jakim jest "ateistyczna nauka ortodoksyjna", jest już znacznie wyższa niż całkowita liczba podobnych cech u indywidualnych ludzi. A jak wiemy szkodliwe następstwa niezliczonych zwyrodnień u indywidualnych ludzi wystarczają aby niemal całkowicie zapełniać wszystkie dzisiejsze gazety i wiadomości telewizyjne. Na dodatek bowiem, że w "intelekcie grupowym" dzisiejszej nauki reprezentowane już jest i wyraźnie widoczne każde zwyrodnienie, wypaczenie i niedoskonałość formujących go indywidualnych ludzi, najróżniesze kombinacje tych cech formują dodatkowe, unikalne dla oficjalnej nauki, rodzaje szkodliwych działań i zachowań. Jednak nawet już tylko powyżej ujawnione wypaczenia wystarczają, aby żadna nowa i postępowa idea NIE zdołała się ostatnio przebić przez bariery jakie na postęp nakłada obecna oficjalna nauka ziemska. Z tego powodu, podobnie jak po średniowieczu konieczne okazało się stworzenie "konkurencji" dla zionącego wstecznictwem i zniszczeniem kościoła katolickiego (tj. stworzenie "religijnej reformacji" w formie np. kościoła luterańskiego) aby "katolicyzm sprowadzić z powrotem na ziemię", obecnie staje się absolutnie konieczne oficjalne powołanie "nauki totaliztycznej" aby odebrać "monopol na wiedzę i na edukację" od dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", oraz aby ponownie otworzyć drzwi dla naukowego postępu i wzrostu całej ludzkości - tak jak to wyjaśnia punkt #C1 na stronie o nazwie telekinetyka.htm, oraz punkt #A2.6 na stronie o nazwie totalizm_pl.htm.
       W punkcie #F1 strony o nazwie totalizm_pl.htm ujawnione zostało ogromnie istotne ustalenie filozofii totalizmu, które faktycznie reprezentuje jedną z najważniejszych manifestacji tej filozofii. Stwierdza ono że "bez poznania prawdy NIE ma postępu". Wszakże aby coś mogło zostać udoskonalone, najpierw trzeba poznać całą prawdę na temat sytuacji w jakiej to coś się właśnie znalazło. Prawdziwą więc miłość i szacunek do kogoś lub czegoś, zgodnie z totalizmem wykazujemy właśnie ujawniając wyłącznie prawdę na tegoż temat. Tymczasem na temat dwóch najistotniejszych filarów naszej cywilizacji, tj. (1) wiedzy o Bogu, oraz (2) naszej nauki i edukacji, ludzie ciągle krępują się wyjawiać całą prawdę, błędnie wierząc że swój szacunek i dobrą wolę najlepiej zamanifestują poprzez ukrywanie prawdy zamiast jej ujawnianie (tj. poprzez ciche promowanie kłamstwa). Nic więc dziwnego że owe najważniejsze filary naszej cywilizacji z upływem czasu zaczęły się kruszyć i osiągnęły stany w jakich widzimy je obecnie. Wszakże w świecie w którym każdy wypowiada wyłącznie "słodkie kłamstwa", nie ma jak poznać który kierunk jest właściwy i co naprawdę powinno się czynić. Najwyższy więc czas, abyśmy wszyscy zrozumieli, że jeśli uważamy coś lub kogoś za ogromnie istotne dla nas lub dla całej cywilizacji ludzkiej, jeśli naprawdę mamy dobro tegoż na sercu, oraz jeśli chcemy temu zademonstrować nasz najwyższy szacunek i naszą troskę o jego przyszłość, wówczas zgodnie z totalizmem mamy bezwzględny obowiązek aby ujawniać całą prawdę, nawet jeśli prawda ta wcale NIE jest przyjemną - tak jak w swoich publikacjach ja ujawniam to co uważam za całą prawdę na temat ogromnie istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "nauka", oraz na temat innego równie istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "wiedza o Bogu". Tylko bowiem poprzez otwarte wypowiadanie prawdy, oraz poprzez podejmowanie działań bazujących na prawdzie, nasza cywilizacja będzie stawała się coraz doskonalszą i coraz bardziej zaawansowaną.


Część #G: Nowa "nauka totaliztyczna" dostarcza odpowiedzi na praktycznie wszystkie istotne pytania:

      

#G1. Szukajmy odpowiedzi "nauki totaliztycznej" na podstawowe pytania:

       Na przekór że nowa "nauka totaliztyczna" ciągle NIE otrzymuje oficjalnego uznania, że wszystkie swoje badania prowadzi ona bez żadnego oficjalnego finansowania, oraz że jest brutalnie prześladowana i wyciszana przez starą monopolistyczną "ateistyczną naukę ortodoksyjną", jej dorobek naukowy jest już ogromny. Już do dzisiaj udzieliła ona nam odpowiedzi na tysiące ogromnie istotnych pytań. Jeśli więc czytelnik życzy sobie poznać owe odpowiedzi, wówczas wystarcza aby zaglądnął do totaliztycznych stron o interesującej go tematyce, wyszczególnionych w Menu. Szczególnie zaś warto poznać odpowiedzi tej nauki zawarte na stronach o takich nazwach jak: god_proof_pl.htm, soul_proof_pl.htm, ufo_proof_pl.htm, seismograph_pl.htm, czy immortality_pl.htm.


#G2. Monografia [1/5] jako naukowy raport z wynikami dotychczasowych badań Boga przez noworodzącą się "naukę totaliztyczną":

       Do czasu powstania "nauki totaliztycznej" NIE istniały wyniki obiektywnych badań, w których ktoś starałby się naprawdę poznać Boga naukowo. Z drugiej strony, jeśli ktoś kocha swego Boga i stwórcę, wówczas taki ktoś powinien pragnąć poznać Go lepiej. Na szczęście, rozwój teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz filozofia totalizmu pozwolił autorowi tej strony badać Boga z użyciem nowoczesnych narzędzi dzisiejszej nauki oraz z poprzednio zaniedbanego przez ową "ateistyczną naukę ortodoksyjną" punktu widzenia "a priori" akceptującego, że mimo wszystko "Bóg jednak istnieje". Wyniki dotychczasowych "pro-boskich" badań nad Bogiem, zostały zestawione w mojej najnowszej monografii [1/5] - którą każdy może sobie załadować z internetu całkowicie za darmo. Stąd jeśli czytelniku życzysz sobie poznać to co na obecnym stadium badań zostało już naukowo ustalone na temat twego Boga i stwórcy, wówczas zaglądnij do owej monografii [1/5] - zaczynając od jej tomu 1.


Część #H: Nie bójmy się kierować pytań do naszych profesorów - wszakże ich pensje pochodzą z naszych podatków!

      

#H1. Czy się godzi, że mamy aż tylu doskonale płatnych profesorów finansowanych z naszych podatków, jednak najważniejsze z naszych pytań ciągle pozostają bez odpowiedzi?

       Każdy z nas nieustannie boryka się z tysiącami zapytań, znajomość odpowiedzi na które potencjalnie zmieniłaby nasze życie. Przykładowo: "czy nauka ma jakiś dowód na potwierdzenie swojego oficjalnego stanowiska że 'Boga NIE ma'?", "czy prowadzone są jakieś oficjalne badania naukowe w celu wyjaśnienia czym faktycznie są manifestacje duchów?", "czy faktycznie istnieje związek pomiędzy moralnością ofiar kataklizmów a nieszczęściami które ich dotykają?", "czy pozostawianie przez kataklizmy nietkniętych kościołów i świątyń w środku kompletnie zrujnowanych dzielnic ma uzasadnienie w prawach statystyki?", "czy 'grupowa moralność' miasta Wrocławia (lub miasta w którym my właśnie mieszkamy) już obecnie wykazuje podobieństwo do 'grupowej moralności' dzisiejszego miasta Christchurch w Nowej Zelandii lub starożytnych miast Salamis, Pompea i Wineta, oraz czy Wrocławiowi (lub naszemu miastu) zagraża podobnie niszczycielski kataklizm?", "czy 'teoria wielkiego bangu' oznacza że nauka oficjalnie twierdzi iż wszechświat powstał z niczego?', "czy jedynym wyjaśnieniem dla istnienia 'kości dinozaurów' jest że dinozaury faktycznie żyły kiedyś na Ziemi?", itd., itp. Niestety, z jakichś powodów obywatele typowo boją się zadawać owe pytania profesorom uczelnianym, na przekór że wysokie pensje tych profesorów są przecież opłacane z podatków.
       Jeśli jednak rozważy się jaki jest zakres obowiązków wszystkich pracowników państwowych których pensje opłacane są z podatków, wówczas się okazuje że niezależnie od ich podstawowej roli, ich obowiązki zawodowe obejmują m.in. szeroko rozumiane "usługi dla społeczeństwa". Wszakże wszystkie te zawody należą do grupy tzw. "usług społecznych". Niezależnie od profesorów uczelnianych, do tej samej zawodowej kategorii należą m.in. strażacy, policjanci, wojsko, służba zdrowia, politycy, itd., itp. Każdy też z owych zawodów NIE ma prawa odmówić udzielenia nam jednorazowej NIEODPŁATNEJ pomocy, jeśli pomoc taka jest nam nagle potrzebna. Przykładowo, oprócz gaszenia pożarów - co jest głównym obowiązkiem strażaków, mają oni także obowiązek np. bezpłatnie wypompować wodę z naszej piwnicy jeśli zaleje ją powódź, czy zdjąć z czubka wysokiego drzewa naszego kotka albo nasze dziecko, jeśli nierozważnie się tam wdrapały i same NIE potrafią zejść na ziemię. Podobnie policja, oprócz zwalczania przestępców i wypisywania nam mandatów, ma też obowiązek aby bezpłatnie np. przeprowadzić niewidomego przez ruchliwą ulicę, zapilotować rodzącą kobietę do najbliższego szpitala, czy wyjaśnić przyjezdnemu jak dostać się pod wymagany adres. Itd., itp. Ta sama zasada obowiązuje też profesorów uczelnianych. Jeśli mamy jakieś nękające nas i psujące nam życie krókie pytanie, wówczas mamy prawo aby zadać je jakiemuś aktualnie urzędującemu profesorowi nadzorującemu badania w obszarze którego pytanie to dotyczy - np. wysyłając do niego email z owym pytaniem, zaś ów profesor ma obowiązek aby nieodpłatnie nam na nie odpowiedzieć. Gdyby zaś jakiś profesor zignorował owo pytanie i nam NIE odpowiedział, wówczas mamy prawo aby powtórzyć je za pośrednictwem gazety, radia czy telewizji, poddając jednocześnie pod publiczną dyskusję kwestię czy ów profesor zasługuje na swoją pensję opłacaną z naszych podatków.
       Jedyna sprawa jaka narazie NIE jest jednoznaczna w kwestii takich zapytań, to gdzie kończy się obowiązek profesorów aby udzielać nieodpłatnej odpowiedzi na zadane im pytania, a zaczyna się prawo owych profesorów do uprzedniego negocjowania wielkości dodatkowej zapłaty zanim odpowiedzi owej udzielą. (Warto tu odnotować, że zgodnie z zasadami "fair trading", zapłaty owej musieliby wówczas zażądać zanim udzielą odpowiedzi, zaś ewentualnego rachunku NIE mają prawa wystawiać jeśli zapytujący najpierw się NIE zgodzi na odpłatność za otrzymanie odpowiedzi.) Wszakże w odniesieniu do pytań które wymagają długich badań w celu udzielenia na nie odpowiedzi, takich jak np. specjalistyczne pytania o komersyjnej wartości zadawane przez przemysł, przed udzieleniem na nie odpowiedzi uczelnie mogą postawić warunek że przygotują odpowiedź tylko jeśli uprzednio otrzymają za to określone wynagrodzenie. Na szczęście, do tej sprawy odnosi się "zasada rozsądku". Mianowicie, jeśli zadane jest tylko jedno krótkie pytanie z generalnego obszaru wiedzy w której dany profesor się specjalizuje, na które to pytanie odpowiedź może przyjmować np. formę jednego słowa TAK lub słowa NIE, wówczas żaden profesor NIE będzie miał prawa do upierania się że udzieli odpowiedzi tylko jeśli otrzyma dodatkową zapłatę za swoją odpowiedź. Dlatego formułując owo jedno pytanie do profesorów uczelni, należy starać się tak je zredagować, aby odpowiedź na nie dawała się wyrazić jednym słowem TAK lub słowem NIE. Oczywiście, faktyczna odpowiedź na owo pytanie NIE będzie mogła przyjmować formy takiego jednego słowa, bowiem w takim przypadku owa odpowiedź, po jej np. opublikowaniu w gazecie lub w internecie, wzbudziłaby zgorszenie publiczne i naraziłaby owego profesora na szyderstwa. Jednak sam fakt że pytanie jest tak sformułowane iż daje się odpowiedzieć na nie tylko jednym słowem, spowoduje że byłoby wysoce niemoralne zarówno odmówienie na nie odpowiedzi jak i zażądanie dodatkowej zapłaty przez danego profesora za przygotowanie odpowiedźi.
       Powyższe informacje warto też uzupełnić wyjaśnieniem, że temat zadawania pytań aktualnie urzędującym profesorom uczelnianym omawiany jest równie szeroko w (3) z punktu #L3 strony o nazwie pajak_jan.htm. Wyjaśnione tam m.in. zostało jak prakrycznie należy się zabrać do zadawania profesorom takich nurtujących nas pytań za pośrednictwem emaila. Być więc może iż czytelnik powinien skorzystać z zawartych tam wskazań.


Część #I: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#I1. Podsumowanie tej strony:

       Niniejsza strona dostarczyła przykładów odpowiedzi na pytania dotyczące najmniej ludziom znanych metod postępowania Boga. Ujawniła nam także niektóre korzyści płynące z szukania o znajdowania odpowiedzi na takie właśnie pytania.


#I2. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogą zainteresować każdego.


#I3. Dane kontaktowe autora tej strony:

       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. dra inż. Jana Pająka (a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka), pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane tu pytania, podane są na stronie internetowej o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk). Tam również dostępne są adres pocztowy i numery telefonu autora.


#I4. Copyrights © 2011 by Dr Jan Pająk:

       Copyrights © 2011 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta prezentuje idee które stanowią intelektualną własność jej autora. Dlatego jej treść podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność odkryć naukowych i wynalazków opisanych na tej stronie. Zastrzega więc sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady, dedukcji, intepretacji, urządzenia, dowodu, itp.), powtarzająca osoba oddała pełny kredyt autorowi tej strony, poprzez wyraźne wyjaśnienie iż autorem danej idei i/lub badań jest Dr Jan Pająk, poprzez wskazanie internetowego adresu niniejszej strony pod którym idea ta i strona oryginalnie były opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
Data zapoczątkowania tej strony internetowej: 5 października 2010 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 17 maja 2011 roku.
Po polsku: Jeśli preferujesz czytanie w odmiennym języku, kliknij na wybraną flagę lub zielony link poniżej

English: If you prefer to read in a different language, click on the selected flag or green link below

In English
index.htm

Po polsku